19.3.08

„The Wall Street Journal" wyrusza na podryw kobiet

To na „How to spend" wydawanym przez „The Financial Times" będzie się wzorował nowy dodatek „The Wall Street Journal" . Nic dziwnego: „How to spend" to prawdziwa maszynka do zarabiania pieniędzy.

Ach, te kobiety... Wzdychają do nich poeci, kokietują banki, kuszą producenci biżuterii. Prestiżowy dziennik ekonomiczny „The Wall Street Journal" też postanowił zdobyć tę najwdzięczniejszą - bo podejmującą większość decyzji o zakupie - grupę docelową.

Kobiety stanowią dziś aż 40% czytelników tego poważnego i surowego dziennika. To gównie dla nich „The Wall Street Journal" postanowił uruchomić we wrześniu 2008 roku „lifestylowy" dodatek o nazwie „WSJ" - informuje „Le Figaro". Dodatek ukaże się w nakładzie 967 tys. egzemplarzy w sobotnim wydaniu dziennika w USA i w piątkowym wydaniu w Europie i Azji. „The Wall Street Journal" sprzedaje dziś 1,9 mln egzemplarzy na całym świecie.

Na pierwszy rzut oka, nic oryginalnego, gdyż wiele gazet wydaje od lat podobne dodatki. Ale w przypadku „The Wall Street Journal" chodzi o pierwszą znaczącą zmianę w gazecie od czasu, gdy kupił go w grudniu 2007 roku - za 5 mld dolarów - magnat medialny i król tabloidów, Ruppert Murdoch.

Dodatek ten będzie wzorowany na słynnym „How to spend" wydawanym przez inny dziennik ekonomiczny, „The Financial Times". Nic dziwnego: „How to spend" to prawdziwa maszynka do zarabiania pieniędzy. Zaprojektuje go ten sam designer, Tomaso Capuano, były dyrektor artystyczny luksusowego magazynu. Tu nie ma żadnych półśrodków.

Wydawcy chodzi o odmłodzenie smutnawego wizerunku „The Wall Street Journal" i o wzbogacenie go opiniami a nawet ploteczkami, których - jak wynika z analizy dyrekcji gazety - chyba było zbyt mało, za mało, by przyciągnąć więcej kobiet. Bo im więcej kobiet, tym więcej reklamodawców.

> Tag: , ,

2 komentarze:

teli pisze...

w nakładzie 967 mln egzemplarzy??

anonimpl pisze...

"w nakładzie 967 tys. egzemplarzy w sobotnim wydaniu dziennika w USA"

już pomagam,
nie mld tylko tysięc,
dziękuję :)

pozdrawiam
Jakub Sałacki