27.11.07

Blogerzy z Blox.pl zredagują specjalne wydanie dziennika „Metro"

Blogerzy przygotują "Metroblox" - specjalne wydanie dziennika "Metro", w ramach wspólnej akcji serwisu Blox.pl i tego największego bezpłatnego dziennika w Polsce.

Dodatek ukaże się wraz z ogólnopolskim wydaniem "Metra", 5 grudnia 2007 r. - poinformowała Agora, wydawca „Metro" i „Gazety Wyborczej".

Z prawie dwumilionowego grona polskich blogerów dziennik "Metro" i serwis Blox.pl wyłoni ośmiu redaktorów działów tematycznych, którzy spośród polskiej blogosfery zorganizują swoje zespoły redakcyjne i już na początku grudnia pod czujnym okiem redaktorów dziennika „Metro” stworzą prawdziwą redakcję prasową.

Z blogerami będą współpracowali także dziennikarze z portalu Gazeta.pl. Już w czwartek, 22 listopada, odbędzie się spotkanie warsztatowe, podczas którego blogerzy poznają tajniki profesjonalnej pracy redakcyjnej i zostaną przygotowani do kierowania swoimi działami.

„Metro" podejmuje cyklicznie działania redakcyjne i promocyjne nastawione na interakcję z Czytelnikami. Dotychczas powstały dwa wydania specjalne „Metra”, zredagowane przez czytelników, w ramach akcji „Zależy mi" oraz "Ekopozytywni". „Metroblox" będzie trzecim tego typu wydaniem. Za promocję wydarzenia odpowiedzialna jest Agencja Heureka.

*Polskie Badania Czytelnictwa, wyk: MillwardBrown SMG/KRC,CPW, IV-IX 2007, GC: wszyscy respondenci, n = 23 126; opracowanie Agora SA


> Źródło: Heureka

> Tag: , , , , , , , ,

26.11.07

Dyskusja nt. czy ceną totalnej personalizacji jest totalny nadzór?

Czy ceną totalnej personalizacji jest totalny nadzór? - zapytałem w jednym z poprzednich wpisów cytując artykuł z „The Guardian".

Oto komentarz Jacka:

„Korzystając z wyszukiwarki, z iGoogle, Gmaila, z innych narzędzi udostępnianych przez tę firmę oddajemy w jego posiadanie dość sporo danych o sobie. Jest to więcej, niż wiemy sami o sobie (nikt nie jest tak szczery wobec siebie, jak wobec wyszukiwarki), oczywiście pod warunkiem, że jesteśmy identyfikowalni jako my, nie jako komputery albo użytkownicy tych komputerów. To są informacje podawane przez nas świadomie.

Inną formą zbierania o nas informacji jest targetowanie behawioralne, gdzie po sposobie klikania da się np. rozpoznać płeć, a już na pewno można śledzić zachowania w Internecie - co odwiedzamy, jak długo jesteśmy na stronach.

Kiedyś istniała firma, która instalując spyware na naszych komputerach (udostępniając "darmowe", a pożyteczne programy), zastępowała zawartość pop-upów, które były serwowane na stronach, reklamami swoich zleceniodawców. Taka sprytna internetowa sieć reklamowa.

Powstaje pytanie, jakie zagrożenia, a jakie korzyści może to przynieść. Na pewno każdy, kto docenia RSS i otrzymywanie tylko "chcianych" informacji, doceni potencjał reklamowy takiego rozwiązania - otrzyma to, czego chce. Jeśli firma wie o mnie więcej i rynek jest wystarczająco ciasny, że musi o mnie zadbać, postara się, abym otrzymał tylko takie komunikaty, co do których istnieje większe prawdopodobieństwo mojej odpowiedzi.

Może jednak chcieć sprzedać moje dane albo mnie skompromitować. Może próbować szantażu. Wcale nie jest powiedziane, że dane nie zostaną kiedyś zagregowane w jednym miejscu, łatwym do kontroli.

Moc obliczeniowa komputerów rośnie, algorytmy wyszukiwawcze bądź sieci neuronowe potrafią znaleźć interesujące korelacje - nie trzeba "przedwidzących" rodem z "Raportu mniejszości", aby wyobrazić sobie, że da się znaleźć na nasz temat wiele ciekawych przewidywań, zdatnych do wykorzystania czy to biznesowego, czy innego.

Wabikiem na nas jest wygoda: wszystko w jednym miejscu, ustawione tak, jak chcemy. Dlatego, choć dotychczas sceptycznie podchodziłem do zostawiania swoich śladów w Sieci, sięgnąłem ostatnio po narzędzia oferowane przez Google. Mówi się trudno. Tyle śladów zostawiamy starając się zaistnieć w Web 2.0, że to niewielki uszczerbek".

Dla Klary & Teo:

„Dla mnie mówienie o nadzorze czy kontroli w dobie "spersalizowanego" internetu nie jest wcale takim zupełnym absurdem. Informacje o nas rozproszone po różnych miejscach sieci raczej nie są "groźne". Ale odkąd dajemy się oplatać różnym potężnym ośmiornicom, teoretycznie coraz więcej o nas wiadomo.

Zdjęcia z flickr, raporty z twittera, informacje z wyszukiwarek, z linkedin, rozmowy na facebook, notatki w googlu, informacje o koncie w adsense itd. itd. Gdyby ktoś chciał to analizować, mógłby dużo różnych wniosków wysnuć. Gdzie bywamy, jaka jest nasza siatka znajomych, co kupujemy, co nas ciekawi itd.

Widać, jak Google czy Yahoo rosną w siłę. Oferują coraz więcej fajnych usług - a jednocześnie zawłaszczają naszę obecność w sieci. Póki co nie czuję się zagrożona. Ale niepokój rozumiem".pisze:

Daromar pisze:

„hmm, tylko kto ten nadzór ma niby sprawować? Jeżeli tutaj chodzi o wszelkiego rodzaju serwisy społecznościowe i wyszukiwarki to chyba zagrożenie nie jest takie duże. Pod warunkiem że te serwisy nie będą tych informacji udostępniać innym w jakiejś zagregowanej formie. Ale tutaj wchodzą w grę przepisy typu ochrona danych osobowych.

Oczywiście w internecie należy z dużą ostrożnością ujawniać swoje dane, ale to żadną nowością nie jest i dotyczy też świata rzeczywistego".

Zdaniem Gurthg Shae:

„Pytanie czy to źle. Czy naprawdę się tego obawiamy, czy naprawdę nas to obchodzi? Jaką kontrole można nade mną sprawować? Zakupy? Jaka kontrola, bo nie do końca rozumiem. Będą podtykać mi pod nos spersonalizowaną ofertę? Super, może jest mnóstwo rzeczy które chciałbym przeczytać i pasują do mnie, a nic o nich nie wiem?

Czy też będą mnie szantażować? Pomijając fakt, ze sobie teraz mocno schlebiam, ale ktoś kto chciałby to zrobić znajdzie rzeczy bardziej bezpośrednie niż to co zostawiam w sieci.

Nie wiem, może jakiś ograniczony jestem, ale wydaje mi się to być rozdmuchanym szajsem. Tematem ogórkowym. Mylę się?".

> Tag: ,

25.11.07

Salon24 przyspawa internautów do monitora

Przeciętny użytkownik salon24.p.pl spędza w serwisie 70 minut miesięcznie. Ten wynik daje platformie blogowej, stworzonej m.in. przez znanego publicystę Igora Janke, pierwsze miejsce pod względem czasu spędzonego na witrynie przez jednego usera (czas/real user) wśród polskich serwisów informacyjnych (za google.com) i publicystycznych (Drzewo Informacje, publicystyka, media; megapanel wrzesień 2007). Salon24.pl wyprzedził m.in serwisy informacyjne onet.pl, wp.pl, Interia.pl, gazeta.pl czy tvn24.pl.

Czas spędzony na witrynie jest parametrem pokazującym lojalność użytkownika wobec serwisu i podkreślającym jakość serwisu.

Według Salon24.pl, „innym parametrem pokazującym atrakcyjność serwisu jest liczba odsłon na użytkownika" (pv/real user). Pod tym względem salon24.pl jest trzecim serwisem wśród polskich serwisów informacyjnych z wynikiem 40,9 pv/ru (pod uwagę wzięte zostały jedynie serwisy objęte audytem site centric eliminującym błędy pomiaru). W tej kategorii salon24.pl ustąpił serwisom informacyjnym Onetu.

„Cieszy mnie, że salon24.pl jest atrakcyjnym miejscem dla ludzi interesujących się polityką i sprawami publicznymi. Cieszy mnie tym bardziej, że salon24.pl okazał się lepszy od wielu znanych graczy medialnych" - mówi Igor Janke.
Salon24.pl powstał w październiku 2006 roku. Jest platformą blogową, w której blogi powadzą znani publicyści (m.in. Krzysztof Leski, Łukasz Warzecha, Wojciech Sadurski, Ernest Skalski) i blogerzy-amatorzy, którzy piszą blogi poświęcone tematyce społeczno-politycznej. Salon24.pl ma 94 tys real users i 3,8 mln pv. (megapanel wrzesień 2007).

> Wiedzieć więcej:
Serwis blogowy Salon24.pl zdmuchnął dziś pierwszą świeczkę
Dziś wieczorem, po debacie Tusk-Kaczyński, życie toczyło się na portalach i na blogach
Polska blogosfera rośnie w siłę
Czy blogerzy mogą zrujnować karierę Elizie Michalik oskarżonej o plagiat?
Salon24 wyrzuca blogerkę, która kradła cudze teksty
Portal Money.pl otwiera blogi biznesowe, które będą jednym z hitów polskiej blogosfery. Pod warunkiem, że jego gwiazdy nie będą figurantami

> Źródło: Salon24.pl

> Tag: ,

Czy Kindle będzie dla książki tym czym iPod jest dla muzyki?



Kindle, nowy e-book internetowego giganta Amazon, ma otworzyć nową erę Książki 2.0. Jeff Bezos, prezes Amazon, marzy o tym, by Kindle stał się dla świata książki tym czym stał się iPod dla świata muzyki. Ambitne. Za ambitne?

> Wiedzieć więcej:
Znalazłem wreszcie gazete dla siebie
Amazon chce zrewolucjonizować rynek książki z nowym e-book'iem - Kindle
Wszystko co warto wiedzieć o papierze elektronicznym
Francja: Dziennik „Les Echos" tworzy gazetę na papierze elektronicznym
Belgijski dziennik „De Tijd" testuje swoje wydania na e-booku
Okulary wideo do czytania gazet?
E-papierowa rewolucja
Sony lansuje e-book w USA
Kiedy pojawią się gazety na e-papierze?

Tabloidy czy tablety? Nadchodzi e-papier

Nowy e-papier wejdzie do użytku w 2008 r.
Okulary wideo do czytania gazet?

> Źródło: Amazon

> Tag: , , , ,

Amazon chce zrewolucjonizować rynek książki z nowym e-book'iem - Kindle

Czy lektura na ekranie zastąpi tradycyjne książki? Mimo nieudanego startu w 2001 r., elektroniczna książka wraca na rynek. Na kilka tygodni przed Świętami Bożego Narodzenia, największy internetowy sklep Amazon wypuścił na rynek e-book zwany Kindle, który ma - tym razem naprawdę - zrewolucjonizować lekturę.

Amerykanie rzucili się do sklepów wykupując cały zapas Kindle, który będzie niedostępny do 3 grudnia. Kindle kosztuje 399 dolarów, waży 298 g, ma 19 cm wysokości i 13 cm szerokości. Jego monitor jest czarno-biały. Pojemność: 200 tytułów. W sumie, 90.000 tytułów jest do kupienia w cenie od 1,99 do 9,99 dolarów. Można je ściągnąć bezprzewodowo przez internet w Amazon i innych internetowych księgarniach.

Niestety, wszystkie te tytuły mogą być czytane tylko w Kindle. E-book Amazona pozwala też pobieranie treści z gazet i blogów.


Kindle jest konkurencją dla Reader Digital Book (powyżej), który sprzedaje od 2004 r. japoński Sony. Ma podobne parametry, ale słabszą baterię, ograniczoną bibliotekę książek, pojemność do 100 książek i trzeba go podłączać do komputera, by ściągać książki z internetu. Kosztuje 300 dolarów w USA.




Innym e-bookiem dostępnych na rynku jest e-Read (powyżej) produkowany przez chińską firmę StareBook. Jest mniejszy niż Kindle, mieści się w kieszeni. Waży 189 g, może być używany do odtwarzania MP3. e-Read jest jednym z dwóch e-booków proponowanych od początku 2007 r. prenumeratorom francuskiego dziennika ekonomicznego „Les Echos".




Drugim e-bookiem proponowanym przez „Les Echos" jest Iliad (powyżej), stworzony przez holenderską firmę iRex, filię Philipsa. Jest większy i cięższy od e-Reada. Łączy się z internetem przez Wi-Fi (co pozwala mu ściągać książki i treści z gazet w każdym miejscu, gdzie jest dostęp do bezprzewodowego internetu). Jest wyposażony w czarno-biały monitor z szesnastoma odcieniami szarości podczas gdy inne e-booki mają ich zazwyczaj cztery. Można w nim robić notatki. Jest raczej przeznaczony do użytku zawodowego.




Chińczycy z firmy Jinke stworzyli kilka modeli swojego e-booka, jak na przykład Hanlin Reader V8 (powyżej). Jest wyposażony w ekran dotykowy i słuchawki do słuchania muzyki. Nie ma możliwości bezprzewodowego ściągania materiałów. Trzeba go podłączać do komputera. Sprzedawany tylko w Chinach.


Japońska firma Fujitsu, znana ze znakomitych monitorów i telewizorów, stworzyła e-book Flepia (powyżej). To e-book jutra. Ma wiele funkcji (m. in. Wi-Fi), kolorowy wyświetlacz (4096 kolorów) i - co najważniejsze - może być używany jako przeglądarka internetowa. Flepia ukaże się w japońskich sklepach w 2008 r. w dwóch formatach: A4 i A5.

> Warto wiedzieć:
Znalazlem wreszcie gazete dla siebie
Wszystko co warto wiedzieć o papierze elektronicznym
Francja: Dziennik „Les Echos" tworzy gazetę na papierze elektronicznym
Belgijski dziennik „De Tijd" testuje swoje wydania na e-booku
Okulary wideo do czytania gazet?
E-papierowa rewolucja
Sony lansuje e-book w USA
Kiedy pojawią się gazety na e-papierze?

Tabloidy czy tablety? Nadchodzi e-papier

Nowy e-papier wejdzie do użytku w 2008 r.
Okulary wideo do czytania gazet?

> Zródło: news.fr

> Tag: , , , , , video glaces, , , , ,

Idą ciężkie czasy dla internetowych piratów we Francji

Idą ciężkie czasy dla piratów we Francji. Za nielegalne ściąganie muzyki lub filmów za pośrednictwem sieci P2P francuscy internauci mogą stracić dostęp do sieci. Zostaną odcięci tylko ci, którzy zignorują 3 ostrzeżenie wysłane e-mailem.

Takie restrykcje przewiduje umowa zawarta w piątek 23 listopada 2007 r. między rządem, dostawcami internetowymi oraz przemysłem muzycznym i filmowym. Umowa została przygotowana na bazie prac komisji anty-pirackiej kierowanej przez Denis Olivennes, prezesa największej francuskiej księgarni FNAC (Raport Denis Olivennes po francusku.pdf).
Naszej kulturze grozi kompletna destrukcja. Internet nie może stać się Dzikim Zachodem High Tech, strefą bezprawia, gdzie można bezkarnie kraść i rabować. Na dodatek artystów (...). [Ten dokument] to początek cywilizowania Internet" - podsumował prezydent Nicolas Sarkozy.
W myśl tej umowy, francuski rząd powoła specjalną instytucję, coś w rodzaju żandarma praw autorskich, której zadaniem będzie ostrzeganie (3 e-maile) i represja (odcięcie od internetu) w przypadku stwierdzenia przestępstwa. Punktem wyjścia do rozpoczęcia procedury ostrzegania ma być skarga uprawnionych osób, firm lub instytucji. Umowa przewiduje też publikację w internecie listy ukaranych osób.

Nowa instytucja zostanie powołana na mocy ustawy, która trafi do Parlamentu na początku de 2008 r. i będzie głosowana przed latem.

Francuski rząd zamierza też narzucić serwisom wideo instalację mechanizmów identyfikujących treści zamieszczane przez internautów, tak jak to już zrobiły Dailymotion i YouTube (które nie podpisały tej umowy tłumacząc, że miały za mało czasu na analizę dokumentu).

Decyzja Sarkozy'ego ucieszyła Amerykanów, którzy również nie potrafią poradzić sobie z internetowym piractwem.

Czy myślicie, że tego typu restrykcje powstrzymają piractwo w internecie? Czy Polska powinna pójść w tym samym kierunku co Francja?

> Źródło: AFP (via Yahoo)

> Wiedzieć więcej:
Internauci wymieniają najwięcej plików przez sieci P2P
Pierwszy klient BitTorrent :)
Jak szybko ściągać muzykę i wideo w stylu Apple

Jak używać BitTorrent bez dodatkowego programu
Firma 2.0, czyli o rewolucji jaka czeka nasze przedsiębiorstwa

> Tag: , ,

Nowa witryna dziennik.pl nie grzeszy oryginalnością, ale jest bardziej dynamiczna i elegancka


Rok temu, dziennik.pl startował w internecie z krzykliwą kopią stron internetowych niemieckiego tygodnika „De Spiegel" sprzed kilku lat. W ubiegłym tygodniu witryna dziennik.pl zmieniła logo, design i architekturę serwisu. Jest poważniejsza, ale nie smutna, bardziej dynamiczna i elegancka.

Wydawnictwo Axel Springer postawiło na proste, sprawdzone rozwiązania. Nowy serwis nie grzeszy oryginalnością, ale nie brakuje mu charakteru. Jest przejrzysty, ascetyczny, bez zbędnych ozdobników. To udana zmiana.

Budowa home page jest klasyczna:
  • Na lewej kolumnie - newsy: czołówka z linkami do tekstów o podobnej tematyce, zajawki ze zdjęciem (nawigacja „po numerkach"). Pod spodem, ilustrowane zajawki do stron „Babskie Sprawy", „Zdrowie", „Moda"...

  • Na prawej kolumnie - żelazny zestaw dzisiejszych witryn gazetowych i portalowych: „Fotowiadomości", ramka „Najnowsze, Najpopularniejsze", „Wideofakty", „Najnowsze komentarze", „Najnowsze galerie"...

  • Nad górną belką: Multimedia, Forum i Mój dziennik. Ta ostatnia podstrona bardzo mnie rozczarowała. Spodziewałem się możliwości personalizacji jak na stronie „New York Times", a tu chodzi o profil ukazujący się po rejestracji, która uprawnia do komentowania i uczestnictwa w forum.
Dotychczas dziennik.pl szedł na ilość. Jego tabloidowa tematyka miała niewiele wspólnego z opiniotwórczym charakterem „Dziennika". Teraz przyszedł czas na synergię z printem. Nowością jest ramka „Dziś w Dzienniku" z czterema zakładkami, w tym Komentarze, w cyjanowych kolorach „Dziennika":


Oto lista 10 największych braków nowej witryny:
  1. poczta (brak możliwości założenia konta pocztowego z końcówką xxx@dziennik.pl)
  2. blogi redakcyjne
  3. blogi czytelników
  4. podcasty
  5. narzędzia do personalizacji na stronach
  6. paleta narzędziowa przy tekstach
  7. mashupy
  8. wersja na telefony komórkowe
  9. alerty
  10. elementy serwisu społecznościowego.
Konkurencja nie zasypia gruszek w popiele. W ostatnich miesiącach pojawił się portal TVN24.pl oraz witryna nowego dziennika: polskathetimes.pl. Design zmieniła też „Rzeczpospolita", która promuje teraz w necie markę „rp". W tym towarzystwie, nowe strony „Dziennika" prezentują się zdecydowanie najlepiej. Ale do Web 2.0 pozostała mu jeszcze długa droga.

> Wiedzieć więcej:
„Dziennik": Dziennik.pl triumfuje
Czy dziennik.pl wzorował się na designie stron „Der Spiegel" sprzed kilku lat?
„Polska The Times": Papierowy olbrzym zadebiutował z internetowym karłem

> Tag: , , , , , , , , , ,

„The Wall Street Journal" rezygnuje z prób sprzedawania informacji w internecie

Rupert Murdoch, prezes giganta mediowego News Corp., chce zwiększyć co najmniej 10 razy liczbę abonentów WJS.com, witryny internetowej ekonomicznego dziennika „Wall Street Journal".
"Analizujemy przejście na model darmowy i spodziewamy się wzrostu liczby użytkowników z 1 mln obecnie do 10-15 milionów na całym świecie" powiedział Murdoch.
WSJ.com jest jedną z ostatnich płatnych witryn na świecie i, bez wątpienia, najbardziej symboliczną. Upadek tego bastionu pogrzebie definitywnie nadzieje gazet na sprzedawanie informacji w internecie.

> Wiedzieć więcej:
Ruppert Murdoch zarobi w 2007 r. miliard dolarów na biznesie internetowym
„The Wall Street Journal" ma prestiż, ale to Murdoch ma pieniądze i pomysł na biznes
Rupert Murdoch opowiada o serwisie wspólnotowym MySpace
Kto i jak może zarobić na blogu i na serwisie społecznościowym
Murdoch rozmawiał z Watykanem o Telewizji Puls

> Tag: , , , , , , ,

24.11.07

Tygodnik „Ad Week" zaczyna powoli przechodzić do internetu

Czy tygodniki odejdą wkrótce do przeszłości? Na razie tylko jeden, ale nie byle jaki - znany „Ad Week", amerykański tygodnik branżowy wyspecjalizowany w mediach i reklamie.

„Ad Week" nie rezygnuje - jeszcze nie - z wersji drukowanej. Od 2008 r. „Ad Week" ukaże się w druku tylko 36 razy. Cała para pójdzie teraz w platformę multimedialną.

„Ad Week nie będzie funkcjonował według staromodnego modelu tygodnika, lecz według modelu minuta po minucie, gdyż tego życzą sobie nasi odbiorcy" - tłumaczy Sabrina Crow, wice-prezes grupy Nielsen Business Media, wydawcy tygodnika.

Myślę, że za przykładem „Ad Week'iem" mogą pójść inne tygodniki i miesięczniki. Spróbują zdyskontować swoją markę w internecie. A tu nie ma kwartalników, miesięczników czy tygodników, tu obowiązuje tylko jeden model - 24/7, czyli 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, czego ciągle nie mogą zrozumieć polskie odpowiedniki „Ad Week" - miesięcznik „Press" i tygodnik „Media i Marketing".

> Wiedzieć więcej:

Internet jest rewolucją, która zmienia reguły gry w mediach raz na zawsze
Web 2.0 jest nowa i byc moze ostatnia szansa dla tradycyjnych mediow
Jak tradycyjne media moga wykorzystac nowe technologie, by przyciagnac nowych czytelników
Amerykańska prasa wchodzi powoli w epoke Web 2.0

> Źródło: „Ad Week"

> Tag: , , , ,

„Expert" z agencji marketingu szeptanego radzi w Golden Line jak oszukiwać ludzi na forach internetowych


Bardziej wierzymy opiniom naszych znajomych i rodziny niż reklamom - wynika z badań. Dlatego marketing szeptany po cichu wkrada się na przykład do internetowych forów. Jest on, jak mówi Wikipedia, „cenioną formą promocji, ze względu na dużą wiarygodność komunikatów przekazywanych przez konsumentów". Na czym to polega? Na rekomendowaniu i na robieniu szumu wokół jakiegoś produktu, a internet jest wymarzonym miejscem do buzz marketingu.

Taki szum najlepiej robią podstawieni ludzie, którym agencje płacą za udawanie kogoś innego i - nazwijmy rzecz po imieniu - za oszukiwanie innych internautów. Nie wierzycie? To przeczytajcie wpis na forum „Marketing szeptany" w serwisie społecznościowym Golden Line, opublikowany przez Monikę, studentkę socjologii Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, trend experta Streetcom i ePR operatora w firmie Heureka.

Monika pisze o podszywaniu się pod innych beznamiętnie, jak o czymś zupełnie naturalnym. Nie traci czasu na - jakże zbędne w tym kontekście - rozważania etyczne. Jest „ekspertem" od ponad pół roku i radzi co robić, by skutecznie udawać.

Oto krótki - ale porażający w swojej wymowie - poradnik jak oszukiwać ludzi na forach internetowych:
  1. Stwórz nieistniejącego użytkownika na potrzebę jakiejś akcji z marketingu szeptanego. „Ludzie, którzy są aktywni na forach nie są skorzy do robienia reklamy. Bo to są ich fora i nie chcą ich spamować".
  2. Na początku, niech „przez jakiś czas coś pisze na forum jako posty neutralne". „Trzeba, żeby każdy post był inny. Nie ma kopiuj wklej".
  3. Później, kiedy już zdobędzie zaufanie innych, może napisać „reklamę"
  4. Ale „potem trzeba co jakiś czas się pojawiać i pisać neutralnie. Aż do następnej akcji".
  5. Co jakiś czas zmieniaj IP i przeglądarki, żeby nikt nie mógł Cię rozpoznać.
  6. Co jakiś czas zmieniaj też płeć. I „rozpisz sobie szczegółowo alterego" - żeby się nie pomylić kiedy używasz czasowników.

„W ten sposób po którejś akcji ma się już zaprawionych w boju użytkowników, którzy mają staż i posty. Dlatego warto polegać na tych agencjach, które prowadzą kampanie długo i mają doświadczonych operatorów. (...) poważne firmy się starają, żeby to, co piszą operatorzy było prawdą. Prowadziłam kampanię Crative, więc na 2 tygodnie dostałam wszystkie modele reklamowanych słuchawek" - radzi Monika.

W e-mailu przeslanym po lekturze tego wpisu, Monika precyzuje, że praktyki, które opisuje nie są związane ani z Heureką ani ze Streetcom.

Jak twierdzą niektórzy specjaliści, tradycyjna reklama powoli umiera. Ale czy mają ją zastąpić oszukańcze metody polecane przez Monikę? Jak te metody mają się do kodeksu etycznego stworzonego przez Word-of-Mouth Marketing Association (WOMMA)? I czy na tym polega praca agencji marketingu szeptanego?

> Tag:

Tomasz Lis: „Zabawne jest obserwować jak niektórzy lizusi z czasów PIS-u już czapkują nowej władzy"

„Można by z ostatnich dwóch lat powyciągać cytaty, które zebrałyby się na Księgę Hańby Dziennikarstwa Polskiego" - mówi Tomasz Lis w wywiadzie dla Gazeta.pl.

O redefinicji pojęć kluczowych dla środowiska dziennikarzy za rządów PiS :
Dziennikarstwo prorządowe stało się dziennikarstwem obiektywnym, dziennikarstwo niezależne - w oczach niektórych stało się dziennikarstwem zależnym, a konformizm bardzo wielu pomylił się z obiektywizmem. Otóż konformizm nie jest obiektywizmem" - uważa Lis.
O Platformie Obywatelskiej:
„Krytyka Platformy ze strony dziennikarzy w końcu się pojawi - za tydzień, za dwa tygodnie, za miesiąc. Nie wykluczam, że może ona mieć inny charakter, niż poprzednio. Będzie ona jednak inna nie ze względu na sympatie poszczególnych dziennikarzy. PO będziemy raczej krytykować za to czego nie zrobili lub co źle zrobili - za działania lub zaniechania. Mam jednak nadzieję, że nie będziemy musieli krytykować tej władzy za zamach na elementarne standardy liberalnej demokracji. Inna sprawa, że zabawne jest obserwować jak niektórzy lizusi z czasów PIS-u już czapkują nowej władzy".
O programie „Co z (tą) Polską?:
„Dla mnie praca w "Co z Polską?" jest jednak ważna z paru innych względów. Po pierwsze nie wypadłem z obiegu i dość fajne było tak przeskoczyć z czwartku na czwartek do innego medium. Po drugie całkiem sporo dowiedziałem się o samym internecie - o tym jak to wszystko funkcjonuje. Poza tym w momencie, gdy traci się pracę, walczy się z silną pokusą, aby siedzieć w domu, rozpamiętywać, dzielić włos na czworo. Zagrożenie depresją jest wówczas całkiem spore. Tymczasem przejście do "Co z Polską?" pozwoliło mi wpaść w pewien rytm pracy".
> Wiedzieć więcej:
Tomasz Lis doradcą zarządu Edipresse
Co z Polską? - Ponad 150 tys. widzów w internecie
Dziennikarze: rządzący wymusili odsunięcie Lisa
Na Lisa zabrakło pieniędzy, a Polsat zarabia miliony
Polsat odsunął Lisa i dostał stały kabel do Sejmu
Dziennikarze od polityki nie lubią polityki!

> Źródło: Gazeta.pl

> Tag: , , , ,

Znakomita sylwetka Tomasza Wróblewskiego w listopadowym „Pressie"

Dwa ciekawe teksty w listopadowym „Pressie". Pierwszy to znakomita sylwetka Tomasza Wróblewskiego, wice-prezesa Polskapresse, jednego z twórców dziennika „Polska The Times", twórcy polskiego „Newsweeka".

Tekst pt. „Solista", napisany przez Andrzeja Niziołka, to przykład dziennikarstwa wysokiej klasy. Jest tu dużo przykładów, cytatów i wyważonych opinii. Z artykułu wyłania się z obraz zdolnego dziennikarza i menedżera, bez przerwy prącego do przodu, indywidualisty, człowieka z krwi kości, pełnego wad, ale też i zalet.

Dawno nie czytałem tak dobrze napisanej sylwetki i dawno nie dowiedziałem się tylu ciekawych rzeczy o jeden z kluczowych osób w polskiej prasie. Postać Wróblewskiego jest tak barwna, że mogłaby posłużyć jako kanwa do książki czy filmu.

Drugi tekst do przeczytania to „Reorientacja" Mariusza Kowalczyka. Tekst odważny, bo mówi o bratobójczej walce dziennikarzy, nakręconych przez polityków, oraz o koniunkturalizmie w branży medialnej. Artykuł tłumaczy jak propisowscy dziennikarze zmieniają teraz front:
„Zmiany w komentowaniu sceny politycznej zachodzące w 'Rz' są bardziej widoczne niż w 'Dzienniku'. - W wypadku 'Dziennika' to był proces rozciągnięty w czasie, rozpoczął się na długo przed wyborami. W 'Rzeczpospolitej' zmiany zaszły nagle, po wyborach - mówi [medioznawca prof. Wiesław] Godzic".
Autor tekstu cytuje też tygodnik „Wprost", który „zdaniem niektórych publicystów stał się orężem w ręku ministra Zbigniewa Ziobry", podczas gdy „Gazeta Wyborcza" i „Polityka" nie ukrywały swoich politycznych sympatii i otwarcie popierały opozycyjną Platformę Obywatelską.

Ja podchodzę nieufnie wobec mediów, które popierają rządy. Rolą mediów i dziennikarzy jest patrzeć na ręce polityków i być „psem łańcuchowym demokracji", a nie przyklaskiwać każdemu z ich poczynań, w imię jakichś mglistych celów. Jak mówi Tomasz Lis: Wolę zajmować się władzą niż władzy służyć

Każdy flirt mediów z władzą jest podejrzany, nigdy nie wiadomo co kryje się za nim kryje. Dlatego „Reorientacja" wydaje mi się ciekawym głosem w dyskusji o roli mediów w demokracji.

> Warto wiedzieć:
Bertold Kittel odchodzi z „Rzeczpospolitej"
Nagonka na Lisa w „Rzeczpospolitej"
Kto wywołał wojnę mediów? Politycy czy sami dziennikarze?
Tomasz Lis: Wolę zajmować się władzą niż władzy służyć
Dyskusja o dziennikarstwie na forum gazeta.pl
Axel Springer przestraszył się gróźb rosyjskiej miliarderki i wysłał „Forbesa" na przemiał


> Tag: , , , ,

Po co plagiować skoro można po prostu blogować?

Maciek przesłał mi dziś link do bloga, który wprawił mnie w osłupienie. Po raz pierwszy widzę ludzki agregator. Autorka tego blog wkleja po prostu teksty in extenso, bez najmniejszej modyfikacji, i zdjęcia znalezione w internecie, sygnując to linkiem „www", który odsyła do źródła.

Oto przykład z 23 listopada 2007 r. Tekst na blogu:

„Serwisy wideo przepełniają Internet

Niewątpliwie serwisy, na których każdy użytkownik łatwo i szybko może opublikować pliki multimedialne, doprowadziły do rewolucji w Internecie. Jednak jeśli nie zostaną przeprowadzone gigantyczne inwestycje w rozwój sieci, już w 2010 roku może zabraknąć miejsca, aby pomieścić kolejne klipy.

Najnowsze badania firmy Nemertes Research Group stanowią potwierdzenie wcześniejszych obaw grupy Internet Innovation Alliance, która ostrzegała przed możliwością zablokowania Internetu powodzią publikowanych treści, co określono jako „exaflood”. Zgodnie z przewidywaniami, w tym roku internauci zamieszczą w sieci ogółem 161 eksabajtów (EB) danych. 1 EB równa się 1,1 miliarda GB lub wideo jakości DVD o czasie trwania 50 tys. lat.

Badania przeprowadzone przez Nemertes Research Group wskazują, że aby uniknąć przepełnienia Internetu, potrzeba 137 miliardów dolarów na inwestycje w infrastrukturę sieci. Jest to przeszło dwukrotnie więcej, niż przewidują obecne plany dostawców łącz internetowych".

A oto oryginał z serwisu egospodarka.pl :

„Serwisy wideo przepełniają Internet

Niewątpliwie serwisy, na których każdy użytkownik łatwo i szybko może opublikować pliki multimedialne, doprowadziły do rewolucji w Internecie. Jednak jeśli nie zostaną przeprowadzone gigantyczne inwestycje w rozwój sieci, już w 2010 roku może zabraknąć miejsca, aby pomieścić kolejne klipy.

Najnowsze badania firmy Nemertes Research Group stanowią potwierdzenie wcześniejszych obaw grupy Internet Innovation Alliance, która ostrzegała przed możliwością zablokowania Internetu powodzią publikowanych treści, co określono jako „exaflood”. Zgodnie z przewidywaniami, w tym roku internauci zamieszczą w sieci ogółem 161 eksabajtów (EB) danych. 1 EB równa się 1,1 miliarda GB lub wideo jakości DVD o czasie trwania 50 tys. lat.

Badania przeprowadzone przez Nemertes Research Group wskazują, że aby uniknąć przepełnienia Internetu, potrzeba 137 miliardów dolarów na inwestycje w infrastrukturę sieci. Jest to przeszło dwukrotnie więcej, niż przewidują obecne plany dostawców łącz internetowych".
Oba teksty są identyczne, mają nawet tę samą liczbę znaków: 1021. To niestety nie blogowanie, tylko plagiat. Jak tłumaczy dr Tadeusz Kononiuk, kierownik Zakładu Prawa Prasowego w Instytucie Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim:
„Plagiat to zawłaszczenie prawa do artykułu niezrzekalnego i niezbywalnego. Plagiat podlega art. 78 i 115 prawa autorskiego. Kto przywłaszcza sobie autorstwo innego dzieła ryzykuje karę grzywny, karę ograniczenia wolności i karę pozbawienia wolności do lat 3".
Blogi też są chronione prawem autorskim - przypomina Mec. Andrzej Karpowicz, adwokat specjalizujący się w ochronie własności intelektualnej, prawie prasowym i prawie reklamy.

Nie podaję linku do tego bloga, bo wydaje mi się, że jego autorka, studentka, robi to zupełnie nieświadomie. I chyba nieświadomie naraża nie tylko swoje dobre imię, ale też imię kilku znanych i poważanych firm, z którymi współpracuje.

Po przeczytaniu krótkiego CV autorki na jej blogu i w Linkedin, myślę, że autorka tego bloga może bez obaw pisać sama, czego jej życzę.

> Wiedzieć więcej:
Salon24 wyrzuca blogerkę, która kradła cudze teksty
Czy dziennik.pl wzorował się na designie stron „Der Spiegel" sprzed kilku lat?

Prawo autorskie: Co można, czego nie można i co grozi za plagiat w internecie

Francja: 200 tys. euro za plagiat okładki

Washington Post wyrzuca blogowicza-plagiatora

> Tag: ,

23.11.07

Czy ceną totalnej personalizacji jest totalny nadzór?

Personalizacja, jeden z hitów epoki Web 2.0, na „ławie podejrzanych" w „The Guardian".

Czy pomyśleliście choć przez chwilę, że „ceną totalnej personalizacji jest totalny nadzór" (
„The price of total personalisation is total surveillance”)? Tak napisał w „The Guardian" Seth Finkelstein, felietonista brytyjskiego dziennika, zwycięzca nagrody Electronic Frontier Foundation's Pioneer .

Im bardziej personalizujemy strony i narzędzia, z których korzystamy w internecie, - a robimy to coraz częściej - tym więcej informacji o sobie przekazujemy innym. I tym łatwiej będzie im nas kontrolować, gdyby mieli taki zamiar...

> Źródło:
„The Guardian"

> Tag:
,

20.11.07

Media obywatelskie – szansa, czy zagrożenie dla PR?

Dlaczego „Pijarowcy” boją się mediów obywatelskich? Czy branża PR jest przygotowana do wyzwań stawianych przez nowe media? Czy świat korporacji jest w stanie porozumieć się ze światem Internetu? To tylko niektóre z pytań postawionych dziś uczestnikom panelu nt. „ Media obywatelskie – szansa, czy zagrożenie dla PR?" na dwudniowym Kongresie PR Forum 2007, który rozpoczął się dziś w Warszawie. Organizatorami forum są Związek Firm Public Relations i Międzynarodowa Organizacja Konsultantów ds. Komunikacji ICCO.

Prelegentami tej sesji tematycznej byli Paweł Nowacki (Wiadomości24.pl), Łukasz Malczewski (ComPress) oraz autor tego tekstu.

Paweł Nowacki zacytował przykład firmy Play, nowej sieci telefonii komórkowej, która zainteresowała się klientem reklamującym telefon komórkowy zakupiony na podstawie błędnej informacji dopiero wtedy, gdy kazało się, że jest on „dziennikarzem obywatelskim" piszącym w serwisie Wiadomości24.pl („Sieć Play okłamuje swoich klientów?").

Play, który podał błędną informację na swojej oficjalnej stronie internetowej, próbował zignorować reklamację Kajetana Balcera z Tychów, zapraszając go do... wzięcia udziału w konkursie. Ale dziennikarz sprawę opisał w serwisie, wrzucił tekst na Wykop.pl i - jak to w internecie bywa - błyskawicznie zrobiła się z tego afera. Rozpisali się o niej blogerzy i serwisy specjalistyczne. Chcąc nie chcąc, Play wymienił telefon Balcerowi.

Ja mówiłem o Public Relations trochę zagubionych w epoce Web 2.0, której filarem jest interaktywność, treści tworzone przez samych internautów, społeczności online i zbiorowa mądrość internautów z coraz lepiej działającym bullshit detector.

Podobnie jak wcześniej dziennikarze i marketerzy, „pijarowcy" nie rozumieją internetu, boją się stracić kontrolę nad informacją, obawiają się mediów obywatelskich i serwisów społecznościowych, bo ich nie rozumieją. Co ciekawe, większość z nich korzysta z serwisów takich jak GoldenLine.pl lub Wykop.pl, ale nie może wykorzystać ich w swojej pracy. Dlaczego? Ich klienci nie są na to gotowi, a Firma 2.0 jest jeszcze w powijakach.

Dlatego też najistotniejsza jest teraz „ewangelizacja" klientów, tłumaczenie krok po kroku na czym polegają zmiany w mediach, w sposobie konsumpcji informacji lub co to jest kultura dialogu, wszechobecna w internecie:
  • Media tradycyjne (prasa, radio i TV) utraciły monopol na informację. To koniec ery monopolistów. Zaczęła się era egocastingu. Mamy do czynienia z fragmentaryzacją źródeł i kanałów informacji (blogi, vlogi, podcasty...). Internet jest rewolucja, ktora zmienia reguly gry w mediach raz na zawsze.
  • Media tradycyjne utraciły pozycję pośrednika w przekazie informacji. Nowe narzędzia i technologie dały władzę zwykłym ludziom.
  • Konwergencja mediów - granice między mediami zacierają się (H. Jenkins).
  • Bardzo powoli, kultura monologu ustępuje pola kulturze dialogu, kultura sekretu, pielęgnowana w firmach latami, ustępuje pola kulturze transparencji.
Wyzwanie, przed jakim stoi PR to wzrost znaczenia nowych narzędzi i technologii internetowych, które dają władzę zwykłym ludziom oraz - w konsekwencji - wzrost znaczenia zwykłych ludzi. To jeszcze nie V władza, ale to już nie bierna publiczność, którą można dowolnie sterować przy pomocy PR-owych sztuczek.

> Tag: , , , , , , , , , ,

Serwisy randkowe w internecie

Serwisy randkowe w sieci, czyli jak jedni znajdują partnerów, a inni zarabiają na tym pieniądze - o tym będziemy rozmawiać z Cezarym Łasiczką w dzisiejszej audycji W sieci sieci", na antenie Tok FM (97,7 FM w Warszawie, godz. 22.00-23.00).

Tematy poprzednich audycji:
  1. Fantastyczny świat Second Life (8 maja 2007)
  2. Web 2.0 - nowe pokolenie internetu (15 maja 2007)
  3. Najlepsze serwisy Web 2.0 na świecie (22 maja 2007)
  4. Blogi i blogosfera w Polsce i na świecie (29 maja 2007)
  5. Jak zarabiać na blogach? (5 maja 2007)
  6. Serwisy plotkarskie podbijają polski internet (12 czerwca 2007)
  7. Boom na wideo w internecie (19 czerwca 2007)
  8. Dziennikarstwo obywatelskie (26 czerwca 2007)
  9. Czy internet pożre prasę? (3 lipca 2007)
  10. Jak wykorzystać wiki, stronę internetowa, którą każdy może tworzyć, edytować i zmieniać bezpośrednio za pomocą przeglądarki internetowej? (10 lipca 2007)
  11. Czy RSS jest przyszłością internetu i nowych mediów? (24 lipca 2007)
  12. Seks w internecie (31 lipca 2007).
  13. Jak działają i jak wykorzystać sieci P2P, czyli "peer-to-peer", służące do wymiany i współdzielenia plików w Internecie (7 sierpnia 2007)
  14. Creative Commons (17 sierpnia 2007) - Alek Tarkowski.
  15. Firma 2.0, czyli o rewolucji, która czeka nasze firmy (21 sierpnia 2007).
  16. Serwisy społecznościowe w Polsce (11 września 2007).
  17. Serwisy społecznościowe na świecie (18 września 2007).
  18. Czy można czuć się bezpiecznie w sieci? (29 września 2007) - Krzysztof Młynarski
  19. Blogi firmowe w Polsce i na świecie (16 października 2007)
  20. Komunikatory - jak zmieniły nasze życie? (30 października 2007) - Edwin Bendyk
  21. Biznes klonów, czyli jak można zarobić na kopiowaniu innych w internecie (6 listopada 07)
  22. Jak zarobić w sieci nie mając bloga, ani strony internetowej (13 listopada 07).
Na podstawie poprzednich wtorkowych audycji powstały m. in. teksty:
> Tag: , , , Tok FM

14.11.07

Dziś wieczorem czwarte spotkanie Yulbiz Warszawa

Dziś wieczorem czwarte spotkanie Yulbiz Warszawa. Startujemy o godz. 19.00 w warszawskiej restauracji KOM na ul. Zielnej 37.

Tematem przewodnim spotkania będzie: Jak zarobić w internecie? Warto odświeżyć swoje listy pomysłów :)

Yulbiz to nieformalny klub blogerów ze środowiska biznesu, dziennikarzy i przedsiębiorców nowej ekonomii.

Proszę o wpisywanie się na listę uczestników, która znajduje się na naszym wiki w serwisie Wetpaint. Tym razem nie mamy sponsora, tak więc uczestnicy spotkania pokryją konsumpcję z własnych środków.

Celem Yulbiz jest umożliwić spotkanie ludziom mającym podobne pasje i zainteresowania jak blogi, wiki, nowe technologie, komunikacja, internet czy biznes internetowy. Dzięki Yulbiz jedni znaleźli nowa pasje, inni nowy pomysł na biznes, inni otworzyli nowe firmy, inni wreszcie zaczęli blogować.

Yulbiz stworzył w 2006 roku w Quebec kanadyjski przedsiębiorca, konsultant ds. marketingu internetowego i bloger, Michel Leblanc. Leblanc prowadzi swój blog pod adresem: www.michelleblanc.com.

> Wiedzieć więcej o Yulbiz Warszawa
  • Trzecie spotkanie Yulbiz Warszawa odbyło się 25 września 2007 r. w Warszawie. Uczestniczyło w nim ok. 90 osób. Spotkanie było transmitowane w internecie przez Transmisje Online. Yulbiz oglądały w internecie 22 osoby z całej Polski. Sponsorem spotkania była Agora SA.
  • Drugie spotkanie odbyło się 28 sierpnia 2007 r. Uczestniczyło w nim ok. 100 osób. Jego sponsorem był serwis społecznościowy Bebo.
  • Pierwsze spotkanie Yulbiz Warszawa odbyło się 17 lipca 2007 roku w Warszawie. Uczestniczyło w nim ok. 30 osób.
  • Yulbiz Warszawa jest czwartym tego rodzaju klubem, po Yulbiz Québec, Yulbiz Paris i Yulbiz Bruxelles. Yulbiz powstanie też m. in. w Barcelonie i w Nowym Jorku.

> Tag: internet, blog, Yulbiz, web2.0, Yulbiz Warszawa

Krótki tekst o narzędziach i źródłach informacji na Media Cafe Polska dla „Życia Warszawy"

Krótki tekst o narzędziach i źródłach informacji na Media Cafe Polska dla „Życia Warszawy":

Dzięki nowoczesnym narzędziom internetowym (piszę o nich szerzej we wpisie: A kiedy Pan znajduje czas na życie w prawdziwym świecie?) mogę przeglądać aktualności na ponad 50 blogach oraz 20 stronach gazet i serwisów informacyjnych:
  1. Flock.com - przeglądarka społecznościowa dla blogerów, której używam równolegle do Firefox. Ułatwia synergię z Facebook, del.icio.us (linki), Flickr (zdjęcia), YouTube (wideo).
  2. Netvibes.com i Itsmynews.com - czytniki RSS-ów, które automatycznie pobierają newsy z wybranych przeze mnie blogów i gazet.
  3. Wikio.com i Wikio.fr - do inteligentnego wyszukiwania, równolegle do Google
  4. Technorati.com i Blogfrog.pl - do wyszukiwania treści w blogach.
  5. Wikipedia.pl - encyklopedia online (zawsze funkcjonuje w tle).

Oto źródła informacji, z których korzystam najczęściej:
  1. Świat: Gazeta.pl, rzadziej rzeczpospolita.pl i lemonde.fr - do porannej kawy. Rano czytam prawie tylko tytuły newsów, w ciągu dnia - teksty.
  2. Media: mediacafe.blogspot.com (franc.), kaznowski.blox.pl, mediafun.pl, editorsweblog.org, buzzmachine.com, robcurley.com, Alan Mutter (newsosaur.blogspot.com), cyberJournaliste.net, editorandpublisher.com, press.pl - nabardziej wiarygodny polski serwis branżowy.
  3. Internet: Internet Standard - najlepszy polski serwis branżowy o internecie, antyweb.pl - jeden z najlepszych polskich blogów o internecie, Techcrunch.com, readwriteweb.com, fredcavazza.net.
  4. Po pracy: supergigant.blox.pl, Ona bloxuje (rozmawiamy.blox.pl), mim.blox.pl, myextralife.com (blog rysunkowy), bash.org.pl (humor).
> Tag: , , ,

Co to jest i jak działa serwis społecznościowy









Trzy ciekawe wideo o serwisach społecznościowych, których popularność nie ma dziś sobie równych. MySpace, Facebook, Bebo czy Linkedin przyciągają w sumie kilkaset milionów użytkowników miesięcznie. Za internautami podążają oczywiście reklamodawcy.

> Źródła: LivePrillo (via Metacafe), CommonCraft (via YouTube), itLinkz (via YouTube)

> Tag: , ,

13.11.07

A kiedy Pan znajduje czas na życie w prawdziwym świecie?

„A kiedy Pan znajduje czas na życie w prawdziwym świecie?" - zapytała dziś jedna z uczestniczek konferencji Wizerunek 2007, na której przedstawiłem prezentację nt. „Jak wykorzystać w komunikacji narzędzia ery Web 2.0".

Odpowiedź jest prosta: ja nie spędzam całych dni w internecie na zwiedzaniu Second Life, Linkedin czy Digg, bo na to nie mam po prostu czasu. Używam wielu narzędzi , które albo przeżywają renesans w erze Web 2.0, albo zostały stworzone teraz, a które to narzędzia ułatwiają mi życie zawodowe, dzięki czemu mam więcej czasu na inne rzeczy w prawdziwym świecie.

Oto podstawowy zestaw dwudziestu narzędzi, z których korzystam:
  1. Blogger.com do prowadzenia blogów
  2. Feedburner.com - do obsługi darmowego abonamentu na blog (newsletter + RSS)
  3. aideRSS.com - do prezentacji najczęściej czytanych wpisów na blogu
  4. MyBlogLog.com - do prezentacji „główek" ostatnich czytelników bloga
  5. Docs.Google.com do pisania tekstów w internecie
  6. Wetpaint.com do prowadzenia wiki - idealne narzędzie pracy dla wielu osób w tym samym czasie
  7. Flock.com - przeglądarka społecznościowa, której używam równolegle do Firefox
  8. Netvibes.com i Itsmynews.com- czytniki RSS-ów do czytania (a raczej skanowania) blogów i gazet
  9. Wikio.com - do inteligentnego wyszukiwania, równolegle do Google
  10. Technorati.com - do wyszukiwania treści w blogach
  11. Co.coment.com - do zarządzania moimi komentarzami (choć mało komentuję)
  12. Twitter.com i Blip.pl - do szybkiego informowania znajomych co robię
  13. Linkedin.com - do kontaktów biznesowych
  14. Facebook.com - do kontaktów towarzyskich i biznesowych
  15. Wikipedia.pl - encyklopedia online (zawsze funkcjonuje w tle)
  16. Flickr. com - do prezentacji zdjęć
  17. Del.icio.us - do prezentacji linków do tekstów, które czytam
  18. Maps.Google.com - do lokalizacji miejsc na mapie (np. droga z jednego miejsca do drugiego).
  19. Slideshare.net - do archiwizacji i dzielenia sie prezentacjami PowerPoint
  20. Last.fm - do słuchania muzyki.
Polecam wszystkie te narzędzia, bo one naprawdę mogą przynieść Wam sporo korzyści. A może znacie inne ciekawe narzędzia internetowe?

> Tag: , , , , , , , , , , , , ,

Portal o2 oferuje pracę dla blogera politycznego

Karolina przesłała mi link do ciekawego ogłoszenie o pracę: Redakcja portalu o2.pl poszukuje komentatora wydarzeń politycznych ze stałym dostępem do internetu, świetnej orientacji w bieżących wydarzeniach politycznych i społecznych i... doświadczeniem w prowadzeniu bloga eksperckiego.

CV, list motywacyjny i próbki tekstów do wysłania na adres: rekrutacja_redakcja@o2.pl do 20 listopada. W tytule maila należy umieścić adnotację [Pardon.pl/071107/]

I kto powiedział, jak pisze Karolina, że prowadzenie blogów się nie opłaci?

> Tag: internet, blog, ,

Jutro czwarte spotkanie Yulbiz Warszawa

Jutro czwarte spotkanie Yulbiz Warszawa, nieformalnego klubu blogerów ze środowiska biznesu, dziennikarzy i przedsiębiorców nowej ekonomii.

Spotkanie odbędzie się w środę 14 listopada 2007 r. w warszawskiej restauracji KOM w godz. od 19.00 do 24.00

Zainteresowanych proszę o wpisywanie się na listę uczestników, która znajduje się na naszym wiki w serwisie Wetpaint. Tym razem nie mamy sponsora, tak więc uczestnicy spotkania pokryją konsumpcję z własnych środków.

Celem Yulbiz jest umożliwić spotkanie ludziom mającym podobne pasje i zainteresowania jak blogi, wiki, nowe technologie, komunikacja, internet czy biznes internetowy. Dzięki Yulbiz jedni znaleźli nowa pasje, inni nowy pomysł na biznes, inni otworzyli nowe firmy, inni wreszcie zaczęli blogować.

Yulbiz stworzył w 2006 roku w Quebec kanadyjski przedsiębiorca, konsultant ds. marketingu internetowego i bloger, Michel Leblanc. Leblanc prowadzi swój blog pod adresem: www.michelleblanc.com.

> Wiedzieć więcej o Yulbiz Warszawa
  • Trzecie spotkanie Yulbiz Warszawa odbyło się 25 września 2007 r. w Warszawie. Uczestniczyło w nim ok. 90 osób. Spotkanie było transmitowane w internecie przez Transmisje Online. Yulbiz oglądały w internecie 22 osoby z całej Polski. Sponsorem spotkania była Agora SA.
  • Drugie spotkanie odbyło się 28 sierpnia 2007 r. Uczestniczyło w nim ok. 100 osób. Jego sponsorem był serwis społecznościowy Bebo.
  • Pierwsze spotkanie Yulbiz Warszawa odbyło się 17 lipca 2007 roku w Warszawie. Uczestniczyło w nim ok. 30 osób.
  • Yulbiz Warszawa jest czwartym tego rodzaju klubem, po Yulbiz Québec, Yulbiz Paris i Yulbiz Bruxelles. Yulbiz powstanie też m. in. w Barcelonie i w Nowym Jorku.

> Tag: internet, blog, Yulbiz, web2.0, Yulbiz Warszawa

Dziś o godz. 22.00 w Tok FM audycja o tym jak można zrobić biznes w internecie

Jak można zrobić biznes w internecie - o tym będziemy rozmawiać z Cezarym Łasiczką w dzisiejszej audycji W sieci sieci", na antenie Tok FM (97,7 FM w Warszawie, godz. 22.00-23.00).

Tematy poprzednich audycji:
  1. Fantastyczny świat Second Life (8 maja 2007)
  2. Web 2.0 - nowe pokolenie internetu (15 maja 2007)
  3. Najlepsze serwisy Web 2.0 na świecie (22 maja 2007)
  4. Blogi i blogosfera w Polsce i na świecie (29 maja 2007)
  5. Jak zarabiać na blogach? (5 maja 2007)
  6. Serwisy plotkarskie podbijają polski internet (12 czerwca 2007)
  7. Boom na wideo w internecie (19 czerwca 2007)
  8. Dziennikarstwo obywatelskie (26 czerwca 2007)
  9. Czy internet pożre prasę? (3 lipca 2007)
  10. Jak wykorzystać wiki, stronę internetowa, którą każdy może tworzyć, edytować i zmieniać bezpośrednio za pomocą przeglądarki internetowej? (10 lipca 2007)
  11. Czy RSS jest przyszłością internetu i nowych mediów? (24 lipca 2007)
  12. Seks w internecie (31 lipca 2007).
  13. Jak działają i jak wykorzystać sieci P2P, czyli "peer-to-peer", służące do wymiany i współdzielenia plików w Internecie (7 sierpnia 2007)
  14. Creative Commons (17 sierpnia 2007) - Alek Tarkowski.
  15. Firma 2.0, czyli o rewolucji, która czeka nasze firmy (21 sierpnia 2007).
  16. Serwisy społecznościowe w Polsce (11 września 2007).
  17. Serwisy społecznościowe na świecie (18 września 2007).
  18. Czy można czuć się bezpiecznie w sieci? (29 września 2007) - Krzysztof Młynarski
  19. Blogi firmowe w Polsce i na świecie (16 październka 2007)
  20. Komunikatory - jak zmieniły nasze życie? (30 października 2007) - Edwin Bendyk
  21. Biznes klonów, czyli jak można zarobić na kopiowaniu innych w internecie (6.11.07)
Na podstawie poprzednich wtorkowych audycji powstały m. in. teksty:
> Tag: , , , Tok FM

12.11.07

„Polska The Times" jest już trzecim dziennikiem w Polsce


Nowa reklamówka „Polska The Times" jest o niebo lepsza od spotu-bubla, który poprzedził premierę dziennika.


Dziennik ogólnopolski „Polska The Times" sprzedał średnio 419.410 egz. dziennie w trzecim tygodniu swojego istnienia - informuje Polskapresse, wydawca nowego tytułu. Oznacza to, że „Polska The Times" stała się trzecim dziennikiem w kraju, po „Fakcie" (497.000) i „Gazecie Wyborczej" (438.900).

Wyniki „Polska The Times" to suma sprzedaży:
  • sześciu istniejących dzienników regionalnych Polskapresse, które ujednoliciły swoją formułę redakcyjną i graficzną oraz dodały do swojego tytułu "POLSKA The Times":
  • jedenastu nowo utworzonych wydań w regionach, gdzie nie było dotychczas gazet tego wydawnictwa:
    • POLSKA Białystok
    • POLSKA Gazeta Opolska
    • POLSKA Kielce,
    • POLSKA Koszalin,
    • POLSKA Kujawy,
    • POLSKA Lubuskie,
    • POLSKA Mazowsze,
    • POLSKA Rzeszów,
    • POLSKA Metropolia Warszawska,
    • POLSKA Olsztyn,
    • POLSKA Szczecin.

  • jednego nie należącego do Polskapresse, a współpracującego z nią „Kuriera Lubelskiego".
„Polska The Times" przeskoczyła więc „Super Express" (198.200), „Dziennik" (157.100) i „Rzeczpospolitą" (147.100) oraz „Gazetę Prawną" (80.900), czego można było się spodziewać chociażby po prostym podsumowaniu sprzedaży istniejących dzienników regionalnych Polskapresse.

Jeśli ta tendencja utrzyma się, co będzie można stwierdzić najwcześniej po trzech miesiącach funkcjonowania gazety, „Polska The Times" może okazać się największym hitem wydawniczym ostatnich kilku lat. Z reguły, po udanym debiucie nowego tytułu lub nowej formuły gazety sprzedaż najpierw wzrasta, później - po miesiącu-dwóch - spada, by ustabilizować się na pewnym poziomie.

Jednocześnie, pod względem zasięgu ("Daily reach per million"), czyli liczby osób na milion, które odwiedziło witrynę, uruchomiona z opóźnieniem strona internetowa polskatimes.pl zrównała się, a nawet lekko przewyższyła zasięg witryny „Faktu" (Axel Springer) - efakt.pl - według statystyk Alexa (co to jest Alexa wyjaśnia Marek Furtega).


Daleko jej oczywiście do stron internetowych innych dzienników, nie mówiąc o portalu Gazeta.pl (Agora), który jest w zupełnie innej kategorii.


> Wiedzieć więcej:
> Tag: , , , , , , , ,