3.12.06

Axel Springer przestraszył się gróźb rosyjskiej miliarderki i wysłał „Forbesa" na przemiał

Wydawnictwo Axel Springer ugięło się pod groźbami miliarderki Jeleny Baturiny, żony mera Moskwy i wysłało na przemiał 120 tys. egzemplarzy grudniowego numeru „Forbesa", w którym dziennikarze opisali jej interesy.

Poszło o trzy słowa z okładki: „Mam gwarantowaną ochronę". Baturina uznała, że naruszają jej dobre imię, bo sugerują, iż jej biznes jest chroniony przez jej wpływowego męża, Jurija Łużkowa, co jest w Moskwie tajemnicą Poliszynela.

Miesięcznik jednak się ukaże. Amerykański właściciel tytułu, na licencji którego Springer wydaje go w Rosji, zażądał bowiem powtórnego wydrukowania magazynu w niezmienionej formie, z artykułem o Baturinie.

Sprawę szeroko komentowały media rosyjskie (m. in. „Izvestia", skąd pochodzi powyższe zdjęcie, „Kommersant", MosNews.ru) i europejskie, nie pozostawiając suchej nitki na Springerze. Padały ostre słowa: skandal, polityczna cenzura...

Takiej gratki ani „Gazeta Wyborcza", ani „Rzeczpospolita" nie mogły przepuścić. Oba dzienniki poinformowały wczoraj na pierwszej stronie o wpadce Springera w Rosji. Konkurencyjny „Dziennik", wydawany przez Springera, nie zająknął się o aferze ani słowem. Dość niefortunnie, tego samego dnia zamieścił całostronicową reklamę o wspólnej ofercie abonamentu z „Forbesem".

Zródło: „Gazeta Wyborcza", „Rzeczpospolita", „Izvestia"

> Tag: , , ,

6 komentarzy:

Hadret pisze...

Ale żenada. Od razu widać kto rządzi na świecie - ten, kto ma kasę. Wiele się mówi ostatnio o niezależności mediów wszelkiej maści. Tutaj widać, że robi się w tym kierunku, wciąż zbyt mało.

koza pisze...

niezależność niezależnością, układy układami, ale tak jak prasa ma prawo pisać, tak każdy ma prawo do ochrony swojego dobrego imienia.

Olgierd pisze...

Ciekawe czy w polskiej edycji "National Geographic" Axel Springer też sobie pozwala na takie numery? ;-)

ivan pisze...

przebywam w moskwie i potwierdzam - totalna nagonka. Historia jest taka ze mer moskwy i jego malzonka wczesniej byli biedni - jego zona stala sie bogata - wiadomo skad pochodza pieniadze ... tutaj przewala sie niesamowita kasa.

Anonimowy pisze...

To co robi dziennik jest w ogóle żenujące, nie tylko w tej sprawie. Niby miała być konkurencja dla Wyborczej i Rzepy a wyszło jak zwykle - kolejny brukowiec... :/

a-z pisze...

a afera rywina? TO bylo zenujace. ze strony gw.

mala dygresja jest taka ze u nas z malych spraw robi sie wielkie afery. a z duzych? czy ktos wogole jeszcze laczy rywina z gw? dlaczego on przyszedl do michnika, huh? przeciez nie jest glupi, to ze michnik sie wypial nie znaczy wcale ze nie mial mozliwosci dzialac na rzecz lwa w tej sprawie. z reszta gdyby nie mial mozliwosci to przeciez lew by tam nie poszedl. ale oczywiscie sprawie w miare ukrecono leb - w sensie 'grupa' pozostala anonimowa. bo ganiac wroble po podworku kazdy polaczek potrafi. ale ustrzelic tego wrednego golebia na dachu juz. a golab lata i sra. jak to golab...