3.7.18

Gutenberg Reaktywacja. Powrót do przyszłości




Branżę poligraficzną czekają trzy rewolucje: technologiczna, cyfryzacja, czyli rekonfiguracja całego biznesu, i mentalna. Najtrudniejsza będzie ta ostatnia.

Kiedy 5 lat temu, na zaproszenie Polskiej Izby Druku, prezentowałem sytuację w prasie i w otoczeniu biznesowym branży poligraficznej, na sali pełnej drukarzy z całego kraju panowały minorowe nastroje. W rozmowach dominowała niepewność i obawa przed jutrem, które rysowało się w czarnych barwach. Prezentacja nosiła tytuł „Żegnaj Gutenberg”.

Dziś widać, że - parafrazując Marka Twaina - pogłoski o śmierci druku były przesadzone. Branża poligraficzna odzyskała wiarę w przyszłość. Dlatego moja prezentacja na Akademii Liderów Biznesu zorganizowanej 23 maja 2018 r. przez firmę Konica Minolta, nosiła tytuł „Gutenberg Reaktywacja. Powrót do przyszłości”. Jej przekaz jest zdecydowanie bardziej optymistyczny. 

Sytuacja w branży poligraficznej w Polsce jest dziś dobra i rzeczywiście napawa optymizmem:

Polska jest obecnie największym rynkiem poligraficznym w Europie. Roczne tempo wzrostu sektora oscyluje między 5–6% rok do roku - wynika z raportu „Rynek poligraficzny i opakowań z nadrukiem w Polsce” zrealizowanego przez Polskie Bractwo Kawalerów Gutenberga (PBKG) i międzynarodową sieć firm audytorsko-doradczych KPMG. 


Głównym motorem wzrostu jest eksport. Dla dużych drukarni, udział eksportu w całkowitej sprzedaży dużych podmiotów wynosi aż 42%. To świadczy o wysokiej jakości i konkurencyjności polskich produktów, a także o skutecznej sprzedaży. 


Najszybciej rozwijają się segment opakowań i druk cyfrowy. Pozwala on na poszerzenie oferty na niskonakładowe i spersonalizowane zlecenia, których jest coraz więcej. Prawie co trzecia mała drukarnia uczyniła z druku cyfrowego swoje podstawowe źródło przychodów, wg PBKG. Firma Canon przewiduje, że do 2024 roku rynek cyfrowego druku opakowań i etykiet wzrośnie o 20%. W tym samym czasie, rynek druku cyfrowego ma zwiększyć się aż o 225% w stosunku do stanu z 2013 roku.


Otoczenie makroekonomiczne zdecydowanie sprzyja drukarniom -  polska gospodarka jest we wzrostowej fazie cyklu koniunkturalnego. 


"Przemysł poligraficzny [na świecie] może patrzeć w przyszłość z optymizmem. Po recesji i przejściu konsumentów na komunikację cyfrową drukarnie i dostawcy wykorzystują ożywienie gospodarcze na świecie i znajdują nowe sposoby na wykorzystanie nowych technologii” - podsumowuje Sabine Geldermann, dyrektorka targów drupa w Düsseldorfie, jednego z najważniejszych wydarzeń branży druku, publikacji i przetwórstwa na świecie.

Ten optymizm, wyłaniający się z raportów, analiz, konferencji i rozmów w branży poligraficznej jest coraz mniej ostrożny. Drukarze uwierzyli, że papier jest wieczny. No bo skoro przetrwał kolejne fale smartfonów i tabletów, to chyba nie zniknie?

I może mieliby rację, gdyby problem dotyczył tylko papieru, ale tak nie jest. Branża poligraficzna jest bowiem teraz w samym środku cyfrowego tsunami, które dość brutalnie zmiata spóźnialskich i opieszałych we wszystkich segmentach gospodarki. 

Oto sześć trendów, które kompletnie zmienią (nie tylko) biznes poligraficzny: