6.7.07

Jak dziennikarze obywatelscy odebrali zwodowym dziennikarzom monopol na informację

Strona stworzona przez studentów na Wikipedii o masakrze w amerykańskim kampusie Virginia Tech w Blacksburgu, francuski blog MonPuteaux walczący z niegospodarnym merem, polski blog z Bochni piętnujący dziury w jezdni… To przykłady dziennikarstwa obywatelskiego, które bujnie rozkwita w internecie.

Dziennikarstwo obywatelskie (ang. civic journalism, citizen journalism, franc. journalisme citoyen) lub uczestniczące jest rodzajem dziennikarstwa uprawianego przez amatorów w interesie społecznym - tłumaczy Wikipedia. Ważny jest tu cel: interes społeczny. To właśnie ten cel odróżnia działalność nieprofesjonalnych dziennikarzy od działalności innych twórców treści w internecie. Dziennikarstwo obywatelskie jest w prostej linii kontynuacją online działalności stowarzyszeń, fundacji i innych mniej lub bardziej formalnych grup społecznych.

W przeciwieństwie do tradycyjnych mediów, dziennikarze obywatelscy nie mają ograniczeń związanych z miejscem (jak w prasie, gdzie „strony nie są z gumy", jak zwykli mawiać redaktorzy), ani ograniczeń związanych z czasem (jak w radiu lub w telewizji), ani obowiązku zdobywania czytelników czy słuchaczy. Wydaje się, że są w luksusowej sytuacji, ale tak nie jest. Oni uprawiają najczęściej swoje „dziennikarstwo" po godzinach pracy, walczą o jakąś sprawę, a więc również potrzebują publiczności.

Kim jest dziennikarz obywatelski?
„Dziennikarz obywatelski, to człowiek, który swoją pracę pojmuje jako misję. Celem misji jest odbudowa społecznej infrastruktury. Redakcje obywatelskie opisują rzeczywistość, lecz nie poprzestają na krytycznej rejestracji faktów. Proponując rozwiązania i zapraszając do debaty publicznej, stają się tej debaty ośrodkiem. Lecz nie celem" - piszą autorzy lokalnego portalu Obywatelski.slupsk.pl.
Dynamiczny rozwój dziennikarstwa obywatelskiego jest nierozerwalnie związany z internetem. Dziś łatwiej otworzyć w internecie blog czy forum dzielnicowe niż zarejestrować stowarzyszenie w sądzie. Nie potrzeba statusu, listy członków, ani żadnych innych formalności. Nie potrzeba wysyłać do redakcji faksem komunikatów, które i tak pójdą do kosza, nie potrzeba wydzwaniać do znajomego dziennikarza z prośbą, by coś napisał. Obejdzie się też bez budżetu na promocję swojej działalności.

Internet umożliwia każdemu interaktywne tworzenie i/lub współtworzenie swojej zawartości i jej natychmiastową publikację online. A promocją zajmie się Google lub wyszukiwarka blogowa Technorati. Zrobią to od raz, bez proszenia i nie wezmą za to ani grosza.

Dziennikarstwo obywatelskie opiera się na narzędziach komunikacji jak blog, vlog, forum, wiki… To te narzędzia tworzą galaktykę mediów obywatelskich. Ich boom jest jedną z cech charakterystycznych nowego pokolenia internetu zwanego Web 2.0. Różnią się one od klasycznych tym, że zwykły obywatel przechodzi z roli pasywnego odbiorcy do roli nadawcy, stając się w ten sposób medium.

Stało się to możliwe nie tylko dzięki prostym w użyciu narzędziom i technologiom internetowym, ale też dzięki rosnącej w części społeczeństwa aspiracji do samo-organizowania się i uczestnictwa w procesie budowania demokracji, tej prawdziwej w realnym życiu.

Dziennikarstwo obywatelskie rozwija się w kontekście dwóch kryzysów, które się przenikają:
  1. Kryzysu zaufania do tradycyjnych mediów postrzeganych jako część establishmentu i praktykujących polityczną poprawność. Wbrew pozorom, dziennikarze są często konserwatywni, ale też są zbyt blisko władzy, świadomi przynależności do elity intelektualnej kraju. Łatwiej im nieraz porozumieć się z politykami, niż z czytelnikami.

  2. Kryzys demokracji reprezentatywnej, który przejawia się w spadku zaufania do polityków, postrzeganych jako aferzyści i złodzieje publicznych pieniędzy, oraz w spadku frekwencji na wyborach.

Amerykanin Dan Gillmor, jeden z prekursorów dziennikarstwa obywatelskiego, sformułował w książce „We The Media" (My Medium) tezę, która stanowi dziś podstawy dziennikarstwa obywatelskiego. Ewolucja prasy w XX w. sprawiła, że wielkie media zaczęły zachowywać sę jak drapieżcy - uważa Gillmor.

Miały one monopol na informację i przekazywały ją jak kazanie z ambony. Możliwości interakcji z dziennikarzami były ograniczone: czytelnicy mogli napisać list, wysłać faks, zostawić wiadomość na automatycznej sekretarce, anulować prenumeratę, czy przestać suchać audycji. Według Gillmora, ten system spowodował u dziennikarzy poczucie quasi-permanentnego samozadowolenia i arogancji. Taki system funkcjonował przez wiele lat, teraz się skończył.

Zawód dziennikarza zmienia się. Kiedyś dziennikarze mówili: „oto co ja wiem i co ja myślę". Teraz mówią: „Oto czego się dowiedziałem, co o tym myślicie?".

Za sprawą internetu, tradycyjne media i zawodowi dziennikarze stracili monopol na przekazywanie informacji i opinii. Francuski naukowiec Joël do Rosnay mówi nawet o swoistej walce klas między „infokapitalistami" (elitami i wielkimi rodzinami z kapitałem finansowym i produkcyjnym dominującymi w mediach) a „pronetariatem" - masami, które dzięki internetowi odgrywają coraz większą rolę w globalnym procesie tworzenia i dystrybucji informacji.

W swojej książce „La Revolte du Pronetariat. Des mass media aux media des masses" (Rewolta Pronetariatu. Od mediów masowych do mediów mas) pisze: „Masowa i wspólna produkcja informacji cyfrowych przez pronetarat reprezentuje rewolucję tak samo ważną jak ta z początków ery przemysłowej, której symbolem była maszyna parowa, później intensywna mechanizacja i automatyzacja".

Pionierem dziennikarstwa obywatelskiego jest koreański portal OhMyNews. To największy portal oparty na dziennikarstwie obywatelskim. Jego treść tworzą głównie internauci. Portal został stworzony przez dziennikarza Oh w lutym 2000 roku. Zatrudnia obecnie 90 osób, w tym 65 dziennikarzy, wg „Businessweeek". Dziennikarze redagują materiały dostarczane - odpłatnie - przez swoich korespondentów, dziennikarzy amatorów. Tworzą oni ok. 150 artykułów dziennie.

OhMyNews odniósł wielki sukces: udało mu się przełamać monopol mediów pro-rządowych i zmobilizować południowo-koreańską młodzież na wybory prezydenckie w 2002 r. wygrane przez popieranego przez Ohmynews kandydata - Roh Moo Hyun. Celem portalu było zmienić wizję swiata zdeformowaną przez dominujące, konserwatywne media w Korei Południowej „Zwykli obywatele sami stworzyli medium, które służy ich interesom i wyraża ich własne opinie" - mówi twórca OhmyNews, Oh Yeon Ho. Wielu obserwatorów uważa OhmyNews za specyficzny fenomen Korei Południowej.

Na świecie powstało wiele klonów tego portalu:
  • W USA, dziennikarz Dan Gillmor stworzył Bayosphere, która już nie istnieje.
  • W Europie, największym klonem jest francuski AgoraVox.
  • W Polsce, wydawnictwo prasy regionalnej Polskapresse stworzyło serwis pod nazwą Wiadomosci24. Istnieje też serwis ITink, który jest dziś częścią portalu Pino.pl, należącego do spółki giełdowej CR Media.

Wiadomosci24 i iThink umożliwiają rozwój dziennikarstwa obywatelskiego, ale bynajmniej nie w interesie społecznym. Obie inicjatywy są klasycznymi przedsięwzięciami komercyjnymi nastawionymi na zysk.

Grupa prasowa Polskapresse, właściciel Wiadomosci24.pl, podjęła decyzję o uruchomieniu prac nad portalem w grudniu 2005, kiedy nikt jeszcze nie rozważał projektu ogólnopolskiej gazety. Z czasem pojawił się pomysł nowej ogólnopolskiej gazety budowanej na bazie dzienników regionalnych i szefowie Polskapresse zaczęli myśleć o portalu jako jednym z filarów nowej gazety. Koszty funkcjonowania portalu są niskie, bo internauci piszą za darmo, ale zysków nie ma i prawdopodobnie jeszcze długo nie będzie.

Twórcy iThink kierowali się podobnymi pobudkami: stworzyć darmową maszynkę do generowania ruchu, która będzie samograjem. Udało się.

Czy należy płacić dziennikarzom obywatelskim? - to pytanie pojawie się często w kontekście dyskusji o „darmowej sile roboczej", jaką mieliby być amatorzy tworzący treść, w tym dziennikarze obywatelscy.

„Jest to ważne pytanie i do tej pory na nie jednoznacznie nie odpowiedziano. Nie uważam by trzeba było płacić internautom. Każdy kto współpracuje z gazetą powinien otrzymywać zapłatę. Jednak dziennikarze obywatelscy nie chcą zastąpić tradycyjnych dziennikarzy, chcą jedynie uczestniczyć w debacie i w wymianie informacji, weryfikować to o czym opowiadają dziennikarze. Wierzę że ten dialog jest bardzo potrzebny. Danie im pieniędzy stworzyłoby z nich kastę dziennikarzy obywatelskich, mogłoby to zniweczyć tę piękną rewolucję" - uważa Benoît Rapahël, redaktor francuskiego dziennika „Le Dauphiné Libéré" i autor bloga „Demain, tous journalistes? (Jutro wszyscy dziennikarzami?)"
Moim zdaniem, już w niedalekiej przyszłości amatorzy, w tym niektórzy dziennikarze obywatelscy, staną się, prawie na równi z dziennikarzami, pełnoprawnymi - i wynagradzanymi - aktorami w procesie tworzenia informacji.

Czy chcą czy nie, dziennikarze są skazani na współpracę z amatorami. I niestety wielu amatorów zastąpi zawodowych dziennikarzy i fotoreporterów.

[Napisałem ten tekst przygotowując audycję „W sieci sieci" na antenie Tok FM poświęconą dziennikarstwu obywatelskiemu (wtorek 26 czerwca 2007 r)]

> Wiedzieć więcej o dziennikarstwie obywatelskim:
Tradycyjne media pokochają amatorów szybciej niż im się wydaje
Zawodowi dziennikarze są skazani na współpracę z amatorami
Dlaczego polskie media ignorują dziennikarstwo obywatelskie? Bo go nie rozumieją i się go boją!
Web 2.0 jest nową i być może ostatnią szansą dla tradycyjnych mediów
Tradycyjne media jeszcze nie wierzą, że web 2.0 może im zapewnić przewagę konkurencyjną
Misja Czwartej Władzy: Dziennikarstwo śledcze
Amerykanie wierzą, że blogi i dziennikarstwo obywatelskie to przyszłość
Amerykanie tworzą Kodeks Dziennikarstwa Obywatelskiego
Szwecja: Darmowy dziennik „Metro" uruchamia lokalne portale oparte na dziennikarstwie obywatelskim

> Wiedzieć więcej o serwisach opartych na dziennikarstwie obywatelskim:
23 najlepsze serwisy Web 2.0 na świecie
Portale oparte na dziennikarstwie obywatelskim to przyszłość mediów
Czy portal Wiadomosci24.pl powinien płacić swoim autorom za teksty?
Dziennikarz-amator relacjonuje szczyt w Brukseli dla portalu Wiadomosci24
Wiadomosci24.pl mają już ponad 4600 „dziennikarzy obywatelskich"
Powstał pierwszy w Polsce portal oparty na dziennikarstwie obywatelskim
Stań się reporterem twojego życia we francuskiej telewizji
Portal Warmii i Mazur też będzie płacił swoim internautom za teksty
Posłuchaj co piszą dziennikarze-amatorzy w serwisie iThink


> Tag: , , , , , ,

7 komentarzy:

Mirek pisze...

Jako osoba odpowiedzialna za przekonanie właściciela do uruchomienia wiadomosci24.pl, mogę znacznie bardziej wiarygodnie niż Ty Krzysztofie, stwierdzić że cel jaki nam przyświecał, był znacznie bliższy ideałom dziennikarstwa obywatelskiego, niż to sugerujesz. Decyzja o uruchomieniu prac nad nim zapadła w grudniu 2005, kiedy nikt jeszcze nie rozważał projektu ogólnopolskiej gazety!
To czy te początkowe zamierzenia są realizowane właściwie, to już zupełnie inna sprawa, i nie chcę tego oceniać. Nie mogę jednak akceptować przyprawiania temu szczytnemu zamierzeniu, przsłowiowej "gęby".
Z pozdrowieniami
Mirosław Kowalski

Bogusław Pinkiewicz pisze...

Moim zdaniem Wiadomosci24 nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem obywatelskim. Jest po prostu rodzajem internetowego serwisu informacyjnego robionego przez rzeszę wolontariuszy, którymi zarządza kilku edytorów na etatach. Tak to wygląda. Oczywiście nie odnoszę się do idei powołania tej witryny.

Krzysztof Urbanowicz pisze...

@ mirek

Dziękuję za informację o początkach W24.

Wątpię jednak czy właściciel Polskpresse zamierzał prowadzić działalność charytatywną finansując rozwój tego portalu.

Rozwój W24 jest naturalny:
1. najpierw stworzenie ruchu na stronie, 2. później jego"monetyzacja.

Krzysztof Urbanowicz pisze...

@ mirek

Aha, i nie ma tu mowy o przyprawianiu gęby. Jako zewnętrzny obserwator oceniam po prostu ewolucje portalu.

Jacek Kucharski pisze...

Witam, miło mi, że wspomniał Pan o moim blogu o dziurach w jezdni www.dziury.wbochni.pl. Pragnę dodać, że dzisiaj Bochnia wygląda już zupełnie inaczej, a kolejna władza na bieżąco pilnuje aby sytuacja się już nie powtórzyła. pozdrawiam

Maciek pisze...

Nawiązując do wspomnianej książki "We, the media" - rozpoczęłiśmy niedawno jej tłumaczenie na język polski. Wszystkich chętnych do pomocy zapraszam na stronę: www.media.wikidot.com

Анальная пробка pisze...

Thanks so much for this information is really needed addition!