8.9.10

„Wprost" goni „Politykę" i „Newsweeka"



- Kup ostatnie Wprost. Będziesz zaskoczony! - poradził mi znajomy dziennikarz. Kupiłem. I jestem zaskoczony. Bo „Wprost” zmieniło się nie do poznania. 


Pamiętam ten tygodnik sprzed kllku miesięcy, jeszcze przed zmianą właściciela. 
Smutny, nudny i ociężały, jak sfatygowany pociąg nieuchronnie zsuwający się na boczny tor. W ostatnim numerze „Wprost” (6-12 września 2010 r.), tym z Jarosławem Kaczyńskim i Henryką Krzywonos na okładce, czuć powiew świeżości.


Zmianę widać w sympatiach politycznych redakcji. „Wprost” Stanisława Janeckiego otwarcie flirtował z pisowcami i popierał ideę IV Rzeczpospolitej. „Wprost” Tomasza Lisa, nowego redaktora naczelnego, trzykrotnego laureata nagrody Dziennikarza Roku, nie afiszuje ostentacyjnie swoich poglądów. Tygodnik zdecydowanie przesunął się ku centrum politycznego spektrum, w stronę „Newsweeka”. Jest bardziej otwarty, liberalny, propaństwowy, niektórzy powiedzą - bardziej platformerski, jak sam Tomasz Lis.

Zmianę widać w formule tygodnika. Tomasz Lis jest mocny w tematach politycznych i telewizyjnych i taki jest „Wprost”. Nowy naczelny obiecał w pierwszym wstępniaku, że politycy przestaną pisać we „Wprost” i teraz „Wprost” pisze o politykach. Pisze jednak o politykach bez umiaru, bo dział polityczny dominuje objętością i jakością publicystyki nad całą resztą. 
W numerze wyróżnia się wywiad Piotra Najsztuba z Joanną Kluzik-Rostkowską pod tytułem „Twarz kampanii zbladła”. To majstersztyk. Najsztub drąży, wierci, świdruje tak długo i konsekwentnie, aż jego rozmówczyni - była szefowa sztabu wyborczego kandydata na prezydenta z ramienia PIS, Jarosława Kaczyńskiego - zrzuci maskę i pokaże emocje. Takie materiały ustawiają poprzeczkę wysoko. 

Tematyka polityczna to zarazem atut nowego „Wprost”, ale też i jego słabość, bo ludzie przecież nie tylko polityką żyją. Słabym punktem tygodnika wydaje się ekonomia. W numerze nie ma znanych publicystów ekonomicznych, analiz, dyskusji, tylko trzy skromniutkie tekściki w dziale „Biznes” i dodatek specjalny na Forum Ekonomiczne w Krynicy pod tytułem „Puls Gospodarki”. 

Część opublikowanych w nim materiałów pochodzi co prawda z instytutu badawczego The Economist Intelligence Unit, należącym do grupy The Economist, wydawcy najbardziej znanego na świecie tygodnika o tematyce biznesowej i ekonomicznej. Jednak, jak informuje wydawca, dodatek wychodzi tylko raz w miesiącu, co oznacza, że ekonomia na poważnie traktowana jest we „Wprost” tylko raz w miesiącu. 
Ubogi jest dział Świat, zbyt rachityczny jak na poważny tygodnik opinii. Brakuje też materiałów o internecie, który stał się częścią życia grupy docelowej w wieku 35-45, do której chciałby dotrzeć „Wprost” („Newsweek” uderza do „młodziaków” do 35 lat, „Polityka” mierzy w 45-50-latków). 

Zmianę widać też w doborze autorów. Towarzystwo jest mieszane. Są dziennikarze z telewizji:
  • Tomasz Siekielski z TVN, 
  • Tomasz Machała z Polsatu, 
  • no i wspomniany już multimedialny Piotr Najsztub, były naczelny „Przekroju”. 
Są eksperci z pierwszej ligi: 
  • Sławomir Sierakowski, redaktor naczelny lewicowej „Krytyki Politycznej”, 
  • Marcin Król, profesor Uniwersytetu Warszawskiego i założyciel konserwatywnej „Res Publiki” 
  • czy jak zawsze błyskotliwa Magdalena Środa, filozofka i profesorka Uniwersytetu Warszawskiego (która odważnie krytykuje niedouczonych księży w zapaterowskim felietonie „Religia jak seks”). 
Są wreszcie ludzie kultury: 
  • Zbigniew Hołdys, muzyk i były lider Perfectu, 
  • Krzysztof Skiba, muzyk i satyryk, 
  • Magda Gessler, autorka wielu książek kucharskich, właścicielka restauracyjnego imperium, a ostatnio gwiazda TVN.
Zmianę widać także w cyfrach. Pierwsze wyniki sprzedaży są niezłe, ale to normalne. W czerwcu 2010 r. „Wprost” wystartował z Lisem i z nową formułą, praktycznie bez żadnej kampanii promocyjnej z braku pieniędzy.  Wielu czytelników kupiło go z ciekawości, stąd skok do poziomu 91,4 tys. sprzedanych egzemplarzy, wg nowego wydawcy - Platformy Mediowej Point Group (PMPG). To o ok. 12 tys. więcej niż w pierwszym kwartale 2010 r. Lipiec, w którym sprzedaż przekroczyła 106 tys. egzemplarzy (i była o prawie 37% wyższa niż w maju),  i sierpień to okres tradycyjnie dobry dla tygodników, gdyż czytelnicy mają więcej czasu i kupują często kilka tygodników na wakacje. 

Dopiero wrześniowe wyniki sprzedaży pokażą jaka jest naprawdę sytuacja nowego „Wprost” i jak daleko jest on w realizacji swojego celu, jakim wydaje się wyprzedzenie „Newsweeka". Tygodnik Axela Springera sprzedaje średnio 117 tys. egzemplarzy tygodniowo.

PMPG, który po raz pierwszy posiada w swoim portfolio znany, opiniotwórczy tygodnik, ma powody do zadowolenia. Wzrost przychodów ze sprzedaży egzemplarzowej oraz optymalizacja kosztów (m. in. redukcja redakcji z ok. 50 do 30 osób, likwidacja rzadko używanego transportu własnego, zmiana gramatury papieru, której nikt nie zauważył...) spowodowały, że deficytowy „Wprost” znalazł się, wg PMPG, nad kreską w ciągu zaledwie trzech miesięcy. 

Czytelnikom z reguły potrzeba czasu, by przyzwyczaić się do nowej formuły jakiegoś pisma i znów zaakceptować go jako „swoje”. Proces ten trwa nieraz kilka miesięcy, albo i dłużej. Czas gra na niekorzyść „Wprost”. Wszystkie polskie tygodniki opinii tracą czytelników. Reklamodawcy migrują do internetu, w pogoni za czytelnikami. A PMPG, choć posiada pozornie bogate portfolio serwisów online (Wprost24.pl, Sport24.pl, Dlaczego.com.pl, Ototrend.pl...), w internecie niewiele znaczy i nic nie zapowiada, żeby ta sytuacja zmieniła się w najbliższym czasie. 

Czy Tomasz Lis, znani autorzy i nowa formuła wystarczą, by szybko dogonić potężnych rywali: „Politykę” (142 tys sprzedanych egzemplarzy w pierwszych 6 miesiącach roku) i „Newsweek”? Z pewnością nie. We współczesnej historii polskich mediów tylko raz zdarzyło się, że znakomity i perfekcyjnie sprofilowany produkt zdobył podbojem rynek i to był istny Blitzkrieg. Chodzi oczywiście o „Fakt”, za którym stoi największy koncern prasowy w Europie - Axel Springer, również wydawca „Newsweeka".
A „Wprost” nie jest jeszcze ani znakomity, ani perfekcyjnie sprofilowany. Nie jest on jeszcze dojrzałym produktem prasowym, mimo swoich gwiazd i gwiazdeczek, ale też i takim być nie może zaledwie po kilku numerach w nowych barwach. Kupując „Wprost", PMPG podjęło poważne ryzyko. Teraz stawka jest wysoka: od sukcesu finansowego „Wprost", który jest najcenniejszym aktywem PMPG, zależy w dużej mierze przyszłość tego wydawnictwa.

9 komentarzy:

mediafun pisze...

"kup ostatnie wprost" może w obecnej sytuacji prasy brzmieć złowieszczo, dlatego lepiej mówić "kup najnowszy wprost" :-)

Marcin Kosedowski pisze...

Ja też zrozumiałem słówko "ostatnie" jako "ostatni numer, już więcej nie będzie, pan Lis się poddał";)

A "Wprost" faktycznie bardzo się poprawił.

Anonimowy pisze...

panie Krzysztof, kto panu kazal pisac ta zenujaca propagande?


a moze napiszmy ktory tygodnik ma najwiekszy wzrost rok do roku hmmm? wie pan czy nie chce wiedziec?

Krzysztof Urbanowicz pisze...

@ anonimowy

Żenujacy jest niestety poziom Pana komentarza. W pięciu wierszach nie zawarł Pan żadnej informacji, nie wiem nawet kim Pan jest!

Zamiast zagadek z tajeminiczym "hmmm", proszę podać fakty, tak jak ja to zrobiłem, i rozp[ocząć dysusję. W moim wpisie oparlem sie na konkretnych faktach: analiza zawartości, dane PMPG i ZKDP.

Nie ma faktów, nie ma dyskusji, a anonimowe opinie mnie nie interesują. Bye bye...

Sophers pisze...

Ja jestem przedstawicielem tej grupy, która kupiła Wprost z zaciekawienia Lisem. Wcześniej sięgałem po tą gazetę raczej sporadycznie (jak już naprawdę nic innego nie było w kiosku, a miałem dużą potrzebę poczytania gazety;-) ) i zwykle przerzucałem strony, czytając, jeden dwa teksty. A i te, które czytałem raziły siermiężnością. Teraz kupuję Wprost w miarę regularnie i czytam (prawie) od deski do deski. Jest gazeta Lisa idealnym uzupełnieniem dla cotygodniowej lektury "Polityki" :-)

djurban pisze...

Trochę boli, że wszystkie mainstreamowe media mają skierowany w jedną stronę światopogląd i jasne konotacje z TVN/ITI.

Polityka, Newsweek, Wprost - kształtują opinię tak samo. Kształtują? Czy one w ogóle jeszcze cokolwiek kształtują, czy też sprzedają zwyczajny produkt światopoglądowy niezależnie od rzeczywistości.

Z dawniej bardziej ambitnych i przynajmniej jakiś czas apolitycznych pism - Tygodnik Powszechny stał się zakładnikiem ITI, a były czasy kiedy w TP nie pisało się o rekolekcjach odbywanych przez posłów platformy.

Żal, ogromny żal. Nie mówię, że stary wprost był dobry, ale oburza mnie jedność światopoglądowa polskich mediów.

Że wywiad Najsztuba dobry? No czy ja wiem, jak Najsztub robi wywiad z politykami PO czy lewicy to wychodzą na fachowców/ludzi idei, a jak robi z politykami PiS-u to wychodzą jak wychodzą.

A że Sierakowski? Już TVP próbowało go użyć, żeby pokazać, że skoro jest Sierakowski to nie jesteśmy monopartyjni i tak jak w przypadku wprost, była to zwykła ściema.

Powoli chyba nadchodzi czas zbudować samemu think-tanka, zebrać wśród niego ludzi, którzy nie dali się wciągnąć w ideologię partii władzy jaką jest PO, ani w chorobliwy sposób bycia PiS-u. Ludzi, którzy widzą jeszcze, że można opierać się na faktach, a nie sprzedawać produkt światopoglądowy i naprawdę kształtować opinię.

Anonimowy pisze...

Wprost Janeckiego istotnie wyroznial sie linia programowa od Polityki i Newsweek-a. Wprost Lisa juz sie nie wyroznia. Zastanawiam sie po co kupowac Wprost-podrobke, skoro mozna kupic orginal jakim jest Polityka :).
---
Prognozuje, ze "pisowscy" czytelnicy tego pisma z braku alternatyw przezuca sie na jedno z wydawnictw pana Sakiewicza, ewentualnie gazete JKMa lub
Ci bardziej katoliccy GN.

Anonimowy pisze...

dla mnie sukces sprzedażowy Wprost po lekturze pierwszych nr red. Lisa to duże zaskoczenie, Wprost dziś vs Wprost z okresu A. Króla (który chyba miał istotny wpływ na tygodnik w ostatnim roku AWR) jest brutalną degradacją w zakresie formuły. Widać nieskomplikowane rozwiązania sprzedają się lepiej...
Wg mnie najsłabszą stroną Wprost z ostatniego okresu AWR był red. naczelny. To szczególne miejsce, tu trzeba charyzmy. Od strony biznesowej - bardzo sięcieszę, że Wprosttrafiło do PMPG. W korporacji pismo z łatką PIS-uarową byłoby skazane na dorżnięcie watahy ;)

Kostek pisze...

Nie przepadam za Wprostem ale muszę uczciwie przyznać, ze ostatnio się znacznie poprawił.