18.8.06

Dlaczego lubię blog „O niej. Kobieta"? Bo to kwintesencja kobiecości

Mój ulubiony blog to ani Techcrunch, ani Micropersuasion, ani Pointblog. Mój ulubiony blog jest jeszcze bardziej wyjątkowy niż blogi guru internetu, komunikacji czy blogosfery.

Subtelny, romantyczny, inteligenty... Kwintesencja kobiecości. Taki jest blog „O niej. Kobieta" umieszczony pod przewrotnym adresem karolinaonair.blox.pl.

Jego podtytuł, a raczej motto:

„Przypadki czarno na białym. Wszelkie podobieństwo do osób oraz miejsc przedstawionych w bloxie jest zatem przypadkowe i niezamierzone, bo przecież świat to także cała paleta szarości".

Karolina ma lekkie pióro. Pisze szybko i dynamicznie, pewną ręką. Widać, że to blogowiczka z temperamentem. Dyskretnie cytuje Prousta, Fridę, Oriannę Falacci, Petera Greenawaya.

Karolinę zadziwia, „jak poczucie własnej wartości i tym samym samopoczucie potrafi ulegać radykalnym fluktuacjom. Rano świat może leżeć u moich stóp, a już popołudniem uciekałabym przed ludźmi, chcąc być dla świata niewidoczną".

Karolina dobrze się czuje „w oswojonych rejonach miasta. Rzadko bywam w ścisłym centrum. Kiedy wczoraj siedziałam w jednej kawiarni na Nowym Świecie z zaciekawieniem obserwowałam ludzi z perspektywy wiklinowego krzesła. Świat mógł sobie pędzić, a ja po prostu byłam jedną z gondol w tej darmowej ulicznej karuzeli".

Karolina nie da się przekonać, że „palacze są bardziej wydajni. Znikanie co chwila na dymek nie kompensuje znajomości towarzyskich zawiązywanych w trakcie wątpliwej inhalacji. Skończy się też bierne palenie w godzinach pracy, na co osobiście cierpię, bo przecież zakazy są w Polsce po to, aby je łamać, ech..."

Problemy Karoliny stają się małe kiedy widzi „uśmiech na jej twarzy babci, bo kupiłam jej ulubioną wędlinę, to nagle wszystkie problemy stają się małe. - Pamiętasz, jak płakałaś mówiąc: Babciu, czy ja muszę iść do przedszkola? Byłaś strasznym niejadkiem. Wszystkie dzieci już dawno leżakowały, a Ty jeszcze ślęczałaś nad obiadem. Z tamtych czasów wyniosłam traumę przedszkolanek, które straszyły, że jedzenie wepchną mi w gardło ołówkiem".

Karolina boi się, że „następne pokolenia zakładać będą niemowlętom polisy na wypadek pewnych niedociągnięć urody".

Karolina ma nadzieję, że „e-booki nie wyprą literatury drukowanej. Wówczas niemożliwe będzie znalezienie starej zakładki w formie papierka po mambie albo dedykacji, która przyprawia nas o lekkie podnosowe pofukiwanie".

Ten blog to pewniak na każdy konkurs blogów literackich. Obstawiam w ciemno.

PS. Ciekawe co Karolina robi dziś wieczorem?

> Tag: ,

12 komentarzy:

Karolina pisze...

Podniosłam właśnie poprzeczkę. Dziękuję.

Rok temu, gdzieś na początku sierpnia napisałam:
"Moja konkurencja to skok wzwyż. Podnoszę poprzeczkę z każdym miesiącem wyżej. Nie znam dokładnie parametrów. Nie konkuruję bowiem z innymi. Konkuruję jedynie z moją Ambicją. Zawsze pozostawia mi niedosyt. Dzięki niej skaczę w obcasach, aby być jeszcze bliżej tego, co mam pokonać. Pozorne oszukiwanie przestrzeni.

Zatem gdzie jest to moje potwierdzenie? Na ten miting - w obcasach właśnie..."

Lucas pisze...

Karolina, ja też chciałbym wiedzeć co robisz dziś wieczorem

Anonimowy pisze...

To prawda, ten blog jest napisany jak książka. Dziewczyna ma talent.

Ana pisze...

Cieszę się, że pisze pan też o polskich blogach, bo choć ciekawi mnie co się dzieje gdzie indziej, to jednak koszula bliższa ciału:)

Toscana pisze...

Panowie, to hm...umówcie się z Karoliną:)
Chyba, że 1. boicie się: nie sprosta wyobrażeniom jakie niesie ze sobą wirtualna sfera blogów. 2. należycie to tej z "japońskich subkultur", które preferują daleką i zdystansowaną adorację wybranki serca.
3. należycie do zwolenników tylko i wyłącznie relacji internetowych

a swoją drogą, jakie to ciepluchne, te tęsknoty za 100-procent kobiecości w miękkości, szpileczkach i kwiatuszkach, dziecinnych wspomnieniach-bamboszkach
:) :) :)

Anonimowy pisze...

I kto tu pisał o umówieniu się z wyjątkiem? Nie dalibyście rady. Ona z drzewa zeszła eony wcieleń temu a większość ludzi na tej planecie dopiero co ma to za sobą albo nadal tam siedzi.

rapa nui pisze...

może byśmy i dali radę ale nie dała swoich namiarów...

Karolina pisze...

To jest jedna z obserwacji, które poczynić można wszędzie, nieważne w jakim świecie - binarnym czy 3D. Kobiety kobietom zgotują najgorszy los, przystawią krzywe zwierciadła, doprawią gombrowiczowskie gęby, a czasami wręcz upupią. Dlatego, kiedy czasami myślę o piekle, to widzę w nim same chromosomy X [śmiech]. PS Kto używa pewnych narzędzi internetowych, to wie jak do mnie trafić.

Anonimowy pisze...

„Subtelny, romantyczny...”. Jeszcze jakieś stereotypy o kobietach?

Karolina pisze...

Ależ co za niezrozumienie. To było lekkie ukąszenie komentatorek [do] bardzo miłego dnia mnie postu. Przecież nie wypada mi się też publicznie przyznać, jak mocno mi ręce zadrżały z nocy z czwartku na piątek [uśmiech]. A jednak stało się. PS -> Bywam bardziej analityczna i drobiazgowa od niejednego pana. Stereotypy to przekleństwo, ale to zupełnie inna historia, pisana [też] między wierszami w moim karolinowym powietrzu.

Anonimowy pisze...

Karolina, a ja ciągle nie wiem jak się z Tobą skontaktować. Na Twoim blogu nie ma nic o Tobie, nawet zwykłego adresu mailowego!

Karolina pisze...

Shame, my Lord, jak mawiał kiedyś znajomy Turek. Wczoraj wieczorem uznałam, że w sumie poczta w tych czasach jest. I jak najbardziej elektroniczna [śmiech]. Dodałam link, bo w wygodnictwie portalowym zakładałam, że wszyscy wiedzą, że mail tworzy się tam nick@gazeta.pl. Człowiek się wiecznie uczy.