15.2.07

„Dziennik" wczoraj triumfował, dziś musi się wstydzić



Wpadka „Dziennika". Wczoraj triumfował, dziś musi się wstydzić. Firma badawcza Gemius zdementowała dziś oficjalnie informacje podane wczoraj przez „Dziennik" w artykule „Dziennik.pl triumfuje".

Autorka artykułu, Grażyna Barszczewska napisała, że według „ostatnich badań Gemiusa", serwis Dziennik.pl, zaledwie dwa miesiące po starcie, uplasował się na trzecim miejscu w kategorii serwisów informacyjnych, po obecnych na rynku od wielu lat Onet.pl i Wirtualna Polska.pl.

„Według wyników badania Megapanel PBI/Gemius, realizowanego przez firmę Gemius SA i spółkę Polskie Badania Internetu, serwis Dziennik.pl nie zajmuje trzeciej pozycji wśród witryn zaklasyfikowanych do kategorii 'Informacje, publicystyka, media' " - prostuje Gemius w komunikacie.

„Pomieszanie głupoty z niewiedzą. Autorka nie ma pojęcia ani o internecie, ani o badaniach" - podsumowuje jeden z dziennikarzy redakcji Dziennik.pl. Popełniła co najmniej dwa błędy:
  • Pomyliła badania percepcji serwisu Dziennik. pl wykonane przez Gemius na zamównienie Axela Springera z badaniami Megapanel PBI/Gemius, które są standardem pomiaru oglądalności witryn i aplikacji internetowych w Polsce.
  • Pomyliła profile przeglądarek z internautami. W artykule autorka odwołuje się do badań typu site-centric jako miary oglądalności witryny Dziennik.pl (liczba cookies). Otóż, jak przypomina Gemius, „ miarą oglądalności witryn internetowych, na bazie której powinno się dokonywać oceny wyników oglądalności witryn, jest wskaźnik real users (oznaczający liczbę internautów), a nie cookies (oznaczający liczbę unikalnych profili przeglądarek internetowych)."

Dziennikarze serwisu dziennik.pl nie dopuścili, by ten tekst ukazał się na stronach Dziennik.pl (dlatego nie mogłem go znaleźć, o czym pisałem wczoraj) Ale ukazał się w gazecie papierowej.

Autorka otrzymała zlecenia na laurkę, nie na przekręt. Winę ponosi tu ten kto zlecił, czyli jej szef, i ten, kto nie sprawdził, czyli jej szef.

Czy tego błędu można było uniknąć? Prawdopodobnie tak, gdyby między redakcjami „Dziennika" i serwisem dziennik.pl istniałaby skuteczna komunikacja i gdyby nie były kompletnie oddzielnymi tworami. Wtedy taki błąd mógłby zostać wyłapany na czas.

„Dziennik" powinien opublikować sprostowanie i to nie w lewym dolnym rogu strony (najslabsze miejsce na stronie, którego czytelnicy nie widzą). To nie kwestia wstydu z powodu błędu, ale wiarygodności. Czy opublikuje?



> Wiedzieć więcej:
„Dziennik": Dziennik.pl triumfuje

> Tag: , , , , , ,

17 komentarzy:

Konrad pisze...

tak się po prostu biedna pomyliła? słabo w to wierzę; sprostowanie? hmmm...a jaki procent czytelników w ogóle wie o co chodzi? dotrze tylko, że dziennik.pl jest superancki i wszystkich zjada; poruta

Tom pisze...

Dziennik trumfuje bo wszyscy już powtórzyli te bzdury.
Taka cała strategia - tak długo mówić, że jesteśmy najlepsi, wiarygodni aż wszyscy w to uwierzą.

Marcin Jagodziński pisze...

nawet miałem o tym napisać, ale o czym?

po historii z samolotem papieża, wiarygodność dziennika jest w ok. zera.

http://netto.blox.pl/2006/11/dziennik-wykrzyknik.html

(przypominam, że główny temat w dzień po premierze poświęcili temu, jakim to samolotem podróżuje właśnie papież, tylko, że papież podróżował zupełnie innym samolotem). więc im się po prostu wszystko myli.

Krzysztof Urbanowicz pisze...

- konrad

Sugeruje Pan, że specjalnie dali tekst do napisania dyletantce? Wątpię w to. Ot po prostu głupia wpadka.

Może to jednak ich oduczy pisać laurki dla samych siebie? Bo jak chce się być gazet opiniotwórczą, to trzeba dbać o fason i o poziom, i to przez 365 dni w roku.

Anonimowy pisze...

@konrad + tom. Niestety macie trochę racji. Ludziom zostanie w głowie, że Dziennik jest the best, choć to kompletna bzdura, bo jest raczej odwrotnie. Jego poziom spada, dlatego czytam go coraz rzadziej.

Konrad pisze...

@krzysztof urbanowicz; Pan jesteś idealistą Panie K. ;) - napisz artykuł, że dziennik.pl jest świetny moja droga, bo nas gazeta.pl denerwuje i Ona napisała... a, że bzdury? cóż, kto tam będzie wnikał? no przecież nie czytelnicy papierowego wydania

Krzysztof Urbanowicz pisze...

To nie kwestia naiwności tylko doświadczenia. Wiem, że głupoty zawsze się mogą zdarzyć w każdej redakcji.

Ktoś coś napisze nie sprawdzając, ktoś przez przypadek nie sprawdzi akurat tego artykułu i robi się afera.

Autorka otrzymała zlecenia na laurkę, nie na przekręt. Winę ponosi tu ten kto zlecił, czyli jej szef, i ten, kto nie sprawdził, czyli jej szef.

konrad pisze...

primo: nie napisałem o naiwności, tylko o idealizmie (ja też wierzę, że "jak chce się być gazetą opiniotwórczą, to trzeba dbać o fason i o poziom", ale u nas świadomość społeczna to raczej bardziej moskiewska, niż sztokholmska jeszcze i takie numery cały czas procentują)

secundo: samo zlecenie laurki jest już fatalne (oczywiście GW też się to zdarza)

tertio: a jak szef miał to sprawdzić, jak sam nie ma o tym pojęcia?

Piotr Lewandowski pisze...

Moim zdaniem większą wpadką jest to, że tacy pseudodziennikarze bezmyślnie powtarzają te informacje bez ich sprawdzenia... Krytykujesz innych, a sam nie pokusiłeś się do zweryfikowania tego, co wczoraj napisał dziennik.pl...

Piszesz w komentarzu: "To nie kwestia naiwności tylko doświadczenia. Wiem, że głupoty zawsze się mogą zdarzyć w każdej redakcji." a potem "Ktoś coś napisze nie sprawdzając, ktoś przez przypadek nie sprawdzi akurat tego artykułu i robi się afera."
I to był IMHO strzał w stopę z Twojej strony...
Czasem zastanawiam się co jest gorsze: niewiedza (dziennik.pl) czy bezmyślne kopiowanie (twój wczorajszy artykuł)...

Krzysztof Urbanowicz pisze...

@ piotr lewandowski

Jest dokladnie odwrotnie (jak to sie stalo,zenie zauwazyles tak oczywistych rzeczy?).

1. Zamiescilem post o dzienniku stawiajac akcent nie na sondaz,ale watpliwosci jakie on budzi. Wiedzialem, ze wroce do tematu nazajutrz.

2. Gdyby nikl nie napisal o tym bzdurnym artykule, przeszedlby prawie niezauwazony, tym bardziej, ze nigdy nieukazal sie w necie.

3. Sprawdzilem i w Gemiusie i w dzienniku, czyli u zrodla, o co chodzi i jak do tego doszlo.

Rezultat: temat pojawil sie w necie i jest przedmiotem debaty,chocby na tym blogu.

Lucas pisze...

Sorry, nie rozumiem. To kto ma się tu wstydzić, bloger, który wyciagnął temat czy Dziennik?

Olgierd pisze...

=> Lucas: jak to często bywa, wstydzić powinien się blogger, który takie smaczki wyciąga... ;-)

Anonimowy pisze...

Kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą, ktoś kiedyś tak powiedział ( chyba jakiś Niemiec)

Anonimowy pisze...

insider: Nie jest na trzciem miejscu, jak mówi Gemius, ale nie wiadomo, na którym jest. Tego Gemius nie powiedział. A szkoda! Poza tym mierzy się "cookies", a kto normalny mierzy cookies??? Naprawdę trzeba pomyslec o metodologii badania.

Anonimowy pisze...

Kiedy dziennikarz lub bloger wykaże się refleksem i nagłośni temat, którego nie ma gdzie indziej, to się nazywa news. Tak trzymać!

Anonimowy pisze...

Nie wiem czy warto nagłaśniać takie błahe tematy?

Anonimowy pisze...

Ja też nie wierzę w przypadki. Zrobiła się zadymka i o to chodziło. Nawet ja się dowiedziałem, że dziennik ma "poważny" serwis.