23.2.07

Dział public relations Axel Springer tworzy sztuczne zamieszanie wokół serwisu dziennik.pl

Komedia pomyłek, manipulacja faktami czy sztuczne zamieszanie sprytnie kreowane przez dział public relations Axel Springer Polska? „Fakt" opublikował dziś w w wydaniu papierowym i na stronach internetowych informację o „wielkim sukcesie dziennika.pl, który nie ma sobie równych w internecie".

Po raz trzeci w ciągu zaledwie kilku dni, Axel Springer Polska (ASP), wydawca „Faktu" i „Dziennika", podaje informacje uznane oficjalnie za nieprawdziwe przez firmy badawcze Polskie Badania Internetu (PBI) i Gemius, na badania których się powołuje. Obie firmy oskarżyły ASP o manipulację i zażądały sprostowania. Na razie bez skutku. PBI wysłały też ostry list do prezesa ASP, Floriana Felsa. Na razie bez odpowiedzi.

W rezultacie, zamiast mówić o naprawdę dobrym debiucie serwisu dziennik.pl, polskie tradycyjne media i opiniotwórcza blogosfera mówią - i to dużo - o manipulacji danymi przez ASP. Bo dziennik.pl zadebiutował naprawdę w znakomitym stylu, wyprzedzając w liczbie odsłon, zaledwie w ciągu dwóch miesięcy istnienia, na przykład takie serwisy jak gazetaprawna.pl, pulsbiznesu.pl czy sports.pl. Ale też redakcja dziennik.pl liczy aż 22-25 dziennikarzy.

Czy „Gazeta Wyborcza" napisałaby o sukcesie swojego malutkiego konkurenta gdyby nie było „wpadek"? Nie. Kto zwróciły uwagę na dziennik.pl, który gra w innej lidze i daleko mu do gigantów polskiego netu gdyby nie kolejne „wpadki"? Nikt. Ja też złapałem się na tym, że zamiast pisać teksty o tym jak internet zmienia media, piszę o tym jak dział public relations ASP tymi mediami i czytelnikami manipuluje.

ASP nie kłamie cytując dane z badań, ale cytuje je wybiórczo, pomijając przy tym konkurentów z czołówki internetowego peletonu, akcentuje tzw. unique users (w uproszczeniu: przeglądarki, z których może korzystać kilka osób) z real users (których liczbę oblicza się na podstawie algorytmu biorącego poprawkę np. na możliwość używania jednej przeglądarki przez kilku użytkowników). A to już jest manipulacja.

Nota bene, „Rzeczpospolita" opublikowała dziś tekst i infografikę porównujące liczbę użytkowników (real users - dziękuję Pawłowi za korektę), z którego wynika, że dziennik.pl zajmuje trzecią pozycję wśród internetowych wydań gazet ogólnopolskich:



„Rzeczpospolita" również prezentuje te dane, które przedstawiają ją w jak najkorzystniejszym świetle, ale nie manipuluje kategoriami. Na trzecim miejscu widać dziennik.pl.


W tekście pod wymownym tytułem „Kto rządzi w polskiej sieci", „Gazeta Wyborcza" przypomina jaki jest rozkład sił, precyzując, że chodzi o tzw. real users:

Tak wyglądają opublikowane właśnie wyniki badania Megapanel PBI/Gemius za grudzień ubiegłego roku. Megapanel to tzw. standard - jedyne badanie uznawane przez polski rynek internetowy i reklamowy za wiarygodne i prowadzone według metodologii dostarczającej miarodajnych danych. Firmuje je organizacja Polskie Badania Internetu (PBI) zrzeszająca największych polskich wydawców internetowych.

W rzeczywistości, dziennik.pl, który istnieje zaledwie od dwóch miesięcy, znajduje się nie na jednym z pierwszych miejsc, jak twierdzi ASP, lecz na 181. miejscu w ogólnym rankingu popularności witryn w Polsce (dla porównania - lider wśród tradycyjnych mediów - portal Gazeta.pl jest dziewiąty) i 14 miejsce wśród serwisów informacyjnych (Gazeta.pl jest tu trzecia, po Onecie i Wirtualnej Polsce).

Pierwsza „wpadka" ASP to artykuł w „Dzienniku" z 14 lutego br. Autorka tekstu, Grażyna Barszczewska napisała, że według „ostatnich badań Gemiusa", serwis Dziennik.pl, zaledwie dwa miesiące po starcie, uplasował się na trzecim miejscu w kategorii serwisów informacyjnych, po obecnych na rynku od wielu lat Onet.pl i Wirtualna Polska.pl. Okazało się, że pomyliła dwa różne badania oraz internautów z przeglądarkami. Tylko, że jej tekst „podkręciła" jedna z redaktorek, może na prośbę szefa.

Tę „wpadkę" wychwycił Piotr Zalewski z Internet Standard i Media Cafe Polska (wpis z 14 lutego i wpis z 15 lutego ). PBI i Gemius zdementowały łagodnie informację i poprosiły o jej sprostowanie. Już wtedy czytelnicy Media Cafe nie wierzyli, że „dziennik" zdobędzie się na sprostowanie.

Druga „wpadka" ASP to wczorajszy komunikat prasowy (dziękuję Michałowi). Dział public relations ASP poinformował w nim o znakomitej pozycji swojego serwisu dziennik.pl w internecie, powołując się na badanie Megapanel PBI/Gemius zrealizowane przez Polskie Badania Internetu i Gemius w grudniu 2006. I po raz drugi PBI i Gemius zdementowały tę informację we wspólnym komunikacie żądając sprostowania. PBI wysłał dodatkowo list do prezesa Axel Springer Polska, Floriana Felsa. Artykuł na ten temat opublikował m. in. serwis gazeta.pl.

I wreszcie, dzisiejszy tekst w „Fakcie" to trzecia „wpadka" ASP. Jutro będzie następna „wpadka", bo „Dziennik" szykuje nowy tekst o sukcesach swojego serwisu online.

To nie komedia pomyłek. Wszyscy wpadliśmy chyba w pułapkę grającego tak samo agresywnie jak cały koncern działu public relations ASP. My o tym będziemy pamiętać, ale czytelnicy „Faktu", „Dziennika", dziennik.pl, domy mediowe i reklamodawcy zapomną za kilka dni lub tygodni. A w tej grze przecież chodzi o nich, nie o nas.

> Tag: , , , , , ,

12 komentarzy:

PZ pisze...

Rzeczpospolita na swojej infografice porównuje liczbę użytkowników - real users, a więc oficjalną miarę stosowaną w badaniu Megapanel PBI/Gemius.

Miara taka jak unique users nie jest stosowana w polskim internecie. Można jeszcze mówić o użytkownikach - cookies, lecz są to dane zbierane za pomocą wewnętrznych statystyk, dlatego nie sposób dokonać porównania z innymi witrynami. Nie można też dokonywać porównania między własnym wewnętrznym badaniem oglądalności opartym na cookies, a innymi witrynami z wynikami real users.

Rzeczpospolita prezentuje na swojej infografice dane pochodzące z badania Megapanel/PBI, z którego wybrała witryny należące do dzienników. Nie jest to więc manipulacja. Chyba, że Rzeczpospolita nie uwzględniła serwisu WWW jakiejś gazety, który jest popularniejszy od Rp.pl, GazetaWyborcza.pl i Dziennik.pl. Nie sądzę jednak by tak się stało...

Konrad pisze...

przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać:"a nie mówiłem?" ;)

Anonimowy pisze...

Nie rozumiem w czym rzecz. Dziennik.pl obral taka, a nie inna metode, co sie Panstwu nie podoba. Macie do tego prawo. Dziennik.pl nie jest zainteresowany do porownywania sie do jakichkolwiek witryn internetowych, bo chyba nie o to tu chodzi. Porownuje sie do witryn "niusowych". I ma do tego prawo.
Mam wrazenie, ze Pan Urbanowicz zaczyna wpadac w maniere charakterystyczna dla GW, ktora w walce z Faktem i Dziennikiem stosuje bardzo brudne metody.
Z powazaniem
Maciek Majewski

obserwator pisze...

Niestety, Springerowcy słyną z tego, że manipulują danymi w swoich prezentacjach, ofertach i artykułach. W ten sposób wprowadzają w błąd swoich klientów i czytelników.

Polecam np. lekturę uchwał Związku Kontroli Dystrybucji Prasy, w których jednomyślnie piętnuje się praktyki Springera - http://www.zkdp.pl/index.php?d=1&p=1&t=18

Manipulowanie danymi psuje standardy na rynku. Springerowcy robią to bezczelnie - artykuł w Fakcie ukazał się dzień po sprostowaniu PBI i Gemiusa. Widać tu butę i arogancję znaną choćby z tego, jak "Fakt" potraktował sądowy nakaz przeproszenia aktorki Brodzik.

Jak poradzić sobie z kimś, kto uporczywie i złośliwie łamie reguły? Może gdyby PBI dla przykładu zawiesiło badanie tytułów Springera np. na 6-12 miesięcy, to Niemcy by się opanowali? Takie metody stosuje się na Zachodzie np. przy audycie nakładów. To jasny sygnał dla rynku i klientów: ten Pan zrobił kupę w restauracji i dopóki się nie umyje, wstępu do nas nie ma.

Anonimowy pisze...

„Dziennik.pl nie jest zainteresowany do porownywania sie do jakichkolwiek witryn internetowych, bo chyba nie o to tu chodzi"

Jeżeli Dziennik.pl nie porównuje się do innych witryn to skąd można wiedzieć czy jest 3 czy 181? Czy o to chodzi?

Springer to mega-manipulator, o czym pisze obserwator i co pokrywa się również z moimi doświadczeniami

Anonimowy pisze...

Springerowcy traktują Polskę jak Dziki Zachód, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone. Podpisuję się pod rada obserwatora: zawiesić manipulatorów na kilka miesięcy. Obawiam sie jednak, że PBI i Gemiusowi może nie starczyć odwagi...

Krzysztof Urbanowicz pisze...

@ Maciek Majewski „Mam wrazenie, ze Pan Urbanowicz zaczyna wpadac w maniere charakterystyczna dla GW, ktora w walce z Faktem i Dziennikiem stosuje bardzo brudne metody"

Jak Pan wie, ja nie jestem stroną w walce między Agorą a Springerem.

Jestem po prostu zaszokowany manipulacją i totalnymlekceważeniem standardów badawczych i etycznych przez Pana wydawnictwo.

Anonimowy pisze...

Szanowny Panie Krzysztofie,
myli sie Pan, nie pracuje w Axel Springer. Nawet nie jestem w Polsce. Widze jednak, ze sie wylewa duzo pomyj na to wydawnictwo. A nieslusznie. Moze ktos w przyszlosci napisze prace naukowa o korzysciach, jakie pojawily sie wraz z wejsciem Axel Springer na polski rynek wydawniczy. A o tym sie nie mowi.
Co do wczesniejszego komentarza na temat przeprosin Joanny Brodzik, uwazam, ze Fakt zrobil to wprost rewelacyjnie. To byl po prostu majstersztyk.
Z powazaniem
Maciek Majewski

Krzysztof Urbanowicz pisze...

@ Maciek Majewski

Podobnie jak Pan uważam, ze wejście Springera do Polski jest pozytywnym zjawiskiem.

Ale jestem za przestrzeganiem reguł gry obowiązujących w branży medialnej. Springer ich nie przestrzega. Stąd ostatnie wpisy na ten temat.

a0 pisze...

nie badzcie smieszni. biznes to biznes, i tu nie ma swietych. manipulacje robia wszyscy. a ja na tym blogu chetniej bym przeczytal o sprytnym PR axela i case-study tegoz niz jakies brednie ze axel jest fe a gazea jest ok. bo taki bialo-czarny swiat to mozna pokazywac dzieciom.

Anonimowy pisze...

a0 Twoje podejście jest co najmniej interesujące.
Ja, na podobnej zasadzie, chciałbym przeczytać dokładny case study przypadku Constaru. Doskonała strategia, pozwalająca przywrócić na rynek niesprzedane wyroby żywnościowe pochodzenia zwierzęcego przy zachowaniu niskich kosztów i satysfakcji klientów :) Oczywiście w strategii uwzględnić należy ryzyko ingerencji wścibskich mediów, nie rozumiejących zasad rynkowych i nieuznających tego, że "wszyscy odzyskują" zielone kiełbaski.
Smacznego, a0.

obserwator pisze...

Panie Krzysztofie, Axel Springer - niestety - nie przejął się krytyką na Pana blogu i podobnych.

Właśnie czytam informację na Dziennik.pl, że ”Dyrektor kreatywny DZIENNIKA i artystyczny "Faktu" Piotr Grzybowski zdobył prestiżową nagrodę, przyznawaną przez amerykańskie stowarzyszenie Society for News Design. Wielkanocna okładka "Faktu" została uznana za najlepszą na świecie.”
Link: http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=33369

Society for News Design faktycznie ogłosiło już listę złotych medalistów konkursu - ”Faktu” jednak tam nie ma.
Link: http://snd.org/about/news_archive.html?sk=&sn=32887

SND nie ogłosiło jeszcze pełnej listy wszystkich wyróżnionych gazet - srebrnych medalistów, brązowych, wyróżnień honorowych. Być może na tej liście znajdzie ”Fakt”?

Jednak pisanie, że jego okładka ”została uznana za najlepszą na świecie” jest nadużyciem.

Mam wrażenie, że Springer zachowuje się jak XX-wieczni propagandyści: powtarza kłamstwa i półprawdy po kilka razy, bo liczy, że niektórzy i tak w nie uwierzą.

Wygląda na to, że apele bloggerów i ludzi mediów o etykę w tym biznesie nie odniosły żadnego skutku.