25.6.10

Soccernet ESPN to najlepsza aplikacja na iPhone tych Mistrzostw Świata w piłce nożnej


Soccernet ESPN - to najlepsza aplikacja na iPhone, jaką testowałem w czasie tych Mistrzostw Świata w piłce nożnej w Afryce Południowej. Dzięki niej użytkownik ma dostęp w czasie rzeczywistym do masy informacji, które uzupełniają to co mówią telewizyjni komentatorzy, np. który zespół dłużej posiada piłkę, rozbudowane biografie graczy czy całą historię mistrzostw świata.

Aplikacja została ona stworzona przez amerykańską sieć telewizji kablowej o sporcie - ESPN (Entertainment Sports Programming Network). Nic więc dziwnego, że Soccernet ESPN bije na głowę inne aplikacje o podobnej tematyce: World Cup, WC Coverage (AP) czy World Cup (Telegraph) pod względem ilości informacji, ale też i praktycznych funkcjonalności. Widać, że ESPN dobrze przemyślało architekturę tej aplikacji.

Soccernet ESPN, który ma też stronę na Facebooku, składa się z ośmiu zakładek:
  1. Scores & Fictures (wyniki i interaktywne fiszki), 
  2. News, 
  3. Tables (tabele z wynikami), 
  4. Stats (statystyki: najlepsi gracze, najlepsze asysty, dyscyplina na boisku, gole...), 
  5. Teams, 
  6. Venues (stadiony), 
  7. Tournament History (historia mistrzostw od 1930 r.!) 
  8. Bracket Predictor (wpisujemy nasze prognozy po rejestracji). 
Najbardziej podoba mi się GameCast (czarny ekran po prawej stronie na zdjęciu powyżej) z opisem meczu praktycznie minuta po minucie, wizualnym timeline'm, statystykami meczu na bieżąco i polem komentarza oraz funkcja Bracket View (schemat poszczgólnych spotkań na jednym ekranie).

Telefon komórkowy staje się coraz bardziej w moim przypadku nieodłącznym towarzyszem w konsumpcji tradycyjnych mediów, zastępując laptopa. Już od wielu miesięcy, jeśli oglądam telewizję to obowiązkowo z iPhonem w ręku konsultując równocześnie Wikipedę czy jakąś gazetę (w czasie tych mistrzostw - Le Monde Sports), a rano zaczynam dzień od lektury gazet w iPhonie. Internet mobilny to jednak cudowny wynalazek.

22.6.10

NewsPass od Google pomoże wydawcom prasy w sprzedaży ich treści w internecie

Czy Google pomoże wydawcom prasy w sprzedaży ich treści w internecie? Tak twierdzi  „La Repubblica".

Włoski dziennik poinformował wczoraj, że Google testuje nowe narzędzie - NewsPass. Ma ono być zintegrowane ze stworzonym przez firmę z Mountain View systemem Check Out służącym do płacenia w internecie.

Za pomocą NewsPass internauci będą mogli płacić jednym kliknięciem za artykuły, które  wyszukiwarka wyświetla w agregatorze Google News.

Oskarżany przez wydawców o pasożytowanie na ich biznesie, Google postanowił wyjść z inicjatywą i znaleźć za nich sposób na monetyzację ich treści.

Firma Sergieja Brina i Larrego Page liczy oczywiście, że wydawcy podzielą się z nią dodatkowymi przychodami z treści, które chcialiby oni sprzedawać, ale - w erze internetowej darmochy - za bardzo nie wiedzą jak to zrobić.

21.6.10

Wybory prezydenckie obnażyły słabość polskich dziennikarzy

Wybory prezydenckie obnażyły słabość polskich dziennikarzy. Nie potrafili oni w ogóle poradzić sobie z politykami, którzy rozegrali ich w kampanii prezydenckiej jak im się żywnie podobało.

Brak prawdziwej debaty między kandydatami, brak merytorycznych analiz programów wyborczych, brak sylwetek kandydatów, uprawianie plityki zamiast dziennikarstwa - polscy dziennikarze nie popisali się w tych wyborach. Zbyt wielu z nich daje się ciągle wkręcać w polityczne spory, przez co tracą ostrość widzenia i stają się niewiarygodni. 

Nie byli w stanie niczego wyegzekwować od polityków, nawet w erze internetu, który dzięki nowym narzędziom komunikacji i serwisom społecznościowym, zwiększa siłę przebicia dziennikarzy. 

Widać jak na dłoni, nie po raz pierwszy, że oprócz kilku gwiazd z warszawskich redakcji, polscy dziennikarze nie stanowią jeszcze przeciwwagi dla klasy politycznej, której powinni, jak każda IV władza, patrzeć na ręce i kontrolować. 

To sztaby wybrcze Bronisława Komorowskiego i Jarosława Kaczyńskiego dyktowały warunki gry przed piersza turą wyborów i wszystko wskazuje, że tak będzie również i w drugiej turze. 
  

16.6.10

Janusz Korwin-Mikke wygrałby wybory prezydenckie w internecie

Gdyby kampania prezydencka rozgrywała się w internecie, zwycięzcą byłby Janusz Korwin-Mikke. Taki wniosek płynie z badań firmy Bluerank zaprezentowanych wczoraj na konferencji Internet 2k10 przez Zbigniewa Nowickiego, dyrektora zarządzającego Bluerank.

Polscy politycy prawie kompletnie zignorowali internet, prawdopodobnie z braku czasu na przygotowanie jakiegoś planu, skupiając się głównie na kampanii w realu.

Choć wszyscy kandydaci posiadali konto na Naszej-Klasie, wszyscy - z wyjątkiem Waldemara Pawlaka - mieli profile na Facebooku, Twitterze i na YouTube, żaden z nich, oprócz Janusza Korwina-Mikke, nie starał się nawet wykorzystać unikatowej wartości internetu jaką jest interaktywność. Kontakt z kandydatami był prawie zerowy, z rzadka odpowiadali na pytania zadawane w internecie.

„Próbowaliśmy zamieścić komentarz na stronie Jarosława Kaczyńskiego. Bez szans. Nie było takiej możliwości" - opowiadał Zbigniew Nowicki.
Ciekawą inicjatywą były prawbory prezydenckie na Facebooku 11 czerwca 2010 r. Wygrał je Bronisław Komorowski, a Korwin-Mikke był drugi, przed Jarosławem Kaczyńskim. Nie poszły za tym jednak skoordynowane działania w mediach spłecznych, nikt nie docenił Śledzika na Naszej-Klasie, który jest największym polskim mikroblogiem. Waldemar Pawlak komunikował na przykład prawie wyłącznie przez swój blog na Onecie.

Żaden z kandydatów nie zainwestowa ł też w marketing w wyszukiwarkach - zauważa Bluerank. Nie pomyśleli oni nawet o tym, by zastrzec swoje imię i nazwisko, tak, by reklamy kontesktowe ich konkurentów nie wyświetlały sie obok nich, albo przed nimi, na stronie zapytań w Google.

Dlatego też, przy wielu zapytaniach o danego kandydata lub o tematy związane z wyborami prezydenckimi, obok wywietlał się box reklamy kontekstowej Janusza Korwina-Mikke. A obok odpowiedzi na zapytanie o Jarosława Kaczyńskiego wyświetla się reklama „Super Expressu": „Skandale polityczne. Najnowsze informacje w SW.pl".

15.6.10

Jak bloger Maciej Budzich został Człowiekiem Roku polskiego internetu

- Ej, kurcze, w szoku, na #internet2k10 dostałem nagrodę człowieka roku! Łał, pełne zaskoczenie...!!!





- Zostałeś Człowiekiem Roku polskiego internetu! - zawołał ktoś z tłumu, próbując przekrzyczeć szum panujący w oranżerii Businessman Instutute w Warszawie, gdzie rozpoczęła się wczoraj konferencja Internet 2k10. - Ja? To jakaś pomyłka... - Maciej Budzich jest wyraźnie zdziwiony. - Gratulujemy i serdecznie zapraszamy Macieja Budzicha po odbiór nagrody - głos z głośnika przebił się przez hałas i już na dobre rozwiał wątpliwości. 


Tak, to właśnie jego, 32-letniego blogera z Warszawy, autora mediafun.pl, wybrało jury Internet Standard na Człowieka Roku 2009. O prestiżową statuetkę walczył z nie byle kim, bo w szrankach byli też znani i cenieni budowniczy polskiego internetu: Łukasz Wejchert, prezes Grupy Onet.pl S.A, Marcin Pery, prezes zarządu Redefine i Jarosław Sobolewski, dyrektor generalny IAB Polska. 

- Ej, kurcze, w szoku, na #internet2k10 dostałem nagrodę człowieka roku! Łał, pełne zaskoczenie...!!!! - napisze później Maciej na swoim mikroblogu na Blipie. 

Jury doceniło "konsekwentną pracy w budowaniu marki bloga i blogera, zaangażowanie w liczne, ważne, z punktu widzenia branżowego, społecznego i politycznego wydarzenia oraz niestandardowe pomysły i przecieranie szlaków; obecność wszędzie tam, gdzie trzeba i uczynienie z pasji sposobu na życie i zarabianie". - Miłe, bardzo miłe - przyznaje Maciej, trochę zażenowany listą zasług, które mu się przypisuje. 


To nie pierwsza nagroda i nie pierwsza lista zasług. Bo Maciej to recydywista. W tym roku zdobył już jedną ważną nagrodę: wyróżnienie specjalne w konkursie na blog roku. Za co? „Za przecieranie szlaków w blogosferze w kwestii zarabiania na blogu; za grę fair play, przejrzystość reguł w kontakcie bloger-reklamodawca; za popularyzowanie wiedzy o mediach, społecznościach, reklamie; za otwartość na innych, dzielenie się doświadczeniem (konferencje MediafunLAB); za udowodnienie, że media są fun". Tak napisała w uzasadnieniu kapituła konkursu.

W ciągu kilku lat Maciej Budzich zbudował blog i markę Media Fun, która kojarzy się dziś w polskiej blogosferze z przejrzystością, wiarygodnością i pasją. Pasją do pisania i do działania. Na początku czerwca 2010 r., wraz z trzema innymi blogerami Pawłem Wimmerem (
poradnikwebmastera.blox.pl), Arturem Kurasińskim (blog.kurasinski.com) i Jackiem Gadzinowskim (gadzinowski.pl) spotkał sie z Bronisławem Komorowskim. Blogerzy debatowali z kandydatem na prezydenta z ramienia PO na żywo w internecie. I Maciej rozruszał Komorowskiego.

A w marcu 2010 r.,  Maciej zorganizował debatę grupy blogerów z premierem Donaldem Tuskiem, którą relacjonował na stworzonym przez siebie serwisie Zapytajpremiera.mediafun.pl. Kiedy przyszedł na debatę, jak pisze „Gazeta Wyborcza",  „myślał, że będzie skromniej: sala, mały stolik, paluszki, premier i internauci. Rozmach go zaskoczył: telewizje, portale, 
Donald Tusk z ministrami i doradcami". Blogerzy chcieli namówić premiera do wycofania się z pomysłu ustawy postrzeganej jako próba cenzury internetu. 

Udało im się. Ustawa wylądowała w koszu. „Maciek - człowiek, który zatrzymał Tuska" - napisała o nim wówczas „Gazeta Wyborcza". 

2.6.10

Dziś w Tok FM: Czy iPad wykosi PC-ety i gazety?, Boom na internet mobilny i Giganci internetu walczą o geolokalizację


Dziś wieczorem w audycji „W sieci sieci" w radiu Tok FM (97,7 FM w Warszawie, godz. 22.00-23.00) będziemy rozmawiać z Cezarym Łasiczką o trzech tematach, które są w tej chwili na topie:
  1. Apple sprzedał 2 mln tabletów iPad w dwa miesiące. Takiego sukcesu nie osiągnął nawet iPhone. Czy tablet z jabłuszkiem wykosi PC-ety i gazety?

  2. Boom na Internet mobilny. Za 5 lat użytkowników mobilnego internetu będzie więcej niż użytkowników, którzy korzystają z internetu przez komputery stacjonarne. Laptopy i smartfony rządzą!

  3. Giganci internetu: Google, Facebook, Twitter i Yahoo zaciekle walczą o dominację w obszarze geolokalizacji. Już ponad 100 mln osob korzysta z sewisów opartych na GPS-ie. A to dopiero poczatek!
Serdecznie zapraszam do słuchania i do zadawania pytań mailowo, telefonicznie i/lub przez Gadu Gadu (977).

Wiedzieć więcej o audycji „W Sieci sieci"