Cztery sposoby jak lepiej poznać swoich czytelników

Jak lepiej poznać swoich czytelników? Brad Dennison z Associated Press Managing Editors (APME) proponuje cztery skuteczne i sprawdzone sposoby. Oto one:

1. Grupy czytelników
. Stworzyć grupy składające się z 10-15 czytelników. Powinny się spotykać na 90 min. co miesiąc. Żadnych lokalnych notabli, tylko przeciętni czytelnicy.

Cel spotkań: poznać opinie czytelników na temat gazety. Co 3-6 miesięcy skład grup powinien się zmieniać.

W skład grupy powinni wchodzić m. in. obecni i byli prenumeratorzy. Otrzymają propozycję darmowej prenumeraty na okres uczestnictwa w „pracach" grupy. Każde spotkanie powinno być opisywane w gazecie, z mocną zajawką na okładce. A dlaczego nie zaprosić jednego z uczestników do opisania swoich wrażeń w gazecie?

Można też stworzyć oddzielnie grupę młodych czytelników, jak amerykańska „Janesville Gazette".

2. Spotkania czytelników z redakcją. Co kwartał, dziennikarze rozmawiają ze swoimi czytelnikami. Cel: lepiej rozpoznać problemy czytelników i poznać ich opinie o gazecie. Myślę, że takie spotkania dobrze też zrobią dziennikarzom, z których część traci nieraz kontakt ze swoim czytelnikiem i zaczyna pisać pod notabli i co bardziej lubiane źródła informacji.

3. Ankiety. Regularnie, systematycznie pytać o zdanie czytelników o gazecie poprzez ankiety online. Dla zainteresowanych polecam amerykański serwis Zoomerang.com. Duży profesjonalizm.

4. Nauka.
Uczyć czytelników jak funkcjonuje gazeta. Dobrym sposobem na to jest zapraszanie czytelników do redagowania gazety, na przykład jako „Redaktora dnia".

W Polsce w miarę regularnie robi to „Gazeta Olsztyńska", której nawet nie musiałem do tego przekonywać. To bardzo innowacyjna redakcja i praca z nią jest dla mnie zawsze dużą przyjemnością.

„Nowa Trybuna Opolska", którą przekonał do tego Jeff Mignon, mój przyjaciel i wspólnik z 5W Mignon-Media, zrezygnowała z zapraszania czytelników do pełnienia roli „Redaktora dnia". To błąd.

Coś się dzieje w „Gazecie Wyborczej", gdzie powstała dwuosobowa komórka bencharkingu i analiz nowoczesnych trendow. To oni namówili m. in. redakcję do zorganizowania rewelacyjnej akcji „Desant na Europę". Nie wątpię, że praca tych dziennikarzy będzie miała wpływ i na dziennikarzy i na czytelników „Wyborczej" (choć ostatnio, ku mojemu rozczarowaniu, niewiele słychać o ich pomysłach).

A co Państwo myślicie o systematycznym włączaniu czytelników nie tylko do redagowania, ale też do oceniania gazety i rozmów z dziennikarzami?

> Tag: , , , ,

Komentarze

Anonimowy pisze…
Włączanie czytelników w systematyczne ocenianie gazety poprzez spotkania bezpośrednie, jest doskonałym sposobem wyczuwania pulsu odbiorców. Piszę to na bazie własnego doświadczenia wyniesionego ze spotkań z Czytelnikami tytułu komputerowego.

Spotkania bezpośrednia są świetnym uzupełnieniem, przeprowadzanych ankiet, czy też dyskusji na forum internetowym czasopisma. Spotkania pozwalają poznać motywy, sposób myślenia i oczekiwania Czytelników. Pojawia się okazja do „wnikliwej obserwacji” w jaki sposób Czytelnicy korzystają z gazety. Dzięki temu redaktorzy „czują”, że piszą do żywych ludzi. Spotkania są szansą na „wyławianie pasjonatów”, którzy mocno identyfikują się z czasopismem, są bardzo krytyczni, mają świetne pomysły na rozwój tytułu.

Wielu pasjonatów zmieniło miejsce siedzenia i zostało redaktorami, „dotleniając redakcję”. Pozytywnym efektem ubocznym jest budowanie trzonu społeczności wokół tytułu.