21.1.13

Żegnaj Gutenberg (cz. 1)

Jeśli teraz zastanawiamy się tak często nad przyszłością książki drukowanej, to dlatego że jej rywal - książka elektroniczna nie jest już ani przedmiotem z science-fiction, ani gadżetem technologicznym zarezerwowanym dla nielicznych amatorów nowinek.


Kiedy w XIX w. budowano w USA pierwsze linie kolejowe, właściciele sieci dyliżansów spoglądali na nie z nieufnością i z pewnym lekceważeniem. „Koń był, jest i będzie” - mówili szefowie Pony Express, przekonani, że ich rącze rumaki jeszcze długo będą wozić pasażerów i przesyłki pocztowe. "Gdybym na początku swojej kariery zapytał się klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni: chcemy szybszych koni. Więc ich nie pytałem" - mówi Henry Ford. 

Ale niektóre firmy od razu dostrzegły w stalowych rumakach potencjał rozwoju dla własnego biznesu. Zaczęły budować swoje magazyny koło nowo powstałych kolejowych bocznic. Dzięki temu ich przychody powiększyły się kilkakrotnie, a niektóre z nich jako jedyne z swojej branży przetrwały późniejsze kryzysy. 

Firma Wells, Fargo & Company poszła dalej: oprócz przewozu pasażerow i przesyłek dyliżansami zaczęła świadczyć usługi bankowe i zainwestowała w kolej. Kilkadziesiąt lat później, dyliżanse Pony Express zostały sprzedane do Hollywoodu, a Wells, Fargo & Company jest dziś jednym z największych banków amerykańskich, notowanym na giełdzie w Nowym Jorku.

Wiele wskazuje na to, że przemysł poligraficzny znajduje się dziś w podobnej sytuacji. Muzyka i prasa wczoraj, kino dziś, książka jutro - cyfryzacja kolejnych gałęzi gospodarki postępuje w szybkim tempie. Internet, jedna z najszybciej rozwijających się technologii w naszej historii, to prawdziwa rewolucja, która zmieniła reguły gry w mediach raz na zawsze. Nie tylko zresztą w mediach.

Spadek sprzedaży dzienników postępuje w szybkim tempie od kilku lat. Za sprawą internetu i nowych mediów, tradycyjne media i zawodowi dziennikarze stracili monopol na przekazywanie informacji i opinii. 

Francuski naukowiec Joël do Rosnay mówi nawet o swoistej walce klas między „infokapitalistami" (elitami i wielkimi rodzinami z kapitałem finansowym i produkcyjnym dominującymi w mediach) a „pronetariatem" - masami, które dzięki internetowi odgrywają coraz większą rolę w globalnym procesie tworzenia i dystrybucji informacji. W swojej książce „La Revolte du Pronetariat. Des mass media aux media des masses", Joël do Rosnay pisze: 
„Masowa i wspólna produkcja informacji cyfrowych przez pronetariat reprezentuje rewolucję tak samo ważną jak ta z początków ery przemysłowej, której symbolem była maszyna parowa, później intensywna mechanizacja i automatyzacja".

Nowe technologie i urządzenia, jak smartfony i tablety, rozbijają tradycyjne modele biznesowe. 
„Dziś mamy dwa rodzaje modeli biznesowych: te, które już zmieniły się pod wpływem nowych technologii i te, które się zmienią”, twierdzi Wall Street Journal w czerwcu 2011 r. 
Papier nie jest już jedynym wehikułem kultury pisanej. Czy to już koniec epoki Gutenberga? Czy może istnieć świat bez prasy papierowej i bez druku? „Papier nie zginie. Był, jest i będzie. Książka się zmieni, ale nie zniknie” - słyszę to często u znajomych drukarzy. Skąd to wiara, że papier jest wieczny, że przetrwa cyfrowy huragan? 

Jeśli teraz zastanawiamy się tak często nad przyszłością książki drukowanej, to dlatego że jej rywal - książka elektroniczna nie jest już ani przedmiotem z science-fiction, ani gadżetem technologicznym zarezerwowanym dla nielicznych amatorów nowinek. Pojawiła się na stałe w katalogach słynnych wydawców i sklepów, jak Kindle od Amazone’a czy Nook od Barnes & Noble. Bazując na hurra-optymistycznych prognozach sprzedaży tabletów, eksperci szacują, że w 2020 roku co druga sprzedana książka będzie cyfrowa.

W Polsce, tablet za 1 zł jest już w ofercie Orange od października 2012 r. To pewne, że za Orangem pójdą inni operatorzy telefonii komórkowej, co spowoduje prawdopodobnie dawno oczekiwaną falę zakupów tabletów. W 2012 r. pojawił się w Tesco tablet marki Lark za kwotę 249,99 złotych. W grudniu 2012 r., ruszyła w Biedronce promocja na tablety myTab za 229 złotych i 499 złotych. Za Tesco i Biedronką pójdą inni.  Czy to oznacza, że ludzie przestaną kupować książkie papierowe? Wg badania Bowker International E-book Consumer Trends and Forecast, co dziesiąty posiadacz tabletu w Wielkiej Brytanii przestaje kupować książki. W Polsce może być podobnie.

Warto zacytować w tym kontekście projekt Fatith, który realizuje od 2011 r. rząd turecki. Celem tego projektu jest wprowadzenie we wszystkich szkołach w Turcji tabletów zamiast książek drukowanych w ciągu czterech lat. Projekt wspierany jest przez firmy: Apple, Microsoft i Intel. Pierwsza fala przewiduje wprowadzenie ok. 13 milionów tabletów, druga - 16 milionów. Elektroniczne podręczniki też mają być darmowe. 

Co gorsza, już nie tylko Amerykanie coraz mniej czasu poświęcają na lekturę. Europejczycy też czytają coraz mniej dla przyjemności. Studenci, niegdyś uprzywilejowana grupa czytelnicza, przyznają, że coraz większą część wolnego czasu poświęcają na inne media (telewizja, gry wideo, komunikatory), głównie w internecie, kosztem lektury książek. Spadek czytelnictwa wśród młodzieży potwierdzają wyniki wszystkich badań od kilku lat.

Wraz z ebookami i tabletami za 1 zł kończy się epoka zapoczątkowana wynalazkiem Gutenberga, dzięki któremu dominacja druku zrewolucjonizowała nasz stosunek do pisania, do tekstów i zmieniła nasze widzenie świata. Era cyfrowa, w którą wkroczyliśmy, nie wymaże pięciu wieków kultury książki drukowanej, ale będzie miała równie głębokie skutki jak te, które od pierwszej Biblii do komiksów Hergé w Tintin z roli głównej ukształtowały naszą myśl i naszą wrażliwość.

Wiele firm z plejadą zdolnych, inteligentnych menedżerów nie może jednak zrozumieć, że właśnie zaczęła się nowa era. Dlaczego nie potrafią zainicjować innowacyjnych rozwiązań, a raczej dlaczego robią to tak rzadko? Jak przygotować się do działań w nowej epoce?

5 komentarzy:

Leniwie Leniwy pisze...

Książki w formie fizycznej gatunkiem wymierającym są już od dłuższego czasu, ale czemu mają nie przetrwać ? Wiadomo, że nakłady zmieniają się drastycznie, lecz wielbicieli gorącej herbaty, zapachu lekko podstarzałego papieru i wiecznego gubienia zakładek trochę na świecie zostało. Być może lada dzień książki odejdą do lamusa jak swego czasu płyty winylowe, lecz może to właśnie sprawi, że ich renoma wzrośnie ?

Mobipop pisze...

Zarabia się na wszystkim, także na tych czytnikach...takie tam gadanie.

kostekk pisze...

Czytnik fajna sprawa, ale tablety i tak ich będą wypierać, w sumie to już to robią... jak pompy cieplne zwykłe piece.
Miałem dylemat czy brać tablet czy e-czytnik, w sumie to dwa różne urządzenia,ale zdecydowałem się na tablet bo więcej na nim zrobię.

Konstanty Kwas pisze...

Świetny lifestyle blog, kategorie jakie tu poruszasz są dość ciekawe ;]

a czytnik, wiadomo że na nim zarabiają

Anonimowy pisze...

Czytniki są jak piece gazowe, zwracają się w dłuższej perspektywie czasowej a nie po kwartale. Jak praktycznie tylko czytam na eczytnikach bo wygodniejsze i poręczniejsze dla mnie ;)