3.7.18

Gutenberg Reaktywacja. Powrót do przyszłości




Branżę poligraficzną czekają trzy rewolucje: technologiczna, cyfryzacja, czyli rekonfiguracja całego biznesu, i mentalna. Najtrudniejsza będzie ta ostatnia.

Kiedy 5 lat temu, na zaproszenie Polskiej Izby Druku, prezentowałem sytuację w prasie i w otoczeniu biznesowym branży poligraficznej, na sali pełnej drukarzy z całego kraju panowały minorowe nastroje. W rozmowach dominowała niepewność i obawa przed jutrem, które rysowało się w czarnych barwach. Prezentacja nosiła tytuł „Żegnaj Gutenberg”.

Dziś widać, że - parafrazując Marka Twaina - pogłoski o śmierci druku były przesadzone. Branża poligraficzna odzyskała wiarę w przyszłość. Dlatego moja prezentacja na Akademii Liderów Biznesu zorganizowanej 23 maja 2018 r. przez firmę Konica Minolta, nosiła tytuł „Gutenberg Reaktywacja. Powrót do przyszłości”. Jej przekaz jest zdecydowanie bardziej optymistyczny. 

Sytuacja w branży poligraficznej w Polsce jest dziś dobra i rzeczywiście napawa optymizmem:

Polska jest obecnie największym rynkiem poligraficznym w Europie. Roczne tempo wzrostu sektora oscyluje między 5–6% rok do roku - wynika z raportu „Rynek poligraficzny i opakowań z nadrukiem w Polsce” zrealizowanego przez Polskie Bractwo Kawalerów Gutenberga (PBKG) i międzynarodową sieć firm audytorsko-doradczych KPMG. 


Głównym motorem wzrostu jest eksport. Dla dużych drukarni, udział eksportu w całkowitej sprzedaży dużych podmiotów wynosi aż 42%. To świadczy o wysokiej jakości i konkurencyjności polskich produktów, a także o skutecznej sprzedaży. 


Najszybciej rozwijają się segment opakowań i druk cyfrowy. Pozwala on na poszerzenie oferty na niskonakładowe i spersonalizowane zlecenia, których jest coraz więcej. Prawie co trzecia mała drukarnia uczyniła z druku cyfrowego swoje podstawowe źródło przychodów, wg PBKG. Firma Canon przewiduje, że do 2024 roku rynek cyfrowego druku opakowań i etykiet wzrośnie o 20%. W tym samym czasie, rynek druku cyfrowego ma zwiększyć się aż o 225% w stosunku do stanu z 2013 roku.


Otoczenie makroekonomiczne zdecydowanie sprzyja drukarniom -  polska gospodarka jest we wzrostowej fazie cyklu koniunkturalnego. 


"Przemysł poligraficzny [na świecie] może patrzeć w przyszłość z optymizmem. Po recesji i przejściu konsumentów na komunikację cyfrową drukarnie i dostawcy wykorzystują ożywienie gospodarcze na świecie i znajdują nowe sposoby na wykorzystanie nowych technologii” - podsumowuje Sabine Geldermann, dyrektorka targów drupa w Düsseldorfie, jednego z najważniejszych wydarzeń branży druku, publikacji i przetwórstwa na świecie.

Ten optymizm, wyłaniający się z raportów, analiz, konferencji i rozmów w branży poligraficznej jest coraz mniej ostrożny. Drukarze uwierzyli, że papier jest wieczny. No bo skoro przetrwał kolejne fale smartfonów i tabletów, to chyba nie zniknie?

I może mieliby rację, gdyby problem dotyczył tylko papieru, ale tak nie jest. Branża poligraficzna jest bowiem teraz w samym środku cyfrowego tsunami, które dość brutalnie zmiata spóźnialskich i opieszałych we wszystkich segmentach gospodarki. 

Oto sześć trendów, które kompletnie zmienią (nie tylko) biznes poligraficzny:


1. Cyfryzacja gospodarki


Muzyka i prasa wczoraj, kino, kultura i poligrafia dziś - cyfryzacja kolejnych gałęzi gospodarki postępuje w szybkim tempie. Przedsiębiorstwa działają często po omacku, w nieznanych im dotąd realiach opartych na technologiach cyfrowych, których często nawet nie rozumieją.



Żyjemy w epoce czwartej rewolucji przemysłowej. Jest ona największym megatrendem w gospodarce od lat 70. Charakteryzuje się zanikaniem bariery między ludźmi i maszynami. I nie chodzi tu tylko o chipy wszczepiane w skórę ludzi.

Wszyscy eksperci są zgodni - internet rzeczy, usług, ludzi i danych oraz nowe technologie łączą w niespotykanej skali i kompleksowości świat fizyczny, cyfrowy i biologiczny. To całkowicie przeobraża nie tylko biznes, ale też nasze życie. 



Z jednej strony, niektóre tradycyjne rynki poligraficzne kurczą się lub znikają w wyniku cyfryzacji gospodarki. Oto dwa przykłady z sektora medycznego:
  • do końca 2018 roku mają wejść w życie e-zwolnienia
  • do 2020 roku e-recepty w formie kodu kreskowego wysyłanego przez SMS-y mają zastąpić tradycyjne papierowe recepty. 


Z drugiej strony, internet rzeczy tworzy nowe perspektywy biznesu, jak na przykład zaawansowane technologicznie etykiety UHF RFID, które zawierają elektroniczny chip z pamięcią oraz mini-antenę, za pośrednictwem której następuje emisja danych. Są one coraz częściej wykorzystywane do śledzenia produkowanych towarów (części i podzespołów samochodowych), jak i gotowych produktów na rynkach m. in. w branży przemysłowej, medycznej czy lotniczej.

Etykiety UHF RFID łączą świat fizyczny ze światem cyfrowym, co dowodzi, że drukarnie potrafią znaleźć swoje miejsce na złączu obu światów. 

Internet jest jedną z najszybciej rozwijających się technologii w historii ludzkości. Zmienia reguły gry w biznesie raz na zawsze.
Już w 2011 r.  „The Wall Street Journal” twierdził, że „mamy dziś dwa rodzaje modeli biznesowych: te, które już zmieniły się pod wpływem nowych technologii i te, które się zmienią”. 


W erze cyfryzacji i szybkich zmian, innowacja jest kluczowa dla przyszłości wielu branż, w szczególności dla branż opartych na technologii, jak poligrafia. Wszyscy menedżerowie o tym mówią, niby wszyscy o tym wiedzą, ale przedsiębiorstwa ciągle traktują ten temat po macoszemu i poświęcają innowacji zaledwie 10% czasu. Tylko co dziesiąty pomysł jest brany pod uwagę.

Tę sytuację znakomicie parodiuje rysunek humorystyczny z prasy amerykańskiej: dwaj jaskiniowcy w skórach ciągną taczkę z kamieniami na kwadratowych kołach. Trzeci proponuje im dwa okrągłe koła, żeby było szybciej, ale oni pędzą dalej zbywając go słowami: „Nie, dziękujemy, jesteśmy zbyt zajęci”. 



Przedsiębiorstwa, które będą oszczędzać na inwestycjach w innowacje będą powoli znikały z rynku. I nie chodzi tu bynajmniej o inwestycję w druk cyfrowy, który nie jest dziś już żadną innowacją. Trzeba myśleć o zmianie całego modelu biznesowego, którego unikalność da szansę na stworzenie trwałej przewagi rynkowej.
„Polscy przedsiębiorcy wiedzą, że o rynkowej pozycji ich firm w kolejnych latach decydował będzie stopień zaawansowania w cyfryzację i innowacyjności. Dlatego chętniej otwierają się na współpracę ze start-upami, otwierają własne programy akceleracyjne, ale też więcej inwestują w nowoczesne technologie. Tym, co nadal pozostaje dla nich największym wyzwaniem, jest z jednej strony kadra z odpowiednimi umiejętnościami, a z drugiej skala działania w cyfrowym świecie” - twierdzi, w rozmowie z tygodnikiem „Wprost”, Piotr Łuba, partner zarządzający działem doradztwa biznesowego w PwC.


2. Rozszerzona i wirtualna rzeczywistość



Jednym z elementów przewagi konkurencyjnej (nie tyko) w branży poligraficznej może być, oprócz sztucznej inteligencji i druku 3D, rzeczywistość rozszerzona (Augmented Reality) i rzeczywistość wirtualna (Virtual Reality).

W Augmented Reality wystarczy smartfon i aplikacja, która po najechaniu na odpowiednią ikonę lub inny element graficzny uruchamia materiał wideo lub pokazuje trójwymiarową makietę osiedla mieszkaniowego. W tej technologii wirtualne i interaktywne obiekty nakładają się na obraz prawdziwego otoczenia. Augmented Reality wykorzystywana jest w druku od kilku lat m. in. w czasopismach i książkach, w broszurach deweloperów, producentów samochodów, w raportach rocznych korporacji, lub w etykietach różnych produktów lub na POS-ach, czyli materiałach reklamowych, które wyświetlają na smartfonie np. wideo z przepisem kulinarnym. 



Z kolei Virtual Reality wymaga gogli, by kompletnie przenieść konsumenta w świat wirtualny. Marka Volvo wykorzystała VR przy promocji jednego ze swoich modeli. Przy pomocy specjalnych gogli klient mógł odbyć jazdę próbną nowym Volvo.

Na razie wykorzystanie obu tych technologii ogranicza się głównie do rozrywki, filmu i marketingu, ale w najbliższych latach będą one wykorzystywane na szerszą skalę w takich branżach jak:
  • handel detaliczny (wirtualne przymierzalnie ubrań lub mebli), 
  • medycyna (operacje), 
  • wojskowość (manewry, szkolenia), 
  • lotnictwo (symulatory) 
  • szkolenia na odległość (trener i uczestnicy mogliby przebywać wirtualnie w tym samym pomieszczeniu). 
Potencjał wykorzystania Virtual Reality w biznesie jest praktycznie nieograniczony. Wielu marketerów uważa, że Virtual Reality może zrewolucjonizować m. in. rynek reklamy, marketingu i e-commerce.

Jedno jest pewne - branża poligraficzna nie może ignorować tych technologii, które będzie mogła wykorzystać również w zarządzaniu przedsiębiorstwem, szkoleniach personelu czy komunikacji z klientami.  


3. Ekosystemy biznesowe



Tradycyjne modele biznesowe będą coraz częściej wypierane przez biznesowe ekosystemy cyfrowe. To coś w rodzaju klastra lub konsorcjum, które będzie się składać z firm dostarczających sobie wzajemnie uzupełniających się usług, produktów, także w oparciu o innowacje oferowane przez start-upy, w celu uzyskania efektu skali. Tak powstaną nowe łańcuchy wartości biznesowych. 



Cyfrowa transformacja biznesu będzie obejmować bardzo szeroki zakres zmian i będzie coraz częściej wykraczać poza granice jednej organizacji. Tradycyjne granice między różnymi branżami będę się stopniowo zacierać  - prognozuje firma Accenture w raporcie „Accenture Technology Vision 2018".  



Już dziś można sobie wyobrazić współpracę na dedykowanej platformie cyfrowej między drukarnią z Częstochowy, drukarnią 3D z Radomia, agencją reklamową z Londynu, designerem z Mediolanu i klientem z Francji np. przy produkcji kolekcji zeszytów z figurkami bohaterów „Gwiezdnych wojen”. W dalszej perspektywie czasowej, ten cyfrowy ekosystem może być wspierany, a nawet kierowany w sposób autonomiczny przez sztuczną inteligencję, która zamiast człowieka będzie podejmować decyzje biznesowe.


4. Sztuczna inteligencja



Zapotrzebowanie na sztuczną inteligencję rośnie w zawrotnym tempie. W 2013 r. gotowych do jej wdrożenia było 100 firm, w 2014 r. - 1549 firm, a w 2015 r. - 3409 firm.

W 2017 r. chatboty, te programy komputerowe, które udają człowieka i są wykorzystywane do prostej komunikacji z klientami, pojawiły się w milionach firm na całym świecie. Do zwiększenia ich popularności przyczynił się Facebook, który otworzył  na nie swojego Messengera. W Polsce, TVN promował nową edycję „Milionerów” wykorzystując chatbota w Messengerze. Telewidzowie wysłali do niego ponad 8 mln wiadomości w ciągu dwóch tygodni.

Analizując ostatnie postępy w informatyce i biologii, wynalazca Ray Kurzwell szacuje, że komputer, który może skutecznie udawać człowieka w codziennej rozmowie będzie mógł zostać zbudowany za ok. 1000 dolarów do 2029 r. Taki komputer przejdzie bez problemu tzw. test Turinga, który ocenia zdolności maszyny do posługiwania się językiem naturalnym i udawania myślenia w sposób podobny do ludzkiego. Człowiek w rozmowie z tego typu komputerem nie będzie w stanie zorientować się, że nie rozmawia z innym człowiekiem.



Sztuczna inteligencja nie jest już science fiction, to konkretna, namacalna rzeczywistość. To już nie tylko drony, autonomiczne samochody, inteligentne lodówki, pralki, które same wybierają program, albo termostaty sterujące urządzeniami domowymi. Te urządzenia podłączone do sieci i do chmury obliczeniowej przesyłają dane o tym robią do swojego producenta i automatycznie się aktualizują, uczą i udoskonalają.

To, co dzisiaj nazywamy się sztuczną inteligencją, jest na razie najczęściej tylko jednym z jej elementów. W ciągu najbliższych lat, na rynku pojawi się fala nowych, elektronicznych urządzeń, które będą wykorzystywały o wiele szerzej niż dotychczas sztuczną inteligencję: zaawansowana analiza danych z chmury obliczeniowej, rozpoznawanie mowy, pisma, obrazów czy tłumaczenie języków. Będą one komunikować z ludźmi i między sobą, będą się uczyć i poszerzać wiedzę o naszym fizycznym i wirtualnym świecie.

Sztuczna inteligencja zacznie coraz częściej wspierać ludzi w podejmowaniu decyzji, w pilotowaniu transformacji cyfrowej, a nawet w tworzeniu modeli biznesowych w oparciu o informacje i dane, o których ich właściciel lub klient nigdy nie słyszał. Nowością jest to, że sztuczna inteligencja zacznie sama, bez udziału człowieka, podejmować coraz więcej decyzji.

Instytut badawczy Gartner przewiduje, że sztuczna inteligencja przyciągnie najwięcej inwestycji w cyfrowe innowacje aż do 2025 r.

5. Personalizacja

Personalizacja jest dziś jednym z kluczy do większości grup docelowych w segmencie B2C i B2B. Aż 48% konsumentów kupuje więcej w sklepach, które potrafią spersonalizować doświadczenie zakupowe - wynika z badań firmy HSO.  Aż 63% millenialsów, 58% osób z generacji X oraz 46% baby-boomersów deklaruje gotowość podzielenia się informacjami o sobie z firmą w zamian za rabaty czy spersonalizowane oferty.

Już teraz drukarki cyfrowe mogą dzięki systemowi zmiennych danych drukować krótkie serie, zachowując przy tym wydajność i opłacalność. Chodzi nie tylko o zlecenie na druk mailingu do 100 różnych adresatów, ale też o bardziej zaawansowane działania, jak:
  • drukowanie spersonalizowanych etykiet na transparentnej folii,
  • drukowanie bezpośrednio na butelkach wina, 
  • drukowanie różnych symboli na piłkach golfowych, 
  • drukowanie obiektów w 3D.

..
Personalizacja jutro będzie miała niewiele wspólnego z naszymi dzisiejszymi wyobrażeniami. Wyobraźmy sobie kampanię promocyjną w nowym stylu.

Zamiast wydrukować trzy miliony gazetek, Carrefour czy Biedronka zainwestują w kampanię adresowaną do trzystu influencerów. Inteligentny system, nazwijmy go Lilly, przeanalizuje miliony danych (big data) i sam podejmie decyzję kiedy i do kogo zaadresować kampanię.

Lilly sama wybierze tych trzystu influencerów i wyśle do nich spersonalizowane paczki w sposób jaki uzna za najbardziej adekwatny dla danego adresata. Opakowania paczek będą jadalne, z naturalnych i biodegradowalnych polimerów. Bedą wydrukowane w 3D w ulubionych kolorach i smakach influencerów, z bonem na zakupy na wybrane produkty w środku. 

Uber dowiezie kulinarnej blogerce z Warszawy, w piątek wieczorem, jadalną paczkę w zielonym kolorze ze słodkiej masy polimerowej z dodatkiem wiórków czekolady z orzeźwiającą nutą mięty, wzbogaconą substancjami zapachowymi. W środku będą płatki śniadaniowe i czekoladki od Nestle z zaproszeniem na 3 seanse jogi z mistrzem z Pendżabu. Nie będzie QR kodu kierującego do formularza rejestracji. Wystarczy potwierdzić głosem w Whats Appie lub w facebookowej aplikacji Messenger.

Youtuberowi z Nadarzyna dron zrzuci w ogródku, w przeddzień meczu Ligi Mistrzów UEFA, paczkę o smaku zielonej cebulki, w kolorach Legii z sześciopakiem Tyskiego, czipsami Lays i okularami wirtualnej rzeczywistości do nowej gry o Puchar Europy.


Tak może wyglądać personalizacja, druk i transport w ciągu najbliższych 10-20 lat. Będziemy świadkami stopniowego zacierania się granic między różnymi branżami.

6. Millenialsi

W Polsce jest dziś ok. 11 mln millenialsów, tzn. osób urodzonych pomiędzy 1980 a 1995 rokiem. Mają 25-30 lat, lubią wydawać pieniądze i to oni stają się teraz najważniejszą grupą docelową dla marek.

Rok 2018 może być rokiem, w którym millenialsi jako pokolenie wydadzą najwięcej pieniędzy. Według raportu firmy Accenture millenialsi, zwani też pokoleniem Y, wydają na świecie około 600 miliardów dolarów rocznie. Do 2020 r. liczba ta może wzrosnąć do 1,4 miliardów dolarów. Nic dziwnego, że to oni zaczynają narzucać markom swoje preferencje.

Jacy są millenialsi? 
  • 99% millenialsów nie potrafi się obejść bez korzystania ze smartfona podłączonego do internetu, który jest ich okienkiem na świat - wynika z raportu Kantar MillwardBrown. 70% z nich korzysta z aplikacji mobilnych. To ludzie, którzy niemal od zawsze funkcjonują w sieci. 

  • Bez granic między online i offline. W świecie millenialsów – w przeciwieństwie do świata ich rodziców – nie istnieją granice między „realem” i „virtualem”. Dlatego są oni tej chwili najbardziej aktywnymi klientami rynku e-commerce. Rachunki płacą online.

  • Millenialsi chcą się wyróżniać, za wszelką cenę. Lubią produkty, które można spersonalizować. Nadać im osobisty, unikalny charakter, nawet jeśli kupii go w H&M. Każdy biznes, który odwołuje się do personalizacji, ma u millenialsów szansę na spory sukces.

  • Najważniejszym wyróżnikiem tego pokolenia jest brak chęci posiadania, jak podkreśla „Forbes”. Millenialsi nie odczuwają potrzeby kupna mieszkania, czy samochodu. preferują wynajem. Korzystają z Ubera lub przesiadają się na wynajęty rower. Nie chcą brać kredytów, czy oszczędzać pieniędzy. Wolą je natomiast wydawać.

  • W komunikacji marketingowej, chcą wszystkiego na raz i od razu. Od marek oczekują, że komunikacja z nimi będzie jednocześnie fun, społecznościowa (bo trzeba się dzielić informacjami na Instagramie lub Facebooku), użyteczna, z elementami gry, mobile friendly (obowiązkowo!)  i wizualna… Tak po prostu.

  • Millenialsi postrzegają papier jako produkt staromodny. Dla nich druk ma zapach babcinej naftaliny. Kupują książeczki dla swoich dzieci, ale sami czytają newsy w smartfonie. Dla nich miejsce papierowych gazet i czasopism jest w muzeum. Używają codziennie Whats appa, ale nieraz przez całe tygodnie nie otwierają swoich fizycznych skrzynek pocztowych.
Millenialsi są dla branży poligraficznej o wiele ważniejsi niż by się mogło wydawać. To klienci drukarni. Już teraz pracują jako brand menedżerowie i product menedżerowie w agencjach reklamowych i domach mediowych, które składają zamówienia w drukarniach. W firmach FMCG dysponują naprawdę dużymi budżetami na marketing i reklamę.

Millenialsi pracują też w drukarniach. Ci cyfrowi tubylcy w ciągu najbliższych 10 lat przejmą stanowiska kierownicze w wielu przedsiębiorstwach w Polsce, również w branży poligraficznej. Bedą po obu stronach - jedni będą składać zamówienia, inni będą je realizować. Przedstawiciele pokolenia Y, w ciągu najbliższych 10 lat, będą stanowić 75% pracowników na całym świecie. 


Często zmieniają pracę, bo się nudzą, a organizacja pracy w tradycyjnych przedsiębiorstwach jest dla nich zbyt restrykcyjna. Oni już żyją w cyfrowej rzeczywistości, do której dopiero zmierzają firmy i inne organizacje.

Czytają gazety i słuchają muzyki przez smartfona, kupują w internecie, komunikują przy użyciu Whats App i Messengera, szukają przepisów kulinarnych i instrukcji obsługi urządzeń na Youtube nie w Google, płacą smartfonem, zamawiają Ubera zamiast taksówki, jeżdżą BlaBlaCarem zamiast autobusem dzieląc koszty podróży i wynajmują mieszkanie w Paryżu przez Airnb. W firmach tego nie ma. To duże wyzwanie dla przedsiębiorstw, w których pracują millenialsi. 

Skup się na klientach, nie na konkurencji 
Aby nadążyć za klientami, musicie przestać myśleć w sposób linearny - radzą eksperci światowej klasy - Mark Bonchek, dyrektor ds. przyśpieszania procesów w Orbit & Co i Gene Cornfield, dyrektor zarządzający w Accenture Interactive.
„Dziś klienci oczekują od was, że będziecie tam, gdzie oni, dostarczycie tego, czego chcą, kiedy chcą i jak chcą. Kiedy przeglądają w internecie waszą stronę internetową, oczekują, że przeglądając ją kolejnym razem na tablecie czy telefonie albo rozmawiając ze sprzedawcą w waszym sklepie, oddziale czy call center, podejmiecie z nim komunikację w punkcie, w którym oni ją zakończyli. Biznes zaczął przypominać trochę grę hazardową. Jeżeli chcesz wygrać, musisz być elastyczny” - piszą Mark Bonchek i Gene Cornfield w w artykule pt. „Skoncentruj się na tym, by nadążyć za klientami, a nie za konkurencją”, opublikowanym w „Business Harvard Review".

Ich zdaniem, jeżeli menedżerom zależy na tym, by nadążyć za klientami, nie mogą koncentrować się na skłanianiu ich do robienia tego, czego oni oczekują od klientów, ale na pomaganiu klientom w zrobieniu tego, czego oni, czyli klienci, chcą.

Użytkownik jest najważniejszy - ci, co pracują w Google, wiedzą o tym dobrze. Kiedy Google uruchomiło Gmail w 2004 roku, wiele osób uważało, że to błąd. Na rynku były dziesiątki produktów tego typu, w tym kilka o ugruntowanej pozycji. Czy świat potrzebował innego bezpłatnego serwisu internetowej poczty elektronicznej?

Ale ludzie z Google mieli inny pomysł: podłączyć Gmail do chmury. Uważali, że istniejące produkty nie są wystarczająco intuicyjne i są zbyt ograniczone. Myśleli, że 2 lub 4 megabajty pamięci masowej to za mało, więc zaoferowali gigabajt.  Google pomyślał, że może to zapewnić użytkownikom lepsze wrażenia i więcej korzyści. Dziesięć lat później Gmail to internetowy serwis poczty elektronicznej numer jeden na świecie, z ponad 900 milionami aktywnych użytkowników.

Jak widać, każdy produkt można ulepszyć, jeśli po prostu skoncentrujesz się na tym, w jaki sposób możesz poprawić życie swoich klientów.  



Szybszy niż dotychczas i kompleksowy charakter zmian w firmach



Jak dostosować firmę do zmieniających się warunków i wymagań rynkowych? Wolno czy szybko?


Ewolucja wydaje się bezpieczniejsza od rewolucji, ale jest wolniejsza. Na dodatek, jak pisze dr Benham Tabrizi, profesor na Uniwersytecie Standforda i autor książki „Skuteczna transformacja”, w przeszłości menedżerowie, którzy próbowali coś zmienić, stosowali tzw. reinżynierię (ang. reengienering). Polegało to na wprowadzaniu zmian tylko w jednym obszarze, np. cięcie kosztów, nowe produkty, strategia.

Tego rodzaju działania okazały się nieskuteczne, gdyż były fragmentaryczne, trwały zbyt długo (zmiany były wprowadzane jedna po drugiej i proces ten był niejednokrotnie wolniejszy, niż zmiany na zewnątrz firmy) i doraźne, a więc nastawione na natychmiastowy, możliwie jak najszybszy skutek.



W dzisiejszych czasach tego typu przemiany są luksusem, na który nie można już sobie pozwolić. W XXI wieku, w erze globalnej gospodarki, zmiany postępują szybciej niż kiedykolwiek wcześniej w historii ludzkości. Cykle innowacyjne są coraz krótsze, innowacji jest coraz więcej. 



Nasza cywilizacja natychmiastowości wyznaczyła sobie za cel wygrać na czasie we wszystkich obszarach działalności ludzkiej. Nie sposób więc nadążyć za nowymi produktami i usługami, głównie elektronicznymi, które pojawiają się jak grzyby po deszczu, powodując jeszcze większą konkurencyjność. 

Dlatego Benham Tabrizi jest zwolennikiem rozwiązań bardziej zdecydowanych i szybszych.

Wg amerykańskiego eksperta, kluczowymi czynnikami skutecznej przemiany są:
  • kompleksowy charakter, 
  • szybkość, 
  • integralność 
  • pełne poparcie wśród kadry zarządzającej i pracowników.

Branżę poligraficzną czekają trzy rewolucje


Przyszłość papieru to nie sam papier, ale ścisła integracja z innymi rozwiązaniami technologicznymi i marketingowymi. Drukarzy czeka nie tyko wymiana starych maszyn offsetowych na nowoczesne cyfrowe drukarki, czy zastąpienie zwykłej farby przez nanodruk czy 3D. Czeka ich proces cyfryzacji, który obejmie wszystkie obszary ich biznesu, od administracji, rekrutacji, poprzez obsługę klienta, sprzedaż i marketing, aż do technologii i zarządzania.



Branżę poligraficzną czekają trzy rewolucje: 
  1. Rewolucja technologiczna - już się zaczęła wraz z inwestycjami w druk cyfrowy i inteligentne opakowania.
  2. Rewolucja cyfrowa, czyli rekonfiguracja całego biznesu. Będzie trudniejsza, bo jest kompleksowa i wymaga kompetencji, których branża w tej chwili jeszcze nie posiada.
  3. Rewolucja mentalna. Ta będzie najtrudniejsza, bo dotyczy zarządzania przedsiębiorstwem, filozofii działania i tworzenia nowych, innowacyjnych modeli biznesowych. 
Te trzy rewolucje ery cyfrowej sprawią, że zmieni się DNA branży poligraficznej, a drukarze przestaną być tylko drukarzami. 


1 komentarz:

aasapolska.pl pisze...

Bardzo dużo ciekawych informacji zauważyłem w tym wpisie.