24.11.07

„Expert" z agencji marketingu szeptanego radzi w Golden Line jak oszukiwać ludzi na forach internetowych


Bardziej wierzymy opiniom naszych znajomych i rodziny niż reklamom - wynika z badań. Dlatego marketing szeptany po cichu wkrada się na przykład do internetowych forów. Jest on, jak mówi Wikipedia, „cenioną formą promocji, ze względu na dużą wiarygodność komunikatów przekazywanych przez konsumentów". Na czym to polega? Na rekomendowaniu i na robieniu szumu wokół jakiegoś produktu, a internet jest wymarzonym miejscem do buzz marketingu.

Taki szum najlepiej robią podstawieni ludzie, którym agencje płacą za udawanie kogoś innego i - nazwijmy rzecz po imieniu - za oszukiwanie innych internautów. Nie wierzycie? To przeczytajcie wpis na forum „Marketing szeptany" w serwisie społecznościowym Golden Line, opublikowany przez Monikę, studentkę socjologii Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, trend experta Streetcom i ePR operatora w firmie Heureka.

Monika pisze o podszywaniu się pod innych beznamiętnie, jak o czymś zupełnie naturalnym. Nie traci czasu na - jakże zbędne w tym kontekście - rozważania etyczne. Jest „ekspertem" od ponad pół roku i radzi co robić, by skutecznie udawać.

Oto krótki - ale porażający w swojej wymowie - poradnik jak oszukiwać ludzi na forach internetowych:
  1. Stwórz nieistniejącego użytkownika na potrzebę jakiejś akcji z marketingu szeptanego. „Ludzie, którzy są aktywni na forach nie są skorzy do robienia reklamy. Bo to są ich fora i nie chcą ich spamować".
  2. Na początku, niech „przez jakiś czas coś pisze na forum jako posty neutralne". „Trzeba, żeby każdy post był inny. Nie ma kopiuj wklej".
  3. Później, kiedy już zdobędzie zaufanie innych, może napisać „reklamę"
  4. Ale „potem trzeba co jakiś czas się pojawiać i pisać neutralnie. Aż do następnej akcji".
  5. Co jakiś czas zmieniaj IP i przeglądarki, żeby nikt nie mógł Cię rozpoznać.
  6. Co jakiś czas zmieniaj też płeć. I „rozpisz sobie szczegółowo alterego" - żeby się nie pomylić kiedy używasz czasowników.

„W ten sposób po którejś akcji ma się już zaprawionych w boju użytkowników, którzy mają staż i posty. Dlatego warto polegać na tych agencjach, które prowadzą kampanie długo i mają doświadczonych operatorów. (...) poważne firmy się starają, żeby to, co piszą operatorzy było prawdą. Prowadziłam kampanię Crative, więc na 2 tygodnie dostałam wszystkie modele reklamowanych słuchawek" - radzi Monika.

W e-mailu przeslanym po lekturze tego wpisu, Monika precyzuje, że praktyki, które opisuje nie są związane ani z Heureką ani ze Streetcom.

Jak twierdzą niektórzy specjaliści, tradycyjna reklama powoli umiera. Ale czy mają ją zastąpić oszukańcze metody polecane przez Monikę? Jak te metody mają się do kodeksu etycznego stworzonego przez Word-of-Mouth Marketing Association (WOMMA)? I czy na tym polega praca agencji marketingu szeptanego?

> Tag:

19 komentarzy:

Olgierd pisze...

Kwintesencja spamerstwa totalnego, w ten sposób wkrótce zabiją wszystkie fora, grupy dyskusyjne itd.
Na szczęście dziewczę napisało to prawie pół roku temu (sic!), więc może wyrosła z takich chorych porad, albo zmądrzała.

Garett pisze...

Chciałabym poprosić o dodanie w swojej notatce, że praktyki, które opisuje nie są związane ani z Heureką ani ze Streetcom. Z notki wynika jakoby te agencje prowadziły takie działania, a to nie prawda. Streetcom prowadzi ankiety na temat produktów i kampanii reklamowych, poleca konkursy oraz przesyła produkty testowe. Heureka zajmuje się reklamą (nie tylko internetową) w sposób różnoraki: np www.10am.tv, wykupywanie powierzchni reklamowej itd.
Praktyki przeze mnie opisywane są związane z firmą, której nazwy nie podaję.
Prosiłabym o uściślenie tego.

heuretyk pisze...

Oczywiscie tak traktowany marketing szeptany to glupi spam, bezsensowny i poza tym nie spelniajacy podstawowej funkcji marketingu, czyli efektywnosci.

Podstawa dobrej kampanii szeptanej jest WYWOLANIE zainteresowania, a nie SYMULOWANIE zainteresowania.
Wymaga to bardzo skomplikowanych dzialan, umiejetnosci identyfikacji okreslonych spolecznosci, zrozumienia ich, umiejetnosci komunikowania sie ich jezykiem, zachowania nie tylko netykiety, ale tez odp. standardow etycznych, dobrania odpowiedniego mixu narzedzi angazujacych czlonkow spolecznosci - a podstawowym celem jest sprowokowanie ich do interakcji z marka. Albo przez mowienie o niej, albo wziecie udzialu w akcji promocyjnej.
Dzialania na forach internetowych moga byc czescia takiego mixu, poza nimi mogą być to też blogi, akcje w serwisach spolecznosciowych, nawet zakladanie reklamowych profili w serwisach spolecznosciowych, virale i co bardzo wazne powiazanie tego, co sie dzieje w necie z calym planem marketingowym w tradycyjnych mediach, wplecenie internetu w marketing 360 stopni.
W zwiazku z tym, ze internet jest zywa tkanka, zmienia sie nieustannie i nowe narzedzia marketingowe dzialaja w ciaglym kontakcie z internautami, czesto w relacji one to one, trzeba miec olbrzymi know-how, zeby zrozumiec i sensownie prowadzic akcje marketingowe w takim srodowisku. Poza oczywiscie tradycyjnymi bannerami i ich mutacjami, ktore dzialaja wg prawidel "starej" reklamy, tej umierajacej :), wyswietlajac masowo, na sile nie chciany niemal przez nikogo przekaz.
Internet jest czysta komunikacja, w ktorej obie strony maja te sama prawa. Jak zrozumie sie, jak ona dziala to mozna organizowac takie akcje, jak ta, wykorzystujaca glownie elementy marketingu szeptanego, email marketing, blog, ambient online itp.:
http://pl.think-a-head.org/?p=83

Podstawowe pytanie - po co marketerom SYMULOWANE zainteresowanie - nie zasymuluje ono niestety popytu :).
Przytoczone opinie pokazuja niestety niezrozumienie idei komunikacji WOM. Mamy na to bardzo wiele przykladow, nie tylko na swiecie (slynne akcje sony czy walmartu), jak tez niestety w Polsce. Np. kuriozalny http://www.przywrocicswistaka.pl/
Polecam tez obejrzenie tego:
http://pl.youtube.com/watch?v=EXtL3WdNBwg
a zaraz potem tego:
http://pl.youtube.com/watch?v=-HjCAFHYRM0

I prosze zwrocic uwage - parodia ma 50% wieksza ogladalnosc niz ten nieudolny niby viral.

Monika Walczak pisze...

Ten sposob prowadzenia akcji reklamowych nie jest absolutnie niczym nowym w branzy ... Od lat z wieksza lub mniejsza finezja jest stosowany w papierze nawet przez silne brandy.
Od kilku lat obserwuje go rowniez na forach ... Wniosek jaki sie tylko nasuwa to taki, ze zmieniaja sie kanaly dotarcia do grup docelowych, zas narzedzia pozostaja te same ...

Co do etyki w reklamie ... Powiem brutalnie - w obliczu wielomilionowych budzetow, wiele agencji/biur reklamy itp. "uelastycznia" swoje podejscie ;P

Antoni Dobrzyński pisze...

Oj, panie Krzysztofie widzę, że zajmuje się pan zupełnymi bzdurami. Pański blog był wartościowy, a teraz kilka notek pod rząd opisuje pan rzeczy w ogóle nie istotne. Plagiatu nie ma (mogłaby dopisać autora, ale na pewno nie przypisuje sobie tych postów), a ten post (z tego wpisu), jak i inne są szeroko znane w środowisku. Mamy za mało informacji, żeby oceniać panią Monikę. Co pisze w swoich postach? Jak reklamuje marki?
A jeśli rejestruje się jako użytkownicy i umieszcza linki do konkursów? Przecież to nie jest nic szkodliwego.
A kilka "ego"- większość ludzi tak ma. Sprzyjają temu nicki, tajemniczość użytkowników i sama forma internetu.
Wolę jak pan pisze o mediach, a nie jak pan piętnuje innych według własnego punku widzenia.

Grzegorz F pisze...

Przykro mi powiedzieć ale Pani Monika nie wyrosła z takich praktyk i świetnie daję sobie radę. Ostatnio w ten sposób "komentowała" na moim serwisie i nie było by w tym nic dziwnego, ale poziom jej wypowiedzi po prostu poraża. Warto zapoznać się z tą publikacją http://polskiblogger.pl/10-sposobow-jak-zniszczyc-swoja-reputacje.html może cześć oprzytomnieje

pzdr

Tomasz Krzeszowic pisze...

Jak Play robiło taką akcję z wpisami na forach (nawet forum Heyah) i przekonywało, żeby ludzie zmienili sieć na Play to nikt tego nie przeżywał.
Jak zauważył przedmówca nie wiemy JAK wygląda reklama, więc nie mamy co piętnować.
Play to co innego- są przykłady na posty różnego typu, ale generalnie chodziło o to, że inne sieci są do niczego, a tylko Play jest najlepsze, kupujcie telefony i startery Play itd.
Takich praktyk stosować nie można.

Krzysztof Urbanowicz pisze...

@ garett

ok

Krzysztof Urbanowicz pisze...

@ Antoni Dobrzyński

Ja też wolę pisać o mediach i o nowych mediach, ale tego typu praktyki wywołują moje oburzenie.

Andrzej pisze...

A o co cały szum? Jakby były przykłady reklam, to może, ale takie coś? Przypuszczam, że dziewczyna robi sobie reklamę kontrowersją i pewnie nie ma pojęcia o reklamie szeptanej.

Andrzej pisze...

A o co cały szum? Jakby były przykłady reklam, to może, ale takie coś? Przypuszczam, że dziewczyna robi sobie reklamę kontrowersją i pewnie nie ma pojęcia o reklamie szeptanej.

Anonimowy pisze...

Jakoś słabo pan piętnuje złe praktyki w marketingu, bo to dopiero pierwszy post na ten temat, a temat co najmniej rzeka.
Słabo się pan oburza na gorsze praktyki..

Anonimowy pisze...

@Antoni Dobrzyński
... jak wpis nie interesuje, to proszę nie czytać i nie komentować w ten sposób. Gdyby darował Pan sobie wstępne fochy to Pański komentarz też jest OK.

Garett pisze...

http://trendexpert.wordpress.com/2007/11/25/jak-oszukiwac-ludzi/

z dedykacją dla Pana :)

mediafun pisze...

@Tomasz Krzeszowicz: o play też było trochę... i również było to zauważone (przynajmniej u mnie) problem jest taki że własnie takie praktyki osmieszają firmę
www.blog.mediafun.pl/index.php/2007/03/20/lukier-szkodzi/#comments

Marcin Jagodziński pisze...

ja powiem tylko tyle: uderz w stół, a nożyce się odezwą. jak widać ten wpis (choć faktycznie opisuje sytuację sprzed miesięcy) był potrzebny.

Garett pisze...

Pan Maciek również poświęcił mi wpis na swoim blogu:
http://www.blog.mediafun.pl/index.php/2007/11/25/badz-ekspertem-nie-expertem/
zapraszam do przeczytania.

heuretyk pisze...

Jeszcze żeby było jasne - Monika opisuje praktyki spamerskie, których nie pochwalamy i które jej przez Heurekę nie były zlecane.
Monika współpracowała z nami zdalnie jako freelancer, zapewne z wieloma innymi firmami również.

Staramy się kształtować dobre standardy i edukować rynek poświęcając temu mnóstwo energii, przez seminaria i warsztaty. Nie na darmo byliśmy pierwszą polską agencją, która przystąpiła do WOMMY. Wydajemy też unikalny, kosztochłonny serwis www.thinkahead.pl - tam można znaleźć wiele case'ów, jak dobrze i etycznie prowadzić akcje z wykorzystaniem buzzmarketingu.

Skoro mamy zupełnie inne wizje, z Moniką niestety nie będziemy kontynuować współpracy. Co piszę z przykrością, bo wydawało się, że może z tego coś sensownego wyjść.

Michał Wolniak, Heureka

Sebastian Luczak pisze...

I slusznie Michale. Moglo wyjsc cos fajnego, nie moglo wyjsc... Nie ma znaczenia. Dziewczyna tym wpisem daje swiadectwo ewidentnego braku zrozumienia i czucia tej roboty. I niestety powinna za to ponosic konsekwencje. Takze takie, ze rozsadne firmy jej nie beda zatrudnialy. Sorry, moze to dla niej przykre, ale takie zachowanie jest konieczne jesli mamy dbac o jakies "standardy", "etyki" itd. Kiedy ktos lamie reguly, musi byc pietnowany. Trudno.
(Szkoda ze np. srodowisko dziennikarskie nie daje tu dobrych wzorow :-( Taka np. Pani Eliza Michalik wydawala sie skonczona, a tu nagle w Superstacji sie objawia...)