27.1.06

Pięć zagrożeń jakie internet stwarza dla prasy

Wczoraj wszystko było proste: radio ogłasza informację, telewizja ją pokazuje, prasa wyjaśnia. Dziś informacje można znaleźć w internecie w dowolnym momencie dnia i nocy. Prawie każdą, raz szybciej, raz wolniej, ale zawsze więcej i za darmo.

Google, ze swoją misją „uporządkowania świata informacji”, i Yahoo!, który jest największym portalem informacyjnym na świecie choć produkuje tylko skromną część publikowanych przez siebie newsów, skomplikowali stabilny świat mediów, gdzie każdy miał swoje miejsce.

Od kilku lat, wielu analityków prognozuje śmierć papieru, drukarni i gazet. Szef Microsoftu, Bill Gates wróżył pod koniec zeszłego roku, w wywiadzie dla francuskiego dziennika „Le Figaro”, że za 5 lat, 40-50% ludzi będzie czytało gazety w internecie.

„Jeżeli dzienniki nie dostosują się do internetu, znikną w 2003 r. Przeżyją tylko ci, którzy bądą w stanie się wyróżnić, dać więcej refleksji i analizy, inteligencji i przyjemności z lektury”, straszył w 1999 r. Andrew Grove, były szef Intela, sugerując prasie codziennej jak najszybsze stworzenie własnych portali internetowych.

Inny Amerykanin, prof. Philip Meyer prognozował, że ostatni czytelnik użyje gazety w wersji papierowej w 2040 r. W książce „The The Vanishing Newspaper: Saving Journalism in the Information Age” z 2004 r. stawia paradoksalną tezę, że wydawcy przestali chyba wierzyć, że uda im się zahamować spadek czytelnictwa.

Dlatego, wg Meyera, wydawcy podnoszą ceny prasy, równocześnie zaś redukują zespoły redakcyjne i obniżają jakość produktów prasowych, tak jakby chcieli, rzutem na taśmę, jeszcze trochę zarobić przed zwinięciem interesu. To wygląda wg niego jak „spirala śmierci".

Uważam, że internet stwarza dla prasy 5 zagrożeń:

1. Utrata przychodów z ogłoszeń drobnych. Z czasem będą one bezpłatne w internecie. Nawet prasa darmowa będzie je zamieszczać on-line, do czego już się przygotowuje bezpłatny dziennik „Metro" (w Polsce wydawany jako „Metropol"), otwierając nowe website na całym świecie.
To zmusi prasę do rewolucji swojego modelu biznesowego. Rozwój technologii internetowych zagrozi nie tylko prasie, ale i np. operatorom telefonii stacjonarnej, jak TP SA, którzy już szykują się na szok jakim będzie przyjście w przeciągu kilku lat do darmowego telefonu bez ograniczeń przez internet w technologii VoIP.

2. Utrata przychodów z reklam. Reklamy nieubłagalnie dryfują w stronę cyberprzestrzeni. W pierwszej kolejności uderzy to w telewizję, dopiero później w prasę. Ci, którzy nie opracują nowej strategii biznesowej już teraz, albo znikną, albo sprzedadzą się za grosze wielkim wydawnictwom.

3. Utrata monopolu na newsy. Aktualności z kraju i ze świata nie są już wyłączną domeną prasy, czy klasycznych mediów w ogóle. Newsy są dostępne w każdej chwili za darmo w prasie darmowej i w internecie. Tego towaru już się nie da sprzedać.
Wartością dodaną pozostaje informacja specjalistyczna, np. ekonomiczna (jak w „Rzeczpospolitej”,„Gazecie Prawnej”, „Pulsie Biznesu” czy „Wall Street Journal”), lokalna, hobbystyczna, np. o wędkowaniu na muszkę, oraz analizy i komentarze, jak w „Gazecie Wyborczej” czy „New York Times”.

4. Dewaloryzacja informacji jako towaru ekskluzywnego czy intelektualnego. Personalizacja informacji w internecie poszła bardzo daleko, widzimy to na codzień. Strony internetowe portali i wortali pozwalają na zindywidualizowanie treści w sposób nieosiągalny w prasie pisanej. Serwisy wspólnotowe jak My Space odciągają młodych internautów nie tylko od tradycyjnych mediów, ale nawet od... e-maili, oferując im niesamowite forum wymiany i komunikacji w czasie realnym w ich własnym, wykreowanym przez nich świecie, jak w bajce. To ich peron 8 i 3/4, jak w Harrym Potterze.
Google, który marzy o stworzeniu wyszukiwarki znającej upodobania i kręgi zainteresowań użytkowników, na wzór telewizyjnego Tivo, oferuje internautom informację jako produkt „szyty na miarę”. W portalu Google News, czytelnik może stworzyć własną stronę tylko z informacjami, które go interesują, w dowolnej konfiguracji, np. kraj, świat, sport... Podobnie jest w portalu Yahoo, gdzie opcja „One Easy-To-Use Page” umożliwia wybór rodzaju informacji, designu czy koloru strony. Ta „iPodyzacja” świata informacji jest niemożliwa do powtórzenia w prasie, chyba, że prasa będzie czytana na papierze elektronicznym, o którym wielkrotnie pisałem (nie w kategoriach zagrożenia, ale raczej nowej szansy).

5. Informacja dostępna w każdej chwili w internecie. Internet zburzył pojęcie częstotliwości. Na portalach informacyjnych, wydarzenia są aktualizowane w sposób permanentny, bez przerwy. Nie trzeba czekaç na analizę meczu do rana, lub - jak w przypadku website polskich tygodników - na analizę wydarzeń tydzień po.
Prasa nie ma szans w tym wyścigu. Nic dziwnego, że w Polsce i na świecie spada sprzedaż dzienników i tygodników, choć dostęp do internetu ma zaledwie co trzeci Polak. Ludzie nie są zainteresowani gdzie wczoraj były korki, tylko gdzie bedą dziś lub jutro.

Wydawcy, marketingowcy, redaktorzy i dziennikarze, którzy łudzą się, że internet w Polsce to sprawa dalekiej przeszłości grzeszą naiwnością. To dzieje się dziś i teraz. Z dostępem do internetu będzie w Polsce tak jak z kartą kredytową.

Polacy przeszli od gotowki do kart kredytowych z pominięciem książeczki czekowej. Tak samo naturalnie przejdą od sztywnych łączy do internetu bezprzewodowego, a niektórzy nawet nie poznają modemu.

Myślę, że internet tak szybko nie zabije gazet codziennych. On je głęboko zmodyfikuje. Wygrają na tym i wydawcy, i dziennikarze, i czytelnicy.

W jakim kierunku według Was pójdą te zmiany? Czy się ich obawiacie?


> Tag: , , , , , , ,

5 komentarzy:

Rafał Janik pisze...

Zgadzam się z większością postawionych tez. Moim zdaniem internet zamknie cykl rozwoju mediów, przez co zatoczą one koło.
Każde medium w swoim cyklu życia miało dwa najważniejsze etapy:
- Elitarność - kiedy to tylko nieliczni mieli do nich dostęp
- Masowość - kiedy to każdy ma dostęp do prasy

Internet spowoduje rozdźwięk. W tym samym momencie internet będzie dostawcą treści i informacji dla mas, aczkolwiek znajdą się w nim elitarne perełki, gdzie będziemy mogli poznać wyselekcjonowaną, specjalistyczną informację. Z drugiesj strony prasa drukowana wróci do stadium elitarności, gdyż w tym mulitimedialnym-szybkim świecie tylko "elity", mające wolny czas będą mogły pozwolić sobie na czytanie drogich drukowanych magazynów/gazet.

Elektroniczny papier oczywiście będzie pomocny w promocji, ale raczej popularnych tutułów i wydawcy powinni już się nad tym zastanawiać. Przecież BusinessWeek już teraz międzynarodowym prenumeratorom proponuje Elektroniczną Wersję BW dostarczana przez Zinio. W Polsce też mamy tego pierwiosnki: netpress.pl, gdzie możemy kupować magazyny w wersji elektronicznej, także przygotowywane w technologii Zinio.

Moja rada dla wydawców: czas najwyższy zbudować koplementraną strategię multimedialną, która umiejętnie wykorzysta interne jako przedłużenie druku, zarówno w znaczeniu długości życia materiału prasowego, jak i w sensie zasięgu, i wzbogacenia go o materiały multimedialne. Prasa powinna robić także to, co robi najlepiej: selekcjonowac informacje i materiały prasowe. Gdyż w świecie wyszukiwarek, dotarcie do wartościowej informacji, w gąszczu bełkotu powstającego codziennie, będzie bardzo trudne. Prasa będzie właśnie strażnikiem zarówno formy jak i wartości treści.

Liczę także na to, że podstawowe zasady dziennikarstwa będą żywe: Szczególna staranność i rzetelność

Mrozon pisze...

>> internet tak szybko nie zabije gazet codziennych. On je głęboko zmodyfikuje.

To już się dzieje. Chyba żaden polski dziennik nie gra newsami na okładce. Tytuł raczej sugeruje podsumowanie wydarzeńm, niż informację. Dzinniki zaczynają się pozycjonować względem internetu, jak kiedyś tygodniki względem dzienników. Tygodniki są teraz zbiorem komentarzy, a także (przede wszystkim?) źródłem informacji o sprawach niszowych, które giną w szumie informacyjnym.

Prasy bym nie żegnał. Jeśli gazety wycofają teksty z internetu, jakość materiałów obniży się drastycznie. Część ludzi odejdzie do blogów, inni zaczną znowu kupować papierowe wydania lub płacić za dostęp do tekstów on-line. Serwis agencyjny, a to jest na portalach, nigdy nie zastąpi prasy. Czytanie depesz nie daje usystematyzowanej wiedzy, potęguje raczej sieczkę, szczególnie u osób nieprzygotowanych do analizowania tak dużej ilości informacji.

pozdrawiam
Mrozon
www.kurczeblade.pl

Anonimowy pisze...

Duże zagrożenie dla prasy do wyszukiwarki lokalne, typu local.google.com, jeszcze na polskim rynku nie rozwinięte. Prasa, szczególnie ta lokalna, finansuję sie w dużej mierze z reklamy lokalnej, a ta zostanie przejęta przez wyszukiwarki.
Trudne czasy czekają też wydawców żółtyc stron typu Panorama Firmy.

Tomek
www.sprawnymarketing.pl

Piotr Sarota pisze...

Warto podkreślić jeszcze jedną kwestię związaną z "Utratą przychodów z reklam"
Odwiecznym problemem dla reklamodowaców była trudność w mierzeniu skuteczności reklam zamieszczanych w prasie. Bardzo dużo wysiłku kosztuje ( często jest to w ogóle nie możliwe) zbadanie jak dany tytuł wpływa na promocję naszej marki. Klienci poruszają się w obszarze dużej niepewności Oczywiście nie dotyczy to wyłącznie prasy, podobnie jest z telewizją, radiem i reklamą zewnętrzną.

Internet pozwala na stosowanie precyzyjnych metod pomiaru, podobnych do tych znanych z marketingu bezpośredniego. Daje to poczucie większej kontroli nad budżetem reklamowym. Pozwala na bardziej efektywne jego wykorzystanie. Istotną kwestią jest również, dużo większe możliwości testowania skuteczności komunikatów reklamowych, prezentowanych internecie. Internet sprawia, że marketing jest nieco bardziej uchwytny.

Анальная пробка pisze...

Thanks so much for this information is really needed addition!