30.11.05

„Gazeta Prawna" zmienia formułę na wiosnę 2006 i przyśpiesza rywalizację z „Rzeczpospolitą" i „Pulsem Biznesu"

Nowa formuła „Gazety Prawnej" pojawi sie prawdopodobnie na wiosnę 2006 r. Nie będzie w niej zmian rewolucyjnych. Zmieni się przede wszystkim dział gospodarka. Chcemy lepiej dotrzeć do decydentów, mówi Bohdan Gawroński, wydawca i dyrektor Centrum Wydawniczego „Gazety Prawnej" (INFOR).

Krzysztof Urbanowicz: Kilka lat temu, „Gazeta Prawna" była tygodnikiem dla księgowych. Dziś jest dziennikiem „o gospodarce i o prawie”. Czy „GP" ma ambicję stać się jutro polskim „The Wall Street Journal"?
Bohdan Gawroński: To prawda, mamy taką ambicję i próbujemy ją wprowadzić w życie. Robimy to ostrożnie, ale zdecydowanie. Chcemy, by „GP” stała się gazetą środka czytaną przez specjalistów z różnych branż i przez decydentów. „GP” jest dobrze znana w kręgach decydenckich. Znana, ale jeszcze za mało używana. Dotychczas była bowiem postrzegana jako dziennik kierowany do niższego szczebla. Teraz to się zmienia. Nasza historia jest specyficzna. Wyszliśmy od tygodnika fachowego dla księgowych. Pięć lat temu „GP" stała się dziennikiem. Od tego momentu formuła redakcyjna powoli ewoluuje, najpierw w stronę dziennika o prawie, teraz w stronę dziennika o gospodarce i o prawie. Zmieniły się akcenty. Nie zapominamy jednak skąd przyszliśmy, cały czas staramy się dbać o naszego tradycyjnego czytelnika.
KU: Czy jest możliwe połączenia tradycyjnych czytelników „GP" (księgowi, personalni, urzędnicy) z nowa grupą docelową (kierownicy, menedżerowie i właściciele firm?
BG: Mimo faktu, iż chodzi tu o dwa odrębne segmenty czytelnictwa, „GP” już dociera do jednych i do drugich. „GP” już jest trzecim dziennikiem czytanym przez menadżerów. Czytelnicy z obu segmentów cenią nas za użyteczność, która jest naszym wyróżnikiem. Tę użyteczność będziemy rozwijać, by zachować nasz unikatywy charakter. Wszystkie zmiany w formule gazety będziemy przeprowadzać bez pośpiechu, by nie stracić czytelników z tego co nazywamy „twardym jądrem” (księgowi, personalni, urzędnicy...).
KU: Dlaczego „Puls Biznesu” ma przychody z reklamy prawie dwa razy wyższe od „Gazety Prawnej”, która sprzedaje prawie cztery razy więcej od „Pulsu Biznesu”?
BG: W rzeczywistości różnica jest trochę mniejsza, ale to fakt. Wynika to z charakteru i historii naszej gazety. „GP” wyszła od pisma fachowego, w którym było mało reklamy. Nasi tradycyjni czytelnicy reagowali niechętnie na reklamę w tekstach specjalistycznych. Taki był nasz model biznesowy w latach 1994-2001. Dopiero w momencie przekształcenia „GP” w dziennik, zaczęliśmy budować jego pozycję jako nośnika reklamy i komunikować tę zmianę domom i agencjom reklamowym. Oni już wiedzą, że nasza gazeta dociera do decydentów. Nasz pozycja na rynku reklamy zmienia się na naszą korzyść.
KU: Kiedy pojawi się nowa formuła „GP” i czym będzie się różniła od obecnej?
BG: Rozważamy kilka terminów. Najbardziej prawdopodobna jest wiosna 2006 r. Wszystko zależy od wyników badań percepcji nowej formuły przez czytelników. Nowa formuła nie będzie rewolucją, tylko ewolucją. Po prostu kontynuujemy proces zmian rozpoczęty kilka lat temu.
Chcemy, by „GP" stała się skutecznym narzędziem do analizy rzeczywistości w skali makro i mikro. Nowa formuła „GP" będzie jeszcze bardziej użyteczna i przydatna dla decydentów.

  • Zmieni się przede wszystkim dział gospodarka. Będzie poszerzony, bardziej newsowy i dynamiczny.
  • Rozwiniemy dodatki fachowe.
  • Pojawi się więcej raportów branżowych i analiz sektorowych. Pokażemy jakie mogą być konsekwencje wydarzeń w świecie gospodarki.
  • Będą wydania magazynowe. Pojawi się tematyka lifestyle.
  • Będziemy również budować naszą pozycję na rynku menadżerów poprzez konferencje, seminaria i „eventy”.
  • Na stronach internetowych pojawią się wydania sobotnie i niedzielne.

KU: Czy ta zmiana oznacza, że „GP” przyśpiesza tempo rywalizacji z „Rzeczpospolitą" i „Pulsem Biznesu"?
BG: Tak.

Tag:

Niemcy: „Süddeutsche Zeitung" wydaje kolekcje książek napisanych przez własnych dziennikarzy

Zachęcony sukcesem swoich kolekcji książek, CD i DVD, niemiecki dziennik „Süddeutsche Zeitung" lansuje nowy projekt: serię książek nt. mistrzostw świata w piłce nożnej. Nowa kolekcja nazywa się „WM Bibliothek" (Księgarnia Mistrzostw Świata).

Seria składa się z 15 książek. Różni się od dotychczasowych kolekcji „SD" tym, że napisali ją dziennikarze gazety, a także znani Niemcy, jak były kanclerz Gerhard Schröder czy były trener reprezentacji Niemiec, Rudi Völler.

W przeciwieństwie do większości gazet, „Süddeutsche Zeitung" jest w znakomitej formie. W pażdzierniku br., dziennik sprzedał się w 445.959 egz. To najwyższa sprzedaż w historii gazety.

Źródło: editorsweblog

Tag:

29.11.05

„Puls Biznesu": Czas uwolnić komórki i internet

Rząd chce ułatwić wprowadzenie czwartego operatora komórkowego i dzięki obniżce cen zwiększyć dostępność internetu, informuje dzisiejszy „Puls Biznesu".

„Ministerstwo Transportu i Budownictwa (MTiB) chce ostro zająć się uwolnieniem rynku telekomunikacyjnego. Chodzi nie tylko o telefonię stacjonarną, ale także większą konkurencję w telefonii komórkowej i dostępie do internet", pisze Magdalena Wierzchowska. Według założeń ministerialnej „Strategii regulacyjnej na lata 2006-07” abonenci mają dzięki temu zaoszczędzić 3,5 mld zł rocznie.

Wg „Pulsu Biznesu":

  • Jednym z priorytetów „Strategii" jest większa konkurencja w szerokopasmowym dostępie do internetu. Ma to zwiększyć liczbę korzystających z dostępu w technologii ADSL z około 1 mln do 3-4 mln w 2008 r.
  • Zasięg szerokopasmowego internetu jest w Polsce trzy razy mniejszy niż w Europie Zachodniej, a ponad połowa klientów korzysta z usług o najniższej prędkości 128 kbps.
  • Ceny internetu w Polsce należą do najwyższych w Europie (jeśli porównać je ze średnimi zarobkami).
Myślę, że to jest ciekawa informacja dla wydawców prasy. Dzięki tej inicjatywie i rozwojowi technologii ADSL, szybciej rozwinie się biznes prasowy w internecie: reklama video, podcasting (pliki audio np. z flaszami informacyjnymi czy porannym przeglądem prasy) czy interaktywna TV.

> Wiedzieć więcej: Prasa powinna jak najszybciej zacząć sprzedawac treść do telefonów komórkowych, „L'Equipe" wyświetli na swoim portalu internetowym cały mecz piłki nożnej, iPod lansuje nowe video z ćwiczeniami, Boom telewizji interaktywnej w internecie, TV w zegarku, 10 tendencji w reklamie i w marketingu...

Źródło: „Puls Biznesu"

Tag:

Nawigacja jest kluczowym elementem design'u gazet

Trzy podstawowe reguły przy projektowaniu nawigacji w gazecie to: jednolita typografia, używanie tylko jednego lub dwóch kolorów i zamieszczanie elementów nawigacji zawsze w tym samym miejscu, mówi Jeff Mignon, szef firmy 5W Mignon-Media z Nowego Jorku, zajmującej się projektowaniem gazet i doradztwem w zakresie biznesu i strategii prasowej*.

Krzysztof Urbanowicz: Na jakie elementy należy zwrócić szczególną uwagę przy projektowaniu gazet?

Jeff Mignon: Rzeczą, do której przywiązuję obecnie najwięcej uwagi przy tworzeniu design'u dziennika lub magazynu jest nawigacja. Według mnie jest ona centralnym elementem, kluczem do design'u prasowego. Nazywamy to „interfejsem" gazety. Rozróżniamy zresztą design „interfejsu" i design wizualny (lub dziennikarstwo wizualne).

Naszym pierwszym zadaniem jest więc stworzenie „interfejsu" tzn. spójnego zbioru elementów nawigacji. Cel: pomóc czytelnikowi w poruszaniu się po gazecie, w identyfikacji elementów, które mają związek z jego kręgami zainteresowań, w wybraniu tego co przeczyta. Czytelnik skanuje gazetę. Podczas tego procesu oko szuka elementów nawigacji.

Tymi elementami są m. in.:
  • „Balkony" (tytuły kolumn, np. Wydarzenia),
  • Żywa pagina (tytuł gazety + data),
  • Rubryki, podrubryki, przestrzenie redakcyjne
  • Słowa-klucze wyróżnione w różnych elementach tytułów lub podtytułów,
  • Nazwy w ramkach np. historia, prawo, CV...
  • Narzędzia autopromocji zawartości gazety....
‚Interfejs" budujemy w ten sam sposób jak na stronach www. Musi być widoczny, ale nie może rozpraszać uwagi.

KU: Jakie są podstawowe reguły przy budowaniu nawigacji w gazecie?
JM: Staramy się pracować w oparciu o trzy złote reguły.

1. Stosowanie jednolitej typografii dla wszystkich elementów nawigacyjnych. Jedność w doborze grubości. Jedność w formie: wszystko małymi literami lub wszystko wersalikami, albo kapitalikami.

2. Używanie jednego lub dwóch kolorów. W ten sposób kolor jest elementem informacyjnym a nie dekoracyjnym. To nie jest łatwe, bo gazety nie są ani w 100 % kolorowe ani w 100 % dwukolorowe.

3. Zamieszczanie tych elementów zawsze w tym samym miejscu na wszystkich stronach. Chodzi o to, aby oko miało stałe punkty odniesienia, aby miało wytyczoną trasę czytania. Czytelnika trzeba prowadzić za rękę, by się nie zgubił.

Dopiero po opracowaniu „interfejsu" przechodzimy do strony wizualnej gazety. Nazywamy to designem wizualnym lub po prostu dziennikarstwem wizualnym

*Jeff Mignon projektował m. in. sekcję biznesową w „New York Times", a w Polsce „Nową Trybunę Opolską" i - wspólnie z J. Utko - „Puls Biznesu" (Oscar światowego design'u w 2004 r. - World's Best Newspaper Design by the Society of News Design).

Tag:

Polacy najchętniej kupują w Internecie bilety lotnicze

W sierpniu br. witryny sklepów i aukcji internetowych odwiedziło ponad 2/3 polskich internautów, donosi newsletter Internet Standard, cytując raport "E-commerce 2005. Ocena i prognozy" firmy Gemius SA.

„Zakupy online cieszą się najmniejszą popularnością wśród internautów z największych miast. Tylko w 2004 roku sklepy internetowe w Polsce potroiły obroty, osiągając poziom 921 mln zł, a przeciętny internauta spędza w miesiącu prawie 2,5 godziny na zapoznanie się z ofertą zakupową, czyli ponad 8% całkowitego czasu spędzonego online", czytamy w newsletterze.

Co ciekawe, mężczyźni nie tylko częściej odwiedzają witryny sklepów i aukcji internetowych, ale są też, bardziej niż kobiety, skłonni wydawać tam pieniądze. Wśród użytkowników sieci, którzy kupują zarówno w sklepach internetowych, jak i na aukcjach, mężczyźni stanowią 72,9%. Polacy najczęściej kupują w internecie bilety tanich linii lotniczych, usługi i sprzęt GSM, usługi turystyczne oraz książki i płyty CD.

Źródło: Internet Standard

Tag:

Darmowe gazety zastąpią dzienniki, wg szefa „Metropolu"

„Straszna" przyszłość czeka prasę codzienną, uważa Pelle Tornberg, prezes szwedzkiej grupy Metro International, wydawcy bezpłatnego dziennika „Metropol". Z czasem, darmowe gazety zastąpią dzienniki, mówi Tornberg w wywiadzie, który ukazał się wczoraj w „The Guardian".

Wg Szweda, 95% dzienników płatnych pójdzie w stronę specjalizacji i poszuka swojej niszy. „Jeżeli zastosujemy w prasie codziennej model telewizji płatnej i telewizji darmowej, dzienniki płatne będą najprawdopodobniej sprzedawały mniej, będą kosztować więcej i będą wyspecjalizowane", uważaTornberg.

Źródło: „The Guardian"

Tag:


28.11.05

Prasa powinna jak najszybciej zacząć sprzedawać treść do telefonów komórkowych

Prasa może zarabiać pieniądze na komórkach od razu, w przeciwieństwie do internetu, uważa Emmanuel Briard, dyrektor belgijskiej firmy marketingowej Un Pas Plus Loin (Krok Dalej), konsultant Mediapolis. Briard był dyrektorem marketingu i sprzedaży w belgijskich dziennikach: „Le Soir" i „Vers L'Avenir".

Krzysztof Urbanowicz:
Czy prasa powinna zainteresować sie telefonią komórkową?
Emmanuel Briard:
Komórki są ogromną szansą dla gazet. Prasa powinna wyciągnąć wnioski ze swoich porażek w internecie i zainteresować się jak najszybciej telefonami komórkowymi, co najmniej z trzech powodów:
1. Wszyscy, lub prawie wszyscy, mają telefon komórkowy, w przeciwieństwie do internetu.
2. Biznes-model jest gotowy i sprawdzony: można od razu zarabiać pieniądze, w przeciwieństwie do internetu.
3. Komórka nie jest konkurentem prasy, lecz jej uzupełnieniem. W telefonie komórkowym nie mamy pięknych zdjęć czy dłuższych tekstów, w przeciwieństwie do internetu.
Nie chcę przez to powiedzieć, że należy zignorować internet. Wprost przeciwnie. Internet to przyszłość pracy, ale komórki to biznes, który działa od razu.
KU: Jak prasa może wykorzystać telefon komórkowy?
EB:
Możliwości jest setki: informacja o ruchu samochodów, pogoda, horoskopy, informacja lokalna, wyszukiwarka (tematyczna, lokalna, handlowa...), scoop (tzn. informacja ekskluzywna), muzyka, sport na żywo, gry, turystyka, finanse, giełda, sondaże, a także ogłoszenia drobne... Prasa może nawet zastąpić niektóre (nie wszystkie!) klasyczne badania jakościowe sondażami sms-owymi.
KU: Jakich błędów prasa może uniknąć przy wprowadzaniu usług w telefonie komórkowym?
EB:
Abstrahując od klasycznych potknięć w negocjacjach handlowych z operatorami, najpoważniejszym błędem jest sprzedaż treści bez obowiązku opublikowania źródła informacji. Taka firma jak Orange będzie najprawdopodobniej próbować tak właśnie negocjować z gazetami. Prasa nie ma żadnej korzyści, żeby sprzedawać anonimowy kontent. To wiarygodne źrodło informacji, a za to się płaci. Taki błąd już popełniło kilka gazet w Europie. I tak np. Zidane ogłosił, że wraca do reprezentacji Francji nie w najsłynniejszym dzienniku sportowym na świecie, „L'Equipe", ale na stronach Orange.
KU: Nie odnosi Pan wrażenia, że wiele gazet nie zdaje sobie sprawy, że są silnymi markami, jak Coca Cola czy McDonald?
EB:
Niestety, to jeszcze sie zdarza i to często. Prasa powinna zrozumieć, że jest produktem markowym, w który wierzą jej czytelnicy. To ogromny atut. Prasa codzienna bała się związać z firmami internetowymi ze strachu, że jej zabiorą kontent. W przypadku telefonów komórkowych ta obawa jest o wiele mniejsza. Trzeba skorzystać z okazji, jaką oferują komórki, bo tu można zarobić pieniędze bez konieczności inwestowania.

Tag:

Czy prasa będzie sprzedawać telefony komórkowe ze swoim logo?

Peter Globokar, dyrektor firmy finansowej Nomura International (Global Markets, Investment Banking, Merchant Banking, Asset Management), uważa, że w przyszłości użytkownicy telefonów komórkowych będą je kupować u jubilera, lub u dilera samochodowego.

„Znikną nawet portale operatorów komórkowych jak Orange czy Vodafone. Podłączą się oni pod znane marki, jak Disney. Główną marką będzie TV lub inny dostawca kontentu. Operatorzy komórkowi nie są w stanie wkraść się do istniejących społeczności, są tylko przekaźnikiem", mówi Globokar.

Już dziś można nabyć we Francji komórki marki odzieży sportowej Airness. Klikając na logo firmy, panterę, użytkownicy tej komórki mogą ściągnąć np. logo i dzwonki. Firma będzie rozwijać spersonalizowane usługi dla swoich klientów.

Czy prasa pójdzie tym tropem? Wielu specjalistów od marketingu uważa, że to jest prowdopodobne w przypadku niektórych tytułów.

Źródło: zdnet

Tag:

„L'Equipe" wyświetli mecz piłki nożnej na swoim portalu internetowym

Po raz pierwszy we Francji, sportowy dziennik „L'Equipe" wyświetli 30 listopada br. na swoim portalu internetowym cały mecz piłki nożnej. Za 6.99 euro, płatne on line, internauci będą mogli oglądać mecz Monaco-Praga, w ramach Mistrzostw Europy (UEFA), na PC wyposażonym w aplikację Windows Media Player.

„L'Equipe", który jest prawdziwą instytucją w świecie mediów spotowych w Europie, podpisał umowę na wyłączność z firmą Global Sportnet, filią WPP która posiada całość praw do transmisji spotkań w UEFA. Drugi mecz, Rennes-Saloniki, będzie transmitowany w internecie 14 grudnia.

Jeżeli ten test wypadnie pozytywnie, „L'Equipe" zapowiada regularne transmisje meczy w 2006 r.

„L'Equipe" lansuje teraz swój kanał telewizyjny w internecie. Ramówka przewiduje m. in. flesze informacyjne co godzinę, wieczorny program "La Grande Edition"podsumowujący cały dzień, codzienne magazyny z analizami i debatą. Wszystko za 3 euro miesięcznie.


Źródło: L'Equipe

Tag:

Chiny: Ponad 33 mln blogów

Według Analysys International, liczba blogowiczów w Chinach skoczyła z 14,7 milionów w 2004 do 33,3 mln w trzecim kwartale 2005 roku. Q-zone (QQ), Buluo (Netease) i Blogcn to najczęściej wybierane platformy blogowe.

Na liście najpopularniejszych blogów w jezykach europejskich w Chinach figuruje blog fotograficzny Shanghai Streets. Zawiera pogrupowane tematycznie zdjęcia z życia miasta. Na drugim miejscu: The Beijing Observer, blog fotograficzny prowadzony przez „dziennikarza Anglika", który robi zdjęcia aparatem Leica. Czysta poezja.

Źródło: Analysys International, China Blog List

Tag:

iPod lansuje darmowe video z ćwiczeniami

iPod Gym oferuje darmowe video z ćwiczeniami gimnastycznymi dla posiadaczy 5. generacji iPoda (Apple). W programie znajduje się ponad 80 różnych ćwiczeń dla początkujących i zaawansowanych.

Video można również oglądać przy użyciu aplikacji iTunes i Quick Time na komputerze.

Dostarczając własną treść, Apple włącza się więc dyskretnie do wyścigu, w którym prowadzą, z dużym wyprzedzeniem przed resztą peletonu, Google i Yahoo.

Źrodło: Yahoo

Tag:

27.11.05

Google testuje nową technikę, by odebrać prasie ogłoszenia drobne

W USA nazywa się to „Pay-Per-Call". Google właśnie to testuje na stronach swojej wyszukiwarki. Pomysł: obok reklamy pojawia się ikonka telefoniczna z odsyłaczem. Po kliknięciu w ikonkę np. Countrywide (na ilustracji u góry) pojawia się kwestionariusz, na którym można wpisać swój numer telefonu i wybrać „Połącz za darmo".

Google oddzwania i łączy z wybraną firmą, w naszym przypadku Countrywide. Połączenie jest darmowe, gdyż płaci za nie Countrywide. Google fakturuje Countrywide za reklamę od ilości połączeń.

System „Pay-Per-Call" jest uważany przez specjalistów za wyjątkowo skuteczne narzędzie marketingowe na poziomie lokalnym. Raport firmy JupiterResearch pokazuje, że 50 % małych i średnich przedsiębiorstw jest zainteresowanych tą formą ogłoszeń on-line. Wg Kelsey Group, ten rynek będzie wart w USA między 1,4 i 4 mld dolarów do 2009 r.
Ta nowa inicjatywa Google może świadczyć o tym, że reklama ewoluuje z modelu CPM (cost per thousand) w stronę modelu transakcyjnego. Jest to bez wątpienia zagrożenie dla prasy codziennej, głównie regionalnej i lokalnej.

Źródło: clickz (via yardley)

Tag:

26.11.05

USA: Dzienniki oferują nowe formaty reklamowe




Amerykańskie dzienniki „New York Times" i „Chicago Tribune" ogłosiły, że wprowadzą na swoje łamy nowe formaty reklamowe.

„NYT" zaproponuje miejsce na reklamy zwane „shadow ads" lub „watermarks" na stronach z tabelami giełdowymi w sekcji Business (zaprojektowanej przez 5W Mignon-Media). Reklamy będą zamieszczane jedna nad drugą. "Chicago Tribune" zaoferuje to samo co „NYT", plus reklamy „schodkowe" (cascading stairs).

Nie mogąc obecnie zaproponować skutecznych i przekonywujących narzędzi do wyliczania zwrotu z inwestycji w reklamę w dziennikach, gazety starają się proponować nowe moduły (formaty). Format "premium" pozwalałby na wyższe fakturowanie.

W Brazylii, w Niemczech i w Szwecji pojawiły się reklamy innego typu, tzw. ciche reklamy. Są to małe reklamy szerokości jednej szpalty i wysokości 5-7 wierszy zawierające tylko logo firmy, porozrzucane w całej gazecie w środku tekstów.

Pojawiły się również reklamy trójkątne, zaokrąglone. Nie mówiąc już o reklamach rozpychających się na środku strony.

Według badań przeprowadzonych w tych krajach czytelnikom nie przeszkadza ten rodzaj reklam. A Wam?

Czy to jest możliwe w Polsce?

„Nasi klienci są zainteresowani taką formą reklamy. Rozumieją, że muszą się wyróżniać. Są gotowi zapłacić więcej za taką reklamę, ale w grzbiecie głównym gazety, nie w dodatkach. Problem w tym, że redakcja Gazety Olsztyńskiej sprzeciwia się nowym formatom, gdyż obawia się negatywnej reakcji czytelników", uważa Beata Tokarczyk, dyrektor działu sprzedaży „Gazety Olsztyńskiej".

„Testowaliśmy takie reklamy w naszej gazecie. Redakcja tego nie akceptowała, szczególnie na stronach newsowych, i temat ucichł. Presja reklamodawców jest jednak ogromna. Zakładam, że tego nie da się uniknąć, projektuję więc gotowe strony z nowymi formatami reklamy. Reklamodawcy nalegają również, by zamieszczać teksty sponsorowane bez informowania o tym. Są gotowi płacić za kryptoreklamę słone pieniądze, ale nie wyobrażam sobie czegoś takiego w naszej gazecie. To mogłoby mocno nadszarpnąć naszą wiarygodność", mówi Jacek Utko, dyrektor artystyczny „Pulsu Biznesu".

> Wiedzieć więcej
Polecam ciekawy sondaż w Internet Standard na temat jak Amerykanie odbierają działania promocyjne podejmowane przez firmy czy organizacje. Czy akceptują opłacenie mówcy, by zachwalał produkt czy też opłacenie pojawienia się produktu w telewizyjnych wiadomościach?

Zródło: własne, editorsweblog

Tag:

25.11.05

Boom telewizji interaktywnej w internecie

Ciekawy artykuł nt. spodziewanego boomu telewizji interaktywnej w Europie w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej". W 2006 r. , prawie 9 mln telewidzów będzie oglądać telewizję w internecie, wynika z raportu Daniela Schmitta z brytyjskiej firmy Screen Digest (monitorowanie rynku telewizyjnego).

Raport dotyczy 16 krajów europejskich: Austria, Belgia, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Niemcy, Norwegia, Słowenia, Szwecja, Szwajcaria, Wielka Brytania i Włochy.

Interaktywna telewizja internetowa (IPTV) to także, opócz klasycznych programów, bogata oferta różnych usług interaktywnych, w tym wideo na życzenie i archiwum.

Najważniejsze wnioski:
  • IPTV stanie się w ciągu najbliższych 5 lat groźną konkurencją dla operatorów telewizji kablowej i satelitarnej.
  • W pierwszym półroczu 2005 r., liczba Europejczyków korzystających z usług telewizji internetowej (IPTV) wzrosła do 66%. Teraz jest ich zaledwie 658 tys.
  • IPTV upowszechni się najszybciej we Włoszech, Francji i Hiszpanii. IPTV będzie tam miała odpowiednio aż 20%, 17%, 16%. rynku.
  • Francja jest największym rynkiem IPTV w Europie. Ok. 2,6 mln Francuzów skorzysta z tej usługi w 2006 r.
  • W 2004 r. 8 nowych usług IPTV pojawiło się na Starym Kontynencie. Ich ilość będzie dynamicznie rosnąć. Obecnie największym dostawcą telewizji internetowej w Europie jest włoska firma Fastweb (190 tys. abonentów).
> Wiedzieć więcej

Wg „Gazety Wyborczej", w Polsce do uruchomienia interaktywnej telewizji przygotowuje się w przyszłym roku TVP wraz z grupą partnerów technologicznych. W pierwszym etapie, TVP będzie adresować swoją usługę do 15 tys. użytkowników w Poznaniu, Krakowie i Warszawie.

Źródło: Screen Digest (via „Gazeta Wyborcza")

Tag:

Powstało Stowarzyszenie Dziennikarzy i Mediów Internetowych

Powstało Stowarzyszenie Dziennikarzy i Mediów Internetowych, poinformowała „Gazeta Wyborcza" w swoim dzisiejszym newsletterze. Pomysłodawcą tej ciekawej inicjatywy jest Krzysztof Łoziński z internetowego magazynu „Kontrateksty".

Stowarzyszenie będzie miało m. in. na celu:

  • wprowadzać „wysokie standardy etyki dziennikarskiej".
  • pomagać w pracy młodszym kolegom-dziennikarzom.
  • spróbowac zwrocić uwagę na znaczenie mediów internetowych, pomijanych w przeglądach prasy („Nasze teksty bywają przedrukowywane nawet przez duże gazety bez podania źródła" - wyjaśnił Łoziński).
Źródło: Gazeta Wyborcza

CNN interesuje się blogami

Po pierwszym udanym doświadczeniu z blogami na swoich stronach internetowych w czasie huraganu Wilma na Florydzie, CNN postanowiła poświęcić stałą rubrykę „nowym mediom”.

Rozpoczął się właśnie nabór na dziennikarza-producenta. Jego rolą będzie realizacja materiałów nt. blogów, vlogów, podcastów i innych nowych mediów. Te informacje mają pojawić się na antenie we fleszach informacyjnych i w głównych wydaniach wiadomości.

Żrodło: Cyberjournalist

Tag:

Scoopt, agencja fotograficzna dla amatorów z całego świata

Scoopt to pierwsza na świecie internetowa agencja fotograficzna, która sprzedaje do mediów zdjęcia zrobione przez amatorów. Fotoreporterem może być każdy z nas. Wystarczy być w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie z aparatem fotograficznym lub telefonem komórkowym z funkcją aparatu cyfrowego.

Koncepcja Scoopt opiera się na założeniu, że zwykli ludzie są czesto na miejscu jakiegoś ważnego zdarzenia szybciej niż zawodowi dziennikarze i fotoreporterzy. Dziennikarstwo obywatelskie rozwinęło sie właśnie dzięki zwykłym ludziom, którzy przysyłali e-mailem lub przez telefon zdjęcia np. z tsunami czy zamachów w Londynie.

Scoopt chce być agentem dziennikarzy-obywateli i sprzedawac ich zdjęcia do gazet i Internetu. Jeżeli sie uda, zyski dzielone sa pół na pół.

Źródło: Scoopt

Tag:

Pracownicy „Liberation" informują o strajku w blogu

Pracownicy francuskiego dziennika „Liberation" zakończyli dziś strajk przeciw fali zwolnień, którą zapowiada wydawca w celu ratowania gazety.

Strajkujący stworzyli wczoraj blog: www.libelutte.org, by informować na bieżąco o negocjacjach z dyrekcją gazety i zbierać opinie innych pracowników wydawnictwa i osób zainteresowanych ich akcją protestacyjną.

Źródło: własne

TV w zegarku

Naukowcy marzyli o tym od lat, japońska firma NHJ właśnie to zrobiła. Zegarek waży tylko 55g i można na nim oglądać już programy TV w specjalnym formacie.

Pytanie co można zobaczyć w zegarku ? Trudno wyobrazić sobie mecz Real Madryt-FC Barcelona na takim ekraniku. Marketingowcy zapewniają, że TV w zegarku będzie się dobrze oglądać w formie krótkich newsow i zajawek w stylu Eurosport News np. w środkach masowego transportu.

TV w zegarku będzie jednak prawdopodobnie droga. Bo ktoś będzie musiał zapłacić za korzystanie z nowej technologii. Specjaliści podkreślają też, że dzisiejsze baterie zegarków nie będą w stanie wytrzymać długo.

Źródło: The Gadgeteer

Tag:

24.11.05

Prawo prasowe: autoryzacja musi być zlikwidowana w interesie dziennikarzy, wydawców i czytelników

W „Rzeczpospolitej" ukazał sie wczoraj artykuł pt. „Odpowiedzialność za cytat", w którym autorka broni konieczności autoryzacji przez dziennikarza cytowanej dosłownie wypowiedzi. „Trudno zanegować w ogóle instytucję autoryzacji, powinna zostać, choć co najmniej znowelizowana", pisze Ewa Nowińska, prof. dr hab. Instytutu Prawa Własności Intelektualnej Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nowelizacją miałby zostać objęty zapis o karze grzywny lub ograniczenia wolności w przypadku odmowy autoryzacji.

Trudno zgodzić z tą karkołomną tezą, której autorka zresztą nie uzasadnia, bo i uzasadnić nie może. Autoryzacja jest bowiem pozostałościa z poprzedniej epoki i razem z tą epoką powinna odejść do lamusa historii. Komuniści wymyślili ją jako sposób na kontrolowanie swoich mediów. Komunistów już nie ma, ale ustawa jeszcze straszy.

Na dodatek, ma chyba całkiem spore grono zwolenników. Nie do końca mają oni pojęcie o mediach, nie rozumieją mechanizmów ich funkcjonowania w demokratycznym państwie, nie pojmują na czym polega praca dziennikarzy, których mylą z paparazzi, natomiast czynnie włączają się w teoretyczne debaty i dywagacje na ten temat. Słychać teoretyków dziennikarstwa, nie dziennikarzy.

Autoryzacja jest świadectwem cywilizacyjnego opóźnienia Polski i niemocy polskiego środowiska dziennikarskiego, które nie potrafiło stworzyć skutecznego lobby, by bronić własnego interesu. Przepis-dinozaur to również świadectwo niewiary w odpowiedzialność dziennikarzy.

Rozmówcy dziennikarzy często wykorzystują zapis o autoryzacji do cenzurowania własnych wypowiedzi. Bez żenady wycinają co ciekawsze „smaczki", ulepszają fakty, kolorują rzeczywistość.

W rezultacie, zamiast pisać nowy tekst, dziennikarz traci czas na autoryzację wypowiedzi osób, które zgadzając się na rozmowę z dziennikarzem, zgadzają się już de facto na upublicznienie swoich słów.

Autoryzacja sprawia, iż dziennikarz staje się zależny od swoich rozmówców. Jego teksty tracą nieraz na jakości w wyniku „wygładzania". Tracą dziennikarze, pracodawcy i czytelnicy.

Można wysłać do autoryzacji np. wywiad z osobami piastującymi ważne funkcje, np. prezydent, premier, ministrowie, dyplomaci. Słowa przez nich wypowiedziane mogą mieć poważne konsekwencje, np. wypowiedź ministra gospodarki może wywołać groźbę odpływu inwestycji zagranicznych lub spadek indeksu giełdowego.

Można wysłać tekst do konsultacji (nie do autoryzacji!) do specjalisty np. od cybernetyki kwantowej (by uprzejmie sprawdził, czy dziennikarz nie pomylił trudnych pojęć) czy do historyka (by sprawdził czy autor nie pogubił się w datach).

Nie widzę natomiast żadnego sensu w wysyłaniu tekstów do autoryzacji do wędkarzy na muszkę (z całym szacunkiem dla ich pasji), do menedżerów czy analityków.

To nie ustawa, to dziennikarz powienien decydować o tym czy, kiedy i jak zechce skonsultować całość lub część swojego tekstu ze swoimi rozmówcami. To kwestia wyczucia i odpowiedzialności każdego z nas.

Wierzę w indywidualną odpowiedzialność dziennikarzy.


> Co mówią na ten temat prawnicy

„Autoryzacja nie służy rzeczywistej trosce o prawa czytelnika-obywatela. To są tylko pozory, a ustawa powstała w czasach, kiedy na pewno nie chodziło o dobro obywatela. Absurdem jest tu karanie dziennikarzy grzywną lub ograniczeniem wolności. Myślę, że autoryzacja powinna zostać zlikwidowana. To jest wyłączna sprawa odpowiedzialności dziennikarza i jego rozmówcy. Jeżeli dziennikarz przekręci słowa swojego rozmówcy, można mu wytoczyć sprawę z powództwa cywilnego. Kodeks cywilny wystarczy tu w zupełności", mówi Media Cafe Polska Andrzej Karpowicz, adwokat z kancelarii Juris, specjalista od prawa prasowego i autorskiego, autor licznych książek na ten temat.
„Obecny kształt obowiązku autoryzacji jest zupełnie nieegzekwowalny. Dziennikarz jest zobowiązany przekazac tekst do autoryzacji, ale pod warunkiem, że zażąda tego osoba cytowana. Tyle tylko, że wiekszośc z rozmówców o takim uprawnieniu nie wie, a dziennikarz nie ma obowiazku o tym informować. A nawet jeśli ktoś zażada autotryzacji, dziennikarz tego nie zrobi, trudno udowodnic, że takie żadanie było do dzienikarza skierowane.
Dlatego najprostszym rozwiązaniem byłaby realna odpowiedzialność dziennikarza za prawidłowe przytoczenie słów, które usłyszał. Wtedy instytucja autoryzacji byłaby zbędna. Problem tylko w tym, że przy obecnym stanie sądownictwa odpowiedzialność dziennikarzy jest iluzoryczna, tak poprzez długotrwałość postępowań sądowych jak i przez wysokość kwot zasądzanych przez większość sądów - kwoty, które wydawnictwa traktuja jako koszty i to niewysokie", mówi
Media Cafe Polska Maciej Ślusarek, adwokat z kancelarii Leśnodorski i Ślusarek.

> Jak to robią w innych krajach


„W USA nie ma żadnych reguł. Każdy dziennikarz decyduje sam. Dziennikarze korzystają z tej opcji w sytuacji, kiedy mają do czynienia z trudnym tematem. A i to, wysyłają wtedy tylko część a nie całość tekstu", mówi Media Cafe Polska Jeff Mignon z 5W Mignon-Media z Nowego Jorku.
„W Kanadzie nie ma żadnego obowiązku autoryzacji jakichkolwiek wypowiedzi", mówi Media Cafe Polska Jean-François Parent, dziennikarz „Magazine Affaires Plus".
„We Francji nie ma żadnych zapisów prawnych w tym zakresie i, prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie czegoś tak absurdalnego jak zmuszenie dziennikarza do autoryzowania swojego artykułu!", mówi Media Cafe Polska Dominique Lagarde, zastępczyni szefa działu zagranicznego francuskiego tygodnika „L'Express".
„W Belgii, nie ma ani takiego prawa, ani takiej praktyki. Zasada obowiązująca z naszym zawodzie jest prosta: dziennikarz powinien pracować rzetelnie i uczciwie, a więc powienien rzetelnie i uczciwie przekazywać myśl swojego rozmówcy. Myślę, że polska autoryzacja ma odwrotny skutek od zamierzonego, gdyż chroni rozmówcę a nie chroni czytelnika. To pole do nadużyć", mówi Media Cafe Polska Jacek Kuczkiewicz, szef działu zagranicznego belgijskiego dziennika „Le Soir".

Tag:

Dziesięć tendencji w reklamie i marketingu

„Wall Street Journal" opublikował artykuł Suzanne Vranica o tendencjach, które właśnie zmieniają przemysł reklamowy i marketingowy.

1. Mobile. Marketingowcy znaleźli ostateczne medium: telefon komórkowy. Zawartość sponsorowana i sms-y reklamowe będą coraz powszechniejsze.

2. E-maile dopracowane i interaktywne. Jak na przykład ten Microsofta reklamujący nową grę wideo Corp Xbox:

"You open an email to find a photo of a fictional newspaper. The headline reads: "Another slaying at Datadyne HQ." Below it is a link that sends you to a Web site where a video of an autopsy is running. Suddenly, the camera pans down and you see your name etched onto the toe tag of the body.

The screen then tells you about Perfect Dark Zero, a videogame from Microsoft Corp.'s Xbox. It also allows you to send a similar email to a friend. After you send your friend the link, your phone rings and a recorded message from Joanna Dark, the game's heroine, announces: "The job is done, friend." Then suddenly, you receive an email from Joanna that has a picture of another dead body. And the toe tag bears your friend's name."


3. Product placement w programach rozrywkowych stanie coraz powszechniejszy. Marki będą nawet finansowały nowe programy tylko po to, aby umieszczać tam swoje produkty.

4. Kampanie interaktywne w których będą uczestniczyli konsumenci zapraszani do udziału w konkursach i/lub zawodach.

5. Design demokratyzuje się i dociera pod strzechy. Nabiera coraz większego znaczenia w tworzeniu i promocji produktów z dolnej i średniej półki.

6. Reklama w grach video. Powinna wzrosnąć z 186 milionów dolarów w tym roku do 875 miliardów dolarów w 2008 r.

7. Marketing niszowy jest w rozkwiecie. Polega na bezpośrednim zwracaniu się do pewnej kultury/specyficznego plemiona i do zachowań, które są im właściwe.

8. "Adresowalność" stanie się słowem kluczowym. Narzędzia rozwijane są po to, aby w sposób bardzo precyzyjny docierać do właściwej publicznośći. Reklama nudzi tylko wtedy gdy dociera do osoby, której nie dotyczy.

9. CD-romy, gry… agencje poszukują nowych narzędzi do poiększenia zwrotu z inwestycji dla reklam zamieszczanych w magazynach.

10. Agencje kreatywne. Firmy będą pracowały z mniejszymi, ale bardziej kreatywnymi agencjami i bardziej wyspecjalizowanymi w jakimś medium lub publiczności.

Źrodło: mediacafe

Tag:

Francja: Prasa codzienna w kryzysie, a „Le Parisien" lepiej się sprzedaje

Francuski dziennik regionalny „Le Parisien” i jego ogólnokrajowa mutacja „Aujourd'hui” jako jedne z nielicznych we Francji odnotowują wzrost sprzedaży. Ta informacja jest warta odnotowania, gdyż tendencja spadkowa dotknęła prasę codzienną w całej Europie.

  • „Le Parisien" zwiększył sprzedaż o 4,3% w październiku i o 14% w czasie zamieszek, między 4 i 10 listopada.
  • „Aujourd'hui” sprzedał we wrzesniu i październiku więcej o 6% w stosunku do analogicznego okresu w 2004 r. (160.000 egz.). Sprzedaż jego wydania niedzielnego wzrosła w tym samym czasie o 22,4% do 90.000 egz.
„Le Parisien" i ‚Aujourd'hui" to dwie uzupełniające się gazety.

Le Parisien" (Paryżanin) - regionalna
- utworzona w 1944 r.
- zasięg: Paryż i region paryski
- dwa grzbiety: ogólnofrancuski i departamentalny (w środku)
- czytelnik zainteresowany informacją lokalną

Aujourd’hui" - ogólnofrancuska
- utworzona w 1994 r.
- zasięg: Francja i... Paryż
- jeden grzbiet ogólnofrancuski (ten sam co w „Le Parisien")
- czytelnik zainteresowany informacją z kraju i zagranicy

Źródło: własne, CB Newsletter

Tag:

Google rozwija Froogle, by umocnić swoją pozycję na rynku lokalnych ogłoszeń drobnych


Na miesiąc przed świętami, Amerykanie mogą już szukać produktów w sklepach znajdujących się w najbliższej okolicy miejsca zamieszkania. Oczywiście dzięki wyszukiwarce zakupowej Google o nazwie Froogle, informuje serwis informacyjny Internet Standard.

Wystarczy wpisać nazwę produktu w wyszukiwarkę Froogle np. digital camera (na mapie Google Maps obok), nutella czy woda kolońska, oraz zaznaczyć na mapie miejsce w USA (stan a nawet kilka ulic!), gdzie chcemy dokonać zakupu.

Miejsce, gdzie można znaleźć dany produkt jest zaznaczany po prawej stronie na mapce czerwonym balonikiem. Po kliknięciu w nią pokazuje się „dymek" jak z komiksu, czyli ramka ze zdjeciem i opisem produktu, plus odnośnik do stron danego sklepu czy usługodawcy wraz z adresem i numerem telefonu
.

Lokalni sklepikarze muszą wprowadzać na bieżąco dane o swoich produktach do Google Base. To ostatni produkt Googla, który wystartował w wersji beta zeszłym tygodniu. Google Base, który na pierwszy rzut oka wygląda jak wirtualny śmietnik, to baza danych. Można do niej wprowadzić dowolną informację, opis przedmiotu do sprzedania ze zdjeciem.

Dzięki połączeniu Froogle, Google Maps i Google Base powstała praktyczna wyszukiwarka, której celem strategicznym jest m. in. opanowanie rynku lokalnych ogłoszeń drobnych. Sklepikarze i handlowcy będą zachwyceni tą usługą, gdyż pozwoli im ona dotrzeć do klienta szybciej (gdyż w czasie rzeczywistym) i skuteczniej niż jakakolwiek gazeta.

Źródło: Internet Standard

Tag:

23.11.05

Chorwacja: nowy dziennik ekonomiczny



Tytuł: Business.hr. Format: "berlinka" zbliżony do A4, kolorowy, na papierze jak "Puls Biznesu". Wydawcą jest szwedzka grupa prasowa Bonnier, która posiada już dziewięć dzienników ekonomicznych w Europie.

W przygotowaniu są strony internetowe. Można je obejrzeć (tu). To dopiero pierwszy etap. Już niedługo na stronach powinny pojawić się dodatkowe funkcje.

5W Mignon-Media opracował strategię redakcyjną i szatę graficzną oraz strony www we współpracy z Jackiem Utko, dyrektorem artystycznym "Pulsu Biznesu". Nasz zespół uczestniczył również w tworzeniu strategii marketingowej wersji internetowej.

To już trzeci dziennik ekonomiczny przygotowany dla skandynawskiego Bonnier. Pierwszy to "Puls Biznesu" (2003), który po zmianie formuły odnotował wzrost sprzedaży, otrzymał też cztery nagrody za design, w tym przyznaną przez Society for News Design za najlepszy design w 2004 roku.

Drugi to austriacki dziennik "Wirtschaftsblatt" (2004), również nagrodzony za design w 2005 roku. W kilka miesięcy po wprowadzeniu nowej formuły prenumerata wzrosła o 7,7 %, a w ciągu roku sprzedaż zwiększyła się o 5,04 %.

Źródła: własne

22.11.05

Nawet sam Google nie wie czego szuka


Czego szuka Google? Pod takim tytułem ukazał się w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" ciekawy tekst (tu) o kalifornijskim gigancie. Google rozwija się w niesamowitym tempie, spędzając sen z oczu konkurentów.

Ma zaledwie 7 lat, a jego wartość wynosi już 118 mld dolarów. Zarabia krocie na reklamach umieszczanych przy wyszukiwarce i na tzw. stronach partnerskich. Firma ma apetyt na tak dużą ilość różnych rynków, że trudno określić w jakim kierunku się rozwija. Wg BBC, nawet sam Google nie wie dokąd zmierza...

Myślę, że Google zagrozi nie tylko telekomom (jak np. Telekomunikacja Polska), ale tez wszystkim innym mediom, m. in. dzięki technologii Wi-Fi, tzn. bezprzewodowemu dostępowi do internetu.

Poza USA, wydawcy raczej nie rozumieją wagi tej technologii i roli jaką moze odegrać w rozwoju biznesu prasowego i internetowego.

Źródło: Gazeta Wyborcza

USA: Magazyn dla mężczyzn „Sync" sprzedawał się w 250.000 egz. Za mało. Znika z rynku

Ci Amerykanie są naprawdę dziwni. Magazyn o objętosci 128 stron, dla mężczyzn, czyli dla trudnego, niewiernego czytelnika. Tematyka: gadżety high tech, czyli to co tygrysy lubią najbardziej.

Młody tytuł, perspektywiczny, wylansowany zaledwie w lecie 2004. Sprzedaż: 250.000 egz. , w tym 200.000 egz. w prenumeracie. Zespół redakcyjny: ok. 20 osób. Marzenie wydawców na całym swiecie! Ale nie w Stanach.

Wydawnictwo
Ziff Davis Media likwiduje „Sync". Grudniowy numer będzie ostatni.

Magazyn był zupełnie niezły. Ciekawe tematy. Niezłe strony internetowe (tu). Trochę macho, ale faceci (i niektóre kobiety) to lubią. Szkoda. 250.000 egz. to tylko 0,08% ludności USA. Tam, to za mało na dobry biznes...

Źródło: blog Le Phare

Tag:



Pomysł: Jak „FHM" łączy auto-promocję z interaktywnością

Magazyn dla mężczyzn „FHM" wprowadził we współpracy z „Media Week" nową rubrykę-konkurs na swoich stronach internetowych: „100 Media Doors". To rodzaj wyszukiwarki porównawczej z adresami dla ludzi z mediów.

„100 Media Doors" to nowy przykład na ciekawą promocję magazynu, lączącą interaktywność z czytelnikiem i informację praktyczną. Wyszukiwarka obejmuje 13 kategorii, od miejsc, gdzie warto pójść z klientem, gdzie opić podpisany kontrakt, zorganizować „tajne spotkanie", brainstorming lub konferencję, kupić firmowe gadżety, znaleźć nową pracę czy po prostu się zrelaksować po pracy.

Każdy może wpisać swoją propozycję lub oddać głos na istniejące miesjce. Dla głosujących przewidziane są nagrody: iPod video, najnowsza konsola Sony, bilety wstępu na imprezy „FHM"...

Źródło: journalism.co.uk

Tag:

21.11.05

„Gazeta Olsztyńska": Sześć sposobów jak być liderem i uniknąć ciosów w walce gigantów

Lokalność, interaktywność, poradnictwo, rozrywka, permanentna zmiana formuły i synergia z internetem. To recepta na pozostanie liderem w regionie i uniknięcie ciosów w starciu gigantów: Agory i Springera - mówi Robert Sakowski, redaktor naczelny „Gazety Olsztyńskiej".

Krzysztof Urbanowicz: Spada sprzedaż większości gazet, młodzi i menedżerowie uciekają do Internetu, kobiety do poradników. Jaka jest na to recepta „GO"?
Robert Sakowski
(na zdjęciu): Trudne pytanie. „GO" jest największą gazetą w województwie warmińsko-mazurskim, ale wiem jedno: żeby być liderem, trzeba ciężko pracować na rynku czytelniczym i reklamowym. Działamy w jednym z najbiedniejszych regionów w Polsce. Nie istnieje jakaś jedna, uniwersalna recepta, tylko cały szereg połączonych ze sobą działań. Wg mnie jest 6 sposobów na utrzymanie pozycji lidera:
1. Inwestycja w lokalność. Żeby zahamować spadek czytelnictwa, trzeba inwestować w lokalność i rozwijać naszą sieć tygodników. Realizujemy konsekwentnie tę strategię, drogą prób i błędów, od 1999 r. Z badań wynika, że nasi czytelnicy są głównie zainteresowani informacją lokalną i przede wszystkim dla niej kupują naszą gazetę. Jeżeli dajemy naszemu czytelnikowi jakąś wartość dodaną, to staramy się, by miała ona związek z naszą gazetą, np. atlas.
2. Interaktywność. Czytelnik musi być zaangażowany we współtworzenie swojej gazety wraz z dziennikarzami. Musi zdawać sobie sprawę, że jest jej współautorem.
3. Poradnictwo. Czytelnik wymaga od nas, byśmy tłumaczyli, wyjaśniali, pokazywali różne interpretacje rzeczywistości, którą nie zawsze do końca rozumie. Próbujemy pokazać mu do czego ma prawo i jakie ma możliwości.
4. Rozrywka. Nasz czytelnik jest konsumentem quizzów, rebusów, krzyżówek. Oczekuje od nas również rozrywki i my staramy się mu ją dać.
5. Permanentna zmiana formuły. Rynek prasowy i czytelnik zmienia się dynamicznie, głównie pod wpływem internetu. Musimy starać się nadążać za tymi zmianami i sami musimy się zmieniać, już nie co kilka lat, ale bez przerwy. Jesteśmy właśnie w trakcie badań czytelnictwa, które pomogą nam lepiej zrozumieć kierunki zmian.
6. Synergia z internetem. Nie sposób dziś tworzyć gazetę bez internetu, nawet jeśli nie wszyscy nasi czytelnicy mają do niego dostęp.

KU: W jakim kierunku „GO" będzie się rozwijała w internecie?
RS: Pracujemy nad naszą strategią internetową. Nasza analiza jest prosta: internet dziś i internet jutro, to dwie różne sprawy. Dziś, internet jest dla nas narzędziem do uatrakcyjnienia produktu prasowego i daje nam wymierne korzyści marketingowe.

Używamy go często do inicjowania różnych debat, np. na temat wycinki przydrożnych drzew (w tym stuletnich dębów!), którą gminy chciały przeprowadzić po cichu, bez konsultacji z mieszkańcami. Wykorzystujemy go również do promocji naszego wizerunku i marki (nasza gazeta ma 120 lat). Internet jest dla nas też jednym z kanałów generujących przychody z reklam. Ta tendencja będzie się dynamicznie rozwijać.

Jutro, internet będzie głównym kanałem dystrybucji informacji. Z czasem zniknie prawdopodobnie nawyk chodzenia po gazetę do kiosku. Ale ciekawość świata pozostanie. Nie boimy sie internetu. Oswajamy się z tym narzędziem. Myślę, że jeszcze przez dobrych kilka lat budżety reklamowe będą przychodziły głównie do prasy papierowej. Stopniowo te proporcje będą się zmieniać na korzyść internetu.

KU: Choć prasie ubywa czytelników, pojawiają się nowe gazety. Po „Nowym Dniu" Agory, mają się jeszcze pojawić dwa nowe dzienniki w przyszłym roku, w tym polski „Die Welt". Nie obawia się Pan, że w tym tłoku ucierpi „GO"?

RS:
Prasa regionalna i lokalna z pewnością trochę ucierpi w tej walce gigantów: Agory ze Springerem. Ale nie będzie to prawdopodobnie taki szok jak w przypadku „Faktu". Tabloid Springera wstrząsnął prasą regionalną. Na razie nie widzę takiego zagrożenia ze strony „Nowego Dnia".

Myślę, że Agora skupi się na tworzeniu mody na „Nowy Dzień" w segmencie 25-35 lat i to im się może udać. To perspektywiczny segment czytelnictwa, który będzie się bogacił w miarę rozwoju kraju.

Agora jest profesjonalnym wydawcą, jeszcze raz wszystko przeanalizuje i szybko poprawi swój produkt. My zamierzamy zrobić dokładnie to samo.

> Wiedzieć więcej: „Express Bydgoski": Internet nie jest zagrożeniem, tylko szansą na rozwój biznesu prasowego, „Jak Nowa Trybuna Opolska będzie walczyć z Nowym Dniem"

Tag:

20.11.05

Kiedy okładka stworzona przez dział sprzedaży sprzedaje się lepiej od tej stworzonej przez redakcję

Ciekawy eksperyment w regionalnej gazecie amerykańskiej „ The Danville Register & Bee". Dyrekcja wydawnictwa zorganizowała wewnętrzny konkurs na najlepiej sprzedaną „jedynkę" gazety między redakcją a działem sprzedaży. Każda z ekip przygotowała inną okładkę.

Gazeta została wydrukowana w 50% z okładką redakcji, w 50% z okładką działu sprzedaży. Cały nakład znalazł się oczywiscie w kioskach. Wygrał dział sprzedaży. Jego wersja sprzedała się lepiej. Była bardziej interesująca dla czytelnika.

Do przemyślenia.


Źródło : Wan (via Media Cafe po francusku)

Tag:

Wydawcy prasy codziennej tną koszty, sprzedają i tworzą nowe tytuły pod presją udziałowców

Wydawnictwa prasy codziennej są pod rosnącą presją udziałowców i inwestorów. Zachodni wydawcy tną koszty gdzie popadnie (redukcje etatów, zmiana formatu na mniejszy, zawieszenie niektórych dodatków...). A ponieważ najbardziej kosztowne pozycje w budżecie prasowym to ludzie i druk, na pierwszy ogień idą ludzie, w tym dziennikarze. Papieru zwolnić nie można.

Wydawcy starają się udowodnić swoim udziałowcom, że biznes prasowy może jeszcze przynosić profity w przyszłości. Mimo spadku nakładów, biznes ten jest dziś jeszcze wyjątkowo dochodowy i osiąga zupełnie przyzwoite marże rzędu nawet 20% w USA.

Ale udziałowcy mają inny horyzont czasowy, oni patrzą na to co będzie się działo jutro.

Stąd seria nerwowych ruchów na rynku prasy codziennej w wielu krajach. Jedni na gwałt zmieniają formułę redakcyjną i graficzną, nie po to nawet żeby pozyskać nowych czytelników, ale aby stracić jak najmniej i zahamować spadek sprzedaży, który zniechęci reklamodawców.

Inni wydawcy, jak np. Agora czy Axel Springer w Polsce, startują szybko z nowymi tytułami, bo choć naszy rynek jest „nienasycony", tak naprawdę to ostatni dzwonek. Jeszcze inni sprzedają, albo szukają finansowego wsparcia, jak np.:
  • USA: druga grupa prasy regionalnej Knight Ridder jest wystawiona na sprzedaż.
  • Francja: Grupa Socpresse pozbywa się części swoich dzienników regionalnych. Odsprzedała już „La Voix du Nord" belgijskiej grupie prasowej Rossel (która przy okazji odkupiła od Socpresse belgijski „Le Soir"). Teraz chce sprzedać resztę, z wyjątkiem oczywiście okrętu flagowego „Le Figaro".
  • Norwegia/Polska: grupa Orkla Media poszukuje inwestora strategicznego do biznesu prasowego i elektronicznego.
  • Polska: tygodnik „Ozon" jest na sprzedaż. Nie jest wykluczone, że w ciągu najbliższego roku w naszym kraju rozpocznie się gorączkowe poszukiwanie dużych zewnętrznych źródeł finansowania na rozwój strategii internetowej.
Wielu inwestorów i wydawców prasowych zaczyna powątpiewać czy jutro będzie jeszcze można zarobić pieniądze na prasie pisanej. Informacja ogólna (niespecjalistyczna) jest już za darmo w internecie. Gazety systematycznie tracą czytelników - zaczynając od młodych i kadry kierowniczej (tu ciekawy sondaż). Czytelnicy przenoszą się do internetu, a reklamodawcy i ogłoszeniodawcy idą za nimi.

By zatrzymać reklamodawców i ogłoszeniodawców, wydawnictwa prasowe będą musiały pobiec za nimi do internetu. A tam królują już Google (tu video media-fiction o tym jak Google zdominuje świat) i Yahoo, ściga ich MSN. Wielka Trójka dysponuje gigantycznymi środkami finansowymi pozyskiwanymi z giełdy, o jakich tradycyjni wydawcy nawet nie mogą pomarzyć.

Czy prasa codzienna ma szanse w walce z potęgami internetu?

> Wiedzieć więcej: USA; tradycyjne media w odwrocie, Wielka Brytania: prasa traci czytelników, Prasa bez Gutenberga, Nie ma przyszłości dla prasy codziennej bez Internetu

Tag: