20.11.07

Media obywatelskie – szansa, czy zagrożenie dla PR?

Dlaczego „Pijarowcy” boją się mediów obywatelskich? Czy branża PR jest przygotowana do wyzwań stawianych przez nowe media? Czy świat korporacji jest w stanie porozumieć się ze światem Internetu? To tylko niektóre z pytań postawionych dziś uczestnikom panelu nt. „ Media obywatelskie – szansa, czy zagrożenie dla PR?" na dwudniowym Kongresie PR Forum 2007, który rozpoczął się dziś w Warszawie. Organizatorami forum są Związek Firm Public Relations i Międzynarodowa Organizacja Konsultantów ds. Komunikacji ICCO.

Prelegentami tej sesji tematycznej byli Paweł Nowacki (Wiadomości24.pl), Łukasz Malczewski (ComPress) oraz autor tego tekstu.

Paweł Nowacki zacytował przykład firmy Play, nowej sieci telefonii komórkowej, która zainteresowała się klientem reklamującym telefon komórkowy zakupiony na podstawie błędnej informacji dopiero wtedy, gdy kazało się, że jest on „dziennikarzem obywatelskim" piszącym w serwisie Wiadomości24.pl („Sieć Play okłamuje swoich klientów?").

Play, który podał błędną informację na swojej oficjalnej stronie internetowej, próbował zignorować reklamację Kajetana Balcera z Tychów, zapraszając go do... wzięcia udziału w konkursie. Ale dziennikarz sprawę opisał w serwisie, wrzucił tekst na Wykop.pl i - jak to w internecie bywa - błyskawicznie zrobiła się z tego afera. Rozpisali się o niej blogerzy i serwisy specjalistyczne. Chcąc nie chcąc, Play wymienił telefon Balcerowi.

Ja mówiłem o Public Relations trochę zagubionych w epoce Web 2.0, której filarem jest interaktywność, treści tworzone przez samych internautów, społeczności online i zbiorowa mądrość internautów z coraz lepiej działającym bullshit detector.

Podobnie jak wcześniej dziennikarze i marketerzy, „pijarowcy" nie rozumieją internetu, boją się stracić kontrolę nad informacją, obawiają się mediów obywatelskich i serwisów społecznościowych, bo ich nie rozumieją. Co ciekawe, większość z nich korzysta z serwisów takich jak GoldenLine.pl lub Wykop.pl, ale nie może wykorzystać ich w swojej pracy. Dlaczego? Ich klienci nie są na to gotowi, a Firma 2.0 jest jeszcze w powijakach.

Dlatego też najistotniejsza jest teraz „ewangelizacja" klientów, tłumaczenie krok po kroku na czym polegają zmiany w mediach, w sposobie konsumpcji informacji lub co to jest kultura dialogu, wszechobecna w internecie:
  • Media tradycyjne (prasa, radio i TV) utraciły monopol na informację. To koniec ery monopolistów. Zaczęła się era egocastingu. Mamy do czynienia z fragmentaryzacją źródeł i kanałów informacji (blogi, vlogi, podcasty...). Internet jest rewolucja, ktora zmienia reguly gry w mediach raz na zawsze.
  • Media tradycyjne utraciły pozycję pośrednika w przekazie informacji. Nowe narzędzia i technologie dały władzę zwykłym ludziom.
  • Konwergencja mediów - granice między mediami zacierają się (H. Jenkins).
  • Bardzo powoli, kultura monologu ustępuje pola kulturze dialogu, kultura sekretu, pielęgnowana w firmach latami, ustępuje pola kulturze transparencji.
Wyzwanie, przed jakim stoi PR to wzrost znaczenia nowych narzędzi i technologii internetowych, które dają władzę zwykłym ludziom oraz - w konsekwencji - wzrost znaczenia zwykłych ludzi. To jeszcze nie V władza, ale to już nie bierna publiczność, którą można dowolnie sterować przy pomocy PR-owych sztuczek.

> Tag: , , , , , , , , , ,

4 komentarze:

Olgierd pisze...

Niektórzy to się będą długo i boleśnie uczyć ;-)
Właśnie jestem po przejściach z pewnym internetowym sklepem, chodziło o przesyłkę, która miała tydzień opóźnienia. Początkowo traktowali mnie jak kolejnego marudnego klienta, ale wystarczała uwaga w rodzaju "uwaga, bo ja...", aż okazało się, że wszystko można jednak jakoś załatwić - polubownie i z korzyścią dla klienta.

Anonimowy pisze...

Zastanawiające jest podejście etyczne "dziennikarz obywatelski" załatwia sobie przez artykuł własną sprawę. W tradycyjnych mediach można za to wylecieć.

Anonimowy pisze...

Własną?
Wystarczy że własną i dodatkowo kogoś innego. Choćby jednej osoby.

W tradycyjnych mediach sztywni dziennikarzom nie chce sie nierzadko ruszyć czterech liter ani podnieść słuchawki w czyjejś sprawie. Zbliża się koniec zresztą mediów tradycyjnych, bo się nie sprawdzają...

Emenefix pisze...

To znaczy, że jak złamię nogę pod klatką to nie mam pisać o tym, by posypali solą, bo działam we własnym interesie? Ktoś powie, że np. chodzi mi o odszkodowanie?
Drugi komentarz jest absurdalny