22.1.08

Co to jest web 3.0



Ciekawe wideo (po angielsku) o następnym etapie rozwoju internetu - Web 3.0, który prawdopodobnie będzie semantyczny. Manu Sporny, prezes Digital Bazar, wyjaśnia obraz(k)owo co to jest i jakie będą jego możliwości.

> Źródło: Digital Bazar (via YouTube)

> Wiedzieć więcej:
> Tag:

Koniec domu prasy regionalnej Mediatak

Dziś potwierdziły się oficjalnie informacje Media Cafe Polska o rozpadzie domu sprzedaży prasy regionalnej Mediatak.

Po sześciu latach istnienia, Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Wspólników Mediatak podjęło dzisiaj jednogłośną uchwałę o rozwiązaniu spółki i otwarciu procesu likwidacji. Oznacza to, że wszystkie wierzytelności spółki zostaną zaspokojone, a majątek stały spółki będzie sprzedany - poinformowała Polskapresse w komunikacie.

Uchwałę podjęli przedstawiciele właścicieli Mediatak:
  • Mecom Holding Poland A.S.
  • Polskapresse Sp. z o.o.
  • Rheinisch-Bergische Verlagsgesellschaft.

Likwidatorem spółki jest Paweł Paśnicki, prezes Mediatak Sp. z o.o. Obsługę tytułów regionalnych, które reprezentowało Mediatak przejęło Biuro Reklamy Polskapresse i Biuro Reklamy Mediów Regionalnych.

Bezpośrednią przyczyną rozpadu Mediatak jest uruchomienie przez Polskapresse w 2007 r. ogólnopolskiego tytułu „Polska The Times"*, do którego nie dołączyli dwaj pozostali udziałowcy Mediatak: Mecom i Rheinisch. Nowy dziennik Polskapresse stał się więc konkurencyjny dla dzienników regionalnych wydawanych przez Mecom i Rheinisch, co przypieczętowało los Mediatak. Dom prasy regionalnej nie mógł jednocześnie pozyskiwać reklamy dla konkurencyjnych dzienników.

Po tekście pt. „Czy Mediatak rozpadnie się jutro?" opublikowanym na blogu w czerwcu 2007 r., kancelaria prawna wynajęta przez Mediatak straszyła Media Cafe Polska reperkusjami prawnymi jeśli nie przestanie pisać o potencjalnym rozpadzie Mediatak.

Jeden z adwokatów tej kancelarii zażądał nawet zdjęcia z blogu tekstów sugerujących, że Mediatak jest w stanie likwidacji lub jest zagrożona likwidacją i suputując, że chodzi o „nieuczciwą konkurencję" ,i że „zostały [one] upublicznione w celu wyrządzenia szkody Mediatak i jej Wspólnikom". Zastanawiałem się nawet czy nie opublikować tych surrealistycznych dokumentów na blogu, by pokazać jak prawnicy mogą narazić siebie i swojego klienta na śmieszność.

* „Polska The Times" łączy w sobie sześć istniejących tytułów regionalnych (Dziennik Bałtycki, Dziennik Łódzki, Dziennik Zachodni, Gazeta Krakowska, Gazeta Wrocławska, Głos Wielkopolski), jedną nową edycję warszawską, jedenaście nowo utworzonych wydań w regionach, gdzie nie było dotychczas gazet tego wydawnictwa oraz jeden zewnętrzny tytuł nie należący do Polskapresse, a współpracujący - „Kurier Lubelski".

> Wiedzieć więcej o Mediatak:

> Wiedzieć więcej o „Polska The Times"
> Tag: , , , , , , , , , ,

8.1.08

Dziś o godz. 22.00 w Tok FM audycja o tym, jak pisać blog, by być czytanym

Jak pisać blog, by być czytanym- o tym będziemy rozmawiać z Cezarym Łasiczką w dzisiejszej audycji W sieci sieci", na antenie Tok FM (97,7 FM w Warszawie, godz. 22.00-23.00).



> Tematy poprzednich audycji:

  1. Fantastyczny świat Second Life (8 maja 2007)
  2. Web 2.0 - nowe pokolenie internetu (15 maja 2007)
  3. Najlepsze serwisy Web 2.0 na świecie (22 maja 2007)
  4. Blogi i blogosfera w Polsce i na świecie (29 maja 2007)
  5. Jak zarabiać na blogach? (5 maja 2007)
  6. Serwisy plotkarskie podbijają polski internet (12 czerwca 2007)
  7. Boom na wideo w internecie (19 czerwca 2007)
  8. Dziennikarstwo obywatelskie (26 czerwca 2007)
  9. Czy internet pożre prasę? (3 lipca 2007)
  10. Jak wykorzystać wiki, stronę internetowa, którą każdy może tworzyć, edytować i zmieniać bezpośrednio za pomocą przeglądarki internetowej? (10 lipca 2007)
  11. Czy RSS jest przyszłością internetu i nowych mediów? (24 lipca 2007)
  12. Seks w internecie (31 lipca 2007).
  13. Jak działają i jak wykorzystać sieci P2P, czyli "peer-to-peer", służące do wymiany i współdzielenia plików w Internecie (7 sierpnia 2007)
  14. Creative Commons (17 sierpnia 2007) - Alek Tarkowski.
  15. Firma 2.0, czyli o rewolucji, która czeka nasze firmy (21 sierpnia 2007).
  16. Serwisy społecznościowe w Polsce (11 września 2007).
  17. Serwisy społecznościowe na świecie (18 września 2007).
  18. Czy można czuć się bezpiecznie w sieci? (29 września 2007) - Krzysztof Młynarski
  19. Blogi firmowe w Polsce i na świecie (16 października 2007)
  20. Komunikatory - jak zmieniły nasze życie? (30 października 2007) - Edwin Bendyk
  21. Biznes klonów, czyli jak można zarobić na kopiowaniu innych w internecie (6 listopada 07)
  22. Jak zarobić w sieci nie mając bloga, ani strony internetowej (13 listopada 07).
  23. Web 3.0, czyli web, który myśli (4 grudnia 07)
Na podstawie poprzednich wtorkowych audycji powstały m. in. teksty:
> Tag: , , , , Tok FM

7.1.08

"Korporacje medialne coraz powszechniej wykupują przedsiębiorstwa internetowe oparte na treściach tworzonych przez użytkowników"

Wynagrodzenie za teksty pisane przez amatorów, współpraca między zawodowymi dziennikarzami i amatorami, krytyka zawodowych dziennikarzy i pochwała amatorów - to cztery główne wątki, jakie pojawiły się w dyskusji po wpisie pt. „Zawodowi dziennikarze przestaną lekceważyć amatorów, bo będą zmuszeni z nimi współpracować" w Salonie 24, gdzie prowadzę mój drugi blog, Media 3.0.

Oto najciekawsze fragmenty tej pasjonującej dyskusji:


1. Wynagrodzenie za teksty pisane przez amatorów

Karol Jakubowicz: „Szczególnie znamienną formą przełamywania barier między nadawcami i odbiorcami jest coraz większe zainteresowanie nadawców radiowych i telewizyjnych (często odpłatnym) wykorzystywaniem materiałów nadesłanych przez odbiorców, oraz tworzenie przez nich specjalnych programów bądź nawet kanałów, służących publikowaniu user-created content (UCC). Korporacje medialne coraz powszechniej wykupują przedsiębiorstwa internetowe oparte na UCC, włączając je do zakresu swojego działania. W 2005 r. News Corp. nabył MySpace, Viacom/MTV kupił Film, w 2006 r. Sony kupił Grouper (wideo), Viacom/MTV kupił Atom Films (gry, filmy, animacja) i Quizilla.com (teksty, quizy, zdjęcia), Yahoo kupił Jumpcut (wideo, montowanie własnych nagrań), natomiast Gogle nabył YouTube i Jotspot (wiki). Tak się często kończą sny o emancypacji jednostki, Przychodzi ktoś z milionami, czy miliardami dolarów, kupuje nową „przestrzeń swobody” i zaprzęga ją do robienia zysków, często przy okazji wycinając to, co niedochodowe".

barracuda barracuda.salon24.pl: „Prosze zwrócić uwagę, że amator nie jest opłacany i nie ma żadnego interesu w tym aby się nadmiernie wysilać dokumentując i udowadniając swoje teksty.Ale jeśli ktoś mu za taki trud wypłaci stosowną gratyfikację to czemu nie ???".


2. Współpraca między zawodowymi dziennikarzami i amatorami

Karol Jakubowicz: „Rozumiem fascynację dziennikarstwem obywatelskim, bo to rzeczywiście fundamentalna zmiana jakościowa, rzeczywiście bądź tylko pozornie (to się jeszcze okaże) realizująca odwieczne marzenie o tym, by każdy mógł przemawiać do wszystkich. W latach 60. i 70. ukuto pojęcie "prawa do komunikowania", czyli prawa pozytywnego, w odróżnieniu od "wolności słowa", która jest prawem negatywnym, wolnością, a nie prawem, którego realizację ma ktoś (czyli państwo) zapewnić. Wtedy wyobrażano sobie, że wzdłuż autostrad powinny co kilkadziesiąt kilometrów być studia radiowe i telewizyjne, tak, by ktoś, kogo najdzie chęć zwrócenia się z orędziem do ludzkości, mógł to zrobić. Internet jest właśnie gwarancją "prawa do komunikowania" dla każdego, kogo stać na komputer i zdobycie kompetencji komunikacyjnej do tego potrzebnej. Autor słusznie postuluje współpracę mediów z dziennikarzami obywatelskimi (czyli formę neo-intermediacji), a nie puszczenie tych dziennikarzy na żywioł, bo ktoś musi ich doniesienia przesiać, nadać im jakiś porządek itp. Pamiętajmy jednak starą maksymę: gdy wszyscy mówią, to nikt nie słucha".

andy salski.salon24.pl: „Nie jestem pewien, że zawodowi dziennikarze przestaną lekceważyć amatorów. Myślę, że chociaż w jakimś stopniu stanie się to dopiero wtedy, gdy zaczną amatorów doceniać — najczęściej w sytuacjach, gdy będą mogli jakieś materiały wykorzystać w swoim medium. A zwłaszcza, gdy materiały blogerów będę się przekładały na konkretny zysk dla właściciela. Zdjęcia czy wideo tworzone przez internautów przy użyciu nowych technologii na pewno dają dodatkowe szanse na urozmaicenie swojej oferty także i tradycyjnym mediom. A przy znacznie większej współpracy zawodowców i amatorów, na pewno będzie można mówić o wspomnianym przez Pana efekcie synergii".

Andrzej Chrzanowicz podprad.salon24.pl: „Jeśli mówimy już o poważnej współpracy [między amatorami i zawodowymi dziennikarzami] to reguły muszą być następujące: za dział informacyjny odpowiedzialni są zawodowi dziennikarze - dotrą gdzie się da, mają znajomości, informatorów i są wiarygodniejsi niż amatorzy - a za dział analiz, komentarzy - wszędzie tam gdzie mogą dominować i emocje i nie tylko - odpowiedzialni są wszyscy amatorzy i zawodowcy. (...) w dużej mierze to amatorzy są potrzebni zawodowcom, choćby z takiej prostej przyczyny, że amator daje motywacje i napędza do rozwoju zawodowego dziennikarza. Niekiedy amatorzy okazują się ludźmi o bardzo szerokich zainteresowaniach. Dlatego te dwa środowiska się zazębiają i to dzięki nowym technologiom medialnym. Gdyby nie było internetu wątpię czy taka symbioza miałaby rację bytu.".

smilling: „System dziennikarz-blogger-komentator ma jedną niepowtarzalną zaletę. Natychmiast weryfikuje głupotę, służalczość, koniunkturalizm i kłamstwa tego pierwszego. Reszta się mało liczy"

3. Krytyka zawodowych dziennikarzy

Marcin Sawicki marcinsawicki.salon24.pl „Z socjologicznego punktu widzenia warto dodać, że w różnych kulturach ludzie na różne sposoby uczestniczą w życiu społecznym. Anglosasi, a szczególnie Amerykanie, uczeni są do brania czynnego udziału i stowarzyszania się - o czym pisał już w 1831 roku markiz de Tocqueville. (...) różne kultury uczą też różnych metod dyskursu. Bez wchodzenia w te niezwykle ciekawe i złożone zagadnienia należy tylko wspomnieć, że różne narody mają różne tradycje debatowania. Różnice widać choćby po krótkiej wizycie na stronach forum gazety wyborczej, onetu czy salonu24 oraz powiedzmy stronach gazety Guardian. W polskim wydaniu mamy kłótnię i stek obelg, w angielskim wymianę poglądów. Kultura dziennikarstwa jest zanurzona w kulturze danego społeczeństwa i nawet profesjonalny warsztat nie jest w stanie zredukować do cna wpływu społeczeństwa i kultury, w której dziennikarz się wychował i żyje. W tym wypadku kultury, moim zdaniem, nie sprzyjającej".

ewaen ewaen.salon24.pl: „Wymienił Pan w 8 punktach wady jakie popełniają piszący amatorzy. Zabrzmiało to w kilku przypadkach jak mocna ironia, ponieważ można je spokojnie odnieść do konkretnych przypadków uprawiania dziennikarstwa zawodowego w Polsce".

Emisariusz IV RP kluby-iv-rp.salon24.pl: „Ja [w Salonie 24] widuję teksty, jakich nie ma np w FAKCIE, jakich nie jest w stanie w życiu napisać np. Łukasz Warzecha (...). Słowem amatorzy niektórzy to zawodowcy, ale nie biorą kasy za teksty, na RAZIE :)"

grześ tecumseh.salon24.pl: „(...) dobrze [dyskutować] mało kto potrafi, i widać to znakomicie w S 24, widać też jak profesjonalni, w salonie tzw. czerwoni dziennikarze nie umieja gadać (sa wyjątki). By gadać bez argumentów ad personam, bez manipulacji, bez emocji nadmiernych, bez etykietek, bez obrażania, bez uogólnień niepotrzebnych czy uproszczeń trzeba się nieźle postarać".

4. Pochwała amatorów
Krzysztof_z_Prowiincji: „Wystarczy sam S24, by przekonać się, iż cała masa polskich dziennikarzy do pięt nie dorasta wielu blogerom, zarówno pod względem warsztatu, jak i rzetelności faktograficznej. O wnioskowaniu logicznym nie pomnę".

Infidel przesmiewca.salon24.pl: „(...) byłoby miło gdyby ktoś (...) zapoczątkował zmianę dość kłopotliwej dla zawodowców reguły na salonie24, że osoby zarabiające piórem są wyróżnione spośród rzeszy amatorów zdjęciem, 'czerwonym' paskiem u góry ekranu, a przede wszystkim 'handicappem', który powoduje że każdy tekst autora z czerwonym paskiem od razu z automatu ląduje na Stronie Głównej. Opisana zasada powoduje, że lekceważycie sami siebie, więc nikt nie wierzy, że zawodowy dziennikarz legitymuje się większymi zdolnościami niż przeciętny blogger Kowalski. W mojej ocenie Galopujący Major wyprzedził o wiele długości wielu zawodowych żurnalistów".

Dzierzba dzierzba.salon24.pl: „Na pewno faktem stało się, że amatorzy tworzą treści, które za pośrednictwem portali typu Salon24 mogą dotrzeć do wielu odbiorców. Dla mnie jest to podstawowa zaleta tego typu przedsięwzięć, bo nie ukrywam, że największą (poza samym pisaniem) przyjemność sprawia mi możliwość dotarcia do szerokiego grona czyteników. To bardzo egoistyczne spojrzenie, ale tak po prostu mam i gdy widzę swoją notatkę na stronie głownej Salonu lub patrzę jak szybko zwiększa się licznik odwiedzin, moja próżność jest mile połechtana".

> Wiedzieć więcej:

Dziś trzęsienie ziemi w „Rzeczpospolitej"?

Czy Grzegorz Gauden, były redaktor naczelny „Rzeczpospolitej" wraca do wydawnictwa Presspublika? Jutro o godz. 14.00 odbędzie się Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Presspubliki, wydawcy m.in. dzienników „Rzeczpospolita", „Życie Warszawy" i „Parkiet", które ma zmienić skład rady nadzorczej i zarządu spółki - poinformował Onet. Skarb Państwa posiada w Presspublice 49 proc. udziałów poprzez PW Rzeczpospolita, brytyjski fundusz inwestycyjny Mecom - 51 proc. udziałów.

Skarb Państwa planuje odwołać ze składu Rady Nadzorczej Presspubliki Andrzeja Liberadzkiego i Krzysztofa Wąsowskiego. Z zarządu odwołani mają być Tomasz Jakubiak i Mariusz Pawlak. Do zarządu mieliby wejść Elżbieta Ponikło (w 2006 r. odwołana z zarządu spółki po przejęciu przez Mecom udziałów w Presspublice od norweskiej Orkla Press) i Artur Sierant (wydawca „Parkietu"), a do rady nadzorczej - Janusz Reiter.

Według Presserwisu, „za planowanymi nominacjami stoi Grzegorz Gauden, były prezes Presspubliki i były redaktor naczelny 'Rzeczpospolitej' ". „To on miał wskazać ministrowi skarbu Aleksandrowi Gradowi kandydatów do zarządu, a ten podobno już ich zaakceptował" - pisał Presserwis. Według serwisu, po zmianach we władzach Presspubliki sam Gauden miałby wrócić do „Rzeczpospolitej".

Mecom też ma wymienić dziś czterech swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej Presspubliki.

W grudniu, Ministerstwo Skarbu ogłosiło, że są plany sprywatyzowania PW Rzeczpospolita za pośrednictwem giełdy.

W połowie listopada dwaj członkowie zarządu PW Rzeczpospolita złożyli zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa poprzez wywieranie nacisków na szybką sprzedaż udziałów. Naciski miał wywierać na jednego z członków zarządu spółki ówczesny podsekretarz stanu w MSP Michał Krupiński, powołując się przy tym na "wolę Pałacu Prezydenckiego i premiera Jarosława Kaczyńskiego".

Udziały Skarbu Państwa miał odkupić Mecom. Mecom ujawnił, że dostał propozycję odkupienia udziałów w Presspublice, nie zdradził jednak, od kogo.

> Tag: , , , , , , ,

5.1.08

Italianizacja polskich mediów

Czy symbioza między mediami i polityką oraz brak identyfikacji profesjonalnej i etycznej dziennikarzy owocują "paralelizmem politycznym" mediów, czyli bezpośrednim odbiciem w mediach podziałów na scenie politycznej? Czy musi wymrzeć jakieś kolejne pokolenie by dziennikarze stali się jedną twarda skorupą? Czy w W IV RP spin doktorzy PiS przejeli role IV Wladzy? To tylko niektóre z pytań jakie pojawiły się w burzliwej dyskusji pod moim wpisem „W Polsce uniwersyteccy teoretycy myślą za dziennikarzy" w salonie24.pl.

Oto fragment komentarzy, które wydały mi się szczególnie interesujące:

Karol Jakubowicz: „To, co się zdarzyło w mediach krajów postkomunistycznych, teoretycy nazywają "italianizacją mediów", czyli sytuacją, w której ścisłe związki między mediami i polityką, wymienność kadry między tymi dziedzinami oraz brak wyraźnej identyfikacji profesjonalnej i etycznej dziennikarzy, owocują "paralelizmem politycznym" mediów, czyli bezpośrednim odbiciem w mediach podziałów na scenie politycznej. Póki dziennikarze nie oderwą się od piersi polityków i nie zdobędą się na własną, odrębną tożsamość jako grupy zawodowej służącej ludziom i demokracji, póty będziemy mieli obecną sytuację niskiej jakości nawalanki w mediach między ludżmi uważającymi, że są powołani do prowadzenia ludu w jedynie słusznym, przez siebie wybranym kierunku".

„(...) musimy czekać te kilkaset lat, aż nam kultura polityczna i demokracja dojrzeją. Nie stać nas oczywiście na to i powinniśmy starać się nadrabiać zapóźnienie cywilizacyjne jak najszybciej. (...) Polacy mówią do siebie językiem nienawiści. Zaczynamy być tak spolaryzowani, jak np. Węgrzy, podzieleni na dwa nienawidzące się obozy, zwalczające się bez pardonu i bez brania zakładników. Media są, na dobre i na złe, "pudłem rezonansowym" społeczeństwa: trudno wymagać od dziennikarzy bezstronności i chłodnej analizy, gdy wokół toczy się walka na śmierć i życie. Nawet gazety, które niegdyś stawiały sobie wysokie wymogi etyczne, stały się po prostu szczekaczkami. Z przykrością stwierdzam, że dotyczy to m.in. największych dzienników polskich, gdzie zaangażowanie w walkę polityczną daje efekty, jak z czasów PRL-u, gdy każdy, nawet najbardziej niewinny przekaz medialny musiał nieść przekaz propagandowy i 'smrodek dydaktyczny'. Wszystko to cofa nas, zamiast posuwać do przodu".

mr off (mr.off.salon24.pl): „W IV RP spin doktorzy PiS przejeli role IV Wladzy...Czy to wina dziennikarzy? Nie sadze: o ksztalcie mediow decyduja bowiem nie dziennikarze, a redaktorzy, wydawcy, a przede wszystkim wlasciciele. Czyli biznes i polityka". (...) O tym jak rozmawiaja ze spoleczenstwem (i soba) dziennikarze decyduje poziom kultury politycznej w spoleczenstwie, decyduje dlugosc tradycji demokratycznej, decyduja historyczne korzenie narodu i spoleczenstwa... Nasze sa w katolickiej Polsce feudalnej i autorytarnej, pozniej PRL,owskiej... Kultura polityczna to element kultury jako takiej. Jaka ona w Polsce AD 2007 jest i slepy widzi. Spin doktorzy PiS z premedytacja wykorzystali polityczne podzialy wsrod Polakow, jakie stworzyl PRL, Okragly Stol dla swoich gier politycznych dzielac Polakow. Ze skutkiem, ktory widac...".

Andrzej Chrzanowicz (podprad.salon24.pl): „Dzisiaj dziennikarze są [bardziej] podzieleni niż scaleni. Stowarzyszenie dziennikarzy broni tylko swoich członków (i tu też bym miał wątpliwości), prawo prasowe jest archaiczne, a za zmianę zabierają się politycy nie dziennikarze. (...) Brak ducha zaangażowania, ludzi z powołanie (choćby Kapuściński), którzy robili by to z pasji a nie tylko dla pieniędzy. Czy musi wymrzeć jakieś kolejne pokolenie by dziennikarze stali się jedną twarda skorupą? Pewnie tak. Trzeba odseparować polityków od tworzenia mediów".

Pyzol: „Przez kilkanascie lat w tzw. mainstreamowych mediach nie bylo praktycznie zadnych dziennikarzy, reprezentujacych inny od - nazwijmy go: trzeciorzeczpospolitowy szablon mysleniowy i stamtadze dogmaty. Pojawienie sie innych, wypchnietych - wydawaloby sie juz skutecznie w tzw. niszowosc ( ktory to termin n.b. nabral zabarwienia negtywnego, kpiarskiego) wywolalo szok i lawine pomyj ze strony establishmentu IIIRP, w tym takze nalezacych do niego kolegow po piorze. To nie PiS podzielil dziennikarzy, ale rzeczywistosc, tyle ze do 2005 podzial ten byl w glownych mediach nieobecny".

w.s media (cogito62.salon24.pl): „Polskie dziennikarstwo jest śmiertelnie chore od lat tzw.transformacji ustrojowej. Ta choroba to wirus PRL-u, spuścizna komunizmu.Herbert nazwał to "zapaścią semantyczną". (...) Dramatem polskiego dziennikarstwa jest obecna sytuacja, w której ludzie bredzący o wolnym, profesjonalnym dziennikarstwie, są jednocześnie wasalami medialnego układu III RP. Powstaje błędne koło. Bez wyjścia".

Do debaty włączył się też, we wpisie pt. „O dziennikarzach bez lusterek i hamulców" Igor Janke:

„Ja też mam poczucie, że od pewnego czasu przechodzimy poważny kryzys jakości polskich mediów. Ale nie jest to kryzys związany z upolitycznieniem, czy z podziałem środowiska dziennikarskiego. To, że taki podział jest, nie jest niczym dramatycznym. To, że od pewnego czasu toczy się rzeczywista a nie udawana debata, to dobrze. To, że poglądy głoszone przez moich kolegów z „Rzeczpospolitej” nie są już traktowane jak marginesowe oszołomstwo a jeden z ważnych głosów w debacie, to świetnie. To, że środowisko „Gazety Wyborczej” jest dzisiaj tylko jednym z uczestników debaty a nie monopolistą decydującym o wszystkim, to normalnienie sytuacji".


Ale z tą jazdą bez trzymanki, o której pisze Krzysztof, coś jest na rzeczy. Mam wrażenie, że od pewnego czasu , jakieś 3-4 lata, od kiedy niezwykle nasiliła się konkurencja biznesowa na rynku medialnym, poziom warsztatu dziennikarskiego zaczął się obniżać. Coś, o czym wcześniej słyszałem od amerykańskich dziennikarzy, teraz zaczęło być problemem i u nas. Nacisk właścicieli na szybkość i atrakcyjność kosztem jakości i rzetelności".
> Tag: , , , , , , , , ,



W Polsce uniwersyteccy teoretycy myślą za dziennikarzy

Dyskusja z Karolem Jakubowiczem, jaka wywiązała się na temat braku refleksji w środowisku polskich dziennikarzy, zainspirowała mnie do tego wpisu.

Przez wiele lat byłem przeciwny włączaniu uniwersyteckich teoretyków do dyskusji dotyczących technik dziennikarskich i środowiska dziennikarskiego. Co uniwersytecki profesor może wiedzieć o reportażu, albo o technikach wywiadu dziennikarskiego? Niewiele. Teraz myślę, że teoretycy czasem się przydają, bo w takim kraju jak Polska, oni myślą za dziennikarzy.

Przez wiele lat, teoretyczna wiedza uniwersyteckich wykładowców, szczególnie w kraju takim jak Polska, który wraz z innymi demoludami przez ponad 50 lat pozostawał na obrzeżach europejskiej cywilizacji, wydawała mi się zbyt anachroniczna i zbyt niedostosowana do zmian jakie nastąpiły po 1989 roku. Dziennikarze są za młodzi, wykładowcy zbyt wiekowi.

To był punktu widzenia francuskiego dziennikarza, którym byłem do 1999 roku. Moi ówcześni koledzy - francuscy dziennikarze - angażowali się w debaty o swojej roli w społeczeństwie, pisali eseje o mediach, robili programy o innych dziennikarzach, uczyli się i uczyli innych w szkołach dziennikarstwa, nie o dziennikarstwie. Jako młody dziennikarz patrzyłem na nich z pewnym podziwem. Francuskie środowisko dziennikarskie potrafi mówić jednym i donośnym głosem. To prawdziwe lobby, które portafi wziąć swoje sprawy w swoje ręce i skutecznie walczyć o swoje interesy.

W Polsce jest inaczej. Polscy dziennikarze, skupieni na doraźnych celach i zyskach - na dodatek nie tylko z pracy dziennikarskiej, ale też i z reklam -, zachowują się - używając metafory motoryzacyjnej - jak samochód bez hamulców bez przedniej szyby i bez wstecznego lusterka. Włączenie hamulca pozwala na zatrzymanie się i odpoczynek od świata tyranii chwili, w którym żyjemy, umożliwia spokojną refleksję i rzeczową analizę bez emocji. Przez przednią szybę widać to co będzie, we wstecznym lusterku - to co było. A polscy dziennikarze pędzą i pędzą...

Dlatego łatwo ich kontrolować - ciągle obowiązuje socjalistyczne prawo prasowe bez precyzyjnej definicji dziennikarza i z korowodem absurdów, jak autoryzacja.

Łatwo utrudnić ich integrację: zamiast wiarygodnych instytucji środowiskowych i niezależnych instytucji regulujących królują takie dziwolągi jak fikcyjne stowarzyszenia dziennikarzy, Rada Etyki Mediów, czy skompromitowana KRRiT...

Łatwo ich podzielić i upolitycznić, co PiS-owi udało się znakomicie.

Ale - na ich własne życzenie - niełatwo ich przygotować do zawodu w szkołach, które z uporem maniaka uczą nie dziennikarstwa, ale o dziennikarstwie...

Kiedy dziennikarze nie potrafią zadbać o swoje środowiskowe interesy, nie są w stanie wykrzesać z siebie jakiejkolwiek refleksji nt. roli dziennikarza i mediów w dzisiejszym świecie - jedynym wyjątkiem jest tu „Press" - , robią to za nich inni, na przykład uniwersyteccy teoretycy. Ale czy skutecznie?

> Tag: , , , , , , , , ,