14.3.06

USA: Mały wydawca kupuje na licytacji prasowego giganta

Zaledwie cztery miesiące wystarczyły drugiej amerykańskiej grupie prasowej, Knight Ridder, wydawcy 32 dzienników i 50 czasopism, na znalezienie nabywcy.

Jej nowym właściclelem będzie inny amerykański wydawca prasy, McClatchy, ósmy w rankingu wydawców i dwa razy mniejszy od Knight Ridder:
  • obroty McClatchy - 1,2 mld dolarów rocznie
  • obroty Knight Ridder - 3 mld dolarów rocznie.
McClatchy kupił giganta w licytacji, w której był najpoważniejscym oferentem. Wysokośc transakcji wynosi 6,5 mld dolarów (4,5 mld płatne gotowką i w akcjach oraz 2 mld długu do spłacenia).

Globalna sprzedaż dziennikow nowej grupy wyniesie teraz 3,2 mln egz. To i tak dwa razy mniej od koncernu Ganett. Posiada on 91 dzienników (w tym największy amerykański dziennik „USA Today"), które sprzedają się w sumie 7,3 mln egz. dziennie.

Fakt, że było tak mało chętnych świadczy o „problemach z jakimi boryka się prasa amerykańska" - analizuje Richard Jahnke, specjalista z Briefing.com, cytując wzrost kosztów energii i papieru, spadek sprzedaży i przychodów z reklamy.

W USA, sektor prasy jest rozdrobniony. Ok. 65.000 wydawców ma trudności z konsolidacją a internet odbiera im pieniędze od wielu lat. Niewielu ma wystarczające środki, by rozwinąć się w internecie - dodaje Standard and Poor's, w niedawno opublikowanym raporcie.

Obserwując ewolucję na rynku prasowym w USA i w Europie, nasuwają mi się dwie uwagi na gorąco:

1. Prasa stała się dziś takim samym produktem jak np. pieluszki dla dzieci. To przede wszystkim biznes, który ma zarobić pieniądze dla swoich właścicieli. „Dla mojego właściciela nie jest ważne czy będzie sprzedawał śrubki czy gazety. On chce zarobić pieniądze i takie jest jego święte prawo", mówił mi jeden z byłych szefów dużego wydawnictwa prasowego. Gdzieś ulotniła się ta sfera sacrum, eksponowana w prasie jeszcze kilka lat temu jako wyróżnik w stosunku do sfery profanum, której symbolem mogą być te pieluszki.

2. Prasa jest zaniepokojona swoją przyszłością. Sukces internetu wywołał u wydawców niepokój graniczący w niektórych przypadkach z paniką. Nikt nie wie co będzie jutro: czy wszystkie dzienniki staną się darmowe? A może dzienniki zamienią się w tygodniki, nad czym zastanawiają się niektórzy wydawcy amerykańscy?

Co o tym myślicie?

Zródła: Reuters, AFP, „Wall Street Journal"

> Tag: , , , ,

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Internet oznacza koniec magnatow prasowych

Obawy o przyszlosc prasy wyrazil w poniedzialek gigant na rynku mediow, Rupert Murdoch.
Magnat prasowy wzial udzial w Londynie w spotkaniu wydawcow gazet, zrzeszonych w organizacji The Worshipful Company of Stationers and Newspapers Makers. Czlonkom tej liczacej 603 lata organizacji przedstawil dosyc pesymistyczna wizje mediow pisanych.
"Stara elita w naszym przemysle traci wladze" - powiedzial Murdoch. Mial na mysli edytorow, redaktorow naczelnych i wlascicieli gazet.
Murdoch, ktory w sobote obchodzil 75 urodziny, porownal pionierow internetu do wielkich odkrywcow, jak Krzysztof Kolumb czy John Cabot.
Powstala nowa generacja odbiorcow mediow, zadajaca dostarczania informacji na swoich warunkach, powiedzial Murdoch.
Magnat przestrzegl, ze niedocenienie tego, co moze przyniesc z soba ta rewolucja, a takze nowe technologie w budowaniu lub zniszczeniu nie tylko firm, ale calych krajow, jest bardzo niebezpieczne.
Wlasciciel sieci telewizyjnej Fox News powiedzial, ze nigdy przeplyw informacji i idei, newsow i rozsadnych komentarzy nie byl tak wazny. Chodzilo mu o wage, jaka ma to w walce z religijnym fanatyzmem i terroryzmem, ktory sie z tego fanatyzmu wykluwa.
Murdoch nastepnie powiedzial cos, co musialo zmartwic tradycjonalistow: "Jestem przekonany, ze znajdujemy sie na poczatku zlotego okresu ery informacyjnej - krainy nowej wiedzy".
Kierowana przez niego News Corp juz przeznaczyla miliard dolarow na inwestycje internetowe.
Entuzjazm dla cyfrowej przyszlosci polaczyl z przestroga dla dotychczasowych, tradycyjnych mediow. Wynika z niego jeden podstawowy wniosek. Musicie sie zmienic, by nie zniknac.
"Spoleczenstwa lub firmy, ktore oczekuja, ze wspaniala przeszlosc uchroni je przed silami zmian, jakie niesie z soba nowa technologia, zawioda i upadna" - ostrzegl. "To odnosi sie do dziedziny w ktorej ja dzialam i do kazdej innej na tej planecie".
Murdoch wypowiedzial tez kilka slow otuchy. Dal nadzieje przemyslowi, ktory boryka sie ze spadajacym nakladem gazet, darmowymi tytulami i internetem. "Uwazam, ze tradycyjne gazety maja jeszcze przed soba wiele lat zycia. Jednak w przyszlosci gazety stana sie jednym z wielu kanalow informacyjnych dla naszych czytelnikow. Murdoch porownal media przyszlosci do tzw. fast foodow, czyli sieci szybkiego jedzenia, gdzie klienci podczas podrozy ogladaja wiadomosci, sport i filmy na telefonach komorkowych.
Jednak wedlug Murdocha dobre dziennikarstwo zawsze zainteresuje ludzi. Bez wzgledu na to czy slowem pisanym, obrazem lub grafika, odbiorca musi sie wzruszyc i zostac zmuszony do myslenia.
Maciek Majewski

Krzysztof Urbanowicz pisze...

Bardzo dziekuje za ten ciekawy komentarz. Mignal mi przed oczami w Guardian tekst na ten temat.

Murdoch jest jedna z nielicznych osob, ktore nie tylko rozumieja jak glebokie sa przemiamy w mediach, ale tez sami te przemiany inicjuja. Mowi madrze i odwaznie, za to go cenie.