22.7.06

Jak wykorzystać techniki dziennikarstwa wizualnego w prasie


Za zawieszeniem broni na Bliskim Wschodzie są wszyscy, lub prawie wszyscy. Przeciw - tylko Izrael, USA i Wielka Brytania. Nawet jeżeli teza stawiana wczoraj przez brytyjski „The Independent" zbytnio upraszcza ten skomplikowany problem i nie jest do końca prawdziwa, ta okładka jest genialna!

To przykład jak można w prostym temacie, w tym przypadku związanym zarazem z polityką zagraniczną i wewnętrzną Londynu, wykorzystać techniki dziennikarstwa wizualnego. I to wykorzystać tak, by budziły emocje, które - z czysto marketingowego punktu widzenia - najlepiej „sprzedają" gazety.

Redakcji „The Independent" - i jego czytelnikom - tak się spodobała wczorajsza okładka, że powtórzyła dziś ten sam zabieg, jeszcze wyraźniej grając na emocjach, z ewidentnie zamiarem manipulacji. To też dziennikarstwo wizualne, ale w gorszym - bo ideologicznym - wydaniu:


Dziennikarstwo wizualne to przekazanie informacji w formie wizualnej. I nie chodzi tu bynajmniej o ilustrację tekstów barwnymi piktogramami, zabawnymi „kolażami" (czyli fotomontażem zdjęć) czy poetyckimi zdjęciami, lecz o przemyślany i zaplanowany proces kreacji, którego rezultat pozwoli czytelnikowi na lepsze i szybsze zrozumienie tematu, jak ta kolumna z „Super Expressu":



Dobre dziennikarstwo wizualne wyróżnia się czterema podstawowymi cechami, jak wczorajsza okładka „The Independant":

1. Jest zrozumiałe: w ułamku sekundy potrafi przekazać o czym jest tekst. Badania czytelnictwa pokazują, że czytelnikowi wystarczy kilka sekund, by ocenia jej zawartość strony gazety i zdecydować czy chce poświęcić swój czas na jej czytanie czy nie.

2. Jest innowacyjne: przyciąga naszą uwagę, bo robi coś w zupełnie nowy sposób, jego siła oddziaływania jest niesamowita, niemalże natychmiastowa, jak okładka z głowką Zidane, którą blog Media Cafe opublikował kilka dni temu.

3. Jest informacyjne: najlepsze layouty i infografiki to tryumf prostoty. Infografiki, lub strony jak ta z „The Independent" przekazują nieraz skomplikowane idee za pomocą jednego, prostego schematu. Dzięki nim można się czegoś dowiedzieć i nauczyć niemal bez wysiłku.

4. Jest przemyślane: Jeżeli Ty nie nadasz konkretnego znaczenia każdemu elementowi gazety, czytelnik na pewno to zrobi. I możesz być pewien, że zrobi to na wspak...

W dziennikarstwie wizualnym najważniejsze jest „dziennikarstwo", tzn. informacja. Aspekt wizualny jest istotny, ale - paradoksalnie - drugorzędny. Jeden rzut oka na okładkę „The Independent" wystarczy, by zrozumieć tezę stawianą przez redakcję.

Nie wystarczy opublikować duże zdjęcie i powiadomić czytelników, że oto nadszedł „Jesienny zachód słońca w zakolu Warty" jak to czyni z duża dozą poezji „Kurier Puszczykowski", bo nie ma tu żadnej informacji.

To bardziej okładka książki o urokach przyrody, niż pisma, którego pierwszym i najważniejszym celem jest informacja.



Zdjęcie musi być mocne - niby wszyscy o tym wiedzą, musi - jeżeli tylko jest to możliwe - zaskakiwać, jak na okładkach „Pulsu Biznesu" (nagroda Grand Front 2005) czy „Press":



Dziennikarstwo wizualne to nowy sposób myślenia o informacji, tak w kwestii nawigacji w gazecie i budowy poszczególnych kolumn, jak i w kwestii prezentacji poszczególnych tematów. Nie musi opierać się tylko i wyłącznie na zdjęciach.

Od kilku lat, wiele gazet sięga po komiks, uważany kiedyś za niegodny figurowania w prasie. Momentem przełomowym było opublikowanie przez prestiżowy „New York Times", w listopadzie 2003 r. felietonu w postaci komiksu:


A co zrobi „dziennikarz wizualny" kiedy nie ma ani zdjęcia, ani rysunku, ani komiksu? Ruszy głową i popracuje nad typografią, jak „Newsweek". Czyż pismo nie jest - jak przypomina Lev Manovich w swojej książce „Język współczesnych mediów" - medium wizualnym?



Rozkładowka z „Bravo", pisma adresowanego do młodych czytelników, tzw. „meteorytów", czytających prasę skacząc głównie po tytulach i zdjęciach, czy okładka „Gazety Wyborczej" (podobna okładka ukazała się tego samego dnia w „Rzeczpospolitej"), bardziej typograficzna niż wizualna, są również przykładem tego nowego myślenia:



Dziennikarstwo wizualne opiera się na myśleniu o tekście w czterech kategoriach, w kontekście globalnym tzn. całej kolumy lub - co lepsze, gdyż czytelnik lubi czytać rozkładowkowo - rozkładowki :
  • tekst
  • zdjęcie
  • ramka
  • ewentualnie - infografika
Nie do każdego tematu można stworzyć infografikę. Reportaż o pijaństwie na wsi w okresie żniw czy sylwetkę Moniki Belucci zdecydowanie lepiej zilustrowac zdjęciem lub sekwencją zdjęć - co wydaje się szczególnie istotne w przypadku pięknej Moniki - niż infografiką.

Sport jest szczególnie „sexy" dla infografiki. Dużo tu ruchu, dynamiki i statystyk. Oto przykład dobrej - skomplikowanej, ale zrozumiałej - hiszpańskiej infografiki o Michaelu Schumacherze, jednej z największych gwiazd Formuły 1:


Infografika nie musi być duża. Ważne, żeby stanowiła prawdziwą wartośc dodaną do tekstu, jak na przykład ta z francuskiego magazynu „Capital", który bije rekordy sprzedaży podczas gdy prasa francuska pogrąża się w kryzysie.

Pokazuje ona, à la da Vinci, „Sześć klanów o przeciwstawnych ideach i ambicjach", czyli całą francuską prawicę, co jest jednak - zważywszy na stopień skomplikowania tematu - nie lada wyczynem:




Dziennikarstwo wizualne nie polega na prostym, quasi mechanicznym przełożeniu tego co może być przeczytane na to co może być zobaczone.

Wymaga selekcji informacji, ustalenia powiązań, wzorów i przedstawienia ich w sposób, który umożliwia odbiorcy informacji skonstruowanie wartościowej wiedzy.

„Dziennikarstwo wizualne zakłada, że czytelnik nie widzi osobno elementów, które mu serwujemy: tytuły, teksty, zdjęcia, grafiki. Postrzega je całościowo, a to jak postrzega jeden element, wpływa na to jak postrzega inne” - uważa Monica Moses z Poynter Institut.

> Tag: , , , , , . , ,

21.7.06

Linki 21.07.06

20.7.06

Springer testuje projekt francuskiego „Faktu"

Podczas gdy prasa codzienna we Francji pogrąża się w kryzysie, wydawnictwo Axel Springer kończy przygotowanie testowego egzemplarza francuskiej wersji niemieckiego brukowca „Bilda".

Numer testowy zostanie zaprezentowany w najbliższych tygodniach dyrekcji Axel Springer - informuje niemiecki tygodnik „Manager Magazine".

Axel Springer, zachęcony sukcesem swojego polskiego „Faktu", wydaje się gotowy zainwestować w ten nowy projekt 100 mln euro.

Źródło: AFP (via Yahoo)

> Wiedzieć więcej:
Springer
mysli o wydaniu francuskiego „Faktu"


> Tag: , ,



„New York Times" zmienia format na mniejszy, zamyka drukarnię i zwalnia 250 osób



„The New York Times" chce zmniejszyć w 2008 r. swój format o 3,8 cm, co zabawnie komentuje jedna z amerykańskich stacji telewizyjnych.

Gazeta zamierza również zamknąć jedną ze swoich drukarni i zwolnić 250 osób. Cel: oszczędności rzędu 42 mln dolarów.

Jak inne amerykańskie gazety, „NYT" traci - w wersji papierowej - reklamy i czytelników, którzy emigrują do internetu.

Źródło: Reuters

> Tag: , ,

Google udostępnia reklamy wideo po polsku

Reklamy wideo typu „kliknij-aby-odtworzyć" („click-to-play" - CTP) są już dostępne w Polsce - poinformował Google.

Mogą je wyświetlać wydawcy uczestniczący w programie Google AdSense. Dokładne instrukcje jak to zrobić, znajdują się w dokumencie przetłumaczonym na język polski.

Reklamodawcy mogą zamieszczać reklamy, korzystając z jednej z opcji programu AdWords.

Źrodło: Internet Standard

> Tag: , ,

16.7.06

Portret polskich internautów

Młody, wykształcenie średnie, korzysta z internetu codziennie, najczęściej łączy się z siecią w domu przez łącze stałe - taki portret polskiego internauty wyłania się z majowego badania NetTrack autorstwa firmy MillwardBrown SMG/KRC.

Większość Polaków korzystających z internetu jest młoda:
  • 39,9 proc. z nich ma od 15 do 24 lat
  • 31,9 proc. - od 25 do 39 lat
  • 25,8 proc. - od 40 do 59 lat.
Wśród polskich internautów jest prawie tyle samo kobiet co mężczyzn:
  • 51,5 proc. internautów to mężczyźni
  • 48,5 proc. - kobiety.
Największa grupa internautów, to osoby z wykształceniem średnim:
  • 41,7 proc. polskich internautów ma wykształcenie średnie
  • 23,6 proc. - podstawowe
  • 26,3 proc. - wyższe
  • 8,3 proc. - zasadnicze.
Największa grupa internatów korzysta z internetu codziennie lub prawie codziennie:
  • 59,4 proc. - codziennie
  • 19,7 proc. - kilka razy w tygodniu
  • 10,6 proc. - raz na tydzień
  • 1,4 proc. - raz na miesiąc.
Polacy najczęściej korzystają z internetu w domu:
  • 71,1 proc. korzysta z sieci w domu
  • 29,7 proc. - w pracy
  • 19,4 proc. - na uczelni
  • 12,2 proc. - u znajomych
  • 5,5 proc. - w kawiarence internetowej.
Polacy łączą się z internetem w domu głównie przez łącze stałe:
  • 61,9 proc. - łącze stałe
  • 6,6 proc. - modem.

Badanie SMG/KRC wykonano w okresie marzec-maj 2006 na próbie liczącej 4179 osób.


Źródło: PAP (via „Gazeta Prawna")

> Tag:

Co Polacy lubią oglądać w internecie

Jakie strony internetowe odwiedzają zamożni internauci? Co lubią oglądać w sieci? Na stronach o jakiej tematyce spędzają najwięcej czasu? Gdzie wykonują najwięcej odsłon? Odpowiedzi na tego typu pytania dostarcza najnowszy raport: „Zainteresowania polskich internautów 2006”, przygotowany przez firmę badawczą Gemius.

Gemius wyszczególnił 12 kategorii tematycznych, które grupują serwisy i witryny podejmujące podobną tematykę:
  • Informacje
  • Publicystyka
  • Media
  • Kultura i rozrywka
  • Motoryzacja
  • Biznes
  • Finanse
  • Prawo,
  • Budownictwo i nieruchomości
  • Edukacja
  • Sport
  • Styl życia
  • Turystyka
  • Nowe technologie
  • Praca i Społeczności.
Wg Gemiusa, najczęściej odwiedzanymi witrynami są te zgrupowane w kategorii Kultura i rozrywka. W marcu 2006 r. w pierwszej trójce kategorii tematycznych o największym zasięgu znalazły się również Nowe technologie oraz Informacje, publicystyka, media.

Witryny z kategorii Kultura i rozrywka nie tylko przyciągnęły największą liczbę użytkowników, ale także to na nich spędzano najwięcej czasu (średnio 5 godz. 6 min. oraz 35 sek.) oraz dokonano największej liczby odsłon (przeciętnie 282,77).

Liczba internautów w Polsce systematycznie wzrasta. W marcu br. z internetu korzystało 12,2 mln osób, ponad 28 proc. więcej niż rok temu.

Polscy internauci to osoby dobrze wykształcone (36,12 proc. – deklaruje wykształcenie wyższe, niepełne wyższe lub licencjat) i stosunkowo młode (46,44 proc. internautów ma mniej niż 25 lat).

W internecie poszukują rozrywki i porad, sprawdzają bieżące wiadomości i rozwijają własne hobby, na czatach, listach dyskusyjnych oraz serwisach randkowych nawiązują przyjaźnie…

W porównaniu do roku ubiegłego, internauci spędzają w sieci więcej czasu, są także o wiele bardziej aktywni. W marcu br. typowy internauta poświęcił na przeglądanie stron WWW 27 godz. 22 min. i 31 sek. oraz wykonał w tym czasie 1642,31 odsłon. Dla porównania w marcu 2005 średni czas na użytkownika wyniósł 20 godz. 15 min. i 2 sek., natomiast średnia liczba odsłon 1204,64.

Znacznie większa, niż chociażby kilka lata temu, aktywność kobiet w sieci sprzyja rozwojowi serwisów tematycznych odpowiadających potrzebom i zainteresowaniom internautek.

Witrynami najczęściej odwiedzanymi przez kobiety – jak czytamy w raporcie – są te zgrupowane w kategoriach:
  • Styl życia,
  • Praca
  • Edukacja.
Analiza oglądalności witryn z poszczególnych kategorii tematycznych ze względu na płeć, prowadzi niekiedy do zaskakujących wniosków. Przykładowo, na witrynach poświęconych budownictwu i nieruchomościom kobiety spędzają przeciętnie nieco więcej czasu niż mężczyźni oraz wykonują średnio niemal dwa razy więcej odsłon.

Osoby zamożne, zarabiające miesięcznie ponad 3000 zł netto najchętniej odwiedzają witryny zgrupowane w kategoriach:
  • Budownictwo i nieruchomości
  • Biznes
  • Finanse
  • Prawo
  • Turystyka
  • Sport
  • Motoryzacja
  • Informacje
  • Publicystyka
  • Media.
Najmniejszą popularnością w tej grupie cieszą się natomiast blogi, czaty, fora dyskusyjne, a także grona osób zainteresowanych podobną tematyką, czyli witryny zgrupowane w kategorii Społeczności.

Źródło: Gemius

> Tag:

14.7.06

Eeoof.com płaci internautom za ich kreacje

A gdyby tak YouTube, największy na świecie serwis do przechowywania i dzielenia się wideo, czy Google Video, zaczęły płacić internautom za umieszczanie klipów?

Pomysł, żeby płacić za tzw. kontent, czyli treści produkowane przez internautów w zależności od sukcesu jaki osiągają, czyli ruchu jaki generują na stronie, nie jest nowy. Od dawna krąży w cyberprzestrzeni. Amerykańska witryna Eefoof właśnie wcieliła go w życie.

Zasada Eefoof jest prosta i trzeba przyznać - chwytliwa w naszej erze internetowej darmochy: „Płacimy za każdą pracę". Za realizację amatorskich wideo też.

Po raz pierwszy, ktoś uznaje otwarcie, że kreacje internautow mają konkretną wartość. To może być prawdziwa rewolucja nie tylko w galaktyce kilkuset platform wymiany wideo, zdominowanych przez YouTube, ale też w całym internecie.

Czy to oznacza, że każdy internauta zarobi pieniądze? Oczywicie, że nie. Zarobią tylko ci, którzy umieszczą w serwisie hity własnej produkcji:
  • wideo
  • zdjęcie
  • nagranie audio.
Eefoof nie zapłaci więc za hitowy fragment z meczu finałowego o Mistrzostwo Świata między Francją a Włochami, w którym Zinedine Zidane uderza „z główki" Materazziego. Eeoof zapłaci tylko „prawdziwym" twórcom.

Im większa oglądalność kreacji, tym wyższe wynagrodzenie. Będzie ono naliczane w stosunku do dochodów z reklamy wygenerowanych przez Eefoof.

Przykład: jeżeli jakiś klip wideo wygeneruje 1% ruchu w tym serwisie w ciągu miesiąca, autor klipu otrzyma 1% wszystkich dochodów z reklamy z całego miesiąca, minus koszty stałe w wysokości 0,5%.

To obiecuje Eefoof. Lecz czy będzie na tyle odważny, żeby publikować otwarcie wysokość swoich obrotów? Myślę, że łatwiej będzie mu jednak udostępnić samą statystykę klikow.

Pomysł jest ciekawy i chwalebny, ale czy będzie na tyle skuteczny, by zapewnić szczęśliwą egzystencję Eefoof i jego autorom? Analitycy biznesowi powątpiewają w ten model biznesowy, a autorzy już zagłosowali na tak na serwisach newsowych tworzonych przez samych internautów: Digg.com i Slashdot.com.

> Tag: , , , , , ,

Winieta tytułowa gazety wcale nie musi być na górze okładki

Czy winieta tytułowa, tzn. logo gazety, zawsze musi być u góry okładki? Niekoniecznie jak dowodzi przykład amerykańskiego dziennika „Daily News" sprzed kilku dni.

Czy ten numer sprzedał się? Sprzedał. A czytelnicy byli zachwyceni, że ich gazeta może ich zaskoczyć. Klasyczny, znany marketingowcom „efekt wow!".

W prasie pokutuje wiele przesądów w tym stylu, jak na przykład:
  • nie można zmieniać winiety, bo czytelnicy przestaną kupować gazetę,
  • reklama, która musi być na prawej stronie,
  • zdjęcia w kolorze, które mają być skuteczniejsze niż zdjęcia czarno-białe (poważnie?),
  • italika mniej czytelna niż roman...
Znacie Państwo inne prasowe przesądy?

Źródło: Media Cafe (franc.)

> Tag: , , ,

Okładka dnia


W Chicago też spodobała się główka Zidane'a. Ale, żeby zaraz rozbijać winietę tytułową?! Odważna, dynamiczna okładka z dobrym pomysłem.

Kto następny?

> Tag: , , ,

13.7.06

Witryny newsowe, które świętują 10. urodziny

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy kilka dużych newsowych witryn internetowych świętowało swoje 10. urodziny.

W cyberprzestrzeni to już prawie staruszkowie, ale dobrze sie trzymają. Wiele nowych witryn mogłoby im pozazdroscić krzepy. Oto dynamiczni seniorzy:

Do tej listy można dorzucić polski Onet i Wirtualną Polskę, o czym przypominają w komentarzach do tego wpisu czytelnicy:

Źródło: Cyberjournalist

> Tag: , , , ,

„Afera Kataryny": Agora nie sponsorowała popularnego bloga Kataryny na gazeta.pl

Sprostowanie

Magazyn „Enter" opublikował wczoraj tekst poradnikowy o blogach, którego częścią był krótki wywiad ze mną pod tytułem „Na blogu nie można się dorobić, ale można sobie dorobić". Mówiłem tam m. in. o programie Google AdSense, współpracy z siecią reklamową online i o zdobyciu sponsora.

Jako przykład na zdobycie sponsora podałem popularny blog Kataryny. Według jednego z moich źrodeł - zazwyczaj dobrze poinformowanych - jego autorka otrzymywała pieniądze od portalu gazeta.pl.

Informacja ta okazała się nieprawdziwa, co udało mi się dziś ustalić, ale wywołała - jak to nazywa w e-mailu do mnie Marcin, przyjaciel blogowiczki - „aferę Kataryny".

Chyba po raz pierwszy w polskiej blogosferze, zauważa autor tekstu z „Entera", Bartłomiej Mrożewski, jakaś informacja rozeszła się w sieci w takim tempie i wywołała takie emocje.

Pierwszy zdementował tę informację Tomasz Bienias, zastępca Dyrektora wydawniczego portalu gazeta.pl, z którym rozmawiałem dziś telefonicznie. Zrozumiałem, że to zbyt poważna sprawa, by odłożyć ją na później, przesunąłem więc mój wyjazd na urlop na następny dzień (próbuję bezskutecznie wyjechać z Warszawy od dwóch dni).

Tomasz Bienias:
„Nigdy nie płaciliśmy autorom naszych blogów. Jedyna pomoc jaką udzieliłem Katarynie, to kilka rad przy obsłudze bloga. Ta nieprawdziwa informacja o sponsoringu Agory uderzyła w wiarygodność Kataryny, która jest bardzo czuła na punkcie swojej niezależności. Prowadzi swój własny, niezależny merytorycznie blog polityczny. Co innego pisać blog o polityce, gdzie liczy się niezależność, a co innego pisać np. blog o iPodzie, którego autor jest naszym dziennikarzem ".

Po tej rozmowie wszedłem po raz pierwszy na blog Kataryny i skontaktowałem się z moim źródłem informacji, które spuściło z tonu, mówiąc o „trybie warunkowym".

Informację zdementowała też sama Kataryna, mocno wzburzona. W e-mailu do mnie napisała, iż ta informacja wywołała „nieprzyjemną nagonkę" na nią, podkreślając, że:
„(...) Nie ma w tym ani krzty prawdy. Nie wiem kto i dlaczego naopowiadał Panu te bzdury. (...) Bo można się ze mną zgadzać lub nie, ale nie można pisać, że kiedykolwiek wzięłam choć złotówkę za to co pisałam, a wszystkich swoich czytelników zwyczajnie oszukiwałam".

W ciągu kilku dni, informacja o sponsoringu pojawiła się na wielu blogach i wywołała lawinę zjadliwych komentarzy w internecie, głównie na forum gazeta.pl, pod adresem Kataryny, Agory, lub mnie (ja też zostałem przy okazji „oskarżony" o figurowanie na tajnej liście płac Agory, jakby to było coś złego i wstydliwego)...

Lektura komentarzy wprawiła mnie w osłupienie: tak niesamowitego nagromadzenie bzdur, oszczerstw i niedorzeczności w kilkudziesięciu centymetrach monitora komputerowego jeszcze nie widziałem. Ileż niepotrzebnych słów, ileż emocji...

Trafnie podsumował to czytelnik o pseudonimie ford.perfect:
„Śmieszni jesteście. Przecież to tylko głupie forum i głupie blogi. Czytając ten wątek można odnieść wrażenie jakby miały mieć one siłę przekazu co najmniej telewizji publicznej. To tylko potwierdza moje przypuszczenia, że część forumowiczów żyje w jakimś własnym, wykreowanym na potrzeby swojej paranoi, świecie".

Faktem jednak jest, że ta informacja, choć sprawdzona przeze mnie, okazała się nieprawdziwa i to jest najistotniejsze w całej tej aferze. Rozumiem wzburzenie Kataryny, która znalazła się nagle wbrew sobie w centrum prawdziwej internetowej burzy. Przepraszam Kataryna.

Dla mnie morał z tej afery jest następujący;
  • Jeszcze staranniej sprawdzać swoje informacje, starając się o potwierdzenie ich w tzw. kontradyktoryjnych źródłach. Tak łatwo kogoś zranić...
  • Nawet najprostsze informacje wywołują reakcje racjonalne i emocjonalne. Racjonalne można sparować argumentami, emocjonalnych okiełznać się nie da.
  • Informacje (i plotki) rozchodzą się w internecie praktycznie z szybkością światła: w dniu publikacji magazynu „Enter" polska blogosfera już buzowała emocjami.
Z drugiej strony, można zastanowić się czy blogowanie w zamian za wierszówkę jest czymś wstydliwym? Czy fakt, że Agora, lub jakiekolwiek inne wydawnictwo mogłoby płacić za pisanie bloga na swojej platformie jest czymś zdrożnym?

W USA i w Europie Zachodniej niektórzy blogowicze otrzymują regularne wynagrodzenie za swoją pracę i nikogo to nie szokuje, wprost przeciwnie. W Polsce też tak będzie kiedy blogowicze zrozumieją ile warta jest ich siła przyciągania.

Dziś na blogu można w Polsce tylko dorobić, jutro niektórzy będą na nim mogli zarobić.

Co Panstwo myślicie o całej tej aferze?

> Tag: , ,

10.7.06

Najpiękniejsza okładka z meczu Francja-Włochy

„Cruel" znaczy okrutne. Jedno słowo wystarczyło francuskiemu dziennikowi „Liberation" na określenie dramatu Zinedine Zidane.

Wielki mistrz futbolu
zakończył wczoraj swoją piłkarską karierę w niesławie, wyrzucony przez sędziego za uderzenie głową włoskiego piłkarza Materazzi. Włoch sprowokował Francuza, ale nie wiadomo co mu powiedział.

To najpiękniejsza okładka z wczorajszego meczu Francja-Włochy, jaką widziałem dziś w internecie.

> Tag: , , ,

Jak „El Mundo" pokazał główkę Zidane


Światowa prasa poświeca dziś dużo miejsca nie tylko wczorajszemu zwycięstwu Włochów w finale mistrzostw świata w meczu z Francuzami, ale też „główce" francuskiej gwiazdy futbolu Zinedine Zidane. „Zizou" uderzył głową włoskiego gracza Materazziego, za co otrzymał czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko. To ostatni mecz Zidane, ktory kończy swoją piłkarską karierę.

Hiszpański dziennik „El Mundo" opowiedział ten incydent w ciekawy i innowacyjny sposób przy pomocy interaktywnej diaporamy. Pokazuje ona, kadr po kadrze, jak doszło do starcia.

Bardzo mi się podoba ta multimedialna narracja. To wyjątkowo proste do zrobienia. Dobry przykład na to jak można dziś opowiedzieć historię online.

> Tag: , , ,

7.7.06

Papier elektroniczny zrewolucjonizuje prasę

Czy elektroniczny papier będzie największą rewolucją w branży wydawniczej od czasów Gutenberga? - pyta „Gazeta Wyborcza" w artykule pt. Gazety na e-papierze już w 2007 r.?".

E-papier testują m. in.:

Myśle, że to nie przypadek, że pierwsze do testowania e-papieru zabrały się gazety ekonomiczne. E-gazety to będzie prestiżowy produkt dla VIP-ów i sposób na stworzenie elitarnego grona czytelników danego tytułu.

To właśnie menedżerowie, czyli grupa docelowa pism ekonomicznych, jako pierwsza sięgnie po e-gazetę, tak jak po każdą inną nowinkę.

Uważam, że na polskim rynku nad wprowadzeniem takiej oferty dla czytelników powinny się przede wszystkim zastanowić:
  • „Gazeta Prawna"
  • „Puls Biznesu"
  • „Rzeczpospolita".


> Wiedzieć więcej:
Francja: Dziennik „Les Echos" tworzy gazetę na papierze elektronicznym
Okulary video do czytania gazet?
Nowy e-papier wejdzie do użytku w 2008 r.
E-papierowa rewolucja
Kiedy pojawią się gazety na e-papierze?


> Wiedzieć więcej: Coraz więcej firm produkuje, lub wdraża papier elektroniczny

Wiadomości o nowych e-papierach czy e-bookach mnożą się w ciągu ostatnich miesięcy:
  • Firma Plastic Logic opracowała największy na świecie giętki papier elektroniczny o dużej rozdzielczości (Czy będziemy czytać e-gazety już za dwa lata?),
  • Sony wprowadził w styczniu 2006 r. swojego e-booka do USA,
  • Japońska firma Fujitsu stworzyła pod koniec 2005 r. kolorowy papier elektroniczny. Jest lekki, giętki i może korzystać z bezprzewodowego połączenia z Internetem, WiFi. Łączy się z telefonem. Pokazuje teksty i obrazki, jak w filmie „Harry Potter".
  • Podobny papier stworzyły też w 2005 r. firmy Siemens, Vodafone i Philips.
  • Seiko lansuje w styczniu br. nowy model zegarka z wyświetlaczem z elektronicznego papieru o nazwie "Seiko Spectrum". Po raz pierwszy na świecie, tego typu sprzęt pojawia się w sprzedaży.

> Tag: , , , , ,

Cztery sposoby jak lepiej poznać swoich czytelników

Jak lepiej poznać swoich czytelników? Brad Dennison z Associated Press Managing Editors (APME) proponuje cztery skuteczne i sprawdzone sposoby. Oto one:

1. Grupy czytelników
. Stworzyć grupy składające się z 10-15 czytelników. Powinny się spotykać na 90 min. co miesiąc. Żadnych lokalnych notabli, tylko przeciętni czytelnicy.

Cel spotkań: poznać opinie czytelników na temat gazety. Co 3-6 miesięcy skład grup powinien się zmieniać.

W skład grupy powinni wchodzić m. in. obecni i byli prenumeratorzy. Otrzymają propozycję darmowej prenumeraty na okres uczestnictwa w „pracach" grupy. Każde spotkanie powinno być opisywane w gazecie, z mocną zajawką na okładce. A dlaczego nie zaprosić jednego z uczestników do opisania swoich wrażeń w gazecie?

Można też stworzyć oddzielnie grupę młodych czytelników, jak amerykańska „Janesville Gazette".

2. Spotkania czytelników z redakcją. Co kwartał, dziennikarze rozmawiają ze swoimi czytelnikami. Cel: lepiej rozpoznać problemy czytelników i poznać ich opinie o gazecie. Myślę, że takie spotkania dobrze też zrobią dziennikarzom, z których część traci nieraz kontakt ze swoim czytelnikiem i zaczyna pisać pod notabli i co bardziej lubiane źródła informacji.

3. Ankiety. Regularnie, systematycznie pytać o zdanie czytelników o gazecie poprzez ankiety online. Dla zainteresowanych polecam amerykański serwis Zoomerang.com. Duży profesjonalizm.

4. Nauka.
Uczyć czytelników jak funkcjonuje gazeta. Dobrym sposobem na to jest zapraszanie czytelników do redagowania gazety, na przykład jako „Redaktora dnia".

W Polsce w miarę regularnie robi to „Gazeta Olsztyńska", której nawet nie musiałem do tego przekonywać. To bardzo innowacyjna redakcja i praca z nią jest dla mnie zawsze dużą przyjemnością.

„Nowa Trybuna Opolska", którą przekonał do tego Jeff Mignon, mój przyjaciel i wspólnik z 5W Mignon-Media, zrezygnowała z zapraszania czytelników do pełnienia roli „Redaktora dnia". To błąd.

Coś się dzieje w „Gazecie Wyborczej", gdzie powstała dwuosobowa komórka bencharkingu i analiz nowoczesnych trendow. To oni namówili m. in. redakcję do zorganizowania rewelacyjnej akcji „Desant na Europę". Nie wątpię, że praca tych dziennikarzy będzie miała wpływ i na dziennikarzy i na czytelników „Wyborczej" (choć ostatnio, ku mojemu rozczarowaniu, niewiele słychać o ich pomysłach).

A co Państwo myślicie o systematycznym włączaniu czytelników nie tylko do redagowania, ale też do oceniania gazety i rozmów z dziennikarzami?

> Tag: , , , ,

6.7.06

W Olsztynie będzie ulica Gazety Olsztyńskiej

Olsztyńscy radni zdecydowali wczoraj o nadaniu jednej z bezimiennych do tej pory ulic na Starym Mieście w Olsztynie nazwy „Ulica Gazety Olsztyńskiej”.

Radni przychylili się tym samym do wniosku uczniów Szkoły Podstawowej nr 29 w Olsztynie, która nosi imię Jana Liszewskiego – założyciela i pierwszego redaktora „Gazety Olsztyńskiej”. Uczniowie chcieli w ten sposób uczcić obchodzoną w tym roku 120 rocznicę wydania pierwszego numeru gazety. Pierwszy numer „Gazety Olsztyńskiej” ukazał się 16 kwietnia 1886 r.

W piśmie, które w kwietniu społeczność szkolna złożyła na ręce prezydenta Olsztyna podkreślano m.in., że nadanie nazwy ulicy Gazety Olsztyńskiej „byłoby dowodem, iż w naszym mieście pielęgnuje się historię i tradycje regionalne, dba o dziedzictwo kulturowe małej ojczyzny, rozbudza lokalny patriotyzm”.

Źródło: „Gazeta Olsztyńska"

> Tag: , ,

Francja: Stacja telewizyjna M6 uruchamia 3 serwisy społecznosciowe web 2.0

Kilka dni po uruchomieniu portalu internetowego Wat.tv przez francuską stację telewizyjną TF1, jej konkurent M6 wystartował z podobnym projektem w stylu modnego trendu web 2.0.

Nowy projekt M6 składa się z 3 różnych serwisów społecznościowych, w których internauci decydują o zawartości, co jest jedną z podstawowych cech web 2.0:

  • "Wideo.fr" - serwis, gdzie można publikować i dzielić się wideo (jak na YouTube), we współpracy z platformą multimedialną Kewego.com.

  • Yootribe.com - serwis społecznościowy (podobny do MySpace) dla młodych internautów, we współpracy z ClicMobile. Użytkownicy mogą tu publikować i dzielić się informacjami, zdjęciami i ulubionymi adresami. Będą też mogli sprawdzić na mapie w telefonie komórkowym gdzie znajdują się ich znajomi.

  • Skaaz.fr - serwis z platformą blogową i czatem.
Podczas gdy prasa francuska, która przeżywa poważny kryzys, zażarcie dyskutuje na temat swojej tożsamosci czy nowych modeli biznesowych, kilku inteligentnych menadżerów z branży telewizyjnej odważnie wkroczyło do internetu.

Zrozumieli, że podstawą internetowego biznesu jest zbudowanie społeczności.

Źródło: M6, Le Journal du Net

> Tag: , ,, , , , , , , , ,

Przegląd prasy 6.07.06

Maj nie najlepszy dla dzienników

Średnia sprzedaż dzienników ogólnopolskich w maju była gorsza niż przed rokiem - wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy.

Źródło: „Gazeta Wyborcza”


„Dziennik” nieco obniżył sprzedaż dzienników

Średnia sprzedaż „Gazety Wyborczej” wyniosła w maju 442.149 egz. wobec 485.138 egz. rok wcześniej (spadek o 8,9 %). Średnia sprzedaż konkurencyjnego „Dziennika” Axel Springera wyniosła w maju 259.039 egz., a „Rzeczpospolitej” - 145.021 egz. wobec 156.148 egz. w maju 2005 roku (spadek o 7,1 %), poinformował Związek Kontroli Dystrybucji Prasy (ZKDP)
Źródło: „Gazeta Wyborcza”


Wyścigi wydawców

Jesienią zadebiutują dwa nowe sportowe kanały TV. Wcześniej pojawi się nowy kwartalnik. A plotka głosi, że Axel Springer Polska pracuje nad nową gazetą sportową.

Źródło: „Rzeczpospolita”



TVN przejmie TVN 24

TVN ma zamiar połączyć się z TVN 24, w której to spółce kontroluje 100 proc. udziałów.

Źródło: „Gazeta Prawna”


(Mikro)komputer w kostce cukru

Odtwarzacze MP3 w kształcie sześcianów o boku ok. centymetra nie są żadną nowością. A co powiecie na podobnej wielkości RFID-owe tagi wyposażone w mikroprocesor, do komunikacji wykorzystujące UWB i działające na baterii przez 9 lat?

Źródło: „PC World Komputer”


Interia wystartowała z telewizją internetową

Interia.tv ma być pierwszą telewizją internetową graną na żywo. Pomysł Interii to połączenie przekazu wideo z narzędziami komunikacji internetowej portalu takimi jak czat oraz forum dyskusyjne.

Źródło: Internet Standard


Stale rośnie rynek marketingu w wyszukiwarkach

W pierwszym kwartale 2006 wydatki na reklamę w wyszukiwarkach w USA zwiększyły się o 36%, w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Liczba kliknięć wzrosła o 24%.

Źródło: Internet Standard


> Tag: , , , ,

5.7.06

„Dziennik" będzie testował dodatki lokalne w dużych miastach

Florian Fels, prezes wydawnictwa Axel Springer Polska, powiedział dziś „Gazecie Prawnej", że „Dziennik" przetestuje być może w regionach dodatki lokalne do „Dziennika".

Sam pomysł jest dobry i logiczny z punktu widzenia gazety mającej długofalową strategię wydawniczą. Spodziewałem się tego posunięcia, ale nie wcześniej niż w przyszłym roku.

Regiony mają bowiem ogromny potencjał czytelniczy i reklamowy:
  • Specjaliści z domu medialnego Media Tak szacują regionalny rynek reklamowy w Polsce na ok. 800 mln zł rocznie.
  • Ok. 30% przychodów z reklam „Gazety Wyborczej" generują rocznie jej dodatki regionalne (ok. 200 z ponad 760 mln zł).
  • W przypadku „Faktu" te proporcje wynoszą ok. 26% (ok. 20 z 84 mln zł).

Żeby móc sięgnąć po pieniądze w regionach, gdzie dominują gazety regionalne PolskaPresse, Orkla Press i „Gazeta Wyborcza", „Dziennik" powinien być pozycjonowany jako opiniotwórcza gazeta ogólnokrajowa o charakterze regionalnym, na wzór „Wyborczej" i prasy lokalnej w Niemczech.

Ale prawdą jest też to, że informacja lokalna jest droga. To najdroższy z modeli redakcyjnych. Nie przez przypadek jednym z pierwszych posunięć dotkniętego kryzysem „Super Expressu" było zamknięcie oddziałów lokalnych.

Po stronie wydatków trzeba doliczyć m. in.:
  • koszty druku dodatkowych stron (może mutacji, albo nawet dodatkowwego grzbietu)
  • koszty utrzymania oddziału
  • koszty sieci korespondentów terenowych na poziomie lokalnym (nie mówiąc o poziomie sublokalnym, nieosiągalnym - bo całkowicie nierentownym - dla gazet ogólnokrajowych).
Nawet jeśli „Dziennik" podzieli się tymi kosztami z „Faktem", przychody z reklam lokalnych i ze sprzedaży egzemplarzowej z pewnością nie wystarczą na zbilansowanie budżetu w większości aglomeracji w Polsce.

Można założyć z dużym prawdopodobnieństwem, że dodatki lokalne do „Dziennika" który ma 1 oddział lokalny (Warszawa), powstaną tylko w dużych, bogatych miastach i raczej tam, gdzie znajdują się już oddziały „Faktu" (7 w sumie, w tym Warszawa):
  • Poznań
  • Katowice
  • Wrocław
  • Trójmiasto
  • Kraków
  • Łodź.
Do tej listy dorzuciłbym jeszcze Szczecin, Bydgoszcz, może Lublin.

Gazety w tych miastach mogą się już powoli szykować na regularną bitwę z oddziałami pod dowództwem Dominika Tzimasa. Od 1 sierpnia 2006 r. przechodzi on z darmowego dziennika „Metropol", gdzie jest obecnie dyrektorem zarządzającym, do „Dziennika", gdzie obejmie tę samą funkcję.

Tzimas to znakomity menadżer. W ciągu dwóch lat zmienił „Metropol" z warszawskiego dziennika w gazetę ogólnopolską, która obecnie ukazuje się w 10 największych miastach w Polsce.

> Tag: , , , , , , ,

„Newsweek" testuje dwie różne okładki

Tygodnik „Newsweek" ukazał sie w tym tygodniu z dwiema różnymi okładkami.

Na jednej czołówką jest temat „Leczenie wirusem. Bakteriofagi - nowa nadzieja medycyny", na drugiej - „Polacy do pracy. Najnowsze badania: co robimy gdy nic nie robimy, co nas bawi, co przywraca siły".

Ja kupiłem tygodnik dla tej drugiej, a Państwo?

> Tag: , ,

Wydawcy tradycyjnych mediów tak bardzo myślą o druku, że gubią właściwą perspektywę i szansę na właściwe zmiany

„Większość tradycyjnych wydawców stara się chronić swoje media i tak bardzo myślą o druku, że gubią właściwą perspektywę i szansę na właściwe zmiany" - mówi w wywiadzie dla Internet Standard Colin Crawford, wiceprezes wydawnictwa IDG, autor bloga colincrawford.

Przeczytałerm ten wywiad jednym tchem, gdyż porusza on tematy, o których staram się jak najczęściej pisać na moim blogu, a które z takim trudem przebijają się do świadomości wydawców tradycyjnych mediów.


Crawford potwierdza, że coraz więcej osób spędza coraz więcej czasu w internecie. Niektorzy już spędzają więcej czasu online niż czytając prasę czy oglądając telewizję. A to oznacza, że budżety reklamowe będą rosnąć.

Według Crawforda marketerzy w Stanach Zjednoczonych przeznaczają już około 6% budżetów na reklamę w internecie. W Australii do internetu trafia już 10% reklamowych budżetów, a w Polsce zaledwie 2%. Rynek amerykański jest o około 1,5 roku do przodu w stosunku do rynków europejskich, ale zmiany w internecie przebiegają tak szybko, że ta różnica zniweluje się w ciągu kilku lat.

To najbardziej ekscytujący czas dla wydawców. Oczywiście to jest też wyzwanie, szczególnie dla takich firm, które przez dłuższy czas prowadziły swój biznes w sposób tradycyjny i chcą go chronić. Trzeba przekształcić całą kulturę korporacyjną. Firma musi się zmienić, a ludzie uczyć od początku nowych umiejętności. Może ci niechętni zmianom są za starzy, by zrozumieć potrzeby młodszego pokolenia, które chce być online?" - zastanawia się Crawford.

Źródło: Internet Standard

> Tag:, ,