16.9.08

„Polska The Times": W wirtualnych gazetach ludzie będą mówić, a psy warczeć

„Stary internet umiera" - pod takim tytułem ukazał się w dzienniku „Polska The Times" wywiad, którego udzieliłem Markowi Pielachowi.

Tematem wywiadu jest oczywiście internet, a bardziej precyzyjnie internet jutra. Rewolucja technologiczna nie skończyła się, ale nabiera tempa. Za kilka lat sieć ogarnie całą planetę i wszystkie maszyny będą się ze sobą komunikować.

Oto fragmenty wywiadu:

Marek Pielach: Łatwo było się z Panem umówić na wywiad do papierowej gazety. Czy to znaczy, że prasa ma przyszłość?
Prasa ma przyszłość, ale musi się zmienić. Nie wierzę w to, że papier zniknie definitywnie, ale niedługo stanie się luksusem, swoistym szpanem. Dzienniki będą się ukazywały dwa, trzy razy w tygodniu i będą kosztowały 10-15 zł. Dlatego ktoś czytający taką gazetę będzie mógł liczyć na podziw innych pasażerów metra patrzących tylko w swoje e-booki, które za kilkanaście lat będą tak banalne jak dziś papierowe gazety. Oni będą mieli elektroniczną i aktualną wersję, ale bez dotykania papieru.

Co zobaczą w tych e-bookach?
Nie tyle w e-bookach co prawdziwych terminalach internetowych. Będzie można na nich surfować po sieci, oglądać wideo w czasie rzeczywistym, słuchać muzyki. To sprawi, że lektura witryn internetowych gazet będzie o wiele ciekawsza. To będzie niczym gazeta z "Harry'ego Pottera" - wszystko się będzie ruszać, postacie będą krzyczeć, psy warczeć, będą odgrywane prawdziwe sceny. Takie e-booki "gazetowe" już istnieją w USA, Francji, Belgii i we Włoszech. Największa księgarnia internetowa świata - Amazon - też ma swojego e-booka - Kindle.

Może jednak przesadzamy ze znaczeniem internetu? Co da ludzkości to, że każdy w drodze do pracy będzie mógł wpisać: seks, MP3 albo Britney Spears. Takie są przecież najpopularniejsze słowa w wyszukiwarkach.
Zgadza się, ale to nie powód, aby przekreślać całą tę rewolucję. Nasze cyfrowe życie, nasza cyfrowa tożsamość są coraz ważniejsze. Nie oceniam tego w kategoriach dobre czy złe, to po prostu dynamiczna tendencja. Mimo swoich wad internet pozwolił nam odkryć nowe horyzonty i wzbogacił nas nieprawdopodobnie.

W jaki sposób?
Przede wszystkim otworzył wielu osobom możliwość wyrażania swoich opinii. Wczoraj, żeby dotrzeć do 10 tys. ludzi, musiał pan przejść przez tradycyjne media. Dziś nie ma tego ograniczenia. Można powiedzieć wszystkim, że jest się najlepszym, najpiękniejszym i ma na jakiś temat najlepszą opinię na świecie, otwierając w ciągu 15 min swój blog, czyli małe, ale własne medium. Internet daje możliwość ekspresji. Po drugie, daje możliwość poznawania nowych ludzi. Z badań wynika, że internet tylko pobudza relacje międzyludzkie. Największym podwórkiem w Warszawie nie jest dziś pana podwórko, tylko serwis Nasza-klasa. Ludzie poznają się teraz w serwisach randkowych albo społecznościowych, jak MySpace i Facebook, lub w grach, jak np. "World of Warcraft", w którą gra ponad 16 mln ludzi na świecie. Po trzecie, daje nam niespotykane dotąd możliwości rozwoju zawodowego: pracę można znaleźć w Golden Line, klientów biznesowych lub kolegów po fachu w Linkedin, swoimi prezentacjami można pochwalić się w Slideshare albo Scribd, a filmami na YouTube.

Ciąg dalszy na stronach internetowych „Polska The Times"

1 komentarz:

Jacek pisze...

Dotrzeć do 10.000 osób w ciągu 15 min od założenia bloga to takie małe uproszczenie ;) Zastanawiam się czy nie populizm. Wielu redaktorów internetowych zastanawia się jak w ciągu 1-2-3 miesięcy zdobyć taką ilość czytelników w nowo powstałym serwisie ;)