13.7.06

„Afera Kataryny": Agora nie sponsorowała popularnego bloga Kataryny na gazeta.pl

Sprostowanie

Magazyn „Enter" opublikował wczoraj tekst poradnikowy o blogach, którego częścią był krótki wywiad ze mną pod tytułem „Na blogu nie można się dorobić, ale można sobie dorobić". Mówiłem tam m. in. o programie Google AdSense, współpracy z siecią reklamową online i o zdobyciu sponsora.

Jako przykład na zdobycie sponsora podałem popularny blog Kataryny. Według jednego z moich źrodeł - zazwyczaj dobrze poinformowanych - jego autorka otrzymywała pieniądze od portalu gazeta.pl.

Informacja ta okazała się nieprawdziwa, co udało mi się dziś ustalić, ale wywołała - jak to nazywa w e-mailu do mnie Marcin, przyjaciel blogowiczki - „aferę Kataryny".

Chyba po raz pierwszy w polskiej blogosferze, zauważa autor tekstu z „Entera", Bartłomiej Mrożewski, jakaś informacja rozeszła się w sieci w takim tempie i wywołała takie emocje.

Pierwszy zdementował tę informację Tomasz Bienias, zastępca Dyrektora wydawniczego portalu gazeta.pl, z którym rozmawiałem dziś telefonicznie. Zrozumiałem, że to zbyt poważna sprawa, by odłożyć ją na później, przesunąłem więc mój wyjazd na urlop na następny dzień (próbuję bezskutecznie wyjechać z Warszawy od dwóch dni).

Tomasz Bienias:
„Nigdy nie płaciliśmy autorom naszych blogów. Jedyna pomoc jaką udzieliłem Katarynie, to kilka rad przy obsłudze bloga. Ta nieprawdziwa informacja o sponsoringu Agory uderzyła w wiarygodność Kataryny, która jest bardzo czuła na punkcie swojej niezależności. Prowadzi swój własny, niezależny merytorycznie blog polityczny. Co innego pisać blog o polityce, gdzie liczy się niezależność, a co innego pisać np. blog o iPodzie, którego autor jest naszym dziennikarzem ".

Po tej rozmowie wszedłem po raz pierwszy na blog Kataryny i skontaktowałem się z moim źródłem informacji, które spuściło z tonu, mówiąc o „trybie warunkowym".

Informację zdementowała też sama Kataryna, mocno wzburzona. W e-mailu do mnie napisała, iż ta informacja wywołała „nieprzyjemną nagonkę" na nią, podkreślając, że:
„(...) Nie ma w tym ani krzty prawdy. Nie wiem kto i dlaczego naopowiadał Panu te bzdury. (...) Bo można się ze mną zgadzać lub nie, ale nie można pisać, że kiedykolwiek wzięłam choć złotówkę za to co pisałam, a wszystkich swoich czytelników zwyczajnie oszukiwałam".

W ciągu kilku dni, informacja o sponsoringu pojawiła się na wielu blogach i wywołała lawinę zjadliwych komentarzy w internecie, głównie na forum gazeta.pl, pod adresem Kataryny, Agory, lub mnie (ja też zostałem przy okazji „oskarżony" o figurowanie na tajnej liście płac Agory, jakby to było coś złego i wstydliwego)...

Lektura komentarzy wprawiła mnie w osłupienie: tak niesamowitego nagromadzenie bzdur, oszczerstw i niedorzeczności w kilkudziesięciu centymetrach monitora komputerowego jeszcze nie widziałem. Ileż niepotrzebnych słów, ileż emocji...

Trafnie podsumował to czytelnik o pseudonimie ford.perfect:
„Śmieszni jesteście. Przecież to tylko głupie forum i głupie blogi. Czytając ten wątek można odnieść wrażenie jakby miały mieć one siłę przekazu co najmniej telewizji publicznej. To tylko potwierdza moje przypuszczenia, że część forumowiczów żyje w jakimś własnym, wykreowanym na potrzeby swojej paranoi, świecie".

Faktem jednak jest, że ta informacja, choć sprawdzona przeze mnie, okazała się nieprawdziwa i to jest najistotniejsze w całej tej aferze. Rozumiem wzburzenie Kataryny, która znalazła się nagle wbrew sobie w centrum prawdziwej internetowej burzy. Przepraszam Kataryna.

Dla mnie morał z tej afery jest następujący;
  • Jeszcze staranniej sprawdzać swoje informacje, starając się o potwierdzenie ich w tzw. kontradyktoryjnych źródłach. Tak łatwo kogoś zranić...
  • Nawet najprostsze informacje wywołują reakcje racjonalne i emocjonalne. Racjonalne można sparować argumentami, emocjonalnych okiełznać się nie da.
  • Informacje (i plotki) rozchodzą się w internecie praktycznie z szybkością światła: w dniu publikacji magazynu „Enter" polska blogosfera już buzowała emocjami.
Z drugiej strony, można zastanowić się czy blogowanie w zamian za wierszówkę jest czymś wstydliwym? Czy fakt, że Agora, lub jakiekolwiek inne wydawnictwo mogłoby płacić za pisanie bloga na swojej platformie jest czymś zdrożnym?

W USA i w Europie Zachodniej niektórzy blogowicze otrzymują regularne wynagrodzenie za swoją pracę i nikogo to nie szokuje, wprost przeciwnie. W Polsce też tak będzie kiedy blogowicze zrozumieją ile warta jest ich siła przyciągania.

Dziś na blogu można w Polsce tylko dorobić, jutro niektórzy będą na nim mogli zarobić.

Co Panstwo myślicie o całej tej aferze?

> Tag: , ,

45 komentarzy:

T-800 pisze...

Myślę, że zachował się Pan bardzo nieprofesjonalnie.

T-800 pisze...

Aaaaaaa, nie zauważyłem, że posty są "moderowane"! Sorry!

Krzysztof Urbanowicz pisze...

t-800: A ja mysle, ze nieprofesjonalnym byloby schowanie glowy w piasek i pozostawienie tej sprawy bez komentarza, w zawieszeniu.

Krzysztof Urbanowicz pisze...

t-800: Komentarze sa moderowane, ale publikowane. Po tym co widzialem dzis na forum gazeta.pl raczej nie zrezygnuje z tego filtra.

zbigniew.stonoga pisze...

Szacunek za to, że szybko Pan zareagował i przyznał do błędu. Nie każdy potrafiłby tak się zachować.

I dzięki Bogu, że Pan moderuje komentarze - proszę zajrzeć na forum przy ewamilewicz.blox.pl - ile tam obrzydlistwa, nienawiści, podłości, chamstwa.

Insider pisze...

A mi zabrakło jednej rzeczy.
Krótkiego "przepraszam".

Verto pisze...

K.Urbanowicz> Z drugiej strony, można zastanowić się czy blogowanie w zamian za wierszówkę jest czymś wstydliwym? Czy fakt, że Agora, lub jakiekolwiek inne wydawnictwo mogłoby płacić za pisanie bloga na swojej platformie jest czymś zdrożnym?

W przypadku Kataryny pobieranie wierszówki byłoby czymś wstydliwym. Gdyby Pan zapoznał się z wpisami na blogu to zauważyłby Pan, że bardzo często są one kontr-agorowe tj. krytykujące koncern, jego media i prezentowaną w nich linię polityczną. Co więcej niektórzy komentujący jej blog już w przeszłości zarzucali K. pracę dla Agory. Ona zaprzeczała i dlatego ta afera jest dla blogowego światka lekkim skandalem.

P.S Ja rzadko wchodzę na Forum gazety, mam za słabe nerwy:)

Krzysztof Urbanowicz pisze...

Insider - racja, thx.

Krzysztof Urbanowicz pisze...

verto - dzis wszedlem na blog Kataryny po raz pierwszy...

makowski pisze...

a ja myślę, że Hegel (tfu!) znów miał rację; i że Prawdy nie ma; ona się staje...
ps.
>> Verto (pozdrawiam!) znów ma rację; bo jeśliby Agora sponsorowała Katarynę -- to to byłoby dla pani Kasi -- WSTYDEM
(= że nie mówii te de.)
ale: czy Katarynie tak calkiem nie po drodze z Agorą?
tak "obiektywnie" -- jak mawiają marxiści (tfu!)...?
nie wiem.

Krzysztof Urbanowicz pisze...

t-800: nie ma potrzeby wysylac komentarz o tej samej tresci cztery razy. Prawdziwy Terminator strzela tylko raz, prawda?

T-800 pisze...

> A ja mysle, ze nieprofesjonalnym byloby schowanie glowy w piasek i pozostawienie tej sprawy bez komentarza, w zawieszeniu.

Chodziło mi o zachowanie zanim ukazał się artykuł, tj. niedochowanie należytej staranności itp.

> nie ma potrzeby wysylac komentarz o tej samej tresci cztery razy.

Wiem. Napisałem o tym w drugim (opublikowanym) poście.

Krzysztof Urbanowicz pisze...

Makowski: dobre, troche zapomnielismy o Heglu.

T-800 pisze...

> Prawdziwy Terminator strzela tylko raz, prawda?

Że na forach czepiają się nicków, już się przyzwyczaiłem. Tutaj, prawdę mówiąc, nigdy bym się spodziewał (choć mi to generalnie nie przeszkadza).

Krzysztof Urbanowicz pisze...

t-800: Nie czepiam sie nickow, tym bardziej, ze ten mi sie bardzo podoba, jak zreszta inne referencje do science-fiction. To aluzja do skutecznosci: raz a dobrze, ok?

T-800 pisze...

Aluzje do nicków niczego pożytecznego do dyskusji nie wnoszą i je zawsze już z automatu pomijam (teraz uczyniłem wyjątek).

change pisze...

dziwi mnie ta awersja do wynagradzania za blogowanie. blox agorowy promuje się hasłem: "tu się dobrze pisze". i nie widziałbym absolutnie nic zdrożnego w tym, aby "dobrze pisane" blogi były wynagradzane chociażby właśnie za to, że odzwierciedlają ideę serwisu.

nie przekonuje mnie też argument o utracie wiarygodności przez Katarynę m.in. z tego powodu, że prezentowała poglądy kontr-agorowe. nigdzie na świecie nie wynagradza się za same poglądy, ale za ciekawe pisanie i przyciąganie na bloga coraz większej liczby użytkowników.

jedno, co jestem w stanie zrozumieć, to narażenie na szwank reputacji po wcześniejszych zaprzeczeniach co do pobierania wynagrodzenia.

ale to wszystko tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że pod względem korzystania z dobrodziejstw internetu jesteśmy jeszcze daleko w lesie, skoro blogowanie traktujemy jako sztukę tajemną i działalność misyjną, której komercjalizacja jest czymś zgoła bluźnierczym.

pewnie po prostu musimy do tego dorosnąć... ;)

Anonimowy pisze...

Brawo za szybką reakcję i przyznanie się do błędu.

szewo pisze...

Dziwne. Mniejsze poruszenie wywołałoby nazwanie kogoś (za przeproszeniem) cyklistą.

Jedni się oburzają, inni żądają sprostowania...

I jak się zastanawiam, to nie chodzi w tej aferce o niezależność blogowiczów, idealizm tak zwanego - tfu tfu - web 2.0, tylko, że niektórym się wydaje, że zarabianie to obciach.


PS.
Gdybyś wiedział, że za ten komentarz dostałem od autora 20$, to kto by na tym ucierpiał? Ja, że komentuję za kasę, czy właściciel, że słono przepłacił?

mamablues pisze...

Trafny komentarz forda? "głupie blogi"??? Widział Pan, ile komentarzy jest pod notkami Kataryny? Porównał Pan ich liczbę z liczbą komentarzy na blogach tak uznanych publicystów dużych mediów jak Karnowski czy Janke? Czytał Pan jej notki? To felietony polityczne o jakości, o jakiej większość komentatorów politycznych może tylko pomarzyć.

Maciej pisze...

Ja także gratuluje cywilnej odwagi. Każdemu zdarzają się błędy, ale nie każdy porafi się do nich przyznać.

ckwadrat pisze...

Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Kataryna wyjdzie z tego wzmocniona. Została oficjalnie uwiarygodniona, co raz na zawsze przetnie spekulacje na temat jej potajemnej współpracy z Agorą. Zyska zapewne jeszcze większą popularność niż dotąd, przynajmniej jeśli chodzi o rozpoznawalność marki bloga ;)..

Do kwadratu

Anonimowy pisze...

hmm, kompromitacja, jednak nagłośniona np. na gwar.pl, tyle tylko, że pochodzila z wątpliwego bloga prawie, że gloryfikującego p. Urbanowicza.

Hmm niby poważny, wiekowy człowiek, a szuka tak bezmyślnego rozgłosu robiąc z błahej sprawy aferę na miare rywingate...

z drugiej jednak strony przewineły się przez neta większe afery, jednak szybko stłumione w zarodku i nawet niesmak nie pozostał, a kataryna stanie się wrogiem świata blogowego nr. 1

Anonimowy pisze...

"Gdybyś wiedział, że za ten komentarz dostałem od autora 20$, to kto by na tym ucierpiał?"

Szewo, byles od tego zaplacil podatek i - nie ma sprawy!;););)

Kaska

ekhil pisze...

IMHO, problem w tej sprawie nie polega na tym czy Agora może płacić blogerom za ich twórczość, czy też nie. Moim zdaniem może i nie ma w tym nic złego.

Problem polega wyłącznie na tym, że był to blog polityczny, który krytykował jedną ze stron sceny politycznej. No i gdy plotka, że Kataryna jest sponsorowana przez Agorę poszła w świat, to wszyscy tropiciel spiskowych teorii dziejów mieli co omawiać, analizować etc. - oczywiście pod pozorem zachowania własnej neutralności i niezależności. Gdyby chodziło tutaj o np. fotobloga pt. Życie na prowincji, to pewnie nie byłoby całej sprawy. Chociaż, któż to wie - tropienie układów jest ostatnio modne.

adax4 pisze...

Czy w tekście pojawiło się słowo PRZEPRASZAM ?

ckwadrat pisze...

Do anonimowego "Hmm". Nie gloryfikowałem gospodarza tego bloga. Był dla mnie wiarygodnym źródłem informacji o rzekomym sponsoringu Kataryny. A ponieważ zarzucano mi w komentarzach na moim blogu nierzetelność, musiałem przedstawić p. Urbanowicza. Widać nie wszystkim był znany tak dobrze jak mi. Mam oczywiście na myśli tylko i wyłącznie prowadzony przez niego blog, który od dawna czytam.

makowski pisze...

>> Kaska vel anonymous
i Po Raz (chyba) 1-szy zgadzam się z >> Pania Kasią: placić podatki. byle małe.
(a najlepiej: pogłówne.)

Lukas pisze...

Ta cala afera wyglada mi na burze w szklance wody, rozdmuchana przez towarzystwo wzajemnej adoracji. Czytalem komentarze na blogu kataryny i na forum gazety. Jestem zdegustowany. To kompletni wariaci swiecie przekonani o spiskowej teorii dziejow!!!
Heeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeelp!!!!

Lukas pisze...

I jeszcze jedno, podpisuje sie pod tym komentarzem ekhila dwoma rekami:
"Problem polega wyłącznie na tym, że był to blog polityczny, który krytykował jedną ze stron sceny politycznej. No i gdy plotka, że Kataryna jest sponsorowana przez Agorę poszła w świat, to wszyscy tropiciel spiskowych teorii dziejów mieli co omawiać, analizować etc. - oczywiście pod pozorem zachowania własnej neutralności i niezależności. Gdyby chodziło tutaj o np. fotobloga pt. Życie na prowincji, to pewnie nie byłoby całej sprawy"

szewo pisze...

lukas: niektórzy nie widzą różnicy między polską polityką a życiem na prowincji. Ja myślę, że oni są opłacani :)

ckwadrat pisze...

W całej sprawie nie chodziło ani o pieniądze, ani o politykę. Przynajmniej mi, kiedy zdecydowałem się nagłośnić sprawę (lawina w Sieci zaczęła się od notki Kataryna na liście płac Agory na moim blogu) po przeczytaniu niepozornej ramki w Enterze. Chodziło mi o.. etykę. Uważam, że takie praktyki powinny być jawne. Czytelnicy i komentatorzy blogów powinni wiedzieć, kto czerpie zyski z tego, że odwiedzają określony blog. A to, czy Gazeta, czy inne medium mogły opłacać przychylnego, czy przeciwnego im ideologicznie blogera jest kwestią drugorzędną. Choć oczywiście ciekawą..

Lukas pisze...

Rzeczywiscie, sprawa blaha z pozoru, ktore rozrasta sie do rozmiarow rywingate. Ciekawe kto ja tak naglosnil i po co?

T-800 pisze...

W "Enterze" też powinno być sprostowanie.

makowski pisze...

>> Lukas
kto ją tak nagłośnił i i po co?
dobre pytanie. cui bono znaczy.
(o ile oczywiście nie mam Paranoi i spiskowej teorii dziejów..;-)

insider pisze...

Do anonimowego ckwadrata.

Dawno nie widziałem w polskiej sieci, a obserwuję ją od wielu lat, tak zarozumiałego człowieka. W innym miejscu piszesz o "niszowym czasopiśmie Enter" (sam będąc autorem żenującego merytorycznie i cieniutkiego, jeśli chodzi o oglądalność bloga), tutaj roztkliwiasz się nad notką ze swojego bloga.

A prawda jest taka, że gdybyś był dziennikarzem, to za takiego "newsa" z każdej normalnej redakcji by cię wylali na zbity pysk. Pan Krzysztof Urbanowicz przynajmniej przeprosił za podanie nieprawdziwej informacji, a ty wolisz ironizować, że katarynie wzrośnie oglądalność i podkreślać, że to od ciebie zaczęła się ta zadyma. Masz rację, to ty wrzuciłeś kupę do wentylatora. Ciesz się, że wszystkich obryzgało.

bookjunky pisze...

głupie blogi?
co za głupi argument!
faktem jest że pana pochopne słowa (dlaczego nie zapytał pan Kataryny przed swoją wypowiedzią?) zagroziły dobrej reputacji pewnej blogerki, jako blogerki właśnie

cyberOwca pisze...

Panie Krzysztofie,

wpadka naprawdę spora, ale gdyby nie ona nigdy bym się nie dowiedział... o Pana blogu. Paradoksalne, nieprawdaż?

Brawo za szybkie sprostowanie.

pisze pan o figurowaniu na liście płac Agory "jakby to było coś złego" - otóż w kontekście tej sprawy istotnie byłoby - w przypadku Kataryny, bo podważyłoby jej niezależność, w przypadku Pana - bo mogłoby oznaczać walkę polityczną "na zlecenie". Tak nie było... ale rozumiem, dlaczego mogą pojawiać się takie skojarzenia.

No jakże to, nie widzi Pan tego?

Co do określenia wpisu Forda jako trafnego... cóż, absolutnie nie mogę się zgodzić. To nie są tylko "głupie blogi" - blogi polityczne, a blog Kataryny był jednym z najbardziej poczytnych i wpływowych - wyrastają na całkiem istotną alternatywę dla komercyjnych mediów. Kto tego nie widzi... cóż, jest chyba trochę "do tyłu". Jasne, to nie to, co telewizja... jeszcze. Na razie to medium, rzekłbym, elitarne. Ale wszystko jest kwestią czasu. Wyzywanie innych od pranoików jest zaś, delikatnie mówiąc, nieeleganckie.

Swoją drogą widać, jak łatwo można uwikłać się w oskarżenia, korzystając choćby tylko z określonej platformy bloga. Bezpieczniejszym wydaje się używanie zagranicznej, niepowiązanej politycznie platformy bloggera... bo choć wierszówka to generalnie nic złego, jednak otrzymywanie jej od swoich politycznych przeciwników byłoby niesmaczne i nie w porządku wobec czytelników.

To tak, jak z felietonistami (zresztą blogi polityczne z felietonami mają wiele wspólnego). Wyobraźmy sobie Ziemkiewicza piszącego dla organu Urbana... Brrr.

Więc zarabianie - jak najbardziej - ale w biznesie też powinna obowiązywać etyka.

Pozdrawiam!

E.D.I. Mix pisze...

Afera Kataryny - skuteczna reklama dla mediacafepl. A że przyczyna nienajlepsza. No cóż. Nic nie szkodzi, ważne że mówią :)

Krzysztof Urbanowicz pisze...

E.D.I. Mix - "ważne że mówią?": Z pewnością nie!

Po pierwsze, to dla mnie kawestia przestrzegania pewnych zasad etycznych. Nie pochwalam, nie stosuję i nie pozwalam na stosowanie tego typu zagrywek, które uważam za cyniczne. Dlatego tak bardzo wzburzyła mnie niedawno "Machina", która posłużyła się - nomen omen - Bogu ducha winnym "Ozonem" do nagłośnienia jednej ze swoich okładek. Pisałem o tym w blogu.

Po drugie, ta informacja o sponsoringu trafiła wbrew mojej woli w czuły punkt nieznanej mi blogowiczki i, jak się szybko zorientowałem, mogła jej chyba jakoś zaszkodzić, a nie mam żadnego powodu, żeby szkodzić dziewczynie. Zrobiło mi się zwyczajnie przykro. Przypomniała mi się też - toutes proportions gardees - historia z pierwszej polskiej gazety, w której pracowałem. Jeden z moich dziennikarzy bezpodstawnie oskarżył wówczas sklepikarza, który o mało nie zbankrutował.

Po trzecie wreszcie, czytelnicy Media Cafe to najczesciej dziennikarze, redaktorzy, naczelni gazet, ludzie reklamy, trochę grafików, trochę geek'ów... Zupenie inny target. To tak jakbym chciał zamieścić reklamę polskich pączków w piśmie o dietach świata. Nielogiczne z racjonalnego punktu widzenia.

ejtoclock pisze...

czy to prawda co piszą na http://piec.thebul.pl/news,57.htm , że pan i ckwadrat to ta sama osoba?

Krzysztof Urbanowicz pisze...

ejtoclock - Uśmiałem się, bo oczywiście ja to ja, a on to on. Nie znam osobiście autora C2, ale uwazam, ze piszac w miare czesto i ciekawie pracuje na swoj sukces.

Robert Drózd pisze...

a czy prawdą jest, że usunął Pan jeden z krytycznych komentarzy do tego postu?

Zrzut ekraonowy komentarza znalazł się tutaj:
http://piotr.mikolajski.net/2006/07/moda-na-cenzure

Anonimowy pisze...

Co myślimy? Zaatakowałeś kolego w sposób obrzydliwy osobę bardzo szanowaną przez wielu ludzi.

Kogoś, kto potrafi sam myśleć, w swoich opiniach nie kieruje się tym, co mu rozkaże właściciel gazety, reklamodawca tudzież oficer prowadzący.

Zastanowiłeś się już kto i dlaczego podsunął ci pomysł, że Katarynę sponsorowała Agora?

Media "oficjalne" typu Dziennik albo Gazeta Wyborcza przechodzą do historii, ludzie przestają czytać te szmaty, co nas obchodzi co o Polsce myśli właściciel Axel Springer.

Nowe, na prawdę niezależne media wypierają śmieci, no i oczywiście starzy czują się zagrożeni, stąd nagonka na bloggerów.

Анальная пробка pisze...

Thanks so much for this information is really needed addition!