6 kwietnia 2006

Francja: Komunistyczny dziennik „Humanité" surfuje na fali strajków

Myślicie, że ostatni komuniści żyją i gonią ostatkiem sił jeszcze tylko na Kubie i w Korei Północnej? Błąd. Francuski komunistyczny dziennik „L'Humanité" nie tylko przeżył upadek Muru berlińskiego, ale ma się coraz lepiej.

„L'Huma" odbił się niespodziewanie dzięki dwumiesięcznej fali protestów i strajków przeciwko ustawie wprowadzającej łatwiejsze zasady zwalniania pracowników we Francji (CPE).

Wydanie z 29 marca, dzień po fali strajków i manifestacji, sprzedało sie o 30% więcej w Paryżu i na przedmieściach. Numer z 31 marca - o 25% lepiej, ku radości 60 dziennikarzy tworzących gazetę.

„Czytelnicy poszukują mediów o silnej identyfikacji, inicjujących debaty, bo ludzie szukają w życiu odnośników" - wyjaśnia, cytowany przez wczorajszy „Le Monde", Patrick Le Hyaric, dyrektor dziennika, który przez dziesiątki lat był sowiecką maszyną do prania mózgów.

Na początku marca, „L'Huma" - trzeci obok „Le Figaro" i „La Croix" francuski dziennik, któremu stuknęło 100 lat -, uruchomił nawet swój tygodnik, „L'Humanité Dimanche". Dwudziestu pięciu dziennikarzy, cena 2,50 euro. Dwa pierwsze numery sprzedały się w ilości 120.000 egz., następny - 90.000 egz., podczas gdy wystarczyło 80.000 egz., by osiągnąć równowagę finansową - twierdzi Le Hyaric.

Komunistom z „L'Huma" nie tylko udaje się sprzedawać swoją gazetę, w przeszłości symbol bałwochwalczego kultu Stalina i ZSRR, ale też nakłonić Francuzów do wspierania ich datkami. Na apel „L'Huma" o 2 mln euro, w połowie marca znalazło się aż 5.100 darczyńcow, którzy wpłacili - zawrotną jak tego rodzaju cel - kwotę 900.000 euro.

Czyżby Francuzi mieli aż tak krótką pamięć? Zapomnieli o historii i (o)błędach organu Komunistycznej Partii Francji?
„Od stu lat L'Huma niesie w masy (aktualizowane) komunistyczne słowo. Nic nie zmogło tej gazety. Ani wstrząsy ideologiczne, ani kryzysy polityczne, ani konwulsje finansowe. Nie wytrzymała jedynie, jak zresztą wszystkie organy partyjne, zmierzchu partii i ciągle wraz z nią zapada w zapaść ideową i polityczną" - pisał w 2004 r. znany komentator „Gazety Wyborczej" i belgijskiego „Le Soir", brukselczyk Leopold Unger.
„Historia L'Huma byłaby patetyczna, gdyby nie była tak pełna nienawiści. Popisywali się w niej "ideolodzy", od Thoreza i Marchais'go po Castro czy Ho Szi Mina; drukowali pisarze i artyści: Aragon, Eluard, Neruda, Picasso, długa galeria świadomych albo manipulowanych "poputczyków" [tym, którym chwilowo było po drodze z komunistami - red.]. Dla wszystkich, L'Huma była największą trybuną propagandy komunistycznej i pro-sowieckiej na demokratycznym Zachodzie" - dodaje Ungier.

O tym wszystkim Francuzi chyba zapomnieli. „L'Huma" nie jest już co prawda gigantyczną „bezlitosną maszyną wojny ideologicznej i prania mózgów"- jak pisał Ungier -, która tuż po wojnie, sprzedawała się w półmilionowym nakładzie.

Ale to jeden z nielicznych dzienników we Francji, któremu udało się zwiększyć sprzedaż w 2005 r. , do nieco ponad 50.000 egz. (+5,7 %), wg OJD, odpowiednika naszego ZKDP. Sukces potwierdzony w pierwszych miesiącach tego roku, z 2% wzrostem, jak twierdzi Le Hyaric.

Tak, Francuzi mają zdecydowanie krótką pamięć.

> Tag: , , ,

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Bardzo ciekawy blog. Będę tutaj zaglądał na pewno częściej! Pozdrawiam!
tapety na pulpit