7.12.07

Klonowanie w internecie stało się narodowym sportem Polaków

Większość nowych projektów w biznesie internetowym to nic innego jak klony amerykańskich firm. Żeby jednak taki klon okazał się sukcesem, też trzeba być innowacyjnym - pisze Michał Fura w dodatku „500 najbardziej innowacyjnych firm" (pdf) w „Gazecie Prawnej".

W Polsce, podobnie jak w innych krajach, klonowanie amerykańskich hitów stało się narodowym sportem:
  • Klony MySpace: Grono.net, Fotka.pl, MojaGeneracja.pl, czy Pino.pl.
  • Klony YouTube: Wrzuta.pl, Wrzutka.pl, Streemo.pl czy Patrz.pl.
  • Klon e-Bay: Allegro.pl
Internetowe porównywarki cen w sklepach zaczęły pojawiać się w Polsce, bo młodzi przedsiębiorcy zobaczyli, jak działają ich zachodnie pierwowzory. Podobnie było z wprowadzeniem ich wersji do telefonów komórkowych.

To że firmy kopiują rozwiązania innych, modyfikując je na potrzeby własnego rynku, nie jest niczym złym. W przeciwieństwie do tradycyjnych sektorów gospodarki – jak na przykład w medycynie, gdzie wytworzenie nowego leku czasami trwa latami - w internecie innowacyjne rozwiązanie, które zmieni oblicze biznesu, często nie wymaga ani specjalnych nakładów finansowych, ani specjalnie dużo czasu na jego wprowadzenie" - czytamy w „Gazecie Prawnej".

Dlatego ilość klonów ciągle rośnie. Wszyscy klonują i modyfikują istniejące rozwiązania, ten kto tego nie robi na bieżąco, natychmiast zostaje w tyle.

> Źródło: „Gazeta Prawna"

> Wiedzieć więcej:
Biznes klonów - jak można zarobić w internecie na kopiowaniu innych? (audycja w Tok FM)

> Tag: , , , , ,

17 komentarzy:

makowski pisze...

nie tylko w Ynternetowym.
od lat -- przychodzą do mnie Szan-Klyenci; i pokazując cos mówią:
i żeby było TAKIE JAK TO...
(a często, sami o tym nie wiedząc -- pokazuja kopie z kopii; i kalki z kalek...)

netto.blox.pl pisze...

być może w dodatku reklamowym sponsorowanym przez bank nie trzeba się specjalnie przykładać do merytoryki, ale chciałem zauważyć że:

grono powstało kilka miesięcy po myspace, gdy nikt o tym serwisie w polsce nie słyszał.

fotka ani pino nie są klonami myspace. fotka powstała z inspiracji hot-or-not a pino jest zlepkiem serwisów, zupełnie do myspace niepodobnym.

itd itd.

tomek pisze...

allegro klonem ebay?
Bez jaj proszę..

Jacek pisze...

Tym razem zbyt śmiało wysunął pan niepoprawne wnioski.

szewo pisze...

Trochę w tym przesady jest... idąc tym rozumowianiem: ten blog jest klonem amerykańskich pierwowzorów, a jeżeli nikt w niego poza autorem nie inwestuje, to w dodatku klonem nieudanym.

makowski pisze...

kochani:
>> netto, tomek, jacek i szewo
-- macie racje; ale:
czy nie widzicie, że to, co napisal Autor 9może używając nie do konca trafionych przykladow ;-)
-- jest jednak pewnym problemem
(we współczesnym świecie; w tym -- w PL...)
reklamy Sony; używające TEGO SAMEGO fioletu, co reklamy Milki; coby tylko ostatni, co mnie poruszył przykład dać...
samochody, których designu nie sposob (generalnie) rozrożnić...
i Te De.
a TEGO LUDZIE CHCĄ
(= uniformizacji.)
moim nieskromnym zdaniem.
nie być "innym"; być takim jak...
(tu wstaw swoją Dodę ;-)

netto.blox.pl pisze...

@makowski:

to jest inny rodzaj uniformizacji, ten o którym piszesz.

to nie jest tak, że np. z grona korzystają byli użytkownicy myspace'a i potrzebują uniformizacji.

bosh pisze...

Mnie zastanawia, jak w roku 2997 można tonem odkrywczym stawiac tezy dyskutowane od paru lat.

Zresztą dyskutowac je nie zawsze trafnie, jak pokazało (-ał? -ała?) netto w sprawie grona.

makowski pisze...

>> netto
...to jest inny rodzaj...
moja (chyba) rozumieć ;-)
ale, przecież napisałem (w 1szym komantarzu: nie tylko w Ynternetowym.
a to -- wydaje mi się (mnie, Głupiemu)
-- warte dyskutowania...
jednak.
ale ja sie nie znam i już jestem Stary; więc nie dla mnie internet ;-)
albowiem wypadam z "grupy docelowej"...
znaczy: z Ram.
znaczy; z Uniformu ;-)

Michał Fura pisze...

Szanowni, strasznie się cieszę z tej dyskusji, a wywołany do tablicy, postaram się odpowiedzieć na kilka postów, które się tu pojawiły.

Przechodząc do porządku dziennego nad stwierdzeniem netto.blox.pl, że w dodatku sponsorowanym przez bank nie trzeba się specjalnie przykladać do merytoryki (bo to argument nonsensowny), chciałem tylko zauważyć, że - właśnie - grono powstalo po a nie przed myspace! Może większość o tym ostatnim wówczas nie wiedziała, ale po pierwsze - skąd wiadomo, że nikt, a po drugie - skąd pewność, że nie wiedzieli o myspace twórcy Grono? Rękę dam sobie uciąć, że jednak wiedzieli, dokładnie go analizowali itd:)

Fotka nie jest klonem Myspace, tak samo, jak nie jest jego stuprocentowym klonem serwis pino. To oczywiste. Netto.blox.pl po prostu nie czytal mojego tekstu. Napisałem w nim, że serwisy te po prostu opierają się na tym samym modelu - my Ci dajemy space, a ty go wykorzystaj. W tym sensie tak samo jest w przypadku Allegro i eBay, odpowiadając na stwierdzenie Tomka, proszącego, żeby nie robić sobie jaj:)

Tekst nie powstał po to, aby stwierdzić, że jesteśmy rynkiem klonów czy że w Polsce mamy do czynienia z kopiowaniem pomysłów (co wiadomo od dawna, jak zauważył Makowski), ale żeby - wychodząc od tej konstatacji - zastanowić się, na czym polega dziś innowacyjność w biznesie internetowym. Niektórzy powiedzą bowiem, że większośc polskich projektów nie jest innowacyjna, a inni - że jest, ale pod pewnymi warunkami. Jednym z nich jest skuteczne ulokalnienie projektu, dostosowanie go do potrzeb użytkowników danej spoleczności. Jak Cyworld w Korei, gdzie MySpace nie ma nic do powiedzenia. To, że Fotka czy Grono jest klonem tego czy innego serwisu zagranicznego, to nie zarzut, bo są klonami udanymi, cieszą się popularnością użytkowników i przynoszą pieniądze, czyli ich twórcy wykazali się innowacyjnością. Tak samo jest w przypadku naszej-klasy.pl. I znowu - zapowiadane na początek przyszłego roku serwisy social lending - Finansowo.pl i Monetto.pl - będą klonami, bo powstały z inspiracji choćby Zopy.com, o czym mówią sami twórcy.
Od ich innowacyjności w dostosowaniu serwisów do polskich realiów, zależeć będzie sukces lub porażka.

Rozważania na temat innowacji rodzą zreszta straszny problem definicyjny. Klasyczne rozumienie innowacji w internecie nie zawsze się sprawdza. W medycynie na przykład nie ma problemu - wiemy, że trzeba wynaleźć skuteczny lek na raka czy inna chorobę. Cel jest jasny, kto zrobi to pierwszy, jest innowatorem. W internecie jest inaczej ze względu na płynność i wzajemne przenikanie się różnych idei. Często ktoś łączy je w całość i tworzy projekt, który odpowiada na jakieś zapotrzebowanie ludzi, często tę potrzebe dopiero im uświadamia, a potem zaspokaja (pokazania się, dzielenia się z innymi itd, itp.)Dlatego, o tym, czy coś jest innowacyjne czy nie, musi decydować efekt - sukces lub porażka. Co z tego, że ktoś wymyśli coś w internecie, ale nikt tego nie "kupi". Może to być jedyny taki projekt na świecie, so what?

Rzeczą, której zabrakło w tekscie, a na którą po czasie zwrócił mi i uwagę współtwórca Elefanta.pl Piotr Krawiec (swoją drogą jego serwis jest jeśli chodzi o pomysł klonem stumbleupon.com), jest próba zastanowienia się, czemu nie wyznaczamy trendów, dlaczego adatpujemy pomysły z USA, a nie odwrotnie. Według niego, i trudno się z tym nie zgodzić, znaczenie kolosalne ma opóźnienie naszego rynku, jeśli idzie o rozwój internetu. Na pewno projekty, które mogą z sukcesem działać w USA, jest zdecydowania za wcześnie w Polsce. A polskim pomysłom jest trudno zdobyć tamtejszy rynek m.in. z powodu finansowych barier wejścia.
Pozdrawiam

makowski pisze...

>> Michał Fura
"...Rozważania na temat innowacji rodzą zreszta straszny problem definicyjny..."
to prawda i nie ;-)
i jasne: "plagiat" w Muzyce -- to x (pięć, czy sześć nie pamiętam) taktów.
wiadomo.
ale już "plagiat" w tzw. plastyce (projektowaniu np.) -- taki prosty do stwierdznia nie jest...
ale intuicyjnie "czujemy", że coś jest; lub nie jest...
(mam dowody! ;-)
a więc:
i "definicje" -- i "intuicje"; w jednym Worku.
to może to tyle; bo temat -- strrraszliwie Obszerny
;-))

Piotr Krawiec, serwis elefanta.pl pisze...

Witajcie,

tak jak slusznie zauwazyl Michal Fura w swoim tekscie, klonujemy pomysly z USA nie tylko my, ale caly swiat. Zwracam uwage na roznice pomiedzy slowem klonujemy, oraz kopiujemy. Klonowanie bowiem zaklada (tak jak przynajmniej zrozumialem intencje autora tekstu), ze pomysl oryginalny jest adoptowany do lokalnej rzeczywistosci, w ramach ktorych uwaglednia sie inna specyfike, mentalnosc i potrzeby lokalnej (np. polskiej spolecznosci). To czego mi zabraklo w tym tekscie i o czym juz napisal Michal w post-ie, to spostrzezenia, ze przy kazdym projekcie wazne jest timing - czyli odpowiedni moment na jego wprowadzenia w danej spolecznosci. Z racji tego, ze polski internet opozniony jest w stosunku do krajow zachodnich Europy o jakies 2-3 lata, a w stosunku do USA 3-5, trudno mowic, zeby w Polsce mozna bylo wdrozyc z sukcesem rewolucyjne , innowacyjne na skale swiatowa pomysly i projekty. Dlaczego, no bo jezeli nawet sie takowe pojawiaja, to nie maja sprzyjajacego srodowiska do tego zeby mogly zakielkowac i wyrosnac - nniestety nie jestesmy na odpowiednim etapie rozwoju (stad np. proba wprowadzenia przez Rafala Agnieszczaka kopii projektu zopa.com na poczatku 2006 roku spalily na panewce i dopiero jego ponowne wdrozenie na poczatku 2008 moze zakonczyc sie sukcesem). A jezeli mamy aspiracje do tego, aby nasz unikatowy na skale swiatowa pomysl odniosl sukces np. w USA, to pojawia sie problem finansow oraz braku znajomosci mentalnosci, przyzwyczajen, potrzeb amerykanskich tubylcow. Tak wiec, czy jestesmy zdani na klonowanie, mysle, ze przez jakis czas jeszcze tak. Czy to zle? Z jednej strony na pewno, bo kazdy narod ma aspiracje do tego aby byc nr 1 na swiecie. Jednak z drugiej strony, klonowanie (tak jak pisalem na poczatku) nie oznacza kopiowania!!! Dlatego tez projetk www.elefanta.pl nie jest kopia stumbleupon.com, tylko projektem, ktory w jakies czesci wykorzystuje idee tego drugiego projetku, ale w duzym stopniu zmodyfikowana do potrzeb lokalnej, polskiej spoleczniosci, wzbogaconym spora doza innych pomyslow. Piotr Krawiec Elefanta.pl

Piotr Krawiec, serwis elefanta.pl pisze...

>>>> wzbogaconym spora doza innych pomyslow.

Miałem oczywiscie na mysli - doza unikatowych pomyslow, ktorych nie ma w projekcie "inspiracji".

Piotr Krawiec Elefanta.pl

Garett pisze...

Cyworld można porównać do Second Life. nie wiem, który był pierwszy, ale porównywanie grona i myspace to pomyłka.
rozumiem, że wrzuta i YT mogę być podobne, ale grono i myspace to kosmos różnicy.

redaktor pisze...

Nie ujmując nikomu grono.net jest wzorowane na myspace. Pamiętam jak Rober Rogacewicz opowiadał o MySPace i szale na social netwrking, wtedy jeszcze mówił dużo o podstawach tego jakim jest "Six degrees of separation", zresztą do grona dołączyłem od tak sobie, nie wierząc w sukces tego w Polsce - w sumie niegdy nie korzystałem - ale gratuluję dobrej implementacji produktu na rynku (chociarz ostatnio mamy stagnację grona).
Klonowanie nie jest złe, ale na pewno jest mało innowacyjnych pomysłów polskich - właściwie to próbuję coś znaleźć i nic mi do głowy nie przychodzi. Na pewno PINO probowało i chyba nadal próbuje coś wykręcić z paszportu i jednej tożsamości na wszystkich serwisach, ale chyba muszą to lepiej spiąć.
Fotka pomimo zwątpienia twórców jakiś czas temu, teraz się odbiła i chyba Fotkę, GaduGadu, WP/Onet, Allegro należy uznać za najwcześniejsze i najbardziej udane kopie dotychczas, a czas pokaże co będzie z n-k.pl

bronek.art.pl pisze...

I w tekście i w komentarzach, mam wrażenie, jest strasznie dużo szukania dziury w całym. Dla mnie jest dość zasadnicza różnica między klonowaniem a inspirowaniem (czyli trochę innowacyjnością). Coś co ma cechy wspólne z innym produktem klonem tego produktu z pewnością nie jest... Nikt nie nazwie roweru klonem samochodu (albo odwrotnie) tylko dlatego że mają koła i kierownice. Nie wspominając już o tym, że przy tak ogromnej ilości projektów i autorów nie ma możliwości weryfikacji kto "był pierwszy", kto u kogo czerpał inspirację i czy w ogóle "takie same" pomysły nie przyszły do głowy różnym autorom w tym samym czasie.
Zauważę jeszcze tylko, że jest to już niemalże problem akademicki - do dziś można się na podobnej zasadzie spierać - Marconi czy jednak Popow?... Jajko czy kura?

Marek Graczynski pisze...

Bardzo trafne... ale przy okazji tez smutne, bowiem swiadczy o braku kreatywnosci. Czy "klonowanie" powinno byc akceptowane, czy raczej uwazane za rodzaj plagiatu, kradziez praw autorskich? Analogie z innymi dziedzinami zycia, sztuki i kultury sa na wyciagniecie reki: plagiat pracy naukowej, wykorzystanie [skopiowanie] utworu bez pozwolenia... Ciekawe co by sie stalo gdyby na przyklad jakas stacja telewizyjna "sklonowala" bez pozwolenia program "Idol", "Milionerzy" czy "You Can Dance". Oburzenie byloby powszechne a sprawa zapewne mialaby swoj final w sadzie... a wiec "klonowanie" czy zwykla kradziez pomyslu?