12.2.07

Hekatomba w Polskapresse

Hekatomba w wydawnictwie regionalnym Polskapresse. W ciągu kilku godzin niemiecki właściciel Axel Diekmann (na zdjęciu), zwolnił dziś co najmniej 4 osoby ze „starej gwardii", które związane są z nim od wielu lat:
  • wiceprezes Polskapresse, Mirosław Kowalski (na zdjęciu obok), jednocześnie prezes Gratka.pl, twórca serwisu naszemiasto.pl i wiadomosci24.pl. Kowalski jest w Polskapresse od początku jej istnienia. Wytrawny negocjator, uczestniczył przy zakupie wielu tytułów regionalnych dla Diekmanna. Nie wiem czy bez Kowalskiego Polskapresse byłaby tym czy jest.

  • drugi wiceprezes Polskapresse, Julian Beck (na zdjęciu obok), jednocześnie członek zarządu i redaktor naczelny „Dziennika Łódzkiego", twórcy sukcesu „Expressu Ilustrowanego" z Łodzi. Chyba najzdolniejszy redaktor w historii Polskapresse, człowiek-legenda. Na stanowisku naczelnego Becka zastąpi Robert Sakowski, były redaktor naczelny „Gazety Olsztyńskiej", z którą rozstał się za porozumieniem stron kilka miesięcy temu. Nie wejdzie on jednak do zarządu oddziału łódzkiego Polskapresse.

  • Bogdan Ścibut, prezes oddziału Polskapresse w Katowicach, wydawcy największego polskiego dziennika regionalnego - „Dziennika Zachodniego". Znakomity, spokojny i opanowany menedżer. Ścibut otrzymał jednak i zaakceptował propozycję zajęcia stanowiska prezesa spółki kolportażowej Polskapresse Dom Prasy. Zastąpi go Zenon Nowak, były szef marketingu grupy Polskapresse. Dla Nowaka to nie jest awans. Musiał zwolnić miejsce w Warszawie dla Moniki Brason, która zajmowała się promocją w „Newsweeku".

  • Krzysztof Krupa, prezes „Dziennika Bałtyckiego" z Gdańska. Dziennikarz, marketingowiec i menedżer znany z twardej ręki. Jakub Krezymon, dotychczasowy wiceprezes oddziału Polskapresse Prasa Bałtycka i dyrektor działu sprzedaży reklam w „Dzienniku Bałtyckim”, awansował na prezesa oddziału.
Przy okazji, pracę stracił Marek Zalejski, dyrektor artystyczny grupy, były redaktor naczelny „Gazety Krakowskiej" i jeden z szefów agencji Q. To on przygotował szkice nowego dziennika ogólnopolskiego, współpracując z Julianem Beckiem, który pracował nad koncepcją redakcyjną i marketingową. Murzyni zrobili swoje, teraz mogą odejść - tak działa machina wielkich korporacji.

Ale tym razem Diekmann zrobił to w „białych rękawiczkach". Zainteresowani jako pierwsi dowiedzieli się o swoim losie ok. miesiąc temu. W marcu 2004 r., Diekmann brutalnie zwolnił prezesa Polskapresse Macieja Jankowskiego i jego zastępczynię, wice-prezes Beatę Biały. Odmówiono im po prostu wstępu do ich gabinetów kiedy przyszli rano do biura.

Po dzisiejszych zmianach, zarząd Polskapresse tworzą Dorota Stanek, prezes Zarządu, Grzegorz Haftarczyk, wiceprezes Zarządu, Tomasz Wróblewski, wiceprezes Zarządu.

Diekmann nie podał przyczyn dzisiejszych personalnych roszad. Myślę, że czyści przedpole dla ekipy nowego wice-prezesa Tomasza Wróblewskiego. Były redaktor naczelny „Newsweeka" chce stworzyć wraz z wydawnictwem Media Regionalne (dawna Orkla Press, teraz Mecom) dziennik ogólnopolski na bazie tytułów regionalnych i - o ile nie zmieniła się koncepcja - serwisu wiadomosci24.pl. Jedna z opcji przewiduje, że wiadomosci24.pl, kierowane przez Pawła Nowackiego, posłużą jako lokomotywa do zbudowania społeczności, która stanie się fundamentem dla nowego dziennika.

To normalne, że Wróblewski chce oprzeć się na swoich ludziach. Tym bardziej, że część starej gwardii nie kryła swojego sceptycyzmu, powołując się na przykład Czech. Tu podobny eksperyment z zamianą gazet regionalnych na dziennik ogólnokrajowy jest na razie, choć dopiero po pięciu miesiącach istnienia, daleki od sukcesu.

Jednego nie można odmówić Diekmannowi: determinacji w realizacji wielkiego marzenia, jakim jest posiadanie jednego wielkiego, opiniotwórczego dziennika na skalę kraju. Nie udało mu się to w Niemczech, może uda się w Polsce?

Podejrzewam jednak, że Wróblewski chce stworzyć coś więcej niż nowy dziennik. On chce, oczywiście za wiedzą Diekmanna, stworzyć nową Polskapresse.

Być może Diekmann postrzega Wróblewskiego jako człowieka opatrznościowego, który uratuje mu podupadające powoli, ale systematycznie, wydawnictwo prasy regionalnej. Pompatyczne komunikaty Polskapresse mogą zmylić początkujących dziennikarzy i serwisy bezmyślnie agregujące informacje - gazety regionalne już nigdy nie będą tym czym były.

Dziś w Polskapresse oficjalnie skończyła się stara epoka.

> Tag: , , ,

23 komentarze:

Olgierd pisze...

Nigdy nie mogę zrozumieć dlaczego takie zwolnienia przebiegają w atmosferze skandalu i podejrzliwości. Przecież pracodawca może zwolnić pracownika w sposób określony kodeksem pracy, jeśli ci panowie byli na kontraktach to w sposób określony treścią kontraktu - skąd zatem taka atmosfera - i po co?

Riddle pisze...

Pomarudzę.

Czy tylko mi pojawia się grymas na twarzy kiedy czytam o 4 osobach a widzę słowo hekatomba?

Raz, że trochę za mało, dwa że to tylko zwolnienia. Ja wiem, że dziennikarstwo rządzi się innymi prawami niż mowa, ale kurczę… hekatomba?.

Anonimowy pisze...

Przyznam Panie Krzysztofie że tak jak nie przepadam za Pańskimi tekstami o Internecie ( WEB 2.0 itp ) tak bardzo lubię czytać wpisy dotyczące prasy.

Faktycznie w Polskapresse zaczyna się nowa epoka. Nie ukrywam, że z racji względów zawodowych zainteresowany jestem informacjami o połączeniu wydawnictw lokalnych w jeden ogólnopolski dziennik.

Krzysztof Urbanowicz pisze...

Olgierd i Riddle - Zwolnienie dwóch wiceprezesów jednego z największych polskich wydawnictw jest jednym z największych wydarzeń nie tylko w historii Polskapresse, ale też w historii polskiej prasy od 1989 r.

Anonimowy pisze...

Kowalskiego mi żal, Krupy mniej choć jeden i drugi są porządnymi ludźmi

Marcin Jagodziński pisze...

Gruba przesada. Dzienniki powstawały i upadały. A tu się zmienia wiceprezesów.

Ciekawe spostrzeżenie: to obok to jest ten 'ranking' Edelmana?

Panie Krzysztofie, Pan to naprawdę wziął serio, oprawił w ramki i zawiesił na blogusiu? :)))

Ojapie... jacy ludzie są... różni? :)

Krzysztof Urbanowicz pisze...

Marcin Jagodziński - A niech sobie trochę powisi na blogusiu. Trochę zmian nie zaszkodzi, nieprawda?

obserwator pisze...

Niemiecki wydawca zdecydował o końcu prasy regionalnej w Polsce. Uwierzył w bajkę o największej gazecie kraju.

Zabija już lokalne mutacje, zamyka tygodniki, zaraz zacznie się rzeź w oddziałach. Na końcu zniknie wszystko to, co cenili Polacy od dekad. Zastąpi je coś, czego nie cenią nawet twórcy - takie profesjonalnie głupie.

W nowej bajce Beck i Kowalski są już koncernowi z Passau niepotrzebni. Nadeszły czasy wszystko-mających maszyn z Axela Springera. Czas Terminatorów.

Oj, pewnego dnia rozejrzy się Diekmann po tym, co mu na Ziemii zostało i zatęskni. Oj, zatęsknimy i my do gazet regionalnych.

Anonimowy pisze...

najbardziej podoba mi się sformułowanie dotyczące Becka: "czlowiek legenda" Trzeba było być we Wrocławiu i obserwować jak człowiek legenda łączył trzy tytuły w jeden a jego kolega Zalejski stworzył layout z milionem reguł i 2 milionamu wyjątków od reguł. Trzeba było zobaczyć wyniki działalności Becka dotyczące sprzedaży, która zjechała o połowę w stosunku do tego, co sprzedawały tuż przed połączeniem te trzy tytuły. A uznawszy to wszystko napisać: Beck, czarna legenda mediów

Anonimowy pisze...

Użycie w liczbie mnogiej w okresleniu "porządnymi ludźmi" jest moim zdaniem lekko na wyrost.

Anonimowy pisze...

BECK: mój superszef. Charyzma, klasa, profesjonalizm. Potwór od szczegółów, autorytet w pełnym tego słowa znaczeniu. Odi et amo, nikogo nie pozostawiał obojętnym. Wyśrubowane wymagania, znakomita szkoła dziennikarstwa. Tylko mali ludzie nie potrafią tego docenić. Szkoda, że wraz z nim odejdą gazety regionalne

mm pisze...

Piękne świadectwo napisane przez mojego przedmówcę, pod którym oburącz się podpisuję. To był zaszczyt pracować z Julianem Beckiem i mam nadzieję, że jeszcze będę miał okazję z nim współpracować. Nauczył mnie bardzo wiele i jednocześnie żałuję, że "tylko tyle".
Czekam na wielki comeback.

Anonimowy pisze...

jako dziennikarz dobrze prosperującego tygodnika lokalnego z politowaniem patrzę na przyszłość naszej codziennej konkurencji. Niech napuszony koncern się wykrwawi, przyjdzie czas na tworzenie lokalnej prasy od podstaw przez co obrotniejszych wydawców. Wiem, że to jest możliwe ....

Anonimowy pisze...

Nie będę rozpisywał się o ewentualnych skutkach zmian w zarządzie. Zastanawiam się co stanie się z serwisami, które stworzył i prowadził przez ostatnie sześć lat były wiceprezes Kowalski. Firma stworzyła jedyne archiwum prasowe w internecie gazet regionalnych, stworzono elektroniczny zbiór twórczości Miklaszewskiego, który publikował na łamach DZ.
Biznes rządzi się swoimi prawami. Decyzje w tej materii bywają zaskakujące, wbrew logice. Takie wrażenie odnosi obserwator z zewnątrz patrzący, jak i pracownik, znający realia tej firmy. Pozwolę sobie wyrazić pogląd, czy te wymienione rzeczy nie zostaną zaprzepaszczone, a kontynuowane dalej ?

Anonimowy pisze...

To samo pytanie zadaję i ja? Co się stanie z serwisami, które stworzył prezes Kowalski? Kto przejmie stanowisko prezesa Gratki? Co się stanie z serwisem NaszeMiasto.pl tworzonym przez dzienniki regionelne, które to mają zostać zlikwidowane...

Mnóstwo pytań i wątpliwości. Współczuję wszystkim pracownikom Polskapresse, którzy nie mogą być pewni jutra i tracą grunt pod stopami.

master pisze...

Alez prosze panstwa mozemy byc pewni jutra
Pani prezes Polskapresse napisala do pracownikow (wszystkich) maila, ze te plotki o rozpadzie gazety to dzielo konkurencji. Taki mail po raz pierwszy od pol roku kiedy zaczal sie smrodek wsrod ludzi wokol zmian!!!
Swoja droga w zarzadzie Polskapresse odczuwaja juz, i to dobrze, atmosfere ktora jest w regionach, a jest ona fatalna - czeka sie na zamykanie tytulow, redakcji, masowe zwolnienia, bo pensje sa coraz gorsze, wrecz zblizaja sie do zasilkow dla bezrobotnych. Zmnijesza sie tez powierznie redakcyjne - drastycznie. Wycena stoi w miejscu. Chyba zrezygnowano z systemu nagrod itp.

obserwator pisze...

To mi przypomina trochę sytuację typu, załatwili najważniejszych, to teraz tym naiwnym opowiemy, jacy są ważni... przed wystrzeleniem na zieloną trawkę. Ktoś ze znajomych bardziej dosadnie o tym napisał, ale to nie miejsce na takie cytaty ;-)

Anonimowy pisze...

W Gdańsku zmiany? O pięć - siedem, osiem lat za późno - zależy od perspektywy. Trzeba było wysiadywać na spotkaniach szefostwa (sympozjonach)i przecierać nieustannie oczy ze zdumienia, by zrozumieć tragizm tego, co się działo wokół DB. Bo oprócz kasy, która płynie szerokim strumieniem - 6 - 8 mln zł rocznie - nie zgadzało się nic. Współczuje tym, którzy się w ostatnich latach męczyli. I tym, którzy byli w DB, gdy szefostwo PP zbierało na wypłaty po spółkach - bo rozdmuchało inwestycje i trzeba było spłacać odsetki. I tym, którzy wypróbowali żyły za 800 zł czekając na etat kilka lat. i tym, którzy rozgoryczeni przestali już wierzyć, ze zmiany są możliwe.
A swoją drogą: jak można było spieprzyć i zdołować taką gazetę jak DB? To jest rekord wschodniej Europy. W ciągu czterech lat z 230 tys. sprzedaży w piątek do 120 tys. Jak można było zrobić naczelnymi takich gości, jak w ostatnio (nie licząc Siembiedy, który okazał się za inteligentny... Ech, klasyka Prawa Kopernika. I tylko tych intyligentniejszych Czytelników szkoda, którzy olali tę gazetę kilka lat temu.
Z tej perspektywy DB - dodatek do gazety ogólnopolskiej jest rozsądną kontynuuacją. Bo dobrej gazety w Gdańsku już nie ma kto robić. Stażystami wymienianymi co kilka miesięcy (bo tak taniej) - swoją drogą to chyba Y. Gontard wprowadził tę patologiczną modę - dobrego pisma zrobić się nie da. A reszta odeszła i z perspektywy lat nie ma chyba nikogo, kto by tej decyzji żałował. Ech...

Anonimowy pisze...

Z Siembiedą to chyba jakiś żart! Pracowałem z nim i wiem, że jest wart o wiele mniej niż na to wygląda. Ma dobry PR, ale bardziej lubi odcinać kupony, niż zakasywać rękawy do pracy. W końcu nie bez przyczyny wyrzucili go z trzech czy czterech gazet Orkli i Passauera.

Anonimowy pisze...

Pracowałam z Berckiem kilka lat. I jak czytam tu słowa zachwytu to zastanawiam się czy mowa o tym samym człowieku. Facet, który nie ma żadnych pomysłów, jedzie na plecach innych, nieprawdopodobnie włazi w d... przełozonym. Do pracowników zwykle podchodzi z pogardą i zwalnia tych, którzy mogą mu zagrozić. Z tego co wiem do tej pory nie ma pracy. Jak na takiego fachowca to dziwne?

Anonimowy pisze...

Ja też pracowałam z J.Beckiem kilka lat i wiem jedno: jego następca w redakcji DŁ nie dorasta mu do pięt.

Anonimowy pisze...

Oj, widzę, że nie lubisz następcy Becka. Pracujesz w Dzienniku Łódzkim?
breslauer

Anonimowy pisze...

Oj, widzę, że nie lubisz następcy Becka. Pracujesz w Dzienniku Łódzkim?
Breslauer