Pogłoski o śmierci tygodnika „Wprost" są mocno przesadzone


Rezygnując z wersji papierowej i przechodząc do internetu, wydawca „Wprost" wykonał ruch, który prędzej czy później wykona większość papierowych tytułów.  

To prawda, że „Wprost" wkracza na teren, którego do końca nie zna, i że będzie stąpać po kruchym lodzie. Ale ta wycieczka w nieznane, gdzie rządzą duże, zasięgowe media i internetowi pure players, którzy zjedli zęby na SEM, SEO, PPC i innych UI/UX, może być udana. 


Wydawca, którym jest notowana na giełdzie firma PMPG Polskie Media, musi jednak spełnić trzy podstawowe warunki:

  1. Stworzyć, wdrożyć i konsekwentnie zrealizować nową, przemyślaną strategię opartą na treściach wysokiej jakości i na modelu freemium. Czy „Wprost" internetowy będzie taki jak papierowy? Na pewno nie. 

  2. Zrozumieć, że we wszystkich działaniach kluczowe będzie podejście "mobile first".  To dla wydawców papierowych i wielu dziennikarzy wcale nie jest ewidentne. Z niezrozumiałych powodów bywają często przekonani, że tylko oni zaczynają dzień od smartfona. 

  3. Zrozumieć, że podbój internetu to nie jest sprint, tylko maraton, którego etapy są kompletnie nieprzewidywalne. Trzeba być gotowym na ciągłe testowanie metodą prób i błędów, bez automatycznego powielania tego co zrobili inni - to co się udało w Nowym Jorku wcale nie musi się udać w Warszawie - i bez działań chaotycznych.

Ryzyko porażki dla małego wydawnictwa jakim jest PMPG jest duże. Jeśli jednak przeprowadzi swoją cyfrową transformację w sposób przemyślany, może złapać wiatr w wirtualne żagle.





Komentarze