22.8.07

Miejski tygodnik zaproponował studentowi dziennikarstwa pracę za 40-100 zł tygodniowo

Rośnie zapotrzebowanie na dziennikarzy telewizyjnych - startują nowe kanały - TVN CNBC Biznes, a inne zmieniają formuły - jak np. TV Puls czy TVP 3, która w październiku 2007 r. ma zamienić się w TVP Info - , ale nie wszystkim udaje się znaleźć dobrą pracę, szczególnie na początku kariery.

Oto komentarz, jaki zamieścił wczoraj pod wpisem „Dziennikarze i menedżerowie z mediów szukają pracy" Damian, student drugiego roku dziennikarstwa:

„(...) właśnie jestem na drugim roku studiów o kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna i jestem coraz bardziej przerażony. Udało mi się znaleźć pracę w miejskim tygodniku ale jak się okazało moje zarobki miały wynosić 40-100 zł tygodniowo" - pisze Damian.
Przeczytałem ostatnie zdanie dwa razy, by upewnić się, że dobrze zrozumiałem. Tygodnik miejski proponował Damianowi pracę za 500 zł miesięcznie?! Czy to jest możliwe?

„Pisuje także do jednego z portali internetowych o tematyce IT ale to też raczej jako hobby, bo mogę tam zarobić co najwyżej na paczkę gum do żucia i papierosy. Rozumiem, że zarobki wzrastają wraz z doskonaleniem mojego warsztatu, ale w takim razie mam pytanie: czy dziennikarze, którzy dopiero zdobywają doświadczenie żyją tylko miłością do pracy??" - pyta student, który dorabia jako ochroniarz w centrum handlowym.

Czy u Was też zarobki dziennikarzy są tak dramatycznie niskie?

> Tag: , , , , ,

8 komentarzy:

roody102 pisze...

Czy trzeba tu przytaczać kazus pewnej znanej firmy, która zadziwionym wysokością zarobków młodym dziennikarzom wprost - i całkiem na poważnie - mówi, że przecież płaci im prestiżem?

Dojście do sensownych pieniędzy na tym rynku nie jest łatwe. Trzeba mieć fart, wstrzelić się. Do wspomnianej firmy tak czy owak stażyści walą drzwiami i oknami, więc może sobie pozwalać, by tak ich traktować. Ci, którzy przetrwają pierwszych 10 lat... ;)

Bogusław_Pinkiewicz pisze...

Dosyć milczenia. Kilka lat temu za prowadzenie tygodnika powiatowego i stron lokalnych w dzienniku zaproponowano mi w Polskapresse miesięcznie 1500 zł na fakturę, czyli w ręku zostaje (po doliczeniu ZUS, podatku itp.) 600, co daje 150 zł tygodniowo. I to jeszcze z cynicznym tekstem "to my ci robimy łaskę". Oczywiście była pewna furtka, mogłem sobie dopisywać wierszówkę, bo ja wyceniałem teksty innym dziennikarzom. No ale to już byłoby oszukiwanie na całego. Wątpię, żeby się coś przez te lata tam zmieniło, aha mam na to kwity jakby co.

HJ pisze...

Ot i kolejny dowód na to, że wykorzystywanie statystyk GUS do pozytywnej propagandy zarobkowej to wciskanie niezłego kitu obywatelom. Niestety mimo ogólnego średniego wzrostu płac nic się nie zmieniło w wielu firmach. Praca w gazetach, nie tylko jako dziennikarz jest nisko płatna. Jako red. technniczny w jednym z największych polskich wydawców gazet regionalnych otrzymuję podobne wynagrodzenie. Do tego jest ono oczywiście ruchome, bo zależy od ilości wykonanej pracy (złamanych kolumn). Można i zarobić więcej, ale to już wymaga "orania" po kilkanaście godzin na dobę... Ani zdrowie nie trwa wiecznie, ani sezon urlopowy w którym można "orać"...

Łukasz pisze...

Gdy zaczynałem pracę w mediach, jako stażysta w jednej z największych gazet (acz w jej oddziale regionalnym) zarabiałem ok. 600-700 zł miesięcznie. Było to w 2000 r.

Harowałem jak wół. Ale nie narzekałem. Dlaczego? Dlatego, że była to kapitalna nauka zawodu. W dodatku to nie ja za nią płaciłem, ale to mi za nią płacili.

Młodemu kandydatowi na dziennikarza zalecałbym więc pokorę. Aczkolwiek zgadzam się, że niskie płace w tej branży są najzwyczajniej w świecie demoralizujące. Wierzę jednak, że jeśli ktoś naprawdę chce być dziennikarzem, to jeśli zaciśnie zęby i będzie solidnie pracował, to po paru latach będzie zarabiał wielokrotność owych 500 zł.

Rekrutacja pisze...

w ogole nie widze w tym niczego szokujacego. Nie dosc, ze facet dostal sie na staz ktory jest jego jedyna przepustka do zawodu, to na dodatek dostaje za to calkiem niezle stypendium. W ogole unikalbym zatrudniania kogos, kto ma dyplom magistra dziennikarstwa, bo dziennikarz zeby o czyms pisac musi sie na czyms znac. Jak sadze dziennikarstwo powinno byc nie samodzielonym kierunkiem studiow, ale rodzajem specjalizacji. Tak sie wlasnie ksztalci nauczycieli, prawda? No, a jesli ktos ma dyplom magistra dziennikarstwa i zero opublikowanych tekstow na koncie, to znaczy ze sie do tego zawodu po prostu nie nadaje. Dlatego ten facet powinien byc wdzieczny rzeczonemu tygodnikowi, ze postanowil w niego inwestowac.

mysha pisze...

A ja uważam, że początkujący dziennikarz, w niewielkiej gazecie może pracować za nieduże pieniądze. Sama tak zaczynałam, a doszłam do przyzwoitej pensji redaktorskiej w ciągu kilku lat;) Jeśli Damian będzie dobry, może pracować na wierszówce - przy sporym zaangażowaniu po a) zarobi przyzwoite pieniądze, po b) zbuduje swoje porfolio dzięki, któremu będzie mógł zaproponować swoją pracę innym redakcjom.
Rekrutowałam dziennikarzy w małej gazecie i niestety, na początku często ich teksty są bardzo słabe:( Trafiały się też prawdziwe dziennikarskie talenty i one szybko dostawały za swoją pracę b. dobre pieniądze.

Wojtek Szot pisze...

Możecie mówić, że to dobra kasa na początek, ale - zakładam, że chłopak studiuje.
Wynajem kawalerki - od 400 (3 współlokatorów) do 1200 złotych
życie - 300-500 zł
wydatki na pracę (internet w domu, telefon, dojazdy) - do 200 złotych
ew. opłata za studia wieczorowe/zaoczne - od 200 do 800 złotych miesięcznie

odejmijmy od tego 500 złotych
wychodzi, że chłopak musi dodatkowo zarobić minmum 600 złotych. może lepiej niech od razu pójdzie na budowę? Smutna prawda jest taka, żę tylko w niektórych mediach płaca dla początkujących jest satysfakcjonująca.

Redaktor pisze...

Ja zaczynałem w 1991 roku, jeszcze na studiach, w dużej gazecie regionalnej. I zarabiałem wielokrotność średniej krajowej. Było super, a mnie sie w głowie przestawiało z wrażenia. Mijały lata i pensja zamiast rosnąć to malała....Zmieniłem zawód, by po latach wrócić do dziennikarstwa. Teraz w niszowym wydawnictwie specjalistycznym zarabiam jako redaktor przyzwoite pieniądze. Paradoksalnie lepsze niż w dużych wydawnictwach!!!!