15.11.05

Najwiekszym atutem „Nowego Dnia" są strony magazynowe

Dzisiejszy „Nowy Dzień" jest lepszy od wczorajszego. Na okładce pojawił sie pasek z zajawkami, w środku jest więcej krótkich informacji (o ich braku pisałem wczoraj), lepiej widać newsy na kolumnach „Wydarzenia".

Potwierdza się moje pierwsze wczorajsze wrażenie: to jest „dziennik magazynowy". Newsów mało, za to żaden dziennik w Polsce nie posiada tak rewelacyjnie zrobionych kolumn magazynowych rozłożonych tu na dwie sekwencje: „Ludzie i kultura" i „Ciało i dusza". Charakter poradnikowy wielu materiałów to ewidentny ukłon w stronę kobiet. Myślę, że to jest największy atut tej gazety, oczywiście oprócz konkursu.

Plusy:
  • Melanż. Mieszanie newsów i tematów magazynowych na stronach „Wydarzenia". To cecha charakterystyczna „dziennika magazynowego".
  • Dużo ludzi. Ludzi najbardziej interesują ludzie, a w „Nowym Dniu" zdjęcia ludzi dominują.
  • Dobre zdjęcia, dobrze kadrowane. Podoba mi się oszczędne używanie zdjęć szparowanych. Nadają kolumnie dynamiki, ale ich nadmiar może wywołać u czytelnika wrażenie sztuczności, gdyż wyszparowani ludzie i przedmioty są pozbawione tła, czyli kontekstu. Fotoedycja jest mocną stroną dziennika.
  • Infografiki. Pojawiła się po raz drugi infografika, tzn. informacja w formie wizualnej (Zapłodnienie in vitro na str. 13)
  • Użycie dialogów w tekstach, np. w materiale pt. „Piekło Damiana" w pierwszym wydania „ND".
  • Tytuły informacyjne. Nie ma tu fajerwerków i genialnych neologizmów „Gazety Wyborczej", ale tutuły są proste i ciekawe. Dobrze odgrywają swoją rolę: reklamują tekst.
  • Leady. Ciekawe, dynamiczne, ale jeszcze za mało różnorodne.

Braki, błędy i niedociągnięcia:
  • Monotonia gatunków dziennikarskich. „ND" nie ustrzegł się panującej w polskich dziennikach mizerii gatunków. Dominuje depesza, jest kilka wywiadów(o różnych długościach, w tym w ramkach uzupełniających do tekstu), są komentarze. Ale brak reportażu, tak lubianego przez czytelników, za mało infografiki, komentarzy też powinno być więcej. Czytelnicy lubią komentarze, gdyż dzięki nim łatwiej im nieraz zrozumieć szybko zmieniającą się rzeczywistość lub politykę, która jest dla dużej części czytelników tak skomplikowana jak cybernetyka kwantowa.
  • Technika serii? Dziś wraca na okładce temat Damiana, który uciekł (nie wiadomo kiedy?) z domu pomocy społecznej. Wczoraj był drugim tematem na okładce. Jeśli dziennikarze wiedzieli o jego ucieczce, powinni byli zamieścić wczoraj zajawkę o dalszej części tej historii. Technika serii zakłada, że odcinki tego samego tematu powinny być codziennie zajawiane na jutro, by przyciągnąć czytelnika i zainicjować falę telefonów.
  • Nieciekawe tematy. Wraca też, już jako temat na podwale, a nie - jak wczoraj- jako czołówka na okładce, historia ekipy profesora Religi. która wyjeżdża do Algierii. Wg mnie ten temat jest mało atraktyjny dla czytelnika, chyba, że redakcja chce wywołać debatę nt. nasi lekarze wyjeżdżają za granicę, a kto nas będzie leczyć?
  • Festiwal samozadowolenia na str. 10 („Oto nadszedł Nowy Dzień"), gdzie wszystkim podoba się nowa gazeta, kontrastuje z falą krytyki jaka przelała się w Internecie. To podważa wiarygodność redakcji i może świadczyć o braku pewności siebie i wiary w nową formułe.
Zastanawia mnie kolorystyka „Nowego Dnia". To raczej kolory dla kobiet. Subtelne, zbyt subtelne dla mężczyzn, którzy nie dostrzegają tylu odcieni co kobiety! Gazety dla mężczyzn mogłyby być tworzone w trzech kolorach o dużym nasyceniu: czarny i niebieski (dwa najbardziej ulubione przez panów kolory) oraz czerwony (w odmianie bordo w magazynach z wyższej półki).

W tym kontekście, zaciekawiła mnie wypowiedź Luizy Zalewskiej z „Newsweeka", która mówi w Wirtualnych Mediach:

„Myślę, że przy potencjale Agory, w której redagowanie było zawsze bardzo mocną stroną, możliwy jest atrakcyjny tytuł dla czytelniczek mało zainteresowanych polityką i ekonomią, które szukają informacji o domu, dzieciach, wychowaniu, gotowaniu itd. Pewnie wydawca chciałby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i skusić też mężczyzn, bo sekcja sportowa jest zaskakująco szeroka, liczy aż sześć stron. Czy to się uda? Nie wierzę. Przypuszczam, że będzie tak, że panowie pozostaną np. przy "Fakcie", bo "Nowy Dzień" wydaje się dla nich w warstwie językowej, wizualnej i informacyjnej - zbyt lightowy"
Na szczęście, dziennik należy do tego rzadkiego gatunku produktów, które można zmieniać dosłownie z dnia na dzień, z reguły na lepsze. A Agora potrafi to robić jak rzadko kto.


5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

przeciez tam prawie nie ma leadow a poza tym wedlug mnie tytuly sa przegadane i cala konstrukcja formalna nie zacheca do przeczytania tekstow i w dziale cialo i dusza nie zauwazylam niczego o duszy ale rozumiem ze mezczyn to bardzo cieszy i jeszcze napisane jest wydarzenia a pod spodem jest tekst kiedy sie kochac a kiedy nie, nie jestem pewna czy seks to czynnosc ktora zamieszcza sie w dziale wydarzenia,,, czy historia o damianie nie jest niepotrzebnie rozciagnieta i tez przegadana nie podoba mi sie to,,,
k

Krzysztof Urbanowicz pisze...

Jedno jest pewne: tekst pt. „Czas na pracę i seks" nie jest newsowy, choc ukazal sie na stonach „Wydarzenia". Mysle, ze to nie jest przypadkowe. Chodzi tu o wymieszanie newsow i magazynu, czyli o próbę „wstrzelenia się" w dwa różne kęgi zainteresowań czytelników prasy codziennej.

Skandal pisze...

Kradną tematy. Tekst o NFZ był dwa dni wcześniej w Metropolu...

nictowujek pisze...

Po prostu zrezygnowano z dzialu naukowego dziennika, stad teksty z pogranicza nauki w dziale wydarzeniowym. Nie wiem czy nie lepiej przesunac to do czesci magazynowej.

Krzysztof Urbanowicz pisze...

Nie, lepiej nie przesuwac tekstow magazynowych dalej. Na tym wlasnie polega koncepcja "dziennika magazynowego": mieszamy news i magazyn na stronach newsowych.
Wszystko jest oczywiscie kwestia rownowagi. W takiej gazecie jak "Nowy Dzien", news musi jednak dominowac nad tematami kreowanymi i magazynem.