28.2.06

Jak tradycyjne media mogą wykorzystać nowe technologie, by przyciągnąć nowych czytelników

Coraz więcej gazet i wydawnictw prasowych na świecie korzysta z rozwiązań, które narodziły się na fali modnego trendu zwanego web 2.0. O co chodzi? Web 2.0 to - w największym skrócie - nowa filozofia komunikowania z internautami i - o czym wie niewiele osób - nowa filozofia biznesu medialnego.

W najbliższym czasie w Polsce wystartują dziesiątki nowych projektów zainspirowanych web 2.0. Zdecydowana większość z nich nie jest dziełem tradycyjnych mediów, pogrążonych na razie - z wyjątkiem Agory - w głębokim letargu.

Wystarczy wejść na strony „Polityki", „Rzeczpospolitej, „Pulsu Biznesu" czy na nowo otwarte strony „Gazety Prawnej" (polecam szczególnie jako antyprzykład), bo zdać sobie sprawę z koncepcyjnego opóźnienia i braku zrozumienia jak można wykorzystać web 2.0 i nowe technologie. Z wyjątkiem Agory, tradycyjne polskie media to internetowy skansen.

Często rozmawiam o tym z polskimi wydawcami, próbując nakłonić ich do wykorzystania tych technologii do wypracowania nowego modelu biznesowego. Na razie przekonałem tylko jednego z nich i mam nadzieję, że stworzymy razem wzorcowy website, który przyciągnie i czytelników, i reklamodawców. Moi amerykańscy wspólnicy z 5W Mignon-Media są tym nowym projektem zafascynowani.

Idea web 2.0 polega grosso modo na dzieleniu się wiedzą na szeroką skalę, na współodpowiedzialności za zawartość i na niespotykanej dotychczas interakcji między medium a odbiorcami, czyli internautami. A wszystko to dzięki wykorzystaniu nowych technologii, często darmowych tzw. open source

Pisze o tym ostatni Media Online Daily, cytując ciekawe przykłady wykorzystania technologii. Dziś wydają się skomplikowane, ale - mówię o tym często na blogu - niektóre z nich będą jutro wykorzystywane na szeroką skalę przez prasę i inne tradycyjne media.

Oto cztery przykłady z dwóch najbardziej rozwiniętych pod tym kątem rynków na świecie, amerykańskiego i skandynawskiego:

  • Amerykańki dziennik „The Washington Post" włączył do swoich artykułów on-line funkcje Del.icio.us, które pozwalają na dzielenie się na szeroką skalę ulubionymi adresami internetowymi. Dziennik używa także tzw. trackbacks Technorati. Pozwalają one na wirtualne łączenie artykułów z tekstami z blogów, które mówią o tych artykułach.

  • Amerykański dziennik „New York Times", który jest wg mnie najbardziej zaawansowany wśród tradycyjnych mediów w wykorzystaniu technologii web 2.0, kupił firmę BlogRunner (obecnie AnnotatedTimes.com). Aplikacja - a tak naprawdę zwykły algorytm - stworzona przez tę firmę pozwala na automatyczne generowanie na stronach internetowych rankingu artykułów wg kryterium częstotliwości cytowania ich na blogach.

  • Szwedzki dziennik „Expressen" (Bonnier) otworzył kilka dni temu własną platformę blogów, na tej samej zasadzie co Agora na portelu gazeta.pl.

  • Szwedzka grupa medialna Bonnier skupuje na potęgę, ale dykretnie, popularne i/lub wpływowe blogi.

Czemu to wszystko służy? Przyciągnięciu internautów na strony internetowe. Wchodzą, żeby zobaczyć co nowego i wsiąkają, wciągani przez coraz to bardziej interaktywną treść, której są współautorami.

Wrócę jeszcze wielokrotnie do tego tematu. To przecież jeden z leitmotywów tego blogu.

PS. Przygotowuję tekst o wykorzystaniu idei web 2.0 przez tradycyjne media pod kątem nowego modelu biznesowego. Jeżeli macie Państwo ciekawe przykłady, proszę o kontakt via komentarze lub o mail: urba@mignon-media.com

> Tag: , , ,



Agora myśli o telewizji i ekspansji na Zachód

Jeszcze nie ucichły echa po likwidacji dziennika „Nowy Dzień", który zniknął 21 lutego, kiedy Agora zaczyna już komunikować o swoich nowych, ambitnych planach ekspansji.

„ (...) kiedyś myśleliśmy, że jedynym regionem, w którym można się przyglądać akwizycjom, jest Europa Środkowo-Wschodnia. Teraz uważamy, że warto się zacząć przyglądać Europie Zachodniej. Nie mogę wykluczyć, że do zakupu jakiejś zagranicznej spółki dojdzie już w tym roku", powiedziała Wanda Rapaczyńska, prezes Agory, w wywiadzie dla agencji Reuters.

W zeszłym tygodniu informowałem, że Agora jest zainteresowana zakupem polskich gazet należących do norweskiego koncernu Orkla. Norwegowie mają w Polsce 51% udziałów w spółce Presspublica wydającej "Rzeczpospolitą" oraz 12 dzienników regionalnych.

Szefowa Agory potwierdziła też, że jej spółka myśli o telewizyjnych projektach wykorzystujących technologie internetowe.

Obraz jest kluczem do przyszłości, w sytuacji kiedy mamy szerokopasmowy dostęp do internetu (...). Nie wyobrażam sobie, jak spółka medialna może wejść w przyszłość bez zaangażowania w telewizję", powiedziała Wanda Rapaczyńska.

Agora nie może jednak zrealizować tego planu w drodze kupna, gdyż żadna z dwóch największych telewizji komercyjnych - Polsat oraz TVN - nie jest obecnie na sprzedaż.

W tym roku spółka chce skupić się na obronie pozycji „Gazety Wyborczej", potwierdziła prezes Agory.

Po spodziewanej rezygnacji Michała Sołowowa, wydawcy „Życia Warszawy", z wydania nowego dziennika ogólnopolskiego, na placu boju pozostaje Axel Springer Polska, wydawca m.in. „Newsweek Polska" oraz „Faktu". Jego nowy, opiniotwórczy dziennik ma sie ukazać na początku kwietnia.

Źródło: „Gazeta Wyborcza"

> Wiedzieć więcej: Agora likwiduje Nowy Dzień w nadziei na kupno gazet regionalnych Orkli

> Tag: , ,

„Nowy layout Gazety Prawnej to dobry punkt wyjścia, ale wymaga wielu korekt"

Czy nowa makieta „Gazety Prawnej", która wczoraj ukazała się w nowej formule, jest udana? „To z pewnością krok do przodu. Gazeta jest bardziej elegancka, bardziej uporządkowana, ale nie jest łatwiejsza w nawigacji", ocenia Jacek Utko, dyrektor artystyczny grupy Bonnier, laureat Oskara światowego designu przyznanego przez Society of News Design za layout „Pulsu Biznesu".

Plusy nowej formuły wg Jacka Utko:

  • przejrzystość
  • kolorystyka
  • nowy papier
  • infografika (która choć reprezentuje zaledwie poziom podstawowy, jest solidnie wykonana)
  • typografia jest o niebo lepsza niż poprzednio, ale pozostaje na przeciętnym poziomie i brakuje jej elegancji,
  • ilustracje w pionie - choć trochę sztuczne - wnoszą powiew świeżości.
Minusy:
  • winieta tytułowa jest trochę bez charakteru
  • za malo koloru niebieskiego
  • zbyt mało ilustracji
  • otwarcia sekcji są zbyt słabe, by pomóc czytelnikowi w lekturze
  • górna belka to ciekawe rozwiązania, ale jest jest zbyt monotonna graficznie, by przyciągnąć czytelnika
  • pierwsze strony są lepiej zaprojektowane niż reszta gazety, gdzie graficy nie radzą sobie z kolumnami o dużej ilości elementów.
„Podczas gdy Puls Biznesu mówi o biznesie przez pryzmat ludzi, Gazeta Prawna - przez pryzmat wykresów, używając przy tym ciągle masy tekstu. W tym sensie, najbadziej przypomina mi Rzeczpospolitą, ale sprzed zmiany formuły".

„Nowy layout Gazety Prawnej to dobry punkt wyjścia, ale trzeba do niej wprowadzić jeszcze wiele korekt. Myślę, że nowy redaktor naczelny, który ma doświadczenie z Pulsu Biznesu i Newsweeka (był redaktorem naczelnym obu tych tytułów), będzie w stanie sobie z tym poradzić", podsumowuje Jacek Utko.

> Tag: , , , ,

27.2.06

„Gazeta Prawna" idzie na czołowe starcie z „Rzeczpospolitą" i „Pulsem Biznesu"

„Gazeta Prawna" stawia na gospodarkę, która jest kołem zamachowym dla reklam. Chce być teraz źródłem wiedzy dla wielu ośrodków decyzyjnych w firmie, od księgowych do dyrektorów i członków zarządu, mówi Jarosław Sroka, redaktor naczelny flagowego dziennika Grupy Wydawniczej INFOR, który zmienia dziś swoją formułę graficzną i redakcyjną.

Krzysztof Urbanowicz: Z „dziennika o gospodarce i prawie"
„Gazeta Prawna"staje się dziś „największym dziennikiem gospodarczym". To rewolucja czy ewolucja?

Jarosław Sroka: „Gazeta Prawna" zmienia swoją formułę, merytorycznie i graficznie, ale to raczej ewolucja. Graficznie będzie bardziej przejrzysta i elegancka, bardziej uporządkowana. Obecnie gospodarcze strony „GP" ukazują się na białym papierze, w nowej formule będą już drukowane na nowym, żółtym papierze, bardziej przyjaznym dla oczu. Dziennik będzie miał również bardziej nowoczesne logo.

Zmiana merytoryczna polega na tym, że „GP" chce być teraz źródłem wiedzy dla wielu ośrodków decyzyjnych w firmie, od księgowych do dyrektorów i członków zarządu. Chcemy pozyskać czytelników z najwyższych szczebli zarządzania.

„GP" opierała się dotychczas na trzech filarach: podatki, prawo pracy i prawo gospodarcze. Teraz dokładamy czwarty filar: gospodarkę. Nie oznacza to, że pierwsze trzy filary ulegną osłabieniu. Wprost przeciwnie, nie tylko nie zrobimy nic ich kosztem, ale zamierzamy je zdecydownie wzmocnić.

Mamy jedno motto i ono się nie zmienia: nasza gazeta jest najbardziej użytecznym źródłem informacji. Na bazie tej użyteczności, „GP" wypracowała unikalny model biznesowy, co zapewniło jej 5. miejsce na rynku prasy codziennej, ze średnią sprzedażą na poziomie 82.100 egz. w 2005 r.

KU: „GP" sprzedaje prawie cztery razy więcej od „Pulsu Biznesu”, ale zarabia na reklamie prawie dwa razy mniej niż „Puls”. Czy nowy kurs – a raczej akcent, bo ten kurs widac już od pewnego momentu - na gospodarkę można interpretować jako sygnał i zachętę dla reklamodawców ?

JS: Oczywiście. Przychody z reklamy generowane przez „GP“ były zbyt niskie w stosunku do jej pozycji na rynku prasowym. Ta pozycja była mocno niedoszacowana. Teraz to się zmieni. Zaostrzy się walka z „Pulsem Biznesu" i „Rzeczpospolitą.

Tematyka biznesowa buduje opiniotwórczość i tworzy dobrą pozycję wyjściową do rozmów z reklamodawcami. Gospodarka jest kołem zamachowym dla reklam...

KU: Jak zamierza pan wprawić w ruch to koło zamachowe gospodarki w sytuacji braku kultury newsowej, a co za tym idzie - deficytu ekskluzywnych informacji na stronach gospodarczych „GP“?

JS:
Ta sytuacja już zmieniła się skokowo. Dział Gospodarki został gruntownie przebudowany. Pojawili się nowi kierownicy i dziennikarze. Szukałem i jeszcze szukam ludzi, którzy rokują na przyszłość i chcą wybić się ponad przeciętność. Potrzeba nam dziennikarzy szybkich, otwartych, elastycznych, uniwersalnych, dobrych do moderowania dyskusji, do występowania w telewizji.

Chcę, by „GP“ kojarzyła się z informacją kompetentną, wiarygodną i użyteczną. Teraz stawiamy właśnie na ekskluzywne informacje. Nie będziemy na nie czekać, wyjdziemy po nie z redakcji. Dziennikarze mają obowiązek pozyskiwania własnych informacji.

Osoba, która przychodzi na poranne kolegium redakcyjne i mówi, że ma konferencję, będzie uważana za nieprzygotowaną. Nie zamierzamy się jednak ścigać na newsy. Chcemy je przekuwać na analizy i prognozy, gdyż nasz czytelnik tego potrzebuje najbardziej.

KU: Wysoka kadra menedżerska to wymagający czytelnicy. Czy nowa formuła „GP“ przewiduje dla nich coś specjalnego?

JS: Tak, wysoką jakość informacji. To dla nas szczegolnie ważne. Oprócz głębokich zmian kadrowych, o których mówiłem, stworzyliśmy style book, który precyzyjnie określa zasady pisania i budowy tekstów, leadów i tytułów.

Wprowadziliśmy też nowy system planowania, który kładzie nacisk na większą odpowiedzialność ze strony dziennikarzy. Każde wydanie prowadzone jest teraz przez autonomicznego wydawcę, który buduje poszczególne kolumny we współpracy z szefami działów. Jest kilku wydawców, którzy się zmieniaja. Nowością jest to, że będą oni między sobą rywalizować, co powinno wpłynąć na polepszenie jakości informacji.

Nasza oferta informacyjna jest w nowej formule bardziej atrakcyjna i dla czytelników i dla reklamodawców. Pojawią się nowe dodatki tematyczne (mamy listę kilkudziesięciu nowych pozycji), nowe „niezbędniki“ dotyczące np. nowych regulacji prawnych, będzie cała linia nowych tygodników gospodarczych:

  • poniedziałek - księgowość
  • wtorek - mikro-przedsiębiorstwa
  • środa - menedżerowie
  • czwartek - pracodawcy i służby kadrowe
  • piątek - prawo i życie...
KU: A co z sobotą ?

JS: I tu pana zaskoczę! Na week-end punkt ciężkości przesunie się do internetu. Nasi czytelnicy znajdą wszystko czego szukają on-line. Charakter prawno-gospodarczy naszego serwisu internetowego będzie unikalny. Strony będą aktualizowane co 15 min.

Nowa synergia między wydaniem papierowym a internetem jest istotnym elementem transformacji. Zakładamy ścisłą współpracę między wydaniem papierowym i internetowym.

Uaktywniamy na tym polu naszych dziennikarzy, którzy będą mieli za zadanie pisać do wydania papierowego i do internetu. Nasi reporterzy będą teraz wysyłać informacje do portalu w czasie rzeczywistym, np. o nowym orzeczeniu sądowym prosto z sądu.

Trwają prace nad nowa strategią multimedialną. Myślę, że INFOR już wkrótce pokaże, że jest krok przed konkurencją.


> Inne wywiady Media Cafe:

> Tag: , , , , , ,

26.2.06

SoftBank inwestuje 5,2 mln dolarów w Ohmynews

Japońska spółka internetowo-telekomunikacyjna Softbank inwestuje 5,2 mln dolarów w największy portal informacyjny w Azji, koreański Ohmynews.

Softbank otrzyma w zamian 12,95 % udziałów Ohmynews. To największa na świecie inwestycja w projekt oparty na dziennikarstwie obywatelskim (citizen participatory journalism).

Obie firmy informują w komunikacie o ambitnych planach rozwoju m. in. o rozszerzenia angielskojęzycznej wersji portalu i stworzenia internetowej telewizji.

Ohmynews, stworzony w 2000 r., przeistoczy się dzięki tej inwestycji z interaktywnego w pełni multimedialny projekt, na fali modnego trendu zwanego web 2.0. Tendencja ta opiera się na dzieleniu się wiedzą na szeroką skalę, na idei współodpowiedzialności za zawartość i na niespotykanej dotychczas interakcji między usługodawcą a odbiorcami, czyli internautami, dzięki wykorzystaniu nowych technologii.

Obie firmy deklarują w ramach zawartego na tę okazję aliansu strategicznego wspólną inwestycję w wys. 11 mln dolarów w rozwój OhmyNews, m. in. w Japonii:

„As its first international news venture, OhmyNews International will establish ‘OhmyNews Japan’ before August 2006 in Japan. ‘OhmyNews Japan’ will provide Japanese citizens with a multimedia platform of citizen participation, hence introducing a completely different kind of news media to Japan’s media market that will live up to the spirit of Web 2.0", informują firmy.

Softbank wyrasta powoli na azjatyckiego tygrysa web 2.0. Niecałe trzy tygodnie temu pisałem na blogu o jego inwestycji w pierwszy w Japonii darmowy i interaktywny serwis informacyjny, we współpracy z Agence France Presse (AFP).

Portal nazywa sie AFP-BB News. To coś w rodzaju „wspólnoty pasjonatów aktualności".

Warto obserwować inwestycje Softbanku. Nie ma on pomysłów, ale ma pieniądze i znakomite wyczucie biznesu jutra.

Źródło: Ohmynews (via Jeff Jarvis)

> Tag: , , , ,

Celebrity Maps pokazuje na mapie Google gdzie mieszkają amerykańskie gwiazdy showbiznesu


Gdzie mieszka Pamela Anderson? Gdzie znajdują się rezydencje innych gwiazd? Serwis internetowy Celebrity Maps pokazuje na mapie Google gdzie mieszkają amerykańskie gwiazdy showbiznesu.

Celebrity Maps łączy informacje z Celebrity web i mapy Google maps, ale nie ma żadnego związku ani z jednym, ani z drugim serwisem.

Domów i mieszkań nie widać dokładnie na Celebrity Maps. Można je natomiast zobaczyć na Google Earth (dla Windows 2000/XP i MacOS X 10.3.9+). Na zdjeciu: dom Johna Travolty z jego prywatnymi samolotami.

> Tag: ,


Egoistyczna pasja Jonathana Kellera


Jonathan Keller jest nietypowym fotografem. Dzien po dniu, od siedmiu lat, robi zdjęcia... sobie, a konkretnie własnej twarzy. Zaczął w wieku 22 lat. Dziś ma 29 lat.

Tłumaczy się z tego w FAQ, tzn. Najczęściej Zadawanych Pytaniach.

Zródło: serendipite

> Tag: ,

25.2.06

Jak mały duński dziennik realizuje strategię multimedialną na poziomie lokalnym

W 2002 r. redakcja duńskiego „Nordjyske Stiftstidende" produkowała tylko jedną rzecz: dziennik lokalny. Dziś, tworzy dodatkowo informacyjną stację telewizyjną, która nadaje całą dobę, radio informacyjne, darmową gazetę, informacje na komórkę i stronę internetową.

Marta Stone, dyrektor Ifra Newsplex Training, uważa, że to najlepszy przykład na świecie na tzw. konwergencję.

François Nel dokladnie przeanalizował na swoim blogu pracę redacji „Nordjyske Stiftstidende", w ramach projektu Journalism Leadership Programme realizowanego przez Universytet Central Lancashire w Preston (Wielka Brytania).

Wg niego, sukces Duńczyków opiera się na czterech filarach:

  • leadership
  • strategia
  • planowanie
  • szkolenia.
Nel jest przekonany, że poziom rozwoju technologicznego nie jest tu najważniejszy. O wiele bardziej istotne jest w przypadku duńskiego wydawnictwa jego innowacyjność w podejściu do informacji lokalnej.

Nel nakręcił ciekawy film na ten temat, który polecam.

Źródło: Editors Weblog

> Tag: , , , , , , , ,

Panasonic wciska telewizor do komórki

Skoro można wbudować telefon w aparat, to dlaczego nie wbudować go w telewizor? Albo odwrotnie? Tak zrobił Panasonic w komórce P901iTV, która może odbierać analogowy i cyfrowy obraz TV, by wyświetlić go na LCD. Telefon pracuje pod kontrolą Linuksa.


Obraz telewizyjny wyświetlany jest na ekranie LCD o przekątnej 2,5 cala. Telefon ma współpracować z usługami cyfrowej telewizji. Zdaniem producenta, baterie zapewniają 3 godziny nieprzerwanej pracy w przypadku TV cyfrowej i godzinę dla analogowej.

Ciekawa jest konstrukcja P901iTV: górna część telefonu (z wyświetlaczem) została zamocowana tak, by dało się ją obrócić. Dodatkowo, jeśli obraz jest zaszumiony, użytkownik może skorzystać z wbudowanej anteny kierunkowej.

Matsushita (właściciel marki Panasonic) wykorzystuje w telefonie system MontaVista Linux, gdyż zdaniem producentów sprawdza się on w zastosowaniach mobilnych lepiej niż konkurencja (patrz również artykuł z „PC Computer": Matsushita: linuksowe telefony 3G idą przodem!").


Źródło: „PC Computer"

> Tag: ,

24.2.06

Okulary video do czytania gazet?


Papier elektroniczny nie wszedł jeszcze nawet do użytku, kiedy już niektórzy zaczynają przebąkiwać o jego... następcy. Chodzi o okulary video (video glaces), zupełnie nową technolologię, o której specjaliści nie mówią inaczej niż „rewolucyjna".

To coś w rodzaju e-booka, z monitorem o wysokiej rozdzielczości. Okulary komunikują z interatywnym elektronicznym pisakiem, który pozwala m. in. na przerzucanie kartek gazet lub książek.

Wyposażone są w słuchawki, jak jeden z ekskluzywnych modeli okularów Oakley dla narciarzy. Okulary mogą komunikować z telefonami marki Samsung.

Ten futurystyczny sprzęt będzie sprzedawany przez francuską firmę Orange w cenie 299 euro (361 dolarów). Data jego premiery jest na razie nieznana.

Źródło: Engadget, blog Thierry Klein

> Tag:

Czytelnicy-fotoreporterzy robią zdjęcia dla peruwiańskiego dziennika „El Comercio"

Prasa, szczególnie prasa regionalna i lokalna, coraz częściej stosuje techniki z dziennikarstwa obywatelskiego, by włączyć czytelnika w proces tworzenia informacji.

Ciekawym przykładem tej nowej, światowej tendencji jest peruwiański dziennik „El Comercio“. Próbuje on wciągnąć swoich czytelników do współpracy w charakterze fotoreporterów, by zwiększyć swoją sprzedaż.

„El Comercio“ przeprowadził prostą analizę: wszyscy, lub prawie wszyscy mają dziś telefony komórkowe i aparaty cyfrowe. Większość potrafi zrobić proste zdjęcie. A to oznacza, że ludzie mogą dostarczać materiały zdjęciowe i video do gazety. Część z tych materiałów da się na pewno wykorzystać.

„ Fotografia jest najlepszą drogą do nawiązania współpracy z czytelnikami. Dialog, konwersacja i współpraca to kwestie szczególnie istotne dla naszych czytelników, zwłaszcza młodych”, tłumaczy Juan Carlos Lujan, redaktor internetowy „El Comercio“ i szef tego projektu, cytowany przez Editors Weblog.

Czytelnicy przysyłają dziennie do „El Comercio" od 4 do 6 zdjęć lub krótkich video nagranych z komórki. Redakcja wykorzystuje wybrane zdjęcia w wydaniu codziennym na kolumnie „La Pagina del Lector” (strona czytelników) oraz na swoich stronach internetowych, gdzie zamieszcza też video.

„El Comercio“ próbuje tu upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu:

  • z jednej strony, czytelnicy zaangażowani w tworzenie gazety mogą stać się bardziej lojalni. Wciągną się w tworzenie gazety, wciągną w to swoich znajomych, zbliżą się do gazety.
  • z drugiej strony, gazeta może zyskać na jakości informacji, szczególnie w przypadku informacji lokalnej. Dzięki czytelnikom-fotoreporterom gazeta może dotrzeć do wielu informacji ważnych dla wspólnoty lokalnej, a które mogłyby umknąć dziennikarzom.
W Polsce, dziennikarstwo obywatelskie w prasie raczkuje. Nieistniejący już „Nowy Dzień“ też zaczął zachęcać do swoich czytelników do przysyłania zdjęć. Nie miał jednak z nimi takiej relacji, jaka nawiązuje się, szczególnie po latach, w prasie regionalniej i lokalnej. „Nowa Trybuna Opolska“ i „Gazeta Olsztyńska“ zapraszają czytelników w charakterze redaktora dnia do prowadzenia wydania.

Myślę, że dziennikarstwo obywatelskie może być skutecznym i jednocześnie najtańszym sposobem na zwiększenie, lub zahamowanie spadku sprzedaży w prasie regionalnej i lokalnej. Oczywiście dobrze przemyślane i nie od razu.

Źródło: Editors Weblog

> Tag: , , , , , ,


23.2.06

Agora próbuje jeszcze raz trafić w dziesiątkę

Znika „Nowy Dzień", ale nie jego dodatek telewizyjny. Agora zadecydowała o włączeniu go do „Gazety Wyborczej" od następnego piątku.

„Polubiłeś Nowy Dzien TV? Nic straconego - w przyszły piatek, 3 marca, w Gazecie Wyborczej nowa gazeta telewizyjna, taka jak "Nowy Dzien TV", zachęca zajawka na okładce dzisiejszego, ostatniego już „Nowego Dnia".

Cały czas bardzo wysoko oceniam poziom tego dodatku. Pisałem już o tym w listopadzie ub. roku, a „Nowy Dzień" wykorzystał wówczas fragment mojego tekstu - za moją zgodą - w swojej reklamie (na zdjęciu).

Myślę, że ten recykling wzmocni „Gazetę Wyborczą", która szykuje się na czołowe starcie z nową gazetą Axela Sringera przewidzianą na kwiecień.

> Tag: , , ,

Pierwsze reakcje na koniec „Nowego Dnia"

Polskie media dość wstrzemięźliwie informują i komentują likwidację „Nowego Dnia", który wychodzi dziś po raz ostatni. Spodziewałem się większego zainteresowania tym bądź co bądź największym wydarzeniem w świecie polskich mediów od listopada ub. roku.

Najwięcej informacji na ten temat znalazłem dziś niespodziewanie w Wirtualnych Mediach, najmniej na stronach „Gazety Wyborczej" (która zlikwidowała też możliwość umieszczania komentarzy pod oficjalnym komunikatem o końcu „Nowego Dnia"), tygodnika „Press" i Media Run.

„Gazeta Prawna", która zazwyczaj ma dobre teksty o mediach, opublikowała wyjątkowo skromny artykulik, bez cienia analizy, a „Rzeczpospolita" skupiła się ostrożnie na aspekcie giełdowym decyzji swojego konkurenta.

Wyjątkowa ostrożność tego dziennika wynika w tym przypadu z przyczyn politycznych: Agora jest zainteresowana kupnem grupy Orkla, która posiada 51% spółki wydającej „Rzeczpospolitą", lepiej więc nic nie mówić, niż powiedzieć za wiele. Co ciekawe, w tekście „Rzeczpospolitej" cytowany jest analityk Deutsche Banku, tego samego, który zajmuje się sprzedażą medialnych aktywów koncernu Orkla.

Oto najciekawsze komentarze dnia:


Dorota Stanek, prezes Polskapresse

„Okazało się, ze nie ma gazety środka, nie ma czytelnika środka. Nowy Dzień nie potrafił uwieść czytelników zawartością redakcyjną. Okazało się, że gadżety nie zastąpią gazety (...). Decyzje odnośnie nowych projektów należy podejmować bardzo ostrożnie. Jest to także sygnał dla innych wydawców". Źródło: Wirtualne Media

Julian Beck, wiceprezes Polskapresse:
„Rynek odmówił propozycji Agory i należy przyjąć ten wynik z pokorą. "Nowy Dzień" nie miał sprecyzowanego odbiorcy. Nie wiadomo do kogo był adresowany. Jestem zaskoczony, że tak doświadczony wydawca, jakim jest Agora, nie poradził sobie z projektem. Przykład "Nowego Dnia" pokazuje, że nie da się wprowadzić na rynek gazety jedynie dzięki intensywnej promocji. Trzeba mieć jeszcze pomysł". Źródło: „Press"

Mariusz Ziomecki, Redaktor Naczelny „Super Expressu"
„[Gazeta nie odniosła sucesu] ponieważ zaspakajała wykombinowaną, a nie realnie istniejącą, potrzebę czytelniczą. Formaty funkcjonujące na światowym rynku prasowym nie są przypadkowe. Próba zrobienia tabloidu “ugrzecznionego”, bez tabloidowej ikry – coś jak wódka bez alkoholu albo miłość bez seksu - była aktem arogancji, być może nawet ignorancji. W każdym razie próba działania na rynku z pozycji siły. Takie podejście zwykle kończy się boleśnie. Chcę podkreślić jednocześnie, że 'Nowy Dzień' nie był porażką dziennikarzy, którzy robili gazetę. Zaimponowali nam tempem, w jakim poprawili content po słabym starcie".

Tomasz Wrólewski, Redaktor Naczelny „Newsweek Polska"
„Jestem pełen uznania dla decyzji Agory. Łatwo jest być liderem ciężko jest umieć się przyznać do porażki i zrobić to z godnością. Myślę, że koniec końców to posunięcie wyjdzie Agorze na dobre. Na pewno odbuduje zaufanie inwestorów ostatnio zdezorientowanych co do kierunku rozwoju firmy. Upewni ich, że zarząd nie kieruje się czysto emocjonalnymi względami i wyłącznie próbą zaszkodzenia konkurencji. I kto wie, może to doświadczenie posłuży też redakcji GW do wyciągnięcia wniosku, że ludzie nie zawsze są tacy jak ich widzą redaktorzy. Nie ma czytelnika jakiego wymyślił sobie zarząd Agory decydując się na stworzenie Nowego Dnia". Źródło: Wirtualne Media

Luiza Zalewska - dziennikarka „Newsweek Polska" specjalizująca się w tematyce mediów
„[Gazeta nie odniosła sucesu] Po pierwsze: przegapili wejście Faktu na polski rynek - gdyby wtedy wystartowali z tabloidową wersją ND, mogliby jeszcze o coś walczyć, teraz było za późno.
Po drugie: bardzo słabo wystartowali, mimo iż długo i starannie przygotowywali ten tytuł. Bardzo słaba była kampania reklamowa z dziwacznymi twarzami (mężczyzna reklamujący gazetę wyglądał na niezłego świra i raczej odstraszał niż zachęcał do czegokolwiek). Bardzo słabe były też pierwsze numery - długo nie było wiadomo, do kogo adresowana jest gazeta i kto miałby ją kupować.
Po trzecie: całkowicie chybiona okazała się wiara, że na rynku jest miejsce na tytuł pomiędzy Wyborczą a brukowcami i to taki tytuł, który w warstwie ideologicznej byłby Wyborczą-bis". Źródło: Wirtualne Media

Sobiesław Pająk, analityk CDM Pekao SA
„ To bardzo dobra decyzja. Dziwię się, że Agora, wiedząc o planowanym wejściu dwóch nowych dzienników opiniotwórczych, zdecydowała się uruchomić tę gazetę. To był błąd . Agora musi obronić pozycję Gazety Wyborczej, okrętu flagowego, przed nowymi dziennikami. Inaczej będzie tracić rynkową pozycję. Agora to Gazeta Wyborcza. Bez niej spółka nie miałaby takiej pozycji jak teraz. Pozostałe firmy wchodzące w skład grupy to tak naprawdę tylko dodatki”. Źródło: „Gazeta Prawna".

„Rzeczpospolita"
„Akcje Agory podrożały w środę o 4,9 proc., do 54 zł, w reakcji na ogłoszoną we wtorek decyzję o zamknięciu deficytowej gazety "Nowy Dzień". Jak podkreślają analitycy, decyzja zarządu spółki była pozytywną niespodzianka po ostatnich rozczarowaniach związanych ze słabszymi wynikami w czwartym kwartale 2005 r. i dość pesymistycznymi prognozami na ten rok. Przewidują one słabszy wzrost wpływów reklamowych i silną konkurencję w związku z zapowiadanym wejściem na rynek dwóch nowych dzienników, co zapewne zmusi spółkę do ększenia wydatków na wsparcie "Gazety Wyborczej". - Decyzja o zamknięciu (...) "Nowego Dnia" oznacza, że Agora pozbędzie się przynajmniej jednego czynnika ryzyka - ocenia Włodzimierz Giller, analityk Deutsche Banku".

> Wiedzieć więcej:

> Tag: , ,

Reklama idzie w górę

W tym roku polski rynek reklamowy wzrośnie o ponad 10% i przekroczy wartość 5,5 mld zł, wynika z raportu domu mediowego Starlink.

Nadal najszybciej będzie się rozwijała reklama w internecie.


Źródło: „Gazeta Wyborcza"

> Tag: , , ,

Rodzina Soprano wykorzystuje Google Maps

Po raz pierwszy mapy Google zostaną wykorzystane w serialu telewizyjnym, informuje blog Brief,pl, cytując AdAge.com.

Od 27 lutego br. na oficjalnych stronach „Sopranos" znajdzie się mapa New Jersey pokazująca konkretne miejsca, które odgrywają ważna rolę w tym serialu.

Wbrew informacji AdAge.com nie jest to pierwszy przypadek wykorzystywania Google Maps w mediach: dziennikarze amerykańscy stosują to często w swoich artykułach. Przygotowuję tekst na ten temat (i oczywiście proszę o informacje na ten temat od czytelników Media Cafe).

Brief donosi również, że w Polsce z Google Earth korzysta już TVN 24. W programie Jacka Pałasińskiego “Żadnych granic” służą one do obrazowania aktualnie omawianych miejsc.

Źródło: blog Brief.pl

> Tag: , ,

Najlepsze blogi 2005 onet.pl wg Raffi

Polecam ciekawy tekst o polskich blogach na Onecie autorstwa Raffi na blogu Ja, Raffi.

„Chyba przespałem ceremonię ogłaszania zwycięzców na Najlepsze blogi 2005 onet.pl. Dziś tam dotarłem i z ciekawości postanowiłem sprawdzić czy nagrodzeni faktycznie prowadzą wartościowe “dzienniki”, czy po prostu miało miejsce klepanko po pleckach i akcja w stylu dofinansujmy naszych ziomali”, pisze Raffi.

Źródło: blog Ja, Raffi

> Tag: ,

TNS OBOP dzieli czytelników czasopism na 5 kategorii

Ponad połowa Polaków (54%) zamierza regularniej i dokładniej czytać te czasopisma, które już zna, a co trzeci (33%) planuje zaglądać do większej liczby magazynów, niż obecnie, informuje TNS OBOP.

Co piąty badany (20%) chce w ogóle zrezygnować z czytania i przeglądania czasopism, wynika z opublikowanego monitoringu kupowania i czytania prasy, przeprowadzonego przez TNS OBOP w czerwcu 2005 r.

Na podstawie monitoringu TNS OBOP wyróżnia pięć różnych typów czytelników czasopism:

  • Zaangażowani – to czytelnicy, którzy zamierzają regularniej i dokładniej czytać znane sobie czasopisma, ale nie zamierzajà rozszerzać listy tytułów;
  • Zachłanni – to osoby, które zamierzają regularniej i dokładniej czytać znane sobie czasopisma, ale chcą również zaglądać do większej ich liczby;
  • Inercyjni – to ci, którzy niczego nie zamierzają;
  • Dezerterzy – to osoby, które zamierzają w przyszłości częściej rezygnować z czytania i przeglądania czasopism.
  • Konwertyci – to ci, którzy zamierzają zaglądać do większej liczby czasopism niż dotychczas, ale nie zamierzają regularniej i dokładniej czytać tych już sobie znanych.
Najwięcej (29%) jest zaangażowanych, nieco mniej inercyjnych (27%) i zachłannych (25%), a najmniejszą grupę stanowią dezerterzy i konwertyci (odpowiednio 11% i 8%).

Proporcje pomiędzy różnymi typami spodziewanych zachowań czytelników przedstawiają się jednak odmiennie wśród zwolenników różnych tytułów:
  • Najbardziej zaangażowanych czytelników mają tygodniki „Wprost" (36%) i „Pani Domu" (34%).
  • Najwięcej „zachłannych”, czyli zamierzających zaglądać też do innych czasopism, jest natomiast wśród czytelników „Newsweeka" (41%) i „Tiny" (39%).
  • Najwięcej dezerterów znajdziemy wśród sympatyków „Tele Tygodnia" i „Przyjaciółki" (13%).
Źródło: TNS OBOP

> Tag: , , ,

Francja: „Le Nouvel Observateur" wprowadza płatny servis premium w internecie

„Le Nouvel Observateur" jest pierwszym francuskim tygodnkiem, który wprowadza na swojej stronie internetowej płatny serwis premium, Club Obs.com. Serwis będzie dostępny od marca w cenie 2 euro miesięcznie (1 euro w promocji).

Club Obs.com obejmuje m. in.:
  • Komentarze, analizy i opinie opublikowane na Nouvelobs.com, w „Le Nouvel Observateur" i w miesięczniku ekonomicznym „Challenges".
  • Raporty „Le Nouvel Observateur", „Challenges" i magazynu „Sciences et Avenir"
  • Wybrane części z serwisu internetowego, np. dodatkowe informacje w stylu „Wiedzieć więcej" do newsów.
  • Galerie zdjęć i filmów animowanych.
  • Archiwum „Le Nouvel Observateur", dodatku telewizyjnego „TélécinéObs", dodatku „Paris Obs", „Challenges" i „Sciences et Avenir".
Choć istnieje wiele innych sposobów na zarabianie w internecie, myślę, że w przypadku „Le Nouvel Obs" to dobra decyzja. Jego czytelnicy od dawna doceniają wysoką jakość jego website.

Podobnie zrobił francuski dziennik „Le Monde" i amerykański „New York Times". Ten ostatni stworzył serwis premium „Select". Sprzedaje w nim m. in. analizy swoich licznych komentatorów, które stanowią cenną wartość dodaną.

Po kilku miesiącach istnienia, „Select" nie spełnił pokładanych w nim nadziei: pozyskał tylko ok. 150.000 abonentów, czyli połowę tego czego się spodziewał.

Czy to porażka? Nie, to początek drogi. Tą samą ścieżką powinny pójść polskie tygodniki pogrążone w głębokim internetowym letargu.

Źrodło: „Le Nouvel Observateur"

> Tag: , ,


Wielka Brytania: „The Guardian" zaczyna sprzedawać podcasty

W Internecie wszystko, lub prawie wszystko, jest za darmo. Tak było też na stronie internetowej brytyjskiego dziennika „The Guardian", który od wielu miesięcy zamieszcza darmowe podasty.

Od kilku dni trzeba już jednak płacić za podcast komika Ricky Gervais, ściągnięty 2,9 mln razy od grudnia 2005 r.

„The Guardian", jeden z najbardziej dynamicznych i innowacyjnych dzienników na świecie, laureat Oscara światowego designu 2005, testuje sprzedaż podcastów jako jeden ze sposobów na zarabianie w internecie.

Źródło: „The Guardian"

> Wiedzieć więcej:

> Tag: , , ,

Francja: Wzrasta zainteresowanie newsami

Trzech Francuzów na czterech (76%) interesuje się informacjami w mediach. To o 4 punkty procentowe więcej niż w zeszłym roku, donosi francuski tygodnik „Le Point“, cytując badania TNS Sofres ze stycznia 2006 r.

Tradycyjnie, Francuzi stałym zaufaniem darzą prasę (48%). Bardziej ufają radiu (54%), ale ich zaufanie do telewizji spada (z 45% do 44%). Interent – jak w innych krajach – plasuje się w ogonie rankingu mediów, którym ufają Francuzi (24%).

Co drugi Francuz (55%) krytykuje media za dramatyzację wydarzeń, np. niedawne rozruchy na przedmiesciach Paryza czy ptasia grypa). Co drugiemu (52%) podobał się sposób w jaki media informowały o śmierci jana Pawła II

Źródło: „Le Point"

> Tag: , , , , ,

22.2.06

Agora likwiduje „Nowy Dzień" w nadziei na kupno gazet regionalnych Orkli

W czwartek 23 lutego ukaże się ostatni numer „Nowego Dnia", potwierdził mi wczoraj wieczorem Jerzy Wójcik, Redaktor naczelny gazety. Czy Agora czyści przedpole w perspektywie - a może raczej w nadziei - na kupno gazet regionalnych od grupy Orkla?

Trzy miesiące po debiucie, 14 listopada 2005 r., znika tytuł, który miał przyciągnąć czytelnika niską ceną (1 zł) i nową formułą „gazety środka". Miała się ona zakotwiczyć „gdzieś” między tabloidami, głównie dynamicznym „Faktem", i dziennikami opinii.

„(...) formuła „Nowego Dnia” nie jest do końca jasna nawet dla jej twórców. Więcej tu taktyki niż strategii, a rozpoznanie dokonuje się w boju. „Nowy Dzień" jeszcze nie jest tym, czym ma być, bo nikt w Agorze nie wie tego na pewno. Dlatego dziennikowi brakuje wyrazistości. A w prasie recepta na sukces jest prosta: wygrywają gazety wyraziste, z charakterem, złym lub dobrym, ale z charakterem, bliskie czytelnikowi, tak jak „Gazeta Wyborcza” czy magazyny Bauera", pisałem niedawno na blogu.


Formuła nigdy się nie wykrystalizowała, a sprzedaż spadała z miesiąca na miesiąc, mimo genialnego dodatku telewizyjnego i intensywnej promocji.

„[Wstrzymanie projektu „Nowego Dnia"] to mądra i odważna decyzja, która świadczy o tym, że Agora jest dojrzałą spółką giełdową. Udowodniła, że portafi przyznać się do błędu i szybko wyciągnąć wnioski. Bo jeśli gazeta nie przyjęła się na pierwszym etapie wprowadzania na rynek, to oznacza, że budowanie udziałów w rynku czytelniczym będzie wymagać dużych nakładow finansowych", analizuje Jacek Czynajtis, prezes domu mediowego Media Tak.

„Nowy Dzień" jest drugim tytułem zlikwidowanym przez Agorę w tym roku. Na początku lutego zniknął magazyn „Auto+". Zastąpił go nowy miesięcznik, który powstał z połączenia „Auto+" i dodatku do „Gazety Wyborczej", „Wysokich Obrotów".

Koniec „Nowego Dnia” jest jasnym sygnałem dla udziałowców i rynku prasowgo: jesteśmy gotowi do obrony pozycji „Gazety Wyborczej” i do... dalszej ekspansji.

Należy to umiejscowić w kontekście dwóch wydarzeń.

Pierwsze wydarzenie: przewidywany na wiosnę debiut dwóch nowych dzienników opiniotwórczych Axela Springera i Michała Sołowowa, wydawcy „Życia Warszawy", może zagrozić pozycji reklamowej i czytelniczej „Gazety Wyborczej”, co ewidentnie niepokoi udziałowców Agory.

Przy 16% udziale w rynku czytelniczym dzienników, flagowy produkt Agory ma aż 40% udziałów w rynku reklamowym. Na obu tych rynkach największą groźbę dla Agory stanowić będzie projekt Axela Springera. „Gazeta Prawna” szacuje, że „Gazeta Wyborcza” może stracić nawet ok. 150 mln zł wpływów z reklam rocznie.

„Gazeta Wyborcza” już wykonała ruch wyprzedzeniowy, wywołując nową wojnę cenową na rynku dzienników. 14 lutego, tzn. na półtora miesiąca przed zapowiedzianą premierą nowego dziennika Axela Springera. „Gazeta" zapowiedziała obniżkę cen o połowę w – odrodzonej na tę okazję jak Feniks z popiołów - prenumeracie teczkowej.

W tej prenumeracie, „Gazeta" będzie kosztować 1,40 zł dla wydania stołecznego i 1 zł dla reszty kraju, łącznie z dodatkiem lokalnym i magazynami, jak np. "Wysokie Obcasy", "Gazeta Telewizyjna", "Duży Format" i "Gazeta Praca".

Pierwsze egzemplarze taniej „Gazety" trafią do rąk czytelników w marcu, tuż przed wejściem gazety Springera, której cena może wynosić 1,20-1,50 zł, tzn. więcej niż „Fakt" (1 zł) i mniej niż „Rzeczposopolita" (2,70 zł w stolicy) czy „Gazeta" (2,80 zł w stolicy).

Co ciekawe, „Gazeta” nie tylko nie zmniejszyła, ale nawet podniosła marżę kioskarzy, by zachęcić ich do sprzedaży w prenumeracie teczkowej.

Drugie wydarzenie: Agora jest na „krótkiej liście” zainteresownych kupnem gazet, najprawdopodobniej z wyjątkiem „Rzeczpospolitej”, należących do norweskiej grupy prasowej Orkla.

Gra jest warta świeczki: rynek reklamowy w prasie regionalnej w Polsce jest wart 600 mln złotych. Drugie tyle przynosi sprzedaż egzemplarzowa, ale tu widać wyraźny trend spadkowy.

W obu przypadkach, Agora potrzebuje środków finansowych. Jej wyniki za zeszły rok nie są złe. W komentarzu do raportu rocznego opublikowanego 16 lutego, prezes Agory Wanda Rapaczyńska powiedziała, że te wyniki ustawiają Agorę w korzystnej pozycji startowej do zmierzenia się z wyzwaniami, które czekają spółkę w tym roku.

Na dodatek, spółka ma cały czas otwartą linię kredytową w wys. 500 mln zł, przewidzianą na zakup stacji telewizyjnej, której nie kupi, bo nie ma od kogo.

Jedno jest pewne, starcie gigantów uderzy w prasę regionalną. Żeby przeżyć, gazety regionalne będą musiały postawić na swoje trzy największe atuty: lokalność, lokalność i jeszcze raz lokalność.

PS. Osobiście najbardziej żal mi ludzi. To wspaniały zespół redakcyjny, który dał z siebie wszystko. Życzę, żeby jak najszybciej udało im się znaleźć nową, równie pasjonującą pracę. I żeby nowa dziennikarska przygoda trwała dłużej.

> Wiedzieć więcej:
> Tag: , ,

„Trzeba zaufać swojej intuicji, bo ludzie często co innego mówią na badaniach, a na co innego wydają pieniądze"

Jedna jest odważna, przebojowo konkuruje z telewizją. Druga - konserwatywna, mocno osadzona w świecie Gutenberga. To „Guardian" i „Rzeczpospolita"- gazety uhonorowane w poniedziałek Oskarami światowego designu 2005. Co je łączy? Wysoka jakość i silna osobowość, mówi Marek Knap (na zdjeciu), dyrektor artystyczny tej konserwatywnej.


Krzysztof Urbanowicz: Zaskoczony?

Marek Knap: Kompletnie! Nie spodziewałem się tego w ogóle. „Rzeczpospolita" nie przeszła bowiem żadnej radykalnej, tylko delikatną zmianę designu, tak delikatną, że nawet nowy orzełek z logo był wpisany w obrys starego. Liczyłem po cichu na jakieś wyróżnienie za typografię czy ilustracje, ale nie na główną nagrodę. Wysłałem zresztą kilka stron z „Plusa i Minusa" wybranych pod tym kątem.

KU: Czym się różnią „Guardian" i „Rzeczpospolita"?
MK:
Obie gazety znajdują się na dwóch przeciwległych biegunach. Design „Guardiana" jest bardzo odważny, zdecydowanie przełamuje tradycje swojego poprzedniego layoutu. Gazeta zupełnie różnie operuje teraz kolorem. Może konkurować nawet z telewizją i internetem. Design „Rzeczpospolitej"jest konserwatywny. Pozostaje ona klasyczną gazetą, konkurującą z innymi gazetami. To są dwa różne nurty i różne pozycjonowanie. Co je łączy? To z pewnością gazety o wysokiej jakości edytorskiej i silnej osobowości. Jurorzy to dostrzegli.

KU: Co powinni robić inni designerzy, żeby zdobywać tak prestiżowe nagrody?
MK:
Po pierwsze, obserwować i czytać inne gazety, oglądać telewizję, surfować po internecie. To pozwala wyrobić sobie świadomość zmian jakie zachodzą we współczesnym świecie. W Polsce grafika użytkowa jest na dość wysokim poziomie, ale jej słabością jest oderwanie od rzeczywistości.
Po drugie, obserwować czytelnika. Obserwowac nie po to, by dać mu dokładnie to czego on chce, tylko po to, by ustawić poprzeczkę jeszcze wyżej i dać mu więcej. Fokusy to świetny pomysł, ale nie warto im wierzyć do końca, bo ludzie często co innego mówią, a na co innego wydają pieniądze. Trzeba również zaufać swojej intuicji.

KU: Plany na przyszłość?
MK: Pracujemy teraz nad czcionkami i nad nową makietą „Rzeczpospolitej", która wkrótce zmieni format. Więcej nie mogę powiedzieć, bo to oczywiście top secret. Jedno jest pewne: przygotowujemy się na nadejście nowej konkurencji.

> Tag: , ,

21.2.06

Koniec „Nowego Dnia"

W czwartek 23 lutego ukaże się ostatni numer „Nowego Dnia", potwierdził mi przed chwilą Jerzy Wójcik, Redaktor naczelny gazety.

> Tag: , ,

Oskar światowego designu dla „Rzeczpospolitej" i „The Guardian"


Nasza „Rzeczpospolita" i brytyjski „The Guardian" otrzymały wczoraj prestiżowa nagrodę The Word's Best-Designed Newspaper 2005 w konkursie orgnizowanym przez Society for News Design (SND). Ta nagroda jest w świecie gazet tym czym Oskar jest w świecie filmu.

To już 27 edycja konkursu SND. Pięciu jurorów wybrało zwycięzców z 389 dzienników zgłoszonych z 44 krajów:
Nanette Bisher, creative director „San Francisco Chronicle" (California)
Joe Dizney, design director „The Wall Street Journal" (Nowy York)
Lucie Lacava, design consultant z Lacava Design Inc. (Montreal, Kanada)
Ingrid Lohne, assistant editor z DagensMedier (Oslo, Norwegia)
Chris Watson, executive editor „National Post " (Toronto, Kanada).

Przyznam, że w ogóle nie jestem zdziwiony sukcesem „Rzeczpospolitej" i autora designu, Marka Knapa. To obok „Pulsu Biznesu", laureata tej samej nagrody rok temu, jedna z dwóch najładniejszych gazet w Polsce.

Może to nie jest przypadek, że już druga polska gazeta sięga po tak prestiżowe wyróżnienie?

Źródło: SND (dziękuje Krzysztofowi Sztrajberowi za informację)


> Tag: , ,

„Czytelnicy wykorzystują blogi redakcyjne do zadawania pytań redakcji i żądają na nie odpowiedzi"

Ponad 120.000 czytelników odwiedziło w ciągu trzech tygodni blog francuskiego dziennika „L'Alsace". Lawina komentarzy zaskoczyła całą redakcję. Jak to wykorzystać w praktyce - radzi Olivier Chapelle (na zdjęciu) dziennikarz i szef działu multimedialnego gazety, który pilotował wdrażanie projektu.

Jeff Mignon: Ponad 300 komentarzy na blogu do jednego wpisu o karykaturach Mahometa! Inne wpisy także są regularnie komentowane. Jak reaguje redakcja?
Olivier Chapelle: W dwojaki sposób. Są dziennikarze, których to nie interesuje i są tacy, którzy zrozumieli, że mogą coś zyskaś, a nie mają nic do stracenia. Dla tych ostatnich elementem zwrotnym był wpis o wyniku meczu Colmar-Monaco w Pucharze Francji (to coś jak Tomcio Paluch przeciwko zawodowcom), który umieściłem on line 1 lutego około godziny 23.00. Nie było jeszcze nawet najmniejszej informacji o istnieniu bloga, uruchomionego 30 stycznia. Chcieliśmy dopiero o nim napisać w wydaniu papierowym. Ilość reakcji na ten wpis uzmysłowiła dziennikarzom znaczenie tego narzędzia, chociażby tylko po to, aby zbierać opinie i relacje świadków. Wykorzystaliśmy te reakcje nazajutrz na stronach sportowych.
Od tamtej pory zamieszczamy już na stronach gazety komentarze czytelników, np. do wpisu na temat karykatur Mahometa. Teraz zwracamy się nawet do czytelników z wyprzedzeniem prosząc ich o opinie na temat spraw bieżących, np. na stronach „Wydarzenie Dnia".
Strona tematyczna „Interaktywna", na której chcieliśmy drukować komentarze i dyskusje między czytelnikami, miała się ukazać dopiero w marcu. Lawina komentarzy nt. karykatur skłoniła nas jednak do szybszego działania, stąd piątkowe wydanie „L'Alsace", na razie jednorazowe. Docelowo, strona powinna pojawiać się co tydzień. Myślę, że czytelnicy odpowiedzą pozytywnie na nasze zaproszenia o komentarze, które publikujemy w wydaniu papierowym i on-line.

JM: Czy ktoś czyta wszystkie komentarze?
OC: Oczywiście. Prawdę mówiąc czekaliśmy z uruchomieniem bloga na kogoś do zarządzania i moderowania komentarzy a posteriori. Sczytywanie to ogromna praca, bardzo istotna z prawnego i wizerunkowego punktu widzenia, ale także z innego powodu, którego nie doceniłem - czytelnicy wykorzystują blog, żeby się do nas zwracać, zadają nam pytania i żądają na nie odpowiedzi, a my musimy im jak najszybciej odpowiadać.

JM: Czy komentarze są cenzurowane?
OC: Do tej pory ocenzurowaliśmy 25 komentarzy, wszystkie na temat karykatur. Były to albo wypowiedzi obraźliwe albo zdecydowanie rasistowskie, rewizjonistyczne. Ale generalnie byłem zaskoczony niewielką ilością tego typu opinii. Nie wszystkie komentarze są wysokich lotów. Niektóre nawet trudno zrozumieć. Staramy się być bardzo toleracyjni w moderowaniu. Jeśli coś nie jest obraźliwe lub nielegalne, to zostawiamy, nawet jeśli jest nie na temat lub jest dla nas niezrozumiałe. Wydaje się, że to dobra formuła gwarantująca ciągłość debaty i pobudzająca internautów do brania jej w swoje ręce.

JM: W jaki sposób zorganizowaliście promocję bloga?
OC: Przez pierwsze pięć dni promowaliśmy go tylko on-line, na głównej stronie naszego portalu, szczególnie za pomocą RSS-ów do dziesięciu ostatnich wpisów. Następnie zrobiliśmy z blogów czołówkę na kolumnie „Wydarzenie dnia". Potraktowaliśmy temat szerzej pisząc o blogach jako o zjawisku społecznym. Przedłużyliśmy tę pomocję redakcyjną zamieszczając komentarze czytelników w wydaniu papierowym, gdzie systematycznie odsyłamy do bloga i poprzez kolumnę tematyczną „Interaktywna". Zajawiamy tu też inne tematy do dyskusji. I wreszcie przewidujemy kampanię promocyjną w radiu w najbliższych tygodniach. Chcemy dotrzeć do tych, którzy na razie nie czytają gazety ani w wersji papierowej ani w internecie.

JM: Czy przewidujecie wkrótce blogi czytelników?
OC: Myślimy o tym, ale trudniej znaleźć tu model ekonomiczny, tym bardziej, że praca związana z moderowaniem może okazać się kolosalna...

> Inne wywiady Media Cafe:

> Warto wiedzieć:
> Tag: , , , , , , ,

Wielka Brytania: Nie ma chętnych na kupno gazet regionalnych

Grupa prasowa Daily Mail and General Trust (DMGT) zrezygnowała ze sprzedaży swoich gazet regionalnych i lokalnych w Wielkiej Brytanii. DGMT uznała, że otrzymane oferty są zdecydowanie za niskie.

W pakiecie wystawionym na sprzedaż w grudniu 2005 r. było ok. 100 gazet: 20 dzienników, 27 tygodników i ok. 50 gazet darmowych, o wartości 2,2 mld euro, zgrupowanych w wydawnictwie Northcliffe Newspaper.

DMGT wydaje m. in. „Daily Mail”, drugi brytyjski dziennik pod względem nakładu (2,4 mln egz.), po „Evening Standart”.

Próba sprzedaży gazet grupy DMGT jest nowym sygnałem niepokoju, jaki panuje na rynkach prasowych w Europie Zachodniej i w USA.

Gazety, choć zarabiają jeszcze spore pieniądze (tak szwedzka grupa Bonnier jak niemiecki Axel Springer odnotowały rekordowe przychody w zeszłym roku), tracą tam czytelników i reklamodawców, którzy przenoszą się do internetu.

Oznaki tego niepokoju mnożą się od kilku miesięcy:

  • USA: druga grupa prasy regionalnej Knight Ridder jest wystawiona na sprzedaż. Grupa posiada 32 dzienniki. Największym z nich jest „Philadelphia Inquirer"
  • Francja: Grupa Socpresse pozbyła się części swoich dzienników regionalnych. Odsprzedała już prawie wszystkie gazety, z wyjątkiem oczywiście okrętu flagowego „Le Figaro". Wlaściciel Socpresse inwestuje teraz w telewizję.
  • Norwegia/Polska: grupa Orkla Media poszukuje inwestora strategicznego do biznesu prasowego i elektronicznego.

Źródło: „The Guardian"

> Tag: , ,

„Gazeta Wyborcza": „Rzeczpospolita" od marca na sprzedaż?

Do końca marca norweski koncern Orkla ma zdecydować o przyszłości swoich aktywów medialnych. Rozważa dwie możliwości: sprzedaż Orkla Media w całości lub utworzenie spółki z inwestorem strategicznym, pisze Vadim Makarenko w „Gazecie Wyborczej"

Oficjalną ofertę zakupu medialnych aktywów Orkli złożyło wydawnictwo Avishuset Dagbladet (wydawca norweskiego dziennika „Dagbladet", o którym pisałem wczoraj). Ponadto wśród zainteresowanych wymieniano także:

  • szwedzką grupę Bonnier (w Polsce należy do niego „Puls Biznesu" oraz połowa udziałów w „Super Expressie"),
  • fińską grupę Sanoma WSOY,
  • norweskiego Schibsteda, należącego do funduszy inwestycyjnych SBS Broadcasting
  • niemieckiego giganta prasowego Axel Springer (w Polsce wydającego m.in. „Fakt" oraz „Newsweek Polska").
Źródło: „Gazeta Wyborcza"

> Tag: ,

Austria: Dziennik „Die Presse" tworzy portal muzyczny

Będzie tak jak w iTunes, obiecują Austriacy z dziennika „Die Presse". Wlaśnie stworzyli - jak mówią - nowy portal muzyczny, a tak naprawdę chodzi o internetowy sklep z muzyką.

Ma być, jak w iTunes, każdy rodzaj muzyki, od Mozarta, poprzez jazz, rock i pop, do hip-hopu i muzyki elektronicznej. Cena jednej piosenki wynosi, jak w iTunes, 0,99 centów.

To drugi w Europie, po brytyjskich gazetach z grupy Express Newspapers (które otworzyły, we współpracy z serwisem muzycznym Wippit z Londynu, internetowe sklepy z muzyką) przykład na tego typu dywersyfikację biznesową w ramach wydawnictwa prasowego.

Drugi, ale nie ostatni. Kilka innych dużych wydawnictw, w tym włoski dziennik „Corrierre della Serra", również przekształcają się częściowo w przedsiębiorstwo rozrywkowe.

Co o tym myślicie?

Źródło: Editors Weblog

> Tag: , , ,

20.2.06

Media próbują zdobyć młodego czytelnika kusząc go grami, muzyką i video w internecie


Norweski dziennik „Dagbladet " testuje swoje wydanie na konsoli Sony Play Station, wg Kotaku. „Dagbladet" to jedna z największych gazet w Norwegii, ze sprzedażą na poziomie 183.00 egz.

Warto wiedzieć, że Dagbladet" należy do wydawnictwa Avishuset Dagbladet, tego samego, które w grudniu 2005 r. zadeklarowało gotowośc do kupna medialnej części norweskiego koncernu Orkla, obecnego w Polsce w prasie regionalnej i w „Rzeczpospolitej".

Dla wydawcy „Dagbladet", konsola PS posiada trzy zalety:

  • Zapewnia rozrywkę. To konsola, na którą wydano jak dotąd najwięcej gier. A kto najczęściej w nie grywa? Młodzi konsumenci, którzy nie czytają prasy. Co trzeci internauta traktuje internet jako źródło rozrywki. Tak więc PS może stać się jednym ze sposobów na dotarcie - oczywiście z odpowiednimi treściami - do młodego czytelnika, który jest nastawiony na rozrywkę i relaks w sieci.
  • Zapewnia dostęp do internetu. Konsola ma wbudowane urządzenie umożliwiające dostęp do bezprzewodowej sieci internetowej Wi-Fi. Co to daje? Możliwośc dotarcia do odbiorcy z treściami redakcyjnymi i reklamami o każdej porze dnia i nocy.
  • Zapewnia wysoką jakośc video. PS zapewnia znakomitą jakość obrazu. Jak to wykorzystać? „Dagbladet" może zaoferować rozszerzony katalog video z fleszami informacyjnymi, informacjami lokalnymi, spotami reklamowymi, zajawkami filmów i gier czy filmami nagrywanymi przez internautów. To byłaby cenna wartość dodana do newsów, które będą spersonalizowane, tzn. dostosowane przez samego czytelnika do jego kręgów zainteresowania. Już teraz istnieją ponad póltoragodzinne programy telewizyjne na PS, które śmiało mogą konkurować z MTV. Inna możliwość: zainteresować młodych czytelników vlogami, tzn. video blogami lub podcastami video.

Myślę, że batalia o młodego czytelnika-konsumenta rozegra się w internecie, głównie na froncie gier, muzyki i video. „Dagbladet" znakomicie wyczuł w jakim kierunku idzie „pokolenie TiVo".

Młodzi czytelnicy w wieku 18-24 lata odchodzą od tradycyjnych mediów. Nie tylko od prasy, ale też od radia i telewizji. Pierwszym konsumowanym przez nich medium staje sie internet.

Podstawowym kryterium wyboru jest dla nich bezpłatność. Internet ich do tego przyzwyczaił. W sieci wszystko, lub prawie wszystko jest za darmo. Młodzi są nieufni wobec tradycyjnych mediów, uciekają od dużych portali gazetowych i nie lubią ich zbyt oficjalnych home page, ale jednocześnie szukają newsów na stronach internetowych tradycyjnych mediów.

Dlatego też by dotrzeć do młodych, już większość wydawnictw prasowych i firm medialnych w USA i w Europie Zachodniej zamieszcza pliki audio i video na swoich stronach internetowych, lub na stronach muzycznego sklepu Apple iTunes.

Portale, wortale, stacje telewizyje i radiowe, gazety mają to już teraz swojej standardowej ofercie. A witryny mediów z interaktywnych powoli stają się multimedialne, jak np. Yahoo! czy Onet i Interia w Polsce. Nawet były wice-prezedent USA, Al Gore stworzył własną stację telewizyjną w internecie, Current TV.

Czteryy przykłady multimedialnej rewolucji:
  • Amerykański dziennik „Washington Post", udostępnia czytelnikom informację na tzw. podcastach video do pobrania za darmo na stronach iTunes. Oprócz tego, dziennik zamierza stworzyć własną stację radiową w stolicy USA. Cel: zachęcić słuchaczy do czytania gazety w wersji papierowej, której sprzedaż spada od kilku lat, podobnie jak całej prasie codziennej w Stanach Zjednoczonych.
  • Brytyjskie gazety z grupy Express Newspapers otworzyły, we współpracy z serwisem muzycznym Wippit z Londynu, internetowe sklepy z muzyką, w ramach biznesowej dywersyfikacji.
  • „Örnsköldsviks Allehanda" jest pierwszym dziennikiem w Szwecji, który stworzył swój vlog, tzn. video blog. Skandynawowie są, na równi z Amerykanami, w światowej czołówce medialnej innowacji (print i on-line).
  • Szwedzki tabloid „Expressen" wystartował z serią tzw. vodcast-ów na iPody i PC (ang. Video-On-Demand broadCAST). To technologia transmisji nagrań wideo w postaci plików dostępnych w sieci i katalogowanych w technologii RSS. Vodcasty stanowią formę telewizji internetowej, analogicznie do podcastów będących rodzajem audycji radiowych.
W najbliższych latach oferta video poszerzy się w niewyobrażalny sposób, gdyż:
  • na rynek telewizji internetowej wejdą telekomy, którym w szybkim tempie kurczy się rynek telefonii stacjonarnej. Będą oferować tzw. video-on-demand. Niektórzy uważają, że video na życzenie może stać się w najbliższych latach dominującym formatem telewizyjnym, gdyż pozwala zaspokoić potrzebę konsumpcji tu i teraz, do jakiej przyzwyczaili się za sprawą internetu nie tylko młodzi czytelnicy. Każdy będzie mógł ułóżyć sobie własną ramówkę, opierając się np. na RSS-ach.
  • na ten rynek wejdą też hipermarkety (jak Leclerc) i inne sklepy, jak internetowa księgarnia Amazon. Ten ostatni już próbował zrealizować seriale, teraz będzie produkował własny... talk-show.
  • pojawią się tu także inne firmy z branży medialnej, jak Time Warner czy producent programów rozrywkowych Endemol (twórca m. in. słynnego programu „Big Brother"), który już pracuje nad stworzeniem internetowych kanałów telewizyjnych na komórki i na inne nośniki.
  • równolegle swoją ofertę rozwiną internetowi potentaci: iTunes. Google, Yahoo!, MSN. Ich usługi będą ewoluować w stronę własnej telewizji on-line.
  • podobnie - w końcu - zrobią media tradycyjne, zaczynając od stacji telewizyjnych...
  • ... a za nimi pójdą reklamodawcy, którzy już inwestują w video-mailing (uważany za skuteczne przedłużenie niektórych kampanii reklamowych) lub tzw. advergames (gry reklamowe). Z badań wynika, że pół godziny gry zwiększa intencję zakupu i świadomość marki. Dlatego specjaliści uważają, że rynek gier reklamowych może szybko rosnąć.
Często piszę o tym na blogu: rewolucja internetowa jest rzeczywistością, do której tradycyjne media muszą się szybko przystosować jeśli chcą przetrwać w erze cyfrowej.

> Tag: , , , , , , , , , , , vlog, vodcast, video

Amerykanie wolą oglądać w telewizji reality show niż Olimpiadę w Turynie

W USA spada zainteresowanie Igrzyskami Olimpijskimi w telewizji. Amerykanie wolą reality show „American Idol" na Fox News lub serial „Grey's Anatomy" na ABC od biegów narciarskich czy jazdy figurowej transmitowanych na NBC. Tak wynika z badań Nielsen Media Research.

Turyn ogląda o 36% mniej Amerykanów niż Salt Lake City cztery lata temu, 17% mniej niż Nagano w 1998 i aż 44% mniej niż Lillehammer w 1994.

Nielsen Media Research tłumaczy to dwoma przyczynami:

  • agresywna kontrofensywa stacji telewizyjnych, które nie transmitują Olimpiady. Aż dwa razy więcej Amerykanów oglądało „American Idol" niż Turyn.
  • internet: Amarykanie sprawdzają wyniki w sieci. Tydzień temu aż 1,4 mln osób szukało rezultatów z Turynu przez Google i Yahoo! Najpopularniejszy amerykański website sportowy, www.nbcolympics.com zgromadził w tym samym czasie ponad 1 mln internautów
„Trzeba sobie zdać jasno sprawę, że Igrzyska Olimpijskie nie dotyczą tylko telewizji i, że nasza przyszłość to raczej dostarczanie treści", wyjaśniał dziennikowi „New York Times" Randy Falco, prezes grupy NBC Universal Television.

Źródło: AFP, „New York Times"

> Tag: , ,

USA: 100.000 dolarów za podcast

Gretchen Vogelzang ma dwójkę dzieci. Paige Heninger - piątkę. Obie mieszkają ze swoimi rodzinami pod Waszyngtonem. Osiem miesięcy temu stworzyły razem podast MommyCast.com, w którym opowiadają o swoim życiu, prostym zwykłym życiu rodzinnym.

Mają już za sobą 63 odcinki. Ściąga je tygodniowo ponad... 300.000 internautów. Już mają sponsora, który pojawia sie na początku nagrania.

Szczęście uśmiechnęło się do mam: właśnie podpisaly kontrakt na rok na 100.000 dolarów z firmą Dixie, producentem jednorazowych naczyń i sztućców. Jak się okazuje, podcast to też biznes.

Źródło: USA Today"

> Tag: , , ,

19.2.06

Czy możemy powierzyć Google nasze tajemnice?

Google znowu na okładce pupularnego magazynu. Tym razem o internetowym gigancie pisze „Time" z 20 lutego br. w artykule pt. „Czy możemy powierzyć Google nasze tajemnice?" (Can We Trust Google with our secrets?).

Dla zainteresowanych jak pracuje się w Google, polecam fotoreportaż pt. „Life in the Googleplex".

Pracownicy jeżdżą tu na hulajnogach, grają w siatkówkę na własnym boisku, pływają w basenie, jest fryzjer i masażystka. Jednym słowem - raj na ziemi...

Jeśli wierzyć dzisiejszemu „The Observer", ten raj może być jednak zagrożny (dziękuję za informację Michałowi), bo rywale, Yahoo! i Microsoft przygotowują poważny kontratak. Szykuje się krwawa bitwa o reklamodawców, podobna do tej jaką stoczyli w latach 80. Netscape i Microsoft.

Źródło: „Time", „The Observer"

> Tag: , ,

Nokia i Motorola wchodzą w erę telefonii internetowej

„A Mobile Revolution" - pod tym hasłem Nokia zaprezentowała swój pierwszy model telefonu komórkowego Nokia 6136 (na zdjęciu), z którego będzie można rozmawiać przez internet.

Jak to działa? Tam, gdzie będzie dostęp do bezprzewodowej sieci Wi-Fi, telefon połączy się z rozmówcą przez internet. Tam, gdzi dostępu nie będzie, Nokia 6136 będzie funkcjonować jak zwykła komórka (GSM),

Zastosowana w telefonie technologia UMA (Unlicensed Mobile Access) umożliwia transmisję głosu i danych w sieci GSM/GPRS za pomocą niedrogich łączy szerokopasmowych.

Telefon ma wbudowany aparat fotograficzny o rozdzielczości 1,3 mln pikseli (co nie jest niestety jego mocną stroną), stereofoniczne radio FM i przeglądarkę internetową.

Nokia 6136 będzie kosztowała 275 euro. Jej premiera przewidziana jest w Europie na wiosnę tego roku.

Motorola też zapowiedziała wprowadzenie na ten rok urządzenia spod znaku „mobilnego biura", przystosowanego do pracy w sieciach Wi-Fi i GSM - A910 (na zdjęciu).

Terminal wyposażony w technologię UMA ma być sprzedawany przez brytyjskie BT w ramach usługi BT Fusion, która pozwala abonentom na swobodne przełączanie się pomiędzy siecią stacjonarną i komórkową przy użyciu jednego telefonu.

Skype, firma produkująca darmowy komunikator internetowy, również stworzyła telefon, który... nie potrzebuje komputera, by połączyć się z siecią. Pisałem o tym w styczniu br.


Źródło: blog Engadget, Telix

> Tag: , , , , ,

O niebezpieczeństwach rozmowy z blogowiczem

To wyglądało jak zwykła, dziennikarska rozmowa. Pytania, odpowiedzi... Rozmawiali popijając kawę w ogródku paryskiej kawiarni, dziennikarka z francuskiego magazynu „L'Express" i jej rozmówca, dyrektor jednej z firm internetowych.

Dziennikarka zbierała materiał do artykułu o blogach firmowych, a jej rozmówca właśnie taki blog otworzył w swoim przedsiębiorstwie.

Rozmowa dobiega końca. Nagle dyrektor wyciąga z kieszeni aparat cyfrowy. „Czy mogę Pani zrobić zdjęcie? To na nasz blog", wyjaśnia rozmówca zaskoczonej dziennikarce.

Godzinę później, rozmowa ze zdjęciem była już na blogu firmowym naszego dyrektora. Artykuł wyszedł kilka dni później.

Źródło: własne

> Tag: , ,, , ,

Dla Amerykanów internet to przede wszystkim rozrywka

Według badań Pew Internet & American Life Project już prawie co trzeci Amerykanin traktuje internet jako źródło rozrywki. Wyjaśnienie: coraz więcej interanautów ma dostęp do szerokopasmowego internetetu, a w sieci jest coraz więcej treści służącej rozrywce i relaksowi.

Sieć służy Amerykanom bardziej do rozrywki i relaksu, niż do sprawdzania poczty elektronicznej, czytania wiadomości z kraju i ze świata czy też poszukiwania odpowiedzi na dręczące ich pytania za pomocą internetowych wyszukiwarek.


Badania wykazały także, że prawie 30% ankietowanych używa sieci bez konkretnego powodu, dla zabicia czasu. Liczba ta wzrosła o 6% od 2004 roku. Wśród osób surfujących w sieci dla zabawy przeważają mężczyźni (34% mężczyzn, 26% kobiet).

Źródło: Pew Internet & American Life Project (via „Liberation" i Internet Standard)

> Tag:

18.2.06

Blog+Monopoly=Blogpoly

Blogosfera doczekała się swojej gry: Blogpoly. Zamiast domów, sprzedajemy i kupujemy dotcomy, od Google i Yahoo! do Flickr i Skype, i blogi, jak słynny Boing Boing, oraz serwisy blogowe Blogger, Blogline czy wyszukiwarki blogów Technorati.

Google podaje 80.300 odnośników do Blogpoly.

Miłej gry!

Źrodło: Little Oslo

> Tag: ,

Prof. Bralczyk nawołuje do rozbrojenia języka propagandy przez humor, absurd i paradoks

Jednym tchem przeczytałem dziś w „Gazecie Wyborczej" on-line wywiad pt. „Nowa władza mówi Konopnicką " z prof. Jerzym Bralczykiem, językoznawcą, profesorem Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej i Uniwersytetu Warszawskiego.

Prof. Bralczyk wyróżnia pięć języków publicznych (media i polityka), które mają różną klientelę:

  • Język narodowo-katolicki, ideologiczny, najpełniej i bez zahamowań wybrzmiewający w Radiu Maryja i Telewizji Trwam.
  • Język populizmu, język, który pojawia się nie tylko w ustach Andrzeja Leppera i jego kolegów z Samoobrony. To też język tabloidów, język telewizyjnej sensacji.
  • Język rozsądku i racjonalności, będący dziś ewidentnie w defensywie, czerpiący z tradycji oświecenia, mało nacechowany emocjami albo raczej nie bardzo sobie z emocjami radzący.
  • Język komercyjnego sukcesu, ten nastawiony na satysfakcję, zwycięstwo, rankingi. Język korporacji, reklamy, kolorowych magazynów.
  • Język luzu, prawie zawsze wykpiwający cztery poprzednie. Trochę jest go w internecie, dużo w hip-hopie, trochę we współczesnej literaturze.
Prof, Bralczyk obawia się, że pierwsze dwa - język narodowo-katolicki i populistyczny - coraz bardziej mają się ku sobie.

„Bo jeśli prosty, populistyczny komunikat, że oto my, szarzy ludzie, jesteśmy okradani przez elitę zostanie wzmocniony przez stwierdzenie, że owa elita jest obca, bo nie mówi naszym katolicko-narodowym językiem, bo nie wyznaje naszych narodowych wartości, to wtedy zaczynam się bać. Posługiwanie się przez ideologów rządzącej narodowo-konserwatywnej opcji mową populizmu budzi stare, zdawałoby się, że uśpione demony", mówi prof. Bralczyk.

Prof. Bralczyk przypomina, że matką chrzestną obydwu tych języków jest poetka Maria Konopnicka. Te dwa języki zlewały się u niej i teraz się znowu zlewają, tworząc alians bogoojczyźniano-populistyczny. I to, wg językoznawcy, jest „poważnym zagrożeniem".

„Żeby móc teraz znów zacząć swobodnie myśleć, swobodnie rozmawiać, najpierw trzeba by dokonać głębokiej dekonstrukcji większości frazesów, kluczowym dla triumfującego dziś języka narodowo-katolickiego i populistycznego, i wziąć się za nie. Porozbrajać te wszystkie IV Rzeczypospolite, moralne naprawy państwa, Polski solidarne", mówi prof. Jerzy Bralczyk,

Prof. Bralczyk jedyną nadzieję widzi dziś w „języku luzu, języku obśmiania ujawniającym groteskowe podłoże wszelkich ideologii". I przypomina jak wiele dla polszczyzny okresu socjalizmu zrobili niedoceniani dziś Sławomir Mrożek czy Jeremi Przybora.

„Oni tworzyli alternatywy dla oficjalnej nowomowy. Rozbrajali język propagandy, używając paradoksu i absurdu, pozostając przy tym spójni i eleganccy. To są wzorce, jak sobie z nowo mową radzić, jak inaczej rozmawiać, jak inaczej, swobodnie myśleć", radzi prof. Bralczyk.

Źródło: „Gazeta Wyborcza"

> Tag: , , ,

Reklama Hondy Civic on line

Koniecznie zobaczcie reklamę Hondy Civic on-line. Rewelacja! Znalazłem informację o niej dziś na blogu Jeffa Mignona.

Radzę przeskoczyć wstęp (skip) i kliknąć od razu na Watch the Film. Można też później kliknąć na próby See the Rehearsal.

Co o tym myślicie ?

Źrodło: Media Cafe fr

> Tag:

17.2.06

Agora przygotowuje się do obrony pozycji „Gazety Wyborczej"

Wanda Rapaczyńska, prezes Agory, nie miała wczoraj powodów do zadowolenia. Po ogłoszeniu wyników finansowych za poprzedni rok, akcje wydawcy m. in. „Gazety Wyborczej" spadły wczoraj o 8,3%. Na koniec dnia kurs zamknął się na poziomie 55,50 zł. Jeszcze miesiąc temu wynosił 72 zł", pisze dziś „Gazeta Prawna".

„Nie sposób narzekać na wyniki 2005 roku. Zespół Agory osiągnął istotny wzrost przychodów i zysków", stwierdziła Wanda Rapaczyńska, cytowana przez „Gazetę Prawną". Ubiegły rok Agora zakończyła zyskiem 126,7 mln zł. To o 83,9% więcej niż rok wcześniej.

Dlaczego więc spadł kurs akcji? Czwarty kwartał zeszłego roku był słabszy niż rok wcześniej. Agora zarobiła wtedy na czysto tylko 8,5 mln zł, podczas gdy rok wcześniej miała 38,8 mln zł. Mniejsza była też sprzedaż flagowego produktu spółki - „Gazety Wyborczej" – w czwartym kwartale spadła o 5%.

Niepokój akcjonariuszy wywołała jednak przede wszystkim perspektywa najbliższych, najprawdopodobniej bardzo trudnych dla medialnej spółki miesięcy. Przewidywany na wiosnę debiut dwóch dzienników spowoduje wzrost kosztów obrony pozycji „Gazety Wyborczej" i umacniania „Nowego Dnia", wprowadzonego na rynek w listopadzie poprzedniego roku.

W komentarzu do raportu Wanda Rapaczyńska powiedziała, że wyniki za poprzedni rok ustawiają Agorę w korzystnej pozycji startowej do zmierzenia się z wyzwaniami, które czekają spółkę w tym roku.

To wyzwanie to właśnie zapowiadany start dwóch dzienników opiniotwórczych Axel Springer Polska i Michała Sołowowa. Zdaniem analityków najbardziej uderzą one właśnie w Gazetę Wyborczą i mogą doprowadzić do pogorszenia wyników spółki.

„(...) Największe szanse na odebranie Gazecie Wyborczej czytelników i reklamodawców ma projekt Axel Springer Polska. Niemniej, debiut dwóch tytułów wstrząśnie rynkiem. Według szacunków, oba projekty mogą odebrać obecnym graczom nawet 0,25 mld zł wpływów z reklam. Sama Gazeta Wyborcza może natomiast stracić około 150 mln zł rocznie", pisze Michał Fura.


Źródło: „Gazeta Prawna"

> Tag: , , ,

Gemius dzieli polskich internatów na sześć segmentów

Wśród polskich internautów można wyróżnić sześć segmentów: Laicy, Pragmatycy, Rozrywkowi, Odkrywcy, Gaduły oraz Maniacy komputerowi", czytamy w najnowszym raporcie Gemius SA „Segmentacja użytkowników internetu”. Autorska klasyfikacja została zaprezentowana na konferencji "2k6. Powrót boomu", zorganizowanej przez Internet Standard.

„(...) Sześć segmentów internautów znacząco różni się od siebie pod względem sposobu korzystania z internetu. Zaprezentowane profile nie tylko uzupełniają dotychczasową wiedzę, bazującą przede wszystkim na danych społeczno-demograficznych, ale także ułatwiają formułowanie strategii marketingowych nastawionych na pozyskanie konkretnych grup użytkowników", wyjaśnia Marcin Pery z Gemius.

Jak wynika z raportu Gemius, w sieci możemy spotkać internautów wszechstronnie wykorzystujących zasoby internetu, w przypadku których ciężko jest wyróżnić dominujący cel korzystania z tego medium (Laicy, Odkrywcy, Maniacy komputerowi), jak i tych, którzy wykorzystują internet w jasno określonym celu: do komunikacji (Gaduły), zabawy (Rozrywkowi), bądź celów praktycznych (Pragmatycy).

Niemniej ważnym aspektem w rozróżnianiu internautów jest stopień ich zaawansowania w posługiwaniu się nowymi technologiami, związanymi z dostępem do sieci.

Co ciekawe, omawiane segmenty można równie skutecznie analizować w kontekście cech demograficznych. Największy udział mężczyzn odnotowano w segmencie Maniaków komputerowych - stanowili oni aż 86,2 proc. Z kolei najbardziej zdominowanym segmentem przez kobiety są Laicy (65,1 proc. kobiet).

Jest to wysoki wynik, biorąc pod uwagę fakt, iż w polskim internecie ciągle utrzymuje się przewaga mężczyzn. Warto również zwrócić uwagę na segment Gaduły, gdzie występuje niemal równowaga obu płci – kobiety stanowią 51,3 proc. a mężczyźni 48,7 proc. W pozostałych grupach przeważają mężczyźni, osiągając udział od 60,9 proc. do 68,0 proc.

Jednak internet to nie tylko informacja, rozrywka i komunikacja. To także coraz częściej miejsce zakupów. Korzystanie z e-commerce, w tym m. in. szukanie ofert i opisów produktów w internecie, dokonywanie zakupów online oraz korzystanie z konta bankowego za pośrednictwem sieci, jest cechą uzupełniającą charakterystykę poszczególnych segmentów internautów.

Jak wynika z raportu Gemius, niezależnie od wyróżnionych segmentów, ciągle jeszcze istnieje znacząca różnica między poszukiwaniem informacji o produktach w sieci, a ich zakupami za pośrednictwem internetu. Najbardziej skłonni do zakupów są Odkrywcy (67,9 proc.), Maniacy komputerowi (62,8 proc.) oraz Pragmatycy (61,5 proc.).

Oto segmentacja polskich internautow wg Gemius:

1. Laicy (28,5% ogółu polskich internautów)

  • 71,4% deklaruje, że w internecie szuka informacji o bieżących wydarzeniach
  • Najkrótsi sta_em, spędzają mało czasu w internecie
  • Używają internetu w domu
  • Nie emocjonują się możliwościami internetu, korzystają w ściśle określonym celu
  • Najmniej wyedukowani internetowo

2. Pragmatycy (24,1%)
  • 76,2% z nich szuka interesujących oferty lub opisy produktów
  • Aktywni internauci, z najdłuższym stażem
  • Korzystają z internetu w pracy
  • Szukają opisów produktów, informacji gospodarczych
  • Nie korzystają z blogów, chatów, grup dyskusyjnych
  • Świadomi użytkownicy sieci

3. Rozrywkowi (15,8%)
  • 77,8% z nich nie wykorzystuje internetu w celu zawodowym
  • Spędzają najmniej czasu w internecie, od niedawna
  • Korzystają z internetu w domu
  • Interesuję się grami i sportem
  • Korzystają z chatów, wysyłają smsy
  • Niezaawansowani informatycznie

4. Odkrywcy (9,7%)
  • Dla 84,7% z nich internet to zabawy i rozrywki, a 95,2% śledzi bieżące wydarzenia
  • Najbardziej aktywni, z najdłuższym stażem
  • Używają internetu zarówno w pracy, jak i po godzinach
  • W internecie komunikują się, bawią oraz szukają informacji politycznych, gospodarczych
  • Świadomi użytkownicy sieci

5. Gaduły (19,1%)
  • 98,3% respondentów z tej grupy używa komunikatorów internetowych
  • Aktywni internauci, o stażu w internecie od 1 roku do 5 lat
  • Korzystają z internetu także w szkole/na uczelni oraz u rodziny/znajomych
  • Średnio zaawansowani informatycznie

6. Maniacy komputerowi (3,7%)
  • 78,5% z nich aktywnie korzysta z grup i/lub list dyskusyjnych
  • Aktywni internauci, z najdłuższym stażem
  • Korzystają z internetu wszędzie: w domu, w kawiarenkach internetowych, w szkole/na uczelni, u rodziny
  • Świadomi użytkownicy sieci
Źródło: Gemius

> Tag: ,

Spada sprzedaż gazet w Belgii i Wielkiej Brytanii

Nowe statystyki potwierdzają tendencję spadkową w prasie codziennej w Belgii i w Wielkiej Brytanii. Najlepiej radzą sobie brytyjski „The Guardian" i jego niedzielne wydanie, „The Observer".

W Belgii sprzedaż dzienników spadła o 2,15 % w ostatnim kwartale 2005 r. w stosunku do analogicznego okresu w 2004 r. Prasa flamandzka straciła więcej (-2,23 %) niż prasa francuskojęzyczna (-1,98%), informuje belgijski związek kontroli dystrybucji prasy, Centre d'information des médias.

W Wielkiej Brytanii
sprzedaż dzienników spadła o 3% w ostatnim kwartale 2005 r., wg brytyjskiego związku kontroli dystrybucji prasy, ABC-Audit Bureau of Circulation. Jest więc gorzej niż w 2004 r. (-2%). Sprzedaż spada głównie tabloidom. Dzienniki tradycyjne radzą sobie zupełnie dobrze w tych ciężkich dla prasy czasach i odnotowują nawet lekki wzrost (+ 1,2 %).

Dziennik „The Guardian" jest największym sukcesem ubiegłego roku. Po zmianie formuły redakcyjnej i graficznej (w tym przejście na mniejszy format) we wrześniu 2005 r., sprzedaż dziennika wzrosła o 6 % w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Jego średnia sprzedaż wynosi 395.000 egz. Nie wiadomo czy ten wzrost będzie trwały.

Rewelacyjnie radzi sobie, jak na razie, „The Observer", niedzielne wydanie „Guardian". Po zmianie formuły i formatu w styczniu br., jego sprzedaż wzrosła o 22%, wg ABC-Audit Bureau of Circulation. W skali roku, dziennik zyskał 100.000 egz. (od stycznia 204 r. do stycznia 2005 r.). Jego średnia sprzedaż wzosła do 550.000 egz.

Tu również należy podejść z dystansem do tych wyników. W przypadku profesjonalnie przygotowanej i wypromowanej nowej formuły, sprzedaż z reguły w pierwszym okresie po zmianie, ale później często spada.

Mimo trudności jakie przeżywa większość tytułów prasy brytyjskiej, można jej raczej jeszcze pozazdrościć niż współczuć: Brytyjczycy czytają dwa i pół raza więcej gazet niż Francuzi czy Polacy.

Źródło: „La Libre Belgique", „Le Monde", „The Guardian"

> Tag: , ,

Yahoo i AOL chcą wprowadzić płatne e-maile

Internetowi potentaci Yahoo! i AOL przymierzają się do wprowadzenia płatnych e-maili z „gwarantowaną dostawą do adresata".

Płatny e-mail byłby jak priorytet i dawałby gwarancję - jak list polecony -, że dotrze do adresata. Kosztowałby mniej niż jednego centa.

Usługa adresowana ma być do dużych przedsiębiorstw, które w ten sposób mogłyby rozsyłać e-maile marketingowe bez ryzyka, że zostaną wychwycone i zatrzymane przez filtry antyspamowe.

Wykupując usługę, nadawca musiałby zobowiązać się dodatkowo, że płatne e-maile będą wysyłane wyłącznie do osób, które ich oczekują.

Amerykańska organizacja antyspamowa Spam-haus uważa, że inkasowanie pieniędzy za wysyłanie e-maili jest wbrew niepisanym regułom internetu. Potentaci komputerowi argumentują, że w przyszłości to właśnie płatna poczta elektroniczna może skutecznie ograniczyć spam, który jest jedną z większych plag internetu.

Źródło: „Gazeta Wyborcza"

> Tag: ,

BBC wykorzystuje interaktywność do promocji nowego programu telewizyjnego

Interaktywność to dobry sposób na promocję. Tak uznało BBC uruchamiając projekt climateprediction.net, który ma pomóc w wylansowaniu nowego serialu dokumentalno-przyrodniczego o efekcie cieplarnianym i o możliwych zmianach klimatycznych w Wielkiej Brytanii.

Potrzebujemy niewykorzystanych mocy Twojego komputera", informuje zajawka projektu, który został opracowany i przebiega przy współpracy z uniwersytetami Oxford oraz Open.

Uczestnicy eksperymentu, internauci, mają pomóc naukowcom opracować wszystkie możliwe scenariusze pogodowe jakie mogą się zrealizować w 2080 roku na terenie Wielkiej Brytanii.

By zostać uczestnikiem programu wystarczy ściągnąć ze strony BBC specjalny program, który pracując w tle będzie analizował i opracowywał dane niezbędne do ustalenia prognozy.

Źródło: BBC (via Wirtualne Media)

> Tag: , , , , , ,

Po darmowych gazetach, darmowe książki w internecie

Amerykański wydawca HarperCollins umieścił w internecie książkę o tworzeniu przedsiębiorstw pt. „Got it alone!" autorstwa Bruce Judsona. Lektura książki jest za darmo. Książka jest finansowana z reklamy, jak internetowe gazety.

Design i nawigacja na stronie internetowej są koszmarne, ale jest wyszukiwarka. Dzięki niej można dotrzec bezpośrednio do stron, na których użyte jest dane słowo, np. business plan.

Co ciekawe, reklamy na stronie tytułowej pochodzą z „Yahoo!", a na poszczególnych podstronach z Google.

Źródło: buzzmachine

> Tag: ,

Miliard dolarów na inwestycję w „informację na życzenie"

IBM zamierza zainwestować w trzech najbliższych latach miliard dolarów na rozwój aplikacji i na rekrutację tysiecy konsultantów w celu rozszerzenia swojej działalności na rynku „informacji na życzenie".

Eksperci wróżą temu rynkowi szybki rozwój, którego lokomotywą ma być segment informacji dostarczanej przez firmy swoim pracownikow.

Źródło: AFP

> Tag: ,

16.2.06

Reuters otwiera encyklopedię biznesu on-line w formie wiki

Agencja prasowa Reuters otworzyła encyklopedię biznesu on-line do wypełnienia przez internautów. To tzw. wiki, od wikipedii, internetowej encyklopedii tworzonej przez internautów. Może to zrobić każdy, kto ma dostęp do internetu, komputer i przeglądarkę.

Wiki, a dokładnie WikiWiki, to nazwa pewnego rodzaju stron internetowych, które można tworzyć, edytować i zmieniać bezpośrednio z poziomu przeglądarki.

Zasadnicze cechy
serwisów opartych na mechanizmie wiki, wg Wikipedii:

  • szybkość, prostota i łatwość tworzenia i aktualizacji stron internetowych
  • łatwość tworzenia linków do zasobów wewnętrznych i zewnętrznych
  • prosty sposób formatowania i wstawiania tagów (prostszy niż język HTML)
  • możliwość współpracy wielu użytkowników, czasem rozsianych po całej kuli ziemskiej, przy tworzeniu stron.
Interesujące inicjatywa. Mam nadzieję, że zainspiruje innych. Pomysł z wiki jest do wykorzystania w prasie codziennej, szczególnie w prasie regionalnej.

Prasa może wykorzystać technikę wiki np do pisania artykułów z czytelnikami, jak to zrobił amerykański magazyn dla mężczyzn "Esquire". To bardzo skuteczny sposób na interaktywność z czytelnikami.

Jeden z dziennikarzy „Esquire", AJ Jacobs, wymyslił, że napisze artykuł przy pomocy czytelników. Opublikował pierwszą wersję artykułu we wrześniu. Zawierała wiele celowych błędów „aby porównanie przed/po było bardziej interesujące". Artykuł został opublikowany w listopadzie ub. roku.

W ciągu trzech dni artykuł był modyfikowany 532 razy przez 75 różnych osób.

"[Ten eksperyment] jest absolutnie fascynujący" wyjaśnia AJ Jacobs. "Byłem przyklejony do komputera, odświeżałem stronę co 45 sekund, żeby zobaczyć ostanie zmiany."

Ten eksperyment pokrywa się z naszym pomysłem dla prasy lokalnej i regionalnej, żeby dziennikarz zamieszczał rano swoją informację na blogu. Tekst wzbogaci się o nowe pytania, komentarze, poprawki czytelników.

Wersja końcowa (uwaga, to nie bedzie praca zbiorowa) ukaże się następnego dnia w gazecie.

Co o tym myślicie?

Źródło: Reuters, „Esquire"

> Tag: , , , , , , ,

15.2.06

Kto wyniósł ze Springera makietę nowego dziennika?

Scoop w „Pressie", afera w Springerze. Miesięcznik „Press" opublikował dziś skany kilku stron z makiety przygotowywanego w tajemnicy nowego dziennika wydawnictwa Axel Springer.

Źródłem tych zdjęć jest prawdopodobnie jeden z dziennikarzy zatrudnionych w nowym projekcie, który potajemnie wyniósł kilka pdf-ów makiety nowego dziennika. Wg niepotwierdzonych informacji, dotarły one również do Agory.

Chodzi o strony dodatku „Kultura" sprzed ok. miesiąca. Dziennik, wzorowany na niemieckim „Die Welt Kompakt", ma ukazać się na początku kwietnia.

Publikacja „Press" wywołała prawdziwe poruszenie w redakcji nowego dziennika. Wydawca zagroził dziś zwolnieniem dyscyplinarnym i zapowiedział, że nie spocznie dopóki nie znajdzie „kreta".

Springer jest wściekły. Nic dziwnego. Jeden z jego pracowników wykazał się rzadkim brakiem lojalności.

A „Press"? „Press" zrobił to, co powinien robić częściej - znalazł i opublikował ciekawą, ekskluzywną informację.

Czy powinien był to zrobić?

Źródło: własne

> Tag: , , ,

Wydawcy prasy wykopują topór wojenny przeciw Google

Wydawcy prasy zacieśniają szeregi szykując sie do globalnej wojny z Google. Belgijski dziennik „De Standaard" zablokował kilka dni temu linki do Google News, uniemożliwiając korzystanie ze swoich informacji przez nową witrynę otwartą przez Google dla Belgii i Holandii. Bojkot Google spotkał się od razu z przychylną reakcją Flamandzkiego Stowarzyszenia Wydawców Prasy.

Te inicjatywy wpisują się w ofensywę przeciwko Google, ale też i innym wyszukiwarkom, którą próbują - jak na razie dość nieśmiało - prowadzić wydawcy prasy i agencje informacyjne lub fotograficzne na całym świecie.

Światowe Stowarzyszenie Wydawców Prasy (World Association of Newspapers, WAN) postanowiło „razem szukać metod, które pozwolą przeciwdziałać wykorzystywaniu przez wyszukiwarki internetowe treści książek, gazet i czasopism bez uiszczania opłat z tytułu praw autorskich", informuje WAN w komunikacie z 31 stycznia 2006 r.

WAN stworzyła specjalną grupę, która ma zająć się tym problemem. W pierwszym rzędzie chce zainteresować tą sprawa Unię Europejską. Jednym z pierwszych zadań grupy będzie spotkania z Charlie McCreevy, komisarzem do spraw Rynku Krajowego i Usług, i Viviane Reling, komisarzem do spraw Społeczeństwa Informacyjnego i Mediów.

„Google, Yahoo i inne wyszukiwarki internetowe nie są jakimś nowym pokoleniem firm wykorzystującym informacje dla dobra publicznego. To organizacje komercyjne, wyraźnie nastawione na zysk i nie mające nic wspólnego z działalnością współczesnego Robin Hooda", powiedział prezes WAN, Gavin O'Reilly. Nazywa on ten proces „napsteryzacją treści", nawiązując do dawnego konfliktu między serwisem Napster a branżą muzyczną. Napster wyszedł z konfliktu na tarczy.

W 2005 r., Agence France Presse (AFP) zaskarżyła Google do sądu we Francji (w lutym 2005 r.) i USA (w marcu 2005 r.) za bezprawne wykorzystywanie informacji. Google od razu wycofał informacje i zdjęcia AFP ze swoich serwisów.

AFP zażądała od Google odszkodowania w wysokości 14,7 mln euro w USA i 2,8 mln euro we Francji. W przeciwieństwie do Yahoo!, MSN czy francuskich Wanadoo i Voila, Google odmawia zapłaty wynagrodzenia za prawa autorskie do informacj tworzonych przez inne media.

W 2003 r. agencja fotograficzna DPA wygrała z Googlem podobny proces wytoczony w Niemczech. Jest więc precedens prawny.

Konkurent AFP, brytyjski Reuters ma inny punkt widzenia. Uznaje, że Google News wpływa na zwiększenie ilości odsłon na jego stronach internetowych, gdzie internauci mogą bezpłatnie czytać depesze. Reuters uważa więc, że interes jest obopólny.

Jedno jest pewne: wyszukiwarka to sposób na przyciągnięcie internautów. Im więcej osób wejdzie na strony Google czy Yahoo!, tym atrakcyjniejsza będzie ich oferta pod adresem reklamodawców. W rzeczywistości, wyszukiwarki „sprzedają“ swoich użytkowników w klasycznej ofercie handlowej. Ich model biznesowy nie opiera się na wyszukiwarce, lecz na sprzedaży reklam.

W tym kontekście protesty prasy i agencji, czyli twórców informacji, przeciw wykorzystaniu ich produktów bez płacenia praw autorskich są jak najbardziej uzasadnione.

Pytaniem nie jest tu czy Google zapłaci, tylko ile i kiedy.


Źródło: WAN, AFP, „Libération"

> Tag: , , , , ,

14.2.06

„Nowy Dzień" publikuje nietypową reklamę w kształcie serca

Dziennik „Nowy Dzień” opublikował nietypowa reklamę w kształcie serca na Walentynki. To reklama produktu wzmacniającego jednej z firm farmaceutycznych.

Konkurencja na rynku reklam powoduje, iż agencje reklamowe próbują coraz częściej sięgać po niestandartowe rozwiązania. Nowe formaty przyciągają uwagę czytelnika i... innych reklamodawców.

Gazety i pisma biją się o reklamodawców nie tylko miedzy sobą, ale też z innymi mediami: radiem, telewizją i portalami internetowymi. Oferty mediów elektronicznych, głównie telewizji, wydają się z reguły atrakcyjniejsze, ale są też i droższe, głównie w przypadku telewizji.

Niewiele dzienników może sobie pozwolić na odrzucenie propozycji zamieszczenia nowego formatu reklamowego. Tak naprawdę chyba tylko „Gazeta Wyborcza", z racji swojej pozycji, albo „Rzeczpospolita", w imię zasad, mogą sobie pozwolić na powiedzenie „nie".

Ale tam gdzie „Wyborcza" mówi „nie", „Nowy Dzień" może powiedzieć „tak".

> Wiedzieć więcej: Dzienniki oferują nowe formaty reklamowe, Reklama w internecie bije rekordy w Polsce, Rynek reklamy internetowej rośnie w Europie jak na drożdżach, „Gazeta Wyborcza" wchodzi z nowa ofertą na rynek ogłoszen rekrutacyjnych w internecie, USA: rośnie segment ogłoszeń o pracę, Google testuje dyskretnie reklamy w prasie, Dziesięć tendencji w reklamie i w marketingu

> Tag: , ,

Iran: Pierwsze karykatury Holocaustu

Następny epizod afery karykatur Mahometa. Pierwsze karykatury nt. Holocaustu zostały opublikowane na stronie internetowej irańskiego Domu Karykatur, związanej z irańskiem dziennikiem „Hamshahri".

Po publikacji karykatur Mahometa w prasie europejskiej, dziennik ogłosił międzynarodowy konkurs na karykatury nt. zagłady Żydów pt. „Gdzie są granice wolności słowa na Zachodzie?".

Chodzi o dwie karykatury przesłane na ten konkurs . Pierwsza, zatutułowana „Auschwitz 1942", przedstawia Żyda z tobołkiem wchodzącego do obozu koncentracyjnego przez bramę z napisem „Praca daje wolność".

Druga, zatytułowana „Izrael 2002" przedstawia tego samego mężczyznę, tym razem z karabinem , wchodzącego na pole walki przez bramę z napisem „Wojna daje pokój".

„Wolność słowa jest dla ludzi z Zachodu pretekstem do ubliżania muzułmanom. (...)", pisze „Hamshahri" w tekście o tym konkursie, który ma zdecydowany wydźwięk antysemicki.

„Gazety zachodnie opublikowały bluźniercze rysunki pod pretekstem wolności słowa. Ciekawe czy teraz zrobią, to o czy mowią i opublikują też rysunki o Holocauście", powiedział AFP Farid Mortazavi, jeden z szefów „Hamshahri".


Źródło: AFP

> Tag: , , ,





Zakochani czytelnicy redagują „Gazetę Olsztyńską"

Dzisiejszy numer „Gazety Olsztyńskiej" po raz pierwszy pomagali redagować czytelnicy dziennika. Byli oni wydawcami walentynkowego wydania gazety.

Katarzyna Banach (inżynier budownictwa, studentka zarządzania nieruchomościami) i Łukasz Stok-Stocki (kierownik zespołu operatorów w firmie Transcom) mają po 25 lat i mieszkają w Olsztynie. Są w sobie bardzo zakochani.

Nigdy wcześniej
nie mieli do czynienia z dziennikarstwem, ale zaproszenie redakcji przyjęli bez chwili zastanowienia. Czytelnicy-redaktorzy byli pod dużym wrażeniem pracy w gazecie:

„Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będę miała okazję spędzić cały dzień w redakcji „Gazety” i w dodatku w roli redaktora", przyznaje pani Katarzyna.

„Podoba mi się, że każdy może wyrazić własne zdanie na temat bieżącej gazety i planowanych tematów" mówił Łukasz Stok-Stocki tuż po wczorajszym porannym planowaniu „Gazety”.

Czytelnicy uczestniczyli m.in. w kolegiach redakcyjnych, oceniali poniedziałkowe wydanie gazety. Wspólnie z redakcyjnym redaktorem wybierali też czołówki na pierwszą i kolejne strony gazety.

Zdecydowali m.in. o wyborze na jedną z czołówek informacji o przyznaniu śpiewaczce z Olsztyna stypendium Ministra Kultury na studia w akademii solistów w Sankt Petersburgu. Ministerstwo podjęło taką decyzję m.in. po publikacjach gazety.

„Chcemy wciągać czytelników w redagowanie, sprawić, żeby nasza gazeta była bardziej interaktywna. Będziemy powtarzać takie projekty", zapowiada Robert Sakowski, redaktor naczelny „Gazety Olsztyńskiej".

Źródło: „Gazeta Olsztyńskia"

> Tag: , , ,

Walentynki: strona internetowa o nieudanych randkach

Randki okazują się nieraz kompletnym niewypałem. O nieudanych spotkaniach pisze na swojej stronie internetowej brytyjski pisarz Sam Jordison. Uruchomił tę stronę specjalnie na Walentynki.

Na stronie WhenDatesGoBad znajdziecie opowieść o dziewczynie, która spotkanie w restauracji ze szwedzkim stołem przypłaciła przepukliną.

Jordison zachęca też internautów do nadsyłania własnych historii. Najciekawsze zostaną opublikowane w książce. Jej tytuł jest już znany – „To Bad Dates”, czyli Złe Randki.

Źródło: RMF FM

> Tag: , ,

„Gazeta Wyborcza” w prenumeracie teczkowej

Od dziś „Gazeta Wyborcza” oferuje swoim czytelnikom w całej Polsce nową formę prenumeraty - prenumeratę teczkową.

Prenumerata ta ma polegać na specjalnej ofercie cenowej. Cena każdego wydania „Gazety Wyborczej” w prenumeracie teczkowej będzie wynosiła 1,40 zł dla wydania stołecznego i 1 zł dla reszty kraju.

Kampania informacyjna na temat nowej formy prenumerowania „Gazety Wyborczej” rusza 14 lutego. Przygotowała ją agencja DDB.

Kampania będzie prowadzona na łamach „Gazety Wyborczej”, w radiu i telewizji oraz promowana przez działania BTL i reklamę zewnętrzną.

Źródło: „Gazeta Wyborcza"

> , , ,

12.2.06

„Washington Post": Sprawdź jak głosowali politycy, których wybrałeś

Amerykański dziennik „The Washington Post" stworzył nowy serwis informacyjny on line, który pozwala na konsultacje wszystkich głosowań w Kongresie (House i Senat) od 1991 r.

Internauci mogą sprawdzić jak głosowali poszczególni kongresmeni i jakie były tematy głosowań. Serwis jest dostępny po zalogowaniu się.

Myślę, że taki serwis ma duże szanse powodzenia w każdym dzienniku, tak ogólnokrajowym jak regionalnym oraz w tygodnikach opinii w Polsce, i to z pięciu powodów:

  • Może przyciągnąć nowych czytelników zainteresowanych polityką
  • Stanowi atrakcyjną wartość dodaną do newsów, analiz i komentarzy
  • Wzmacnia wizerunek gazety jako „psa-stróża demokracji" („My patrzymy na ręce politykom")
  • Może być sprzedawany prenumeratorom wersji on-line w pakiecie z innymi produktami (komentarze, analizy, artykuły archiwalne...).
  • Partycypuje w tworzeniu bazy danych czytelników, która staje się jednym z kluczowych elementów strategii multimedialnej (print+on-line) w mediach.
W przypadku prasy regionalnej, rozwinąłbym kategoryzację na dwóch poziomach:
  • krajowy: jak głosują w Sejmie i Senacie politycy, których wybrałem?
  • regionalny i lokalny (powiat po powiecie) : jak głosują politycy na szczeblu lokalnym, np w Radzie Miejskiej?
Tak, to wymaga dużo pracy. Mogą ją wykonać stażyści, pod okiem redaktora, który będzie koordynatorem przedsięwziecia i gwarantem jego rzetelności i wiarygodności.

Korzyść dla czytelnika jest ewidentna: otrzymuje narzędzie, które pozwala mu w dokonaniu wyboru.

Źródło: „The Washington Post"

> Tag: , , , ,

11.2.06

Wychodzi pierwszy magazyn o podcastingu

„Podcast User Magazine" to tytuł nowego magazyn o podcastingu. Magazyn istnieje od lutego br. i tylko w formie pdf-ów do ściągnięcia ze stron o tej samej nazwie. Ma 24 strony z informacjami, poradami oraz testami sprzętu i aplikacji do tworzenia podcastów.

„Wpisanie słowa podcast do wyszukiwarki Google w październiku 2004 r. skutkowało zapytaniem: Czy chodzi Ci o broadcast? Wiem, bo sam tego doświadczyłem. Podobne poszukiwanie prowadzi dziś bezpośrednio do Oxford English Dictionary, a Google podaje 95.7 mln odnośników", pisze we wstępniaku Redaktor naczelny, Paul Nicholls.

Podcasting, podcast to forma internetowej publikacji dźwiękowej, najczęściej w postaci regularnych odcinków, z zastosowaniem technologii RSS do plików dźwiękowych. Nazwa pochodzi z połączenia słów iPod - odtwarzacz muzyczny firmy Apple i broadcast (z ang. transmisja, przekaz).

Podcast może mieć formę nieformalnego bloga, profesjonalnej audycji radiowej radiowej, kursu językowego lub hobbystycznego albo odcinków historii czytanej przez lektora.

Prasa oraz politycy na świecie coraz częściej używają podcastów, by dotrzeć do różnych grup odbiorców. W Polsce podcasting jest znany jeszcze tylko nielicznej grupie ekspertów i zapaleńców.

> Wiedzieć więcej:
Francja: Były premier nagrywa podcasty na swoim blogu
Prestiżowy dziennik „Financial Times" nagrywa podcasty
Każdy może nagrać podcast, to naprawdę proste
Szwedzkie radio oferuje swoje audycje na podcaście
Internet: 10 tendencji w 2006 r.

> Tag: , , , ,

Przegląd prasy

Prasa. Prasa codzienna uderzy w tygodniki. Tygodniki opinii, po słabym ubiegłym roku, czeka kolejny wstrząs. Czytelników i reklamodawców mogą odebrać im dwa nowe dzienniki – Axel Springer Polska i Michała Sołowowa. Źródło: Gazeta Prawna

dodatek1_a_1-1.jpg Prasa. Piękno, groza i rozpacz. Laureatem głównej nagrody tegorocznego konkursu World Press Photo został Kanadyjczyk Finbarr O'Reilly za fotografię przedstawiającą matkę z malutką córeczką w obozie dla ofiar głodu w Nigrze (Afryka). Źródło: Rzeczpospolita.

Prasa. Reklamodawcy uciekają z „Machiny". Piosenkarka Madonna w sukni Matki Boskiej Częstochowskiej - taki kolaż na okładce pisma muzycznego „Machina" zbulwersował paulinów z Jasnej Góry. Z umów z „Machiną" wycofują się reklamodawcy. Źródło: Gazeta Wyborcza

Prasa.
We wtorek 14 lutego 2006 r. „Nowy Dzień” dołączy bezpłatną płytę z filmem DVD „Czasem słońce, czasem deszcz”. Film będzie walentynkowym prezentem dziennika „Nowy Dzień” dla jego czytelników. Źródło: MediaLink

Prasa. Warszawa jest centrum strategicznym i przyczółkiem ekspansji G+J na Wschód", oświadcza prezes Gruner + Jahr Magdalena Malicka. Źródło: WirtualneMedia.pl

Telewizja. MTV startuje na Ukrainie. MTV - największa telewizja muzyczna na świecie - uruchomi swoją ukraińską wersję. Ma ona wystartować w drugiej połowie tego roku. Źródło: Gazeta Wyborcza

Internet.
Wysyp wirtualnych operatorów. W Stanach i Europie Zachodniej coraz więcej znanych marek wchodzi na rynek telefonii komórkowej jako tzw. wirtualni operatorzy. W Polsce wciąż nie. Źródło: Gazeta Wyborcza

Media. Prowokacje na cenzurowanym. „Nasz Dziennik" w odwecie za ośmieszenie przez „Fakt" ministra Jurgiela, domaga się, by politycy ukrócili stosowanie przez media prowokacji. Źródło: Rzeczpospolita.

Reklama. Ad.net wprowadził ofertę umożliwiającą wstawianie reklam do RSS serwisów które należą do jego sieci. Źródło: Blog Intertuba

> Tag: , , , , , , , , ,

Dziesięć najbardziej popularnych finansowych stron internetowych na świecie

Dziesięć najbardziej popularnych finansowych stron internetowych wg Center for Media Research

Styczeń 2006

Brand or Channel

Unique Audience (000)

Active Reach (%)

Yahoo! Finance

7,283

5.64

MSN Money

4,972

3.85

Dow Jones Online

4,235

3.28

CNNMoney

4,232

3.28

AOL Money & Finance

4,013

3.11

Reuters

3,092

2.4

Forbes.com

2,562

1.99

Motley Fool

1,650

1.28

TheStreet.com

1,631

1.26

Entrepreneur.com

1,356

1.05

Źródło: Nielsen//NetRatings NetView


Źródło: Center for Media Research

> Tag: , ,

10.2.06

„Idziemy w stronę cyfrowej symbiozy mediów, całkowicie nastawionej na czytelnika”

Rewolucja internetowa jest rzeczywistością, do której tradycyjne media muszą się szybko przystosować jeśli chcą przetrwać w erze cyfrowej.

To jeden z motywów przewodnich wczorajszej konferencji „Internet 2k6. Powrót boomu" nt. reklamy, trendów i strategii internetowych.

Konferencja została zorganizowana przez Internet Standard (Wydawnictwo IDG), pod patronatem prestiżowej organizacji Interactive Advertising Bureau Polska (IAB). Partnerami konferencji byli m. in. gazeta.pl i Google. Jak na konferencję o e-trendach przystało, jej przebieg był na żywo relacjonowany na specjalnym blogu i transmitowany w internecie na stronach Internet Standard.

Internet nie jest nowym medium. To przestrzeń, która pozwala na wykorzystanie strategicznego potencjału cyfrowych kanałów komunikacji“, mówili jednym głosem Sławomir Stępniewski i Tomasz Sucheta, specjaliści od strategii reklamowej i e-marketingowej z firmy HYPERmedia.

Obaj eksperci podkreślali kluczowe znaczenie symbiozy między tradycyjnymi i nowymi mediami:


„W przeciągu 36 miesięcy na nowo zdefiniujemy pojęcie usług mediowych i reklamy nie tylko w USA, ale na całym świecie. Idziemy w stronę cyfrowej symbiozy mediów, całkowicie nastawionej na czytelnika”.

„[Nasza] strategia nie polega na tym, żeby wyjść z prasy i przenieść się do internetu. [Nasza] strategia polega na tym, by podążać za czytelnikiem. To my mamy być beneficjentem tej rewolucji i myśleć w kategoriach symbiozy“, stwierdzili Sławomir Stępniewski i Tomasz Sucheta.


Przyszłość reklamy i mediów była też przedmiotem refleksji innych prelegentów. Zacytuję trzech z nich:

„Nie mówmy o wydatkach [na reklamę w internecie]. Mówmy o inwestycji (...). Każde wyszukiwanie to przecież potencjalny klient", zachwalał Michał Lorenc z Google, podkreślając, że polska filia kalifornijskiego giganta „to zaledwie Googlette" i dopiero zaczyna swój biznes w branży reklamowej w Polsce. Może dlatego to wystąpienie, jako jedyne, nie było transmitowane w sieci.

Są dwa jutra: multimedialne i kontekstualne. Jutro multimedialne to streaming, który zmieni reklamę, (pozwalając na przesyłanie coraz cięższych plików video) i witryny internetowe (które z interaktywnych stają się multimedialne, jak portale onet czy o2 ze swoją Lemon TV). Jutro kontekstualne jest nierozerwalnie związane z wyszukiwarkami", mówił Gwidon Humeniuk z firmy CR Media, brokera reklamowego, podkreślając, że internet jest za drogim medium i, że „musi stanieć w tym roku".

„Tradycyjne media nie pozwalają wejść z czytelnikiem w interakcję. To jest jedną z ich największych słabości. Ale tak naprawdę wszystko sprowadza się do jednego: model biznesowy. To on będzie decydującym czynnikiem, który przeważy jutro o sukcesie czy porażce tradycyjnych mediów”, podsumował Olgierd Cygan z IAB.

Na razie, tradycyjne i nowe media dzieli jeszcze w Polsce duża przepaść. Tylko 5 ze 120 uczestników wczorajszej konferencji reprezentowało prasę.

Były to „Puls Biznesu“, „Rzeczpospolita“, Grupa Wydawnicza Infor (wydawca m. in. „Gazety Prawnej“), „Polityka“ oraz gazeta.pl.

Inne gazety uznały być może, że rozważania o jutrze nie są tematem na dziś.

> Wiedzieć więcej:
Czy polska prasa przeżyje w erze internetu?
Pięć zagrożeń jakie stwarza internet dla prasy
Polskie tygodniki oinii tracą czytelników, ale jeszcze nie szukają ich w internecie
Osiem trendów w prasie w 2006 r.
Gadżetowe szaleństwo w polskiej prasie
Dlaczego polskie media ignorują dziennikarstwo obywatelskie? Bo go nie rozumieją i się go boją!
Reklama w internecie bije rekordy w Polsce



> Tag: , , , , , , , , , , , , , , ,

9.2.06

Agence France Presse wymyśliła informację jutra

Agence France Presse (AFP) stworzyła pierwszy w Japonii darmowy i interaktywny serwis informacyjny. To coś w rodzaju „wspólnoty pasjonatów aktualności".

Portal nazywa sie AFP-BB News. Jego adresatami są ludzie, którzy interesują się wydarzeniami. Dlaczego Japończycy? Bo jest ich dużo i mają masowo dostęp do szerokopasmowego, bezprzewodowego internetu. Partnerem AFP w tym projekcie jest japońska spółka internetowo-telekomunikacyjna Softbank.

Strona AFP-BB News składa się z trzech poziomych pasków zdjęć, które przesuwają się powoli z lewej na prawą stronę ekranu:

  • pierwszy pasek pokazuje 100 najważniejszych wydarzeń ostatnich dni,
  • drugi - 100 zdjęć z archiwum,
  • trzeci - 100 zdjęć najczęściej oglądanych.
Każdy z pasków ma swój RSS. Są tu też teksty, infografiki i video produkowane przez AFP

Tak jak na portalu Yahoo News, internauci mają możliwośc personalizacji strony. Mogą ją dowolnie komponować według swoich kręgów zainteresowania. Każdy może otworzyć swój blog, komentować newsy czy wywoływać komentarze innych.

Portal będzie całkowicie finansowany przez reklamy. Zostały one sprytnie wkomponowane w paski, miedzy zdjęcia. Na pierwszy rzut poszły reklamy samochodowe: Mercedes, Volvo i Smart.

Żeby zaistnieć w internecie opanowanym przez nowe media, tradycyjne media musza sięgać do zakurzonych pokładów wyobraźni. Muszą dać dowód na swoją innowacyjnośc, wyjść z kolein i wymyśleć informację jutra.

Podirytowana pewnie inwencją Associated Press czy Reutersa, AFP właśnie wymyśliła informację jutra.

Źródło: AFP

> Tag: ,, , , ,

Co sekundę powstaje na świecie nowy blog

Jaki jest stan blogosfery na świecie? Na to pytanie odpowiada ostatni raport przygotowany przez Davida Sifry z wyszukiwarki blogów Technorati.

Oto jego główne wnioski:

  • Co sekundę rodzi się na świecie nowy blog.
  • Cała światowa blogosfera podwaja się co 5,5 miesiąca.
  • Technorati indeksuje 27,2 mln blogów na świecie.
  • 2,7 mln blogów jest aktualizowanych co najmniej raz w tygodniu.
  • 13,7 mln autorów, czyli co drugi, prowadzi swój blog przez co najmniej 3 miesiące od momentu jego założenia.
  • 9% wszystkich blogów to fabryki spamu, które generują linki i oszukańcze kliki.
Technika tagowania, tzn. oznakowywania wpisów słowami-kluczami wyłapywanymi przez wyszukiwarkę, opracowana przez Technorati została dobrze przyjeta przez blogosferę. Wyszukiwarka indeksuje codzienne 400.000 wpisów.

Najgorętsze tagi ostatniego tygodnia:
Zródło: Technorati

> Tag: ,

Francuzi szturmują kioski dla tygodnika z karykaturami Mahometa

Historyczny rekord sprzedaży dla francuskiego tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo". Co skłoniło Francuzów do szturmu na kioski? Dwanaście karykatur Mahometa, w tym ta z turbanem w kształcie bomby z zapalonym lontem, opublikowanych przez „Charlie Hebdo".

Na okładce magazynu figuruje rysunek zmartwionego Mahometa, kryjącego twarz w dłoniach, z podpisem: „Jak to trudno być kochanym przez takich durni".

Wg dyrekcji wydawnictwa, tygodnik sprzedał się wczoraj w 100% w 400.000 egz. podczas gdy jego dotychczasowy rekord wynosił zaledwie 140.000 egz. Do południa, pismo było dodrukowane dwa razy.

Źrodło: Imedias

> Tag: , ,

Dania: „Jyllands-Posten" odmówił publikacji karykatur Jezusa

Każdy dzień przynosi teraz nowe informacje, które rzucają nowe światło na duński dziennik „Jyllands-Posten", źródło afery z karykaturami Mahometa.

Wg brytyjskiego dziennika
„The Guardian", „Jyllands-Posten" odmówił w kwietniu 2003 r. publikacji serii karykatur Jezusa Chrystusa, gdyż mogłyby obrazić jego czytelników i nie były śmieszne. Te z Mahometem wydały się naczelnemu śmieszne.

Duńska gazeta stosuje wiec podwójne standardy wolności słowa.

Źródło: The Guardian

> Tag: , ,

Dania: „Jyllands-Posten" chce opublikować karykatury Holocaustu

Moja gazeta próbowała nawiązac kontakt z irańskim dziennikiem Hamshari, który zapowiedział publikację karykatur Holocaustu. Też chcemy je opublikować", powiedział wczoraj w rozmowie z CNN Flemming Rose, redaktor z działu kultury duńskiego „Jyllands-Posten".

Pisze o tym wczorajszy „The Guardian". Duńczykom ewidentnie spodobało się zamieszanie, dzięki któremu cały świat usłyszał o ich gazecie. Nie ważne czy dobrze czy źle, ważne, że usłyszał.

Ciekawe jak się czują teraz te wszystkie redakcje, które w imię solidarności z duńskim dziennikiem również opublikowały karykatury?

Źrodło: „The Giardian"

> Tag: , ,

Dania: Naczelny „Politiken" krytykuje rasistowski klimat w kraju

Francuskie radio Europe 1 nadało we wtorek 7 lutego wywiad z redaktorem naczelnym duńskiego dziennika Politiken, który skarży się panujący w Danii klimat rasistowski. Klimat, który można było wg niego dostrzec długo przed publikacją karykatur we wrześniu ub. roku przez dziennik „Jyllands Posten".

Dwa cytaty:

„Dla mnie osobiście [ta publikacja] była błędem. Te karykatury miały za cel zranić, uderzyć w mniejszośc muzułmańską, co zresztą [„Jyllands Posten"] wtedy jasno zadeklarował. Ten błąd mieści się jednak jakoś w ramach wolności słowa, a więc nie można ukarać gazety".

„Atmosfera panująca w Danii jest już od wielu lat bardzo negatywna wobec mniejszości muzułmańskiej. Nasza polityka wpisuje się w logikę ksenofobiczną. To nie jest więc przypadek, że to przydarzyło się właśnie w Danii, że to właśnie największa duńska gazeta opublikowała te karykatury".

Źrodło: Europe 1

> Tag: , ,

Dania: Hakerzy atakują „Jyllands-Posten", który jako pierwszy opublikował karykatury Mahometa

W ciągu ostatniego tygodnia ok. 800 duńskich stron internetowych stało się obiektami ataków hakerskich. Wirtualny dżihad nie ominął też website duńskiego dziennika „Jyllands-Posten", który jako pierwszy opublikował karykatury Mahometa. Informatycy poradzili sobie jednak z atakiem i wzmocnili zabezpieczenia.

Na pocieszenie, w ciagu tygodnia strony internetowe „Jyllands-Posten" odwiedziło cztery razy więcej internautów i to z całego świata. „Ilość klików wzrosła z 340.000 do 1.335.000" miedzy 30 stycznia a 6 lutym, powiedział AFP szef działu internetowego gazety, Joergen Schultz.

Wstępniak Redaktora naczelnego dziennika, Carstena Juste, wyjaśniający kilka dni temu przyczyny, dla których zdecydował się opublikwać kontrowersyjne karykatury został otwarty ponad 300.000 razy.

Źrodło: AFP

> Tag: , , ,

8.2.06

Blogi eksperckie to obserwatorium trendów i laboratorium nowych pomysłów

Czytając na innych blogach komentarze nt. bloga Igora Janke, o którym pisałem wczoraj, odnoszę wrażenie, że niektórzy pionierzy polskiej blogosfery przestali rozumieć czym są dzisiaj blogi.

Zarzucają Janke, że uprawia na blogu publicystykę, m. in. w komentarzach internautów na znakomitym blogu Tebe Gada. Jak to, co to, publicystyka lub analizy na blogu?

Z całym szacunkiem dla ich blogowych dokonań i doświadczeń, stwierdzam, że niektórzy z nich pozostali na wczesnym etapie rozwoju blogosfery, zapełnianej tylko wpisami z dzienników nastolatek i komputerowych fanów z zaczerwienionymi oczami, operujących html-owymi skrótami zamiast języka.

Blogi emocjonalne, pisane przez amatorów-pasjonatów bez warsztatu dziennikarskiego są tylko jednym z trendów blogosfery, choć nie najmniej ważnym.

Skończył sie w Polsce czas pionierów, kiedy było trzech blogowiczów na krzyż i wszyscy znali się jak łyse konie. Dziś mamy u nas grubo ponad 1,5 mln blogów, dziesiątki nowych trendów, jak blogi audio, video czy komiksowe i ciągle pojawiają się nowe. Jednym z nich są blogi eksperckie, prowadzone przez specjalistow z danej dziedziny, np. media, polityka czy cybernetyka kwantowa.

Blog Janke jest jednym z nich. Publicystyka w formie blogu to jedna z najbardziej rozpowszechnionych form bloga na świecie. Jest to już dziś klasyka gatunku na świecie. Tak też będzie w Polsce jutro, kiedy z więcej firm zrozumie jaką moc rażenia on-line mogą mieć ich najlepsi analitycy, kiedy z gazet zaczną odchodzić dziennikarze, a media będą kupować na wyścigi co bardziej popularne blogi.

A że u Jankego mało odniesień do innych blogów? Bo blogosfery trzeba się nauczyć, zrozumieć jak ona działa, jakie są jej reguły, zrozumieć co to jest blogowa etykieta, konwersacja i interaktywność. Tego nikt nie tłumaczy, trzeba zapłacić frycowe, nadziać się raz i drugi na zjadliwy komentarz...

Prawdą jest, że blog Janke jest daleki od doskonałości. Ma prawo, istnieje zaledwie od tygodnia. Internuci zauważyli, że Onet promuje ten blog ze względów marketingowych. Janke po prostu nabija licznik wejść i oglądanych stron na portalu, który później chwali się tym przed reklamodawcami. Takie są reguły gry.

Jakby mój blog miał taką promocję jak jego, to też miałby taką poczytność. Przecież nie o treści tu chodzi tylko o brand", pisze blogowiczka Shrew w komentarzu pod moim wpisem o blogu Janke. Zresztą Shrew też uprawia publicystykę i to w zupełnie niezłym stylu.

Dla mnie blogi eksperckie są jednym z głównych źródeł informacji. Codziennie czytam dziesiątki blogów eksperckich (news + analiza) na całym świecie, co też polecam innym. Nie czytam już tygodników czy miesięczników branżowych, gdyż nie mają ani newsów, ani analizy, ani - co gorsza - żadnego pomysłu na jutro.

Lektura zagranicznych blogów eksperckich pokazuje jak bardzo Polska jest opóźniona pod tym względem. Blogów eksperckich czy redakcyjnych jest tu jak na lekarstwo. Wiem, że wiele gazet nad tym pracuje, bo sam przygotowuję dla nich takie projekty.

News i analiza to również dwa filary mojego bloga, Media Cafe Polska. Jego tematem są media tradycyjne (prasa, radio, telewizja...) i nowe media (internet, blogi, vlogi...). W tle przewija się leitmotif: jaka jest przyszłość prasy, jak internet zmienia media, jak zmieni nas samych.

Adresatami Media Cafe Polska są:

  • Wydawcy i właściciele mediów, którzy podejmują decyzje strategiczne,
  • Kierownictwo redakcji,
  • Dziennikarze,
  • Blogowicze,
  • Graficy prasowi,
  • Infograficy,
  • Designerzy i dyrektorzy artystyczni w prasie,
  • Szefowie i pracownicy działów marketingu w mediach,
  • Szefowie i pracownicy działów sprzedaży reklam w mediach,
  • Analitycy rynku mediowego,
  • i wszyscy inni zainteresowani ewolucją mediów.
Traktuję Media Cafe Polska jak obserwatorium medialnych trendów i laboratorium nowych pomysłów dla mediów (print+internet). I mam nadzieję, że jest dla Państwa interesującą i przydatną lekturą.

> Tag: , , , ,

Mahomet na okładkach dwóch tygodników

To nie koniec afery karykatur. Francuski tygodnik satyryczny „Charlie Hebdo" i chorwacki tygodnik „Nacional" dołączyły w tym tygodniu do grona pism, które oublikowały karykatury Mahometa.

„Charlie Hebdo" w wydaniu specjalnym pokazuje wszystkie 12 karykatur, w tym Mahometa z turbanem w kształcie bomby z zapalonym lontem. Hasło przewodnie: nie damy się zastraszyć.

Na okładce (na zdjęciu) figuruje rysunek zmartwionego Mahometa trzymającego głowę w rękach z podpisem: „Jak to trudno być kochanym przez takich durni". Co ciekawe, rysownik Cabu stara się nie pokazywać twarzy Mahometa.

Chorwacki „Nacional" też pokazuje w materiale pt. „Rysunki, które wstrząsnęły Europą" całą kontrowersyjną dwunastkę dzieła duńskiego rysownika.

To, jak na razie, jedyne chorwackie pismo, które odważyło się na ten krok, co spotkało się z błyskawicznym potępieniem chorwackiego rządu.

Źródło: AFP, blog J.M. Morandini

> Tag: , ,

USA: Drugi dziennik publikuje karykaturę Mahometa

„The Philadelphia Inquirer" opublikował w niedzielę 6 lutego jedną z karykatur Mahometa, które ukazały się pierwotnie w duńskim dzienniku „Jyllands Posten".

To druga amerykańska gazeta, po małym, ultrakonserwatywnym „New York Sun", która podjęła tę decyzję.

Redaktor naczelny Amanda Bennett i dyrektor wydawnicza Anne Gordon wyjaśniły we wstępniaku, że podjęły tę decyzję po długim zastanowieniu i po konsultacjach z ekspertami z różnych dziedzim, od dziennikarzy specjalistów od etyki do muzułmańskich teologów.

„The Inquirer publikuje karykatury, by informować swoich czytelników, nie po to, by podgrzewac emocje (...). Tłumaczymy ludziom, informujemy, inicjujemy dyskusje. To jest nie tylko nasz zawód, to nasz obowiązek", piszą Benett i Gordon.

Źródło: Editors Weblog

> Wiedzieć więcej:
„Rzeczpospolita" przeprasza za karykatury Mahometa
Czy „Rzeczpospolita" powinna była opublikować karykatury Mahometa?
Kliknij tu, by zobaczyć karykatury Mahometa


> Tag: , ,


Francja: Dziennik „Le Figaro" kupuje Sport24.com

Moda na zakupy serwisów internetowych i blogów przez gazety nie ominęła Francji. Dziennik „Le Figaro" ogłosił wczoraj, że kupił 100% serwisu sportowego Sport24.com.

Sport24 jest partnerem „Le Figaro" od 3 lat. Dostarcza dziennikowi informacji sportowych on-line aktualizowanych na bieżąco.

Źródło: CB Newsletter

> Tag: , ,

Hiszpania: Nowy darmowy dziennik sportowy w Madrycie

Największemu hiszpańskiemu dziennikowi - sportowy „Marca" (na zdjęciu) - przybędzie nowy konkurent.

Wydawca „El Crack", bezpłatnego dziennika sportowego z Katalonii, przygotowuje projekt darmowej, sportowej gazety „El Penalty", która ma być dystrybuowana w Madrycie. [dziękuję Tomkowi za poprawkę i informację o „El Crack"]

Gazeta wyjdzie w formacie tabloidu. Jej objętośc będzie wynosić 24 str. Tematyką będzie piłka nożna.

W informacji przesłanej w komentarzu poniżej, Tomek pisze, że „El Crack (który ukazuje się od 4 lat) ma też wydanie madryckie, ale pewnie fani Realu i Atletico nie akceptują katalońskiej gazety, stąd próba wprowadzenia nowego tytułu".

Prasa darmowa rozwija się bardzo dynamicznie w Hiszpanii. Na pięć pierwszych gazet w Hiszpanii, trzy są darmowe: „Metro" (które weszło do 15 nowych miast hiszpanskich w styczniu br.), „20 minut" i „Que".

Źródło: difusion.com.es

> Tag:

Finlandia: Strony internetowe gazet biją rekordy odwiedzin

Finowie czytają coraz więcej gazet w internecie. Wg instytutu badawczego TNS Gallup, strona internetowa fińskiego tabloidu „Iltalehti" pobiła krajowy rekord tygodniowych odwiedzin: 824.049 internautów.

Inny tabloid „Ilta-Sanomat" uplasował się na drugiej pozycji z 790.636 czytelnikami on-line, a na trzecim miejscu znalazł się dziennik „Helsingin Sanomat" z 590.751 czytelnikami tygodniowo.

To wysokie wskaźniki zważywszy na fakt, iż Finlandia liczy zaledwie 5, 2 mln mieszkanców.

Źródło: e.finland

> Tag: , ,

7.2.06

Blog o polityce Igora Janke ma więcej czytelników niż niektóre tygodniki

Niemal 120.000 internautów obejrzało blog o polityce Igor Janke Post prowadzony przez znanego publicystę, zaledwie tydzień od jego uruchomienia na portalu Onet.

Wpisy (posts) byłego szefa działu politycznego „Rzeczpospolitej" i redaktora naczelnego Polskiej Agencji Prasowej" cieszą się dużym zainteresowaniem Polaków, którzy zamieścili tu już prawie 2.500 komentarzy.

Sukces blogu Igora Janke wynika nie tylko z dobrego pióra czy trafnych analiz autora, ale również po części z efektu nowości, po części ze skutecznej promocji na głównej stronie Onetu, który ma w tej chwili ok. 990.000 blogów.

Nasuwa mi się porównanie z tradycyjnymi mediami jakimi są tygodniki społeczno-polityczne (piszę o nich poniżej): w ciągu tygodnia, więcej ludzi wchodzi na blog Igora Janke niż kupuje „Przekrój" i „Ozon" razem wzięte!

Czy to znak nowych czasów?

> Tag: , , ,

Tygodniki opinii ciągle tracą czytelników

Największe tygodniki opinii ciągle tracą czytelników. Najwięcej stracił „Przekrój", najmniej „Wprost". Tak wynika z danych za listopad 2005 r. opublikowanych wczoraj przez Związek Kontroli i Dystrybucji Prasy (ZKDP).

  • „Polityka", lider rynku, sprzedała w listopadzie 2005 r. 170.300 egz. (mniej aż o 13,1% niż rok wcześniej).
  • „Wprost" sprzedał 153.600 egz. (tylko o 0,9% mniej niż przed rokiem).
  • „Newsweek Polska" sprzedał w listopadzie 151.200 egz. (spadek o 4,1%).
  • „Przekrój", który odnotował największy spadek, sprzedał 84.000 egz. (mniej aż o 17,1% w stosunku do roku poprzedniego!).

„Polityce", „Przekrojowi" i „Wprost" w ujęciu miesiąc do miesiąca udało się poprawić swoje wyniki. Gorzej niż w październiku sprzedawały się natomiast „Newsweek Polska" oraz „Ozon". Sprzedaż tego ostatniego spadła z 61.3000 egz. w październiku do 37.6000 egz. w listopadzie 2005 r.

Czy tygodniki opinii będą w stanie zahamować ten trend spadkowy? Czy polska prasa przeżyje w erze internetu?

Źródło: ZKDP

> Tag: , ,

„Życie Warszawy" wydaje dodatek o nieruchomościach niedostępny w internecie

Kolorowy baner z napisem „W Życiu Warszawy tysiące mieszkań, domów, działek..." miga na stronach internetowych stołecznego dziennika.

Na próżno jednak chcielibyśmy zobaczyć to bogactwo zachwalanych w komunikacie prasowym ofert nieruchomości z rynku wtórnego ze zdjeciami. Baner jest nieaktywny.

Nie ma też żadnej klasycznej zakładki prowadzącej do pierwszego numeru dodatku pt. „Forum Rynku Nieruchomości" wydanego wczoraj przez „Życie Warszawy" we współpracy z Warszawskim Stowarzyszeniem Pośredników w Obrocie Nieruchomościami.

Forum jest miesięcznikiem. Wychodzi w pierwszy poniedziałek miesiąca z całym nakładem gazety, której cena sie nie zmienia.

Wydaje mi się, że błędem jest wydawanie dodatku o nieruchomościach bez wersji on-line. Co prawda ogłoszenia o nieruchomosciach jeszcze nie wyemigrowały całkowicie do internetu, co stanie się prawdopodobnie w najbliższych latach, ale spora część klientów, szczególnie w dużych miastach, oczekuje ich wersji on-line, obowiązkowo ze zdjeciami, lub video, nawet z telefonu komórkowego.

Źródło: „Życie Warszawy"

> Tag: , ,

Volkswagen i Google pracują nad systemem nawigacji satelitarnej dla samochodów

Image

To jeden z pierwszych pomysłów jakie przychodzą do głowy kiedy odkrywamy Google Earth: ta aplikacja jest stworzona dla samochodów. Połączona z GPS-em i z kalkulatorem odległości uprościłaby podróż niejednemu kierowcy.

Magazyn „Forbes" informował pod koniec zeszłego roku, że taki projekt rodzi się w głowach ludzi z Google i Volksvagena. Wspomniał o tym w styczniu br. współtwórca Google, Larry Page, na CES w Las Vegas. A w zeszły piątek potwierdził to oficjalnie Volksvagen.

Volkswagen i Google pracują z firmą graficzną Nvidia nad systemem nawigacji satelitarnej 3D, który ułatwi kierowcy i pasażerom łatwą orientację w terenie.

Google proponuje to narzędzie od czerwca 2005 r. Bazuje ono na technologii firmy Keyhole zakupionej przez Google w październiku 2004 r. Istnieją trzy wersje tej aplikacji : Google Earth, Google Earth Plus i Google Earth Pro, dwie ostatnie są płatne. Wszystkie trzy działają na PC i na Macintoshach.

Źródło: Reuters, „Forbes"

> Tag: , ,






6.2.06

„Rzeczpospolita" przeprasza za karykatury Mahometa

Redaktor naczelny „Rzeczpospolitej", Grzegorz Gauden przeprosił dzis tych, których uraziła publikacja karykatury Mahometa w piątkowym wydaniu dziennika.

Uznał jednak, że nie przekroczył granicy wolności słowa i nie będzie przepraszał pod groźbą skierowania jego sprawy do prokuratury. Takie groźby środowisk muzułmańskich w Polsce uważa za szantaż i próbę represji za swobodę wypowiedzi.

Przewodniczący Muzułmańskiego Związku Religijnego RP (MZR) mufti Tomasz Miśkiewicz uznał jednak, że te przeprosiny nie satysfakcjonują polskich wyznawców islamu,

MZR stawia „Rzeczpospolitej" warunki: jeżeli takie przeprosiny - wydrukowane tłustym drukiem i wyrażające uznanie dla religii muzułmańskiej - ukażą się, wtedy prawdopodobnie zawiadomienie o przestępstwie nie zostanie złożone.

To dobrze, że „Rzeczpospolita" przeprosiła. Byłoby jednak źle gdyby „Rzeczpospolita" ugięła się pod presją MZR. Nikt nie może stawiać ultimatum niezależnej gazecie i żądać wyrażenia uznania dla jakiejkolwiek religii.

Źródło: „Gazeta Wyborcza"

> Tag: , ,

Czy wydawnictwo Hachette przenosi się do internetu?

Hachette jest chyba pierwszym wydawnictwem na świecie, które nie zamierza... już wydawać nowych pism w tym roku. Tak przynajmniej twierdzi Anne-Marie Couderc, zastępczyni dyrektora generalnego grupy Hachette Filipacchi Médias (HFM) i dyrektor generalny prasy magazynowej Hachette we Francji.

W wywiadzie dla Press News, cytowanym przez AFP, Couderc mówi, że „to nie oznacza, że - na marginesie - Hachette nie wypuści kilku nowych tytułów, jak na przykład w segmencie prasy dla dzieci", ale priorytetem nr 1 dla grupy jest teraz internet.

Hachette zamierza „mocno zainwestować" w internet. Celem jest stworzenie stron internetowych dla większości z ok. 40 tytułów Hachette. Korzystanie z tych stron ma być płatne.

Z wywiadu nie wynika czy Hachette zamierza tylko rozwinąć obecność swoich tytułów w internecie, czy przenieść te tytuły całkowicie do internetu i zlikwidować ich wersję papierową, jak zapowiada na przykład wydawnictwo komputerowe IDG. Przedzwoniłem do paryskiej siedziby Hachette w celu uzyskania informacji na ten temat, ale żadna z czterech (!) moich rozmówczyń nie była w stanie nic powiedzieć na ten temat.

Ta nowa strategia multimedialna dotyczy nie tylko Francji, ale też innych krajów, jeżeli wierzyć Philippe Guelton, jednemu z dyrektorów HFM w USA. W wywiadzie dla Adage.com, Guelton twierdzi, że „Hachette chce zwiększyć o 3-4 razy swoje inwestycje w kontent i promocję on-line".

„Startujemy z wdrażaniem strategii cross-platform we wszystkich naszych magazynach", zapowiada Guelton. Nad całą operacją będzie czuwać Marta Wohrle. Będzie miała w swojej gestii rozwój 16 website.

W październiku 2005 r., francuski dziennik ekonomiczny „L'Agefi" zamknął swoje wydanie papierowe, zamieniając je na płatny elektroniczny newsletter w formacie pdf. Równolegle wydaje teraz tygodnik o takiej samej nazwie. Pozwoliło mu to na trzykrotne zredukowanie kosztów. Zaczął nawet zyskiwac nowych czytelników, co nie zdarzyło mu się przez kilka lat z rzedu.

Źródło: AFP (via Yahoo), Adage.com

> , , ,

Tylko „Gazeta Wyborcza" odnotowała wzrost sprzedaży w 2005 r.

„Gazeta Wyborcza" jako jedyny dziennik ogólnopolski odnotowała w ubiegłym roku wzrost sprzedaży. Pozostałe tytuły zamknęły 2005 r. spadkami, pisze Vadim Makarenko w „Gazecie Wyborczej"

Z najnowszych danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy (ZKDP) wynika, że rynek dzienników ogólnopolskich skurczył się w zeszłym roku o 1,5%, z 1,41 do 1,38 mln sprzedanych egzemplarzy.

Średnia sprzedaż wydawanej przez Agorę „Gazety Wyborczej" wzrosła o 2,5% do 447.700 egzemplarzy, podczas gdy rok wcześniej dziennik sprzedawał 435.900 egzemplarzy.

Sprzedaż największego na rynku - należącego do polskiej filii niemieckiego koncernu Axel Springer - bulwarowego „Faktu" spadła o 3% i wyniosła 519.000 egzemplarzy. Jego główny konkurent, czyli „Super Express", odnotował największy spadek w tym segmencie rynku - jego sprzedaż zmalała o 6,6% i wyniosła 216.100 egzemplarzy.

Nieznacznie, bo o 0,2%, spadła sprzedaż „Rzeczpospolitej", która zakończyła rok ze sprzedażą na poziomie 182.700 egzemplarzy.

Źródło: „Gazeta Wyborcza"

> Tag: ,

Reklama w internecie bije rekordy w Polsce

Internet był w ubiegłym roku najszybciej rozwijającym się medium na rynku reklamowym także w Polsce, donosi Internet Standard cytując raport IAB Polska.

  • W 2005 r. wartość rynku reklamy online wyniosła ok. 140 mln zł netto. Oznacza to wzrost o 60% w stosunku do 2004 r.
  • W 2004 roku wartość rynku reklamy online wyniosła 87 mln zł netto.
W 2006 internetowe przychody reklamowe mogą wynieść nawet ok. 210 mln zł netto, a wzrost - co najmniej 50%.

Według IAB, już za rok reklama internetowa będzie stanowiła co najmniej połowę wartości reklamy radiowej. W Wielkiej Brytanii nakłady firm na reklamę internetową od kilku lat stale rosną i już w 2004 roku okazały się wyższe, niż nakłady na reklamę radiową, a w 2005 przewyższyły wydatki na reklamę zewnętrzną.

Najpopularniejszymi formami reklamy są
  • banery reklamowe, które w ubiegłym roku stanowiły około 38% przychodów.
  • tzw. formy agresywne (top layers, brandmarks, internetowe spoty filmowe), których udział wyniósł 32%.
  • mailing (9%) i sponsoring (7%), które odnotowują tendencję spadkową.
Wg IAB, wiodącymi sektorami gospodarki inwestującymi w reklamę online są:
  • branża finansowa - 26% całości wydatków na reklamę online.
  • branża FMCG - 19%
  • branża telekomunikacyjna - 19%
  • motoryzacja i transport - 18% wydatków.
Źródło: Internet Standard

> Tag: ,

USA: 2,5 mln dolarów za 30 sek. reklamy na Super Bowl

Ponad 90 mln Amerykanów zasiadło w niedzielę wieczorem przed telewizorami, by oglądać amerykańską wersję futbolu, Super Bowl.

To jedno z większych wydarzeń towarzyskich i medialnych roku w USA. Oglądają je całe rodziny, nawet ci, których sport w ogóle nie interesuje.

W sumie, ponad miliard osób na świecie miało oglądać finały czterdziestej edycji Super Bowl w Detroit, w których zmierzyły się drużyny Sea Hawks (Seattle) z Steelers (Pittsburgh). Ale nie to jest najważniejsze. Transmisja Super Bowl jest przede wszystkim wielkim wydarzeniem reklamowym.

Niektórzy Amerykanie oglądają Super Bowl głównie dla reklam. Reklamodawcy płacą średnio 2,5 mln dolarów za trzdziesto-sekundowy spot. Co roku, reklama z Super Bowl przynosi organizatorom kilkadziesiąt mln dolarów. Wśród reklamodawców prym wiodą oczywiście producenci piwa, ulubionego napoju kibiców futbolu.


Źródło: „New York Times", „Le Figaro"

> Tag: , ,

Francja: Były Premier nagrywa podcasty na swoim blogu

Były francuski Premier, Laurent Fabius, nagrał pierwszy podcast na swoim blogu. Podcast ma prosty tytuł: „Le podcast de Laurent Fabius".

Jego tematem jest praca młodych. Następny podcast za dwa tygodnie.

> Wiedzieć więcej: Gorączka blogów u francuskich polityków

> Tag: , ,

Amazon też rozczarowuje inwestorów

Trudny początek roku dla internetowych gigantów. Po ogłoszeniu niższych niż spodziewane wyników finansowych za 2005 r. przez Yahoo!, eBay, Google i AOL, teraz przyszła kolej na Amazon, który też rozczarowuje giełdę.

Grupa Amazon.com sprzedała w ubiegłym roku towary za prawie 8,5 mld dol. To o 23% więcej niż w roku poprzednim. Całkowite przychody największej internetowej księgarni spadły jednak z 588 mln dolarów w 2004 do 359 mln dolarów w 2005 r. Dlaczego? Z pięciu powodów:

  • Sektor produktów kulturalnych i high-tech jest jednym z najbardziej dojrzałych w internecie. Strzałka wzrostu nie wyskakuje już poza licznik jak kilka lat temu.
  • Amazon nie zdecydował się na dywersyfikację.
  • Na rynku zagęściło się od konkurentów, głównie w USA. Jednym z nowych graczy jest tu sieć hipermarketów Wal Mart.
  • Amazon musiał zainwestować, by nie dać się przegonić, m .in. w kosztowny serwis „Amazon Prime" (darmowa dostawa w ciągu 48 godzin za jedyne 79 dolarów rocznie).
  • Końcowka roku była gorsza niż przewidywano.

Ten rok nie zapowiada się lepiej. Amazon spodziewa się wzrostu „zaledwie" o 16 % do 23 %. Firma inwestuje długoterminowo i liczy na dodatkowe przychody m. in. z:
  • wyszukiwarki „Search inside the books", która szuka na stronach książek.
  • „cyfryzacji" książek (jak Google)
  • swojego chińskiego (Joyo.com) i japońskiego klona, które mają stać się lokomotywami wzrostu na najbliższe lata.
Źródło: Le Journal du Net

> Tag: , , , , , ,

5.2.06

Czy „Rzeczpospolita" powinna była opublikować karykatury Mahometa?

„Rzeczpospolita" stała się wczoraj pierwszą polską gazetą, która opublikowała kontrowersyjne karykatury Mahometa. Są to co prawda dwie małe ilustracje dopiero na piątej stronie, ale decyzja jest tak odważna co ryzykowna, a nawet - jak uważa większość komentatorów, specjalistów od świata arabskiego i instytucji publicznych - lekkomyślna i nieodpowiedzialna.

„W wolność mediów w Europie usiłują ingerować politycy państw islamskich. Publicznie palone są flagi Danii, a terroryści grożą zamachami i porywaniem obywateli krajów, w których wolne i niezależne od państwa dzienniki w imię solidarności opublikowały karykatury. Wolna prasa i wolne państwa nie mogą ulec temu szantażowi", pisze Grzegorz Gauden, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" w komentarzu do materiału pt. „Wolność słowa nie jest prowokacją".

Decyzja „Rzeczpospolitej" została w Polsce odebrana jako igranie z ogniem i wywołała prawdziwą lawinę krytyk. Od Premiera Kazimierza Marcinkiewicza i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, do Rady Etyki Mediów, Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, poprzez Radę Wspólną Katolików i Muzułmanów, Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Arabskiej, wszyscy zgodnie potępili publikację karykatur Mahometa.

Dlaczego rząd tak ostro potępił „Rzeczpospolitą"?
Ponieważ obawia się konsekwencji tej publikacji: zamachów na naszych żołnierzy w Iraku lub - co mniej prawdopodobne - bomb w Polsce, może boi się też negatywnych reakcji państw muzułmańskich w sprawach biznesowych. Karykatury mają bowiem również wymiar gospodarczy.

Arabia Saudyjska, a za nią kilka innych krajów muzułmanskich Bliskiego Wschodu, ogłosiło przecież bojkot produktów duńskich, a islamiści pakistańscy wyznaczyli nagrody za głowy rysowników duńskich, którzy stworzyli kolekcję karykatur, tzw. „12 twarzy Mahometa".

Jakie gazety opublikowały karykatury?
W dużej części Europy Zachodniej, gazety opublikowały karykatury w geście solidarności z Duńczykami. We wszyskich krajach Europy Zachodniej toczy się teraz zażarta debata na ten temat. To temat nr 1 w tamtejszych mediach. W Polsce debata dopiero się zaczyna.
  • Czechy: „Dnes",
  • Dania: „Jyllands-Posten" jako pierwszy opublikował „12 twarzy Mahometa" 30 września ub. roku, powodując pierwsze protesty. Inne gazety duńskie zrobiły podobnie w imię solidarności.
  • Francja: „France-Soir"(prezes i dyrektor wydawniczy dziennika zostali brutalnie wyrzuceni z pracy przez właściciela tuż po publikacji karykatur, a dyrektor generalny podał się do dymisji. Właścicielem jest biznesmen Raymond Lakah, którego rodzina i interesy znajdują się na Bliskim Wschodzie), „Le Figaro” (opublikował karykaturę jakiegoś brodacza), „ Liberation”, „Le Parisien/Aujourd'hui en France", „Le Monde” (który publikuje zdjęcia z prasy europejskiej na swoich stronach internetowych), prawie wszystkie stacje telewizyjne.
  • Hiszpania: „ABC", „El Periodico", „El Pais",
  • Holandia: „De Volkskrant", „De Telegraaf", „NRC Handelsblad”,
  • Niemcy: „Die Welt”, „Franfurter Allgemeine Zeitung",
  • Szwajcaria: „Blick"
  • USA: Tylko ultrakonserwatywny „New York Sun" zdecydował się na publikację karykatur. Można zobaczyć karykatury na website stacji telewizyjnej NBC. Pokazały też karykatury (a dokładniej - okładkę „France-Soir"), stacje ABC i CNN (rozmyty obraz).
  • Wielka Brytania: BBC, prasa nie opublikowała ani jednej karykatury, wbrew oczekiwaniom swoich czytelników. Nawet słynne brukowce zachowały się dyplomatycznie.
  • Włochy: „La Stampa", „Corriere della Serra".
Dlaczego opublikował karykatury duński „Jyllands-Posten"?
Dla duńskich dziennikarzy to była „dobra czołówka", która może wywołać trochę zamieszania i - w konsekwencji - przysporzyć więcej czytelników. Tak więc chodziło po prostu o cel handlowy: zwiększenie sprzedaży.

Redaktor naczelny dziennika, Carsten Juste, przypomina mi szeregowego Franka Dolasa z komedii „Jak wywołałem II wojnę światową" kiedy tłumaczy się, cytowany przez AFP:

„Czy nacisnąłbym na guzik drukuj, gdybym wiedział, że życie żołnierzy i cywilów duńskich znajdzie z tego powodu w niebezpiecześtwie? Nie!".

Carsten już przeprosił muzułmanów w liscie zaadresowanym do agencji jordańskiej Petra. Ale ponieważ nie przerosił za samą publikację, tylko za „obrazę", jego przeprosiny zostały odrzucone i w tej chwili duńscy policjanci ochraniają jego redakcję, na wszelki wypadek.

Swoją drogą, fakt, że przeprosiny Duńczyka zostały odrzucone z tak błahego powodu jak drobny niuans natury językowej świadczy o mocno nieprzyjaznym nastawieniu państw islamskich.

Jak zareagowały rządy w innych krajach?

Europejskie rządy boją się, że afera z karykaturami może rozrosnąć się do rozmiarów jakie przybrała w 1988 r. afera Rushdiego, autora książki „Szatańskie wersety", uznanej za obrazoburczą przez świat islamski. Iran rzucił wówczas na niego fatwę (klątwę) i wydał wyrok śmierci. „El Pais" i „Liberation" są już od soboty zabronione w Marokku.
  • Choć Dania i Francja nie wysłały wojska do Iraku, ich rządy również zareagowały oficjalnie krytykując publikacje karykatur w prasie, ze strachu przed zamieszkami ze strony islamskich imigrantów i zamachami terrorystycznymi.
  • Dania nie przeprosiła jednak za „decyzję prywatnej gazety" i odmówiła przyjęcia delegacji ambasadorów z krajów arabskich w tej sprawie, co skrytykowały z kolei inne kraje skandynawskie. Duński dziennik „Jyllands-Posten" jako pierwszy opublikował „12 twarzy Mahometa" 30 września ub. roku, powodując pierwsze protesty. Inne gazety duńskie zrobiły podobnie w imię solidarności.
  • We Francji (gdzie przeszła niedawno fala groźnych rozruchów, w których uczestniczyli głównie arabscy imigranci), rząd i politycy skrytykowali dacyzję prasy.
  • Hiszpania, która rownież oficjalnie skrytykowała publikację karykatur, ma jeszcze w pamięci zamachy z 11 marca 2004, po których żołnierze hiszpańscy zostali błyskawicznie wycofani z Iraku.
  • W Niemczech publikacja karykatur we „Franfurter Allgemeine Zeitung" i „Die Welt" przeszły praktycznie bez echa (3,2 mln żyjących tu muzułmanow to pro-europejscyTurcy).
  • W Wielkiej Brytanii, prasa pamięta, że żołnierze angielscy są w Iraku, a Anglicy starają się zasypać przepaść między nimi a muzułmanskimi imigrantami, po zamachach z lipca 2005 r. w londynskim metrze.
  • W USA, prasa też zachowała się bardzo ostrożnie, rezygnując z pokazywania karykatur. Uznała, że wystarczy o nich powiedzieć. Departament Stanu ostro skrytykował publikację karykatur w prasie europejskiej.
    „Setki tysięcy naszych żołnierzy jest w Iraku, Afganistanie i innych miejscach na świecie, gdzie mają kontakt z muzułmanami. Te karykatury utrudniają pracę naszej armii i ułatwiają pracę djihadystom", tłumaczy konserwatysta Hugh Hewitt na swoim blogu.
    Amerykanie mają jeszcze jeden problem: dziennikarka Jill Caroll została porwana 7 stycznia br. i grozi jej śmierć.
Rząd duński nie przeprosił za publikację karykatury przez prywatną gazetę. Czy rząd polski powinien przepraszać za decyzję „Rzeczpospolitej"?
Paradoksalnie - tak. Państwo polskie jest bowiem udziałowcem tego dziennika. To dziwna, nietypowa sytuacja, gdyż w cywilizowanym świecie państwo nie posiada raczej udziałów w prasie, tylko w publicznym radiu i w telewizji.

Dlaczego państwa islamskie zareagowały tak gwałtownie na publikację karykatur Mahometa w prasie?
Z dwóch powodów:
  • Religia. Dla wyznawców islamu, Mahomet jest prorokiem, wysłannikiem Bożym, i zgodnie z teologią islamu przedstawianie jego postaci jest traktowane jako bluźnierstwo, tym bardziej w karykaturze. W Pakistanie, grozi za to nawet kara śmierci.
  • Polityka. Dla islamistów, karykatury to po prostu nowy epizod w walce z Zachodem. Dziwne jest to, że protesty i gwałtowne reakcje - jak podcięcie gardła kukle Busha przez rozwścieczonego Araba - wybuchły dopiero cztery miesiące po pojawieniu się tych karykatur. Może to oznaczać, iż protesty są inspirowane i podsycane przez rządy państw islamskich. Im zawsze przyda się wróg zewnętrzny, by spróbować odwrócić uwagę od problemów wewnętrznych.
    Poza tym, karykatury to woda na młyn ekstremistów wszelkiej maści, którzy z upodobaniem i socjotechniczną maestrią manipulują gorącą arabską ulicą,
„Le Monde", który w mojej ocenie opublikował najlepszy dossier w wersji papierowej i on-line na ten temat, cytuje w swoim newsletterze dla prenumeratorów znamienne zdanie z Arab News :
„ W tym tygodniu, mogliśmy stwierdzić jaka jest siła swiata islamskiego i arabskiego, który wirtualnie rzucił na kolana Zachód".

„Le Monde" zastanawia sie w tym kontekście:
„Co przynosi większą szkodę islamowi: te karykatury czy zdjęcia porywacza , który podcina gardło swojej ofierze przed kamerami, albo kamikaze, który wysadza się w powietrze w środku wesela w Ammanie?"
Czy „Rzeczpospolita" powinna była opublikować karykatury Mahometa?
Media mają prawo mówić i publikować co im się żywnie podoba. Powinny być solidarne w imię wolności słowa i nie powinny ulegać żadnym szantażom. Wydaje mi sie jednak, że „Rzeczpospolita" wybrała niefortunny moment, co sprawiło, iż jej decyzja została odebrana jako jako niepotrzebna i niebezpieczna w skutkach prowokacja.

Zgadzam się z redaktorem naczelnym „Tygodnika Powszechnego" ks. Adamem Bonieckim, który mówi, że „wolność słowa nie oznacza nieograniczonego prawa do publikowania wszystkiego i gdziekolwiek".

Szanuję i czytam „Rzeczpospolitą", która jest bez wątpienia najbardziej wiarygodnym dziennikiem w Polsce, ale myślę, że w przypadku Mahometa dała się ponieść zbędnym emocjom. Powinna była pozostać bardziej rozważna niż romantyczna.

Świat muzułmański, szczególnie wrażliwy a kwestie religijne, jest bowiem w stanie wrzenia:
  • trwa wojna w Iraku (gdzie znajdują się polscy żołnierze),
  • nie tak dawno wybuchł skandal z poniżaniem i torturowaniem irackich jenców w więzieniu Abu Gharib w Iraku,
  • jeszcze krążą plotki o bezczeszczeniu Koranu w tajemniczym więzieniu w amerykańskiej bazie morskiej Guantanamo na Kubie,
  • groźba interwencji amerykańskiej wisi nad Iranem,
  • państwo palestyńskie jest w rozsypce,
  • terroryści z Al Kaidy szykują nowe zamachy,
  • przechodzi fala protestów w związku z karykaturami wcześniej publikowanymi w prasie zachodniej.
Muzułmanie czują się poniżeni, upokorzeni przez cywilizację Zachodu, niektórzy zdradzają oznaki prawdziwej manii prześladowczej. Arabskie ulice są jak wyschnięta ściółka po długiej suszy. Chyba nigdy napięcie między islamem a Zachodem na było tak mocne.

A co Wy myślicie na ten temat? Czy „Rzeczpospolita" powinna była publikować karykatury Mahometa?

> Tag: , ,

Amerykanie tworzą Kodeks Dziennikarstwa Obywatelskiego

Amerykańska organizacja National Union of Journalists wydała „Kodeks Dziennikarstwa Obywatelskiego".

Jest to zbiór zasad, jakich powinnny przestrzegać osoby uprawiające dziennikarstwo obywatelskie. Są to często osoby spoza środowiska medialnego, bez przygotowania do uprawiania rzemiosła dziennikarskiego.

„Kodeks" określa m. in. zasady etyki dziennikarskiej, normy moralne do przestrzegania w nowym środowisku dziennikarskim, zasady sprawdzania informacji oraz podstawowe prawa autorskie.

Źródło: journalism.co.uk

> Tag: , , ,

USA: Gazety mają coraz więcej czytelników w internecie

Gazety tracą czytelników, ale zyskują internautów. Ponad 55 mln amerykańskich internutów odwiedziło, co najmniej jeden raz, strony internetowe gazet w listopadzie 2005 r. To oznacza wzrost o 30 % w stosunku do listopada 2004 r. Te dane pochodzą z badań agencji Nielsen/NetRatings i Newspaper Association of America (NAA).

Liczba internautów na stronach spadła do 52,4 mln w grudniu 2005 r. W październiku było ich 53,1 mln.

Średni czas spędzany przez internautów na stronie internetowej gazet wynosi 45 min w listopadzie i 40 w październiku i grudniu.

Najczęściej odwiedzane strony internetowe w listopadzie 2005

Website

Pojedyńczy użytkownik (000)Czas na osobę (hh:mm:ss)
Yahoo! News24,6700:31:17
MSNBC22,3000:24:31
CNN22,1110:43:24
AOL News14,5410:45:49
Internet Broadcasting12,9130:12:157
Gannett Newspapers and Newspaper Division12,7610:16:31
NYTimes.com11,6470:34:40
Tribune Newspapers10,8800:12:24
Knight Ridder Digital9,4180:13:07
USATODAY.com9,2150:17:05
Google News8,6440:11:44
ABCNEWS Digital8,3430:12:00
washingtonpost.com8,1610:18:25
WorldNow7,1780:11:19
Hearst Newspapers Digital7,1600:10:32
CBS News6,4960:11:06
Fox News Digital Network5,9770:37:48
BBC News5,8980:07:05
Advance Internet5,2630:13:26
Cox Newspapers4,4370:14:09

Źródło: Editor and Publisher

> Tag: , ,

Znikają teksty z Bloggera

Trzy razy pod rzad znikły wczoraj z blogu Media Cafe Polska trzy teksty o reakcjach na aferę z TV Trwam i Radiem Maryja. Ukazały sie na blogu, po czym przepadły bez śladu nawet w panelu administracyjnym Bloggera i w cache.

Napisałem dziś te trzy wpisy po raz czwarty i opublikowałem z wczorajszą datą na blogu. Tym razem nie znikły, są też widoczne w panelu administracyjnym.

Chodzi o teskty:

  • Rada Etyki Mediów krytykuje PiS, Samoobronę i LPR za „praktyki szkodliwe dla demokracji w państwie",
  • Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich krytykuje „metodę dzielenia mediów",
  • „Le Monde" pisze o starciu polityków z prasą polską.
Znajomi informatycy nie potrafili mi wytłumaczyć jako to się stało. Jestem przekonany, że chodzi tu o problemy natury technicznej i wykluczam oczywiście filtrowanie wpisów przez Bloggera. Polska to nie Chiny.

Może ktoś wie jak to możliwe i co się stałoz Bloggerem w sobotę 4 lutego?

Masz telefon komórkowy? To nakręć film fabularny

Film pełnometrażowy zrealizowany z telefonu komórkowego, to wydaje sie niemożliwe, ale to właśnie udało się południowo-afrykańskiemu reżyserowi Aryanowi Kaganofowi. Po raz pierwszy powstał film fabularny nakręcony w taki sposób.

Nakręcił 30 trzy-minutowych odcinków
przy pomocy 8 telefonów komórkowych dla telefonów komórkowych wysokiej jakości. Całość kosztowala reżysera 160.000 dolarów.

SMS Sugar Man" opowiada historię alfonsa i dwóch prostytutek na ulicach Johanesbuga w wigilię Bożego Narodzenia. Co dziwne, aktorzy są biali...

Źrodło: Reuters (via CNET)

>

4.2.06

Rada Etyki Mediów krytykuje PiS, Samoobronę i LPR za „praktyki szkodliwe dla demokracji w państwie"

„Partie polityczne są instytucjami demokratycznego państwa, są przez obywateli finansowane i z tego powodu społeczeństwo ma prawo do informacji i krytyki ich poczynań, tak samo jak i innych instytucji i władz", pisze w oświadczenia Rada Etyki Mediów.

„Głęboki niepokój budzi uniemożliwienie dziennikarzom polskich mediów publicznych i prywatnych, relacji z momentu podpisania 2 lutego br., paktu stabilizacyjnego przez trzy ugrupowania polityczne wydarzenia tak ważnego dla polskiego społeczeństwa".

„W naszym przekonaniu jest to praktyka szkodliwa dla demokracji w państwie, w którym przez wiele lat także dziennikarze i ludzie mediów walczyli o wolność słowa, możliwość wyrażania niezależnych poglądów i krytyki władzy".

„Uprzywilejowanie jednej grupy medialnej jest ewidentnym naruszeniem prawa dostępu do informacji. Decyzja klubów parlamentarnych PiS, Samoobrony i LPR przyznająca pierwszeństwo grupie medialnej kierowanej przez o. dyr. Tadeusza Rydzyka była złamaniem zasady równego dostępu wszystkich mediów do szczególnie wżnych wydarzeń życia publicznego".

Oświadczenie podpisali:

  • Polska Agencja Prasowa: Waldemar Siwiński, prezes zarzàdu
  • Polskie Radio: Andrzej Siezieniewski, prezes zarzàdu
  • TVP: Jan Dworak, prezes zarządu
  • TVN SA: Piotr Walter, prezes zarządu
  • TVN 24: Adam Pieczyński, prezes zarządu
  • Polsat: Aleksander Myszka, prezes zarządu
  • Radio Zet: Monika Bednarek, prezes zarządu Eurozet
  • „Gazeta Wyborcza": Piotr Stasiński, zastępca redaktora naczelnego
  • „Rzeczpospolita": Grzegorz Gauden, redaktor naczelny, prezes wydawnictwa Presspublica
Źródło: „Rzeczpospolita"

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich krytykuje „metodę dzielenia mediów"

„Podpisanie paktu stabilizacyjnego jedynie w obecności wybranej grupy dziennikarzy narusza konstutucyjne prawo dostępu do informacji publicznej oraz zasady wolnej konkurencji", czytamy w piątkowym oświadczeniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP).

SDP krytykuje „metodę dzielenia mediów" przez polityków i apeluje o zorganizowanie profesjonalnego Biura Prasowego, pracującego na rzecz dziennikarzy.

Źrodło: PAP (via „Rzeczpospolita")

> Tag: , ,

„Le Monde" pisze o starciu polityków z prasą polską

Francuski prestiżowy dziennik „Le Monde" ostro skrytykował faworyzowanie przez PiS, Samoobronę i LPR mediów ojca Rydzyka.

„(...) Podczas podpisywania porozumienia doszło do pierwszego starcia z mediami. Tyko integrystyczna telewizja katolicka Trwam została zaproszona na ceremonię podpisania paktu. Podobnie jak Radio Maryja, drugie ramię medialne „ultarasów", TV Trwam rozpowszechnia treści ultrakatolickie, nieraz antysemickie, ale też antyliberalne i nacjonalistyczne, agresywnie antyeuropejskie", pisze „Le Monde".

W podobnym duchu wypowiada się belgijski „Le Soir": „(...) to skandal medialny, który może „wskazywać na preferencje i metody nowej władzy".

Źródło: „Le Monde" , „Le Soir"

> Tag: , ,

3.2.06

Kaczyński grozi pięścią dziennikarzom

Liderzy PiS, Samoobrony i LPR podpisali wczoraj pakt stabilizacyjny przy zamkniętych drzwiach, tylko i wyłącznie przed kamerami malutkiej TV Trwam.

To dzielenie mediów na lepsze i gorsze jest skandaliczną praktyką świadcząca o arogancji władzy. Arogancji nie tylko w stosunku do innych mediów, których dziennikarze czekali na informacje na korytarzu sejmowym, ale też w stosunku do innych wyborców.

Spłacając przed kamerami TV Trwam swój wyborczy dług wobec o. Rydzyka, Kaczyński ukłonił się w stronę „moherowych beretów“, ale wypiął na resztę Polaków.

PiS - z wyjątkowym tupetem - złamał demokratyczną zasadę równości wszystkich mediów w dostępie do ważnych wydarzeń życia publicznego. Dla PiS-u są „równi i równiejsi“, czego nie omieszkał podkreślić, z czarującym uśmiechem na twarzy, poseł PiS Marek Suski. Nie widziałem takiej buty ze strony władzy od czasów PRL-u.

Dzieląc oficjalnie media na te, które lubi i które go lubią, czyli na imperium Rydzyka (TV Trwam, Radio Maryja i „Nasz Dziennik“) i na resztę, PiS pokazuje jak bardzo nie rozumie demokratycznej idei mówiącej, że prasa to „pies-stróż demokracji“. Zadaniem i misją mediów nie jest lubienie władzy, tylko kontrola jej poczynań. Media nie służą władzy, media służą opinii publicznej.

PiS, który uważa, że media sprzyjają Rokicie i PO, uznał, że przyszedł czas na pokazanie pięści niesfornym dziennikarzom i ustawienie ich w szeregu. Kaczyński czuje się mocny, gdyż już za chwilę będzie miał w swoich rękach całą TVP. To nie przypadkowa wpadka, tylko niebezpieczna manifestacja siły w stosunku do mediów.

Wobec takiej arogancji władzy, polskie media i dziennikarze powinni wykazać się solidarnością, jak wczoraj, kiedy na znak protestu odłożyli mikrofony w sejmowym korytarzu. Wygląda na to, że będzie im ona bardzo potrzebna w IV Rzeczpospolitej.

> Tag: , ,

Microsoft otwiera w Warszawie Centrum Rozwoju Oprogramowania

Microsoft Corporation uruchomi w Warszawie Centrum Rozwoju Oprogramowania. Będzie to trzecie takie centrum na świecie, po ośrodkach w Niemczech i Wielkiej Brytanii, poinformował wczoraj na konferencji prasowej założyciel Microsoft i prezes rady nadzorczej Bill Gates.

W firmie na początku pracować będzie około 40 osób. Rekrutacja zostanie przeprowadzona wyłącznie w Polsce. Bill Gates mówi, że nowe centrum będzie się zajmowało pracami nad oprogramowaniem, rozwijaniem nowych aplikacji, a także szkoleniami. Budowa centrum ruszy jeszcze w tym roku.

„(...) Amerykanie wybrali nasz kraj ze względu na tradycje i osiągnięcia polskich naukowców. Polscy studenci informatyki i matematyki od kilku lat wygrywają w konkursach organizowanych przez Microsoft, są także dobrze postrzegani na międzynarodowych rynkach pracy", pisze „Wyborcza".

Webcast z wizyty Billa Gatesa w Polsce

Źródło: „Gazeta Wyborcza"

> Tag: ,

Google wprowadza do Polski serwis do przechowywania i obróbki zdjęć

Google udostępnił wczoraj polską wersję Picasa, oprogramowania do obróbki i przechowywania zdjęć. [dziękuję Pawłowi, który w komentarzu zwraca uwagę na fakt, iż Picasa nie jest darmowym serwisem jak to błędnie napisałem w pierwszej wersji tego tekstu].

Przy pomocy Picasy można segregować, poprawiać i udostępniać innym swoje cyfrowe zdjęcia.

Paweł tłumaczy w swoim komentarzu, że Picasa nie umożliwia jednak przechowywania zdjęć online. Zdjęcia są przechowywane i obrabiane na lokalnym dysku twardym, tak samo jak np. w przypadku iPhoto czy Photoshop Element.


Źródło: Internet Standard

> Tag: ,