16.6.10

Janusz Korwin-Mikke wygrałby wybory prezydenckie w internecie

Gdyby kampania prezydencka rozgrywała się w internecie, zwycięzcą byłby Janusz Korwin-Mikke. Taki wniosek płynie z badań firmy Bluerank zaprezentowanych wczoraj na konferencji Internet 2k10 przez Zbigniewa Nowickiego, dyrektora zarządzającego Bluerank.

Polscy politycy prawie kompletnie zignorowali internet, prawdopodobnie z braku czasu na przygotowanie jakiegoś planu, skupiając się głównie na kampanii w realu.

Choć wszyscy kandydaci posiadali konto na Naszej-Klasie, wszyscy - z wyjątkiem Waldemara Pawlaka - mieli profile na Facebooku, Twitterze i na YouTube, żaden z nich, oprócz Janusza Korwina-Mikke, nie starał się nawet wykorzystać unikatowej wartości internetu jaką jest interaktywność. Kontakt z kandydatami był prawie zerowy, z rzadka odpowiadali na pytania zadawane w internecie.

„Próbowaliśmy zamieścić komentarz na stronie Jarosława Kaczyńskiego. Bez szans. Nie było takiej możliwości" - opowiadał Zbigniew Nowicki.
Ciekawą inicjatywą były prawbory prezydenckie na Facebooku 11 czerwca 2010 r. Wygrał je Bronisław Komorowski, a Korwin-Mikke był drugi, przed Jarosławem Kaczyńskim. Nie poszły za tym jednak skoordynowane działania w mediach spłecznych, nikt nie docenił Śledzika na Naszej-Klasie, który jest największym polskim mikroblogiem. Waldemar Pawlak komunikował na przykład prawie wyłącznie przez swój blog na Onecie.

Żaden z kandydatów nie zainwestowa ł też w marketing w wyszukiwarkach - zauważa Bluerank. Nie pomyśleli oni nawet o tym, by zastrzec swoje imię i nazwisko, tak, by reklamy kontesktowe ich konkurentów nie wyświetlały sie obok nich, albo przed nimi, na stronie zapytań w Google.

Dlatego też, przy wielu zapytaniach o danego kandydata lub o tematy związane z wyborami prezydenckimi, obok wywietlał się box reklamy kontekstowej Janusza Korwina-Mikke. A obok odpowiedzi na zapytanie o Jarosława Kaczyńskiego wyświetla się reklama „Super Expressu": „Skandale polityczne. Najnowsze informacje w SW.pl".