18 czerwca 2008

Mashup'y robią furorę w internecie


Mashupy są do oglądania, nie do opisywania w radio. Przekonaliśmy się o tym wczoraj wieczorem z Cezarym Łasiczką w trakcie audycji „W sieci sieci" w radiu Tok FM poświęconej tej technice łączenia kilku rodzajów serwisów, np. Google Maps i Amazon, która robi furorę w internecie. Temat jest ciekawy, ale audycja wypadła słabo, dlatego streszczam ją w tym wpisie.

Jeszcze dwa lata temu mashup'y były znane tylko specjalistom i programistom. Dziś, w erze Web 2.0, każdy może stworzyć sobie własny mixt usług i aplikacji online bez konieczności uczenia się skomplikowanych języków programowania.

Strony typu mashup umożliwiają wykorzystanie istniejących aplikacji (np. takich jak Kalendarz Google czy Mapy Google) w nowej, często bardzo innowacyjnej formie. Korzystając więc z publicznie dostępnych interfejsów API (API -- Application Programming Interface) można w bardzo krótkim czasie stworzyć swója własną, spersonalizowaną stronę www" - czytamy na blogu Google.
API udostępniane są przez wydawców serwisów internetowych, którym zależy na stworzeniu ekosystemu wokół ich serwisów. Taki ekosystem żyjący swoim własnym życiem może tanio i skutecznie spopularyzować ich własny serwis. Nic więc dziwnego, że swoje API udostępniają Google Maps, Yahoo Maps, Amazon, eBay, czy Skype (który zorganizował w sierpniu 2007 konkurs na najlepszy mashup).

Witryna HousingMaps.com łączy na przykład ogłoszenia pochodzące z Craigslist.org z Google Maps. W wyszukiwarce wpisujemy miasto oraz cenę poszukiwanego mieszkania, a serwis pokazuje gdzie ono się znajduje. W ten sposób powstaje nowa wartość jednocześnie dla Craigslist.org i Google Maps, dla wydawcy HousingMaps oraz dla samych internautów.



Według Programmableweb.pl, serwisu o mashupa'ach, jednym z najczęściej używanych komponentów mieszanek są mapy i serwisy społecznościowe:



Ostatnio jednym z najpopularniejszych mashup'ów jest Wii Seeker, który pokazuje gdzie można jeszcze kupić konsolę Wii Nintendo. To połączenie GoogleMaps, eBay i Amazon (poniżej):



Dużym powodzeniem cieszy się też Celebrity Sexy Video Finder. Można tu znaleźć sexy wideo gwiazd i gwiazdeczek z YouTube. Do stworzenia tej witryny psłużył Google Ajax Search i YouTube:


Celebrytom, a konkretnie ich adresom umiejscowionym na mapie Google Maps, poświęcony jest mashup Celebrity Maps.

Dla Francuzów szukających tańszej benzyny przeznaczony jest serwis Carbeo.com, konkurencyjny dla państwowej porównywarki cen benzyny Prix-carburant.gouv.fr. Carbeo.com jest serwisem tworzonym przez sieć kierowców, którzy moitorują ceny benzyny w 13.500 stacjach benzynowych na terenie całego kraju.





Ciekawy mashup stworzyli organizatorzy Międzynarodowego Święta Muzyki w Toruniu, który jako pierwsze miasto w Polsce włączył się w obchody tego święta wymyślonego 26 lat temu we Francji. Mashup został wkomponowany w wikidot, tzn. platformę umożliwiającą darmowe zakładanie serwisów internetowych przy użyciu mechanizmu wiki. Została ona stworzona dla społeczności internetowych jak i projektów, które potrzebują przyjaznej platformy www do wymiany informacji. Wikidot zostało powołane do życia w 2006 roku przez Michała Frąckowiaka, informatyka z Torunia.

Oto kilka innych polskich przykładow mashup'ów:
Na koniec, trochę historii. Mashupy istnieją od dawna: Yahoo próbował opatentować technologię ich tworzenia już w 1999 r. Trzeba było czekać jednak aż do 2005 r., kiedy to Google udostępnił API do Google Maps, by mashup'y nabrały rozpędu. Inne kluczowe daty z historii mashupu:

  • 2008: Google uruchamia Android, pierwszą platformę mashupową dla telefonów komórkowych
  • 2008: IBM wprowadza narzędzie QUEDWiki (Quick and Easily Done Wiki), które pozwala na tworzenie własnych mashup'ów do monitorowania rynków i firmy.
  • Styczeń 2008: IBM wprowadza pakiet narzędzi do współpracy biznesowej w ramach Web 2.0, w tym Lotus Mashups. Jak tłumaczy Netword, narzędzie zwiera w sobie wiele gotowych komponentów i umożliwia tworzenie własnych, lub kupowanie od firm trzecich. Pozwala także na szybką wizualizację danych biznesowych.
  • Październik 2007: Microsoft uruchamia Popfly, który umożliwienie każdemu użytkownikowi stworzenia własnej dynamicznej aplikacji internetowej bez posiadania wiedzy programistycznej. „Popfly pozwala na tworzenie stron, na których można umieścić na przykład blok wyświetlający film z YouTube, zdjęcia z serwisu Flickr i do tego newsy z bloga prowadzonego na Live Spaces oraz dowolnego innego kanału RSS. Usługa jest darmowa, a jej użytkownicy otrzymają 25 megabajtów miejsca na publikację swoich aplikacji" - czytamy na stronie dobreprogramy.pl.
  • Kwiecień 2007: BEA, producent oprogramowania dla firm, oferuje produkt Web 2.0 do tworzenia mashup'ów - Aqualogic Pages
  • Luty 2007: Yahoo! tworzy Yahoo! Pipes, pierwsze narzędzie do tworzenia mashup'ów przeznaczone dla nie-programistów. "Yahoo Pipes to milowy krok w historii internetu" - napisał na swoim blogu Tim O'Reilly, twórca i prawny właściciel terminu Web 2.0, cytowany przez Internet Standard.
> Wiedzieć więcej:
> Tag: , , ,

12 czerwca 2008

Index Copernicus: 300 tysięcy użytkowników z całego świata



Ostatnio brak czasu na blogowanie, za to musiałem znaleźć czas na przygotowanie, wraz z Markiem Graczyńskim, wice-prezesem Index Copernicus, prezentacji na konferencję TMT.Communities 2008, która odbyła się dziś na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Temat naszej prezentacji: „Globalny serwis społecznościowy z kraju nad Wisłą. Jak 300 tysięcy naukowców z całego świata korzysta z social networkingu? Jak do tego doszło?".

> Tag: , , ,

28 maja 2008

Reklama online jest już w Polsce większa niż radiowa

Reklama online jest już w Polsce większa niż radiowa, a w tym roku zapewne prześcignie reklamę zewnętrzną - informuje „Gazeta Wyborcza", cytując wyniki badań IAB Polska, który jest filią globalnej branżowej organizacji IAB zrzeszającej wydawców internetowych.

Wartość rynku reklamy internetowej w Polsce wyniosła 743 mln zł w 2007 roku. To daje internetowi już 8,7 proc. udziału w całym polskim torcie reklamowym, czyli więcej niż radio (572 mln zł), ale o wiele mniej niż telewizja ( 3,35 mld zł).

„Wzrost ekonomicznego znaczenia tego medium w ostatnich latach jest zawrotny - jeszcze zaledwie cztery lata temu udział internetu w polskim rynku reklamowym pozostawał poniżej 1 proc., a reklamodawcy traktowali go jako egzotyczną ciekawostkę" - przypominają autorzy tekstu: Zbigniew Domaszewicz i Vadim Makarenko.
Internet nie jest już „nowym medium". Jest bardzo ważnym narzędziem dla ludzi i jednym z kluczowych elementów strategii marketingowych - powiedział wczoraj, cytowany przez „Gazetę Wyborczą", Michał Tober z portalu WP.pl, zarazem prezes IAB Polska na prezentacji raportu o polskim rynku e-reklamy, który uwzględnia nie tylko e-reklamę graficzną, ale także reklamę w wyszukiwarkach czy ogłoszenia drobne w sieci.
„Wyprzedzenie radia nie jest istotne ekonomicznie, ale ma wymiar symboliczny. Pokazuje, że internet staje się medium pierwszoligowym" - mówi Jakub Benke, szef domu mediowego Starcom.
„Gazeta Wyborcza" cytuje następujące dane:
  • Ponad 14 mln Polaków powyżej 7. roku życia korzysta z internetu.
  • W grupie wiekowej 15-19 lat z sieci korzystają niemal wszyscy, a to są ludzie, którzy już za chwilę, gdy tylko staną się nieco starsi, będą najbardziej atrakcyjną grupą dla reklamodawców.
  • Internauci się bogacą - w porównaniu z poprzednimi latami jest wśród nich coraz mniej osób bez dochodów, a coraz więcej z dużymi dochodami.
  • Internauci spędzają w sieci coraz więcej czasu - w grudniu ubiegłego roku przeciętny polski internauta spędził w sieci ponad 38 godzin - o dziesięć godzin więcej niż w grudniu rok wcześniej.

W krajach skandynawskich i Wielkiej Brytanii reklama online ma już pozycję porównywalną z największymi mediami tradycyjnymi - prasą i telewizją. Jak podkreśla „Gazeta Wyborcza", w Polsce na razie ten dystans jest duży, ale eksperci z branży przewidują m.in. silny wzrost reklamy w wyszukiwarkach (która w Polsce zajmuje na razie znacznie skromniejsze miejsce niż np. w USA) oraz prognozują napływ do internetu ogłoszeń drobnych.

IAB Polska szacuje, że w tym roku tempo wzrostu e-reklamy sięgnie 35 proc. (podczas gdy cały rynek reklamowy wzrośnie o 15 proc.). - Wtedy internet będzie miał już 10,2 proc. w naszym rynku, czyli prześcignie branżę reklamy zewnętrznej - prognozuje cytowany przez „Gazetę Wyborczą" Piotr Kowalczyk (Onet.pl i IAB Polska).

> Wiedzieć więcej:
Internet jest rewolucją, która zmienia reguły gry w mediach raz na zawsze

> Tag: , ,

PizzaHut udostępnia swoim klientom widget do kupowania pizzy i Coca Coli


Widgety zmienią nie tylko nasz sposób konsumpcji mediów w internecie. Te małe aplikacje zainstalowane na przykład na pulpicie naszego komputera pozwalają na czytanie newsów bez wchodzenia na strony internetowe portali czy blogów, ale też na... kupowanie.

PizzaHut wlaśnie udostępniła swoim klientom w USA widget zakupowy, o czym pisze blog Mashable. Amerykanie będą mogli zamówić sobie pizzę bez wstawania od komputera. Widget zapamięta ich ostatnie zamówienia, zachowa w pamięci ulubione dania i poinformuje o promocjach.

Ciekawe kiedy pojawi się w Polsce?

> Wiedzieć więcej: Inwazja widgetów

> Tag: , ,

Już ponad 3000 osób straciło pracę w prasie codziennej w USA


Hekatomba w prasie codziennej w USA: ponad 3000 osób straciło tu pracę w 2008 roku. Te smutne statystyki zostały opublikowane przez amerykański blog Graphicdesigner.
W ciągu czterech pierwszych miesięcy 2008 roku, zwolnienia w sektorze mediów w USA (w tym Hollywood) wzrosły o 60% w stosunku do analogicznego okresu w 2007 roku. Ponad 8.000 osób już straciło pracę w tym sektorze w 2008 roku, podczas gdy w 2007 roku liczba ta wyniosła 11.700 osób, według Cabinet Challenger, Gray and Christmas, cytowanego przez Hollywood Reporter.

W 2007, liczba dziennikarzy w amerykańskich dziennikach zmniejszyła się o 2.400 osób, co stanowi 4,4%. To najwyższa liczba zwolnień w prasie amerykańskiej od 30 lat.

> Tag: ,

27 maja 2008

10 tendencji w internecie 2008

Tendencje w internecie były tematem dzisiejszej audycji W sieci sieci", na antenie Tok FM (97,7 FM w Warszawie, godz. 22.00-23.00). Rozmawialiśmy o tym z Cezarym Łasiczką.

Oto 10 tendencji, na które warto zwrócić uwagę:

  1. Personalizacja
  2. Konwergencja
  3. Segmentacja
  4. Serwisy społecznościowe
  5. Web TV
  6. Widgetyzacja
  7. Współpraca zawodowców z amatorami
  8. Web mobilny
  9. Klonowanie
  10. Web 3.0
> Tag: , Tok FM

7 maja 2008

Inwazja widgetów



Strona startowa Cafe News składa się z samych widgetów. Jest prosta, użyteczna i łatwa w obsłudze.


Są wszędzie: na blogach, portalach, stronach startowych i serwisach społecznościowych, a nawet na pulpitach naszych komputerów. Widgety, czyli internetowe aplikacje ery Web 2.0, które robią tylko jedną rzecz, jak kalendarz, pogoda, wyszukiwarka słów w Wikipedii, są w modzie. Marketerzy główkują po nocach jak nam je wcisnąć, a Google produkuje je teraz na setki co miesiąc.

Widget jest darmowym narzędziem personalizacji stron internetowych, w tym blogów. To mini-agregator, który pobiera treści przez kanał RSS. Służy do dystrybucji treści komercyjnej (reklamy, zajawki promocyjne, klipy i podcasty reklamowe...) i niekomercyjnej (galeria widgetów na Widgipedia.com).

Dużą popularnością cieszą się teraz widgety multimedialne, np. wideo jak ten oferowany przez CNN.

Internauci nawet nie muszą otwierać przeglądarki, by oglądać np. niektóre programy MTV czy przeglądać informacje z BBC. Wystarczy to małe okienko zainstalowane bezpośrednio na pulpicie komputera i połączenie z internetem. Nie odsyłam do definicji widgetu w polskiej Wikipedii, bo jest niezrozumiała, lepsza jest definicja po angielsku i po francusku. Samo słowo widget pochodzi prawdopodobnie od połączenia słów „Windows" i „gadżet" choć niektórzy twierdzą, że powstało jeszcze w... 1920 roku. Amerykanie nazywają je też nieraz: „apps", „blidgets", „desklets", „flakes", „gadgets", „minis", lub „modules".

Miliony ludzi korzysta z internetu przy pomocy widgetów. Tom Smith, dyrektor badań z Universal McCann z Londynu i autor badań na ten temat w ok. trzydziestu krajach, szacuje, że 23% internautów na świecie używa widgety. Tak naprawdę, jest ich o wiele więcej, ale nie deklarują tego w badaniach, gdyż po prostu nie wiedzą, że narzędzia, z których korzystają to właśnie widgety.

Popularność widgetów ma oczywiście związek ze zmianą sposobu konsumpcji informacji w internecie (to nie internauta idzie teraz po informację, to informacja przychodzi, dzięki RSS-om, do internauty) i fragmentaryzacją źródeł informacji.

Internet od dawna nie jest już zwykłym katalogiem stron. To także szereg pożytecznych narzędzi, jak na przykład strona startowa składająca się z widgetów, które użytkownik sam wybrał z listy, lub sam znalazł. Przykłady:
  • iGoogle,
  • Netvibes (jeden z moich ulubionych programów) czy
  • polska Cafe News.
Widgety rozpowszechniły się w internecie głównie dzięki blogom. Dla jednych blogerów to sposób na urozmaicenie ubogiej szaty graficznej ich bloga. Dla innych - promocja treści, które są im bliskie ze względów światopoglądowych. Dla innych wreszcie, tych najbardziej znanych, będzie to jeden ze sposobów na zarabianie na blogu, bo w niedalekiej przyszłości producenci treści, głównie tradycyjne media, będą prawdopodobnie płacić za promocję swojej marki.

A dla tradycyjnych mediów, to na przykład sposób na „podłączenie się" do blogosfery. Dzięki widgetom stworzonym przez firmę Primlabs w 2007 roku, wiele szwedzkich gazet linkuje dziś do blogosfery, traktując ją jak zwykłe źródło informacji i analizy.

Rozwój widgetów jest nierozerwalnie związany z producentami systemów operacyjnych do komputerów, jak Apple i Microsoft, czy z przeglądarkami. Widgety pojawiły się w systemach operacyjnych komputerów MacOS (Macintosh) i Windows Vista (Microsoft), co spowodowało, iż trafiły „pod strzechy". Podobnie jest w przypadku przeglądarki Opera. Widgety Opery są niewielkimi aplikacjami korzystającymi z silnika Opery i działającymi bezpośrednio na pulpicie komputera.


Na stronie Dashbord firme Apple królują widgety „desktopowe", czyli takie, które funkcjonują na pulpicie komputera, jak np. prognoza pogody, kalendarz, czy kalkulator.

Użytkownicy komputerów Macintosh firmy Apple od 2005 roku znają Dashboardy, tzn. widgety „desktopowe", czyli takie, które funkcjonują w ich komputerze, jak np. prognoza pogody, kalendarz, kalkulator... Są one zintegrowane z systemem Mac OS X 10.4 i aktywowane przez klawisz F12. Apple oferuje ona użytkownikom komputerów Macintosh kilkset widgetów w wielu kategoriach, np.: Audio, Business & Finance, Calendars czy nawet Games. Teraz Apple namawia programistów do tworzenia widgetów na iPhone, bo telefony komórkowe to następne pole walki marketerów.

Giganci internetu: Google, Yahoo! i Apple jako pierwsi zrozumieli potencjał kryjący się w widgetach. W 2005 roku, Yahoo kupił firmę Konfabulator, która propagowała widgety na szeroką skalę od 2003 r., zmieniając jej nazwę na Yahoo! Widgets, i rozpoczął testy nowych widgetów na blogi.

Wikipedia też ma swój widget. To normalne.

Google, który nazywa widgety gadżetami, uruchomił już w 2004 r. Google Desktop, mini-aplikację przeszukującą zasoby komputera. Google udostępnia regularnie zestawy narzędzi programistycznych do iGoogle, strony startowej z gadżetami i oferuje aż 100 tysięcy dolarów firmie, która postawi na produkcję gadżetów. Autor widgetu, który będzi oglądany ponad 250 tysięcy razy otrzyma, w ramach programu "Google Gadgets Ventures", czek na 5 tysięcy dolarów. Platforma Open Social stworzona przez Google ma na celu m. in. ujednolicenie widgetów, tak, by każdy widget pasował do każdego serwisu czy bloga.
„Dzięki (...) zmianom Wasze nowe gadżety będą mogły być nie tylko bogatsze w treść (bardziej rozbudowane, bo możliwe do wyświetlania w trybie pełnoekranowym), ale także w pełni interaktywne. Położyliśmy bardzo duży nacisk na "uspołecznienie" gadżetów dodając opcje, które w znacznym stopniu ułatwiają stałą komunikacje z serwisami społecznościowymi. Od teraz, będzie także można budować gadżety zawierające listy przyjaciół oraz dodawać opcje informujące o aktualizacjach na stronach profili przyjaciół z wybranych społeczności internetowych" - informuje Google na swoim blogu firmowym.
Gra jest warta świeczki, bo widgety internetowe, desktopowe i komórkowe mogą być - jak wynika z badań m. in. e-Marketera - nowym, dynamicznym kanałem reklamowym, na który firmy przeznaczają coraz większe budżety. Oto kilka powodów, dla których marketerzy - a przynajmniej ci którzy już zrozumieli co to jest i jak to działa - są zainteresowani widgetami:
  • Największą zaletą jest tu możliwość komunikowania się z konsumentami bezpośrednio na pulpicie ich komputera, na ich stronie startowej, lub na prywatnej stronie serwisu społecznościowego. Widget sytuuje się gdzieś pomiędzy reklamą i takimi narzędziami jak e-mailing, co oznacza, że może być z powodzeniem wykorzystany w kampanii marketingowej jakiejś marki.

  • Nie są one postrzegane przez internautów jako agresywne, wprost przeciwnie - to internauci decydują sami czy, a jeśli tak to który widget chcą zamieścić na swoich blogach, lub innych stronach www. Czyż może być lepszy przykład „permision marketing"?

  • Internauci akceptują je łatwiej niż inne formy reklamy. Według Universal McCann, internauci, którzy wchodzą na strony reklamodawcy przez widgety, np, Hondy, Nike czy Coke, spędzają na tych stronach więcej czasu. Jak informuje Le Journal du Net, „Średnia kliknięć wynosi 14%, a wejścia na stronę reklamodawcy są 4 razy częstsze niż z mailingu".

  • Widgety pozwalają komunikować w czasie rzeczywistym, nie tak jak e-maile.

  • Widgety same się rozprzestrzeniają w internecie. Zamiast umieszczać je odpłatnie w formie reklamy na inych witrynach, reklamodawca proponuje widgety na swojej stronie (w formie kodu HTML), a internauci sami go rozsyłają w sieci.
Dla serwisów społecznościowych widgety wydają się być wymarzonym narzędziem marketingowym, czymś w rodzaju dyskretnego programu lojalnościowego. Mają na nowo zdynamizować internautów zmęczonych „social networking fatigue", jak nazywa to zjawisko blog Mashable. Facebook (2007 r.) i MySpace (2008 r.) otworzyły swoje platformy dla programistów, powodując falę nowych widgetów. Swoje widgety oferuje również Digg.

Jak wynika z badań amerykańskiej firmy Alloy Media+Marketing, młodzież korzystająca z MySpace nie tylko używa widgetów na codzień na swoich blogach czy stronach personalnych, ale też jest gotowa na publikację reklam, oczywiście w zamian za wynagrodzenie w takiej czy innej formie.

Maciej Budzich, autor znanego bloga Mediafun, który zaczyna żyć z reklam, ma podobne zdanie:
„(...) widgety wydają mi się bardzo atrakcyjną formą reklamy (jedyny minus – ich nadmiar sporo waży). Natomiast wydaje mi sie, że dobrze zrobiony widget dostarczający treść jest atrakcyjny również dla czytelników i bardziej efektywny niż migający banner. Niestety na przeszkodzie stoi niska świadomość klientów-marketerów jeśli chodzi o widgety... na tyle niska, że przy rozmowach o ewentualnej reklamie sam proponuję wykonanie takiego widgetu...." - mówi Maciej.
Michał Samojlik, webdesigner i szef agencji interaktywnej Autentika, potwierdza że „widgety są traktowane w Polsce po macoszemu". Uważa on jednak, że ta sytuacja zmieni się u nas w ciągu 2-3 lat. „Skuteczność banerów reklamowych jest odwrotnie proporcjonalna do skuteczności widgetów. Widgety będą się więc szybko rozwijać" - twierdzi Samojlik, który produkuje hurtowo widgety dla Google. Jego biznes rozwija się tak dynamicznie, że Autentika, jako pierwsza w Polsce, wydzieliła spółkę 8Fish dedykowaną tylko do produkcji widgetów.

> Tag: , , Tok FM,

6 maja 2008

Inwazja widgetów dziś o godz. 22.00 w Tok FM w audycji „W sieci sieci"

Są wszędzie: na blogach, portalach, serwisach społecznościowych, a nawet na biurku naszych komputerów. Widgety, czyli darmowe, internetowe narzędzie personalizacji stron internetowych, są w modzie. Google produkuje je teraz na setki co miesiąc. A marketerzy główkują po nocach jak nam je wcisnąć.

Widgety będą tematem dzisiejszej audycji W sieci sieci", na antenie Tok FM (97,7 FM w Warszawie, godz. 22.00-23.00). Będziemy o tym rozmawiać z Cezarym Łasiczką.

Prawie 178 milionów ludzi na świecie korzystało z internetu przy pomocy widgetów w kwietniu 2007 roku, według ComScore.

Widget to darmowe, internetowe narzędzie personalizacji stron internetowych, w tym blogów, służące do dystrybucji treści komercyjnej i niekomercyjnej (artykuły, zdjęcia czy wideo). Nie odsyłam do definicji widgetu w polskiej Wikipedii, bo jest kompletnie niezrozumiała, lepsza jest definicja angielska i francuska.


> Tematy poprzednich audycji:

  1. Fantastyczny świat Second Life (8 maja 2007)
  2. Web 2.0 - nowe pokolenie internetu (15 maja 2007)
  3. Najlepsze serwisy Web 2.0 na świecie (22 maja 2007)
  4. Blogi i blogosfera w Polsce i na świecie (29 maja 2007)
  5. Jak zarabiać na blogach? (5 maja 2007)
  6. Serwisy plotkarskie podbijają polski internet (12 czerwca 2007)
  7. Boom na wideo w internecie (19 czerwca 2007)
  8. Jak dziennikarze obywatelscy odebrali zawodowym dziennikarzom monopol na informację (26 czerwca 2007)
  9. Czy internet pożre prasę? (3 lipca 2007)
  10. Jak wykorzystać wiki, stronę internetowa, którą każdy może tworzyć, edytować i zmieniać bezpośrednio za pomocą przeglądarki internetowej? (10 lipca 2007)
  11. Czy RSS jest przyszłością internetu i nowych mediów? (24 lipca 2007)
  12. Seks w internecie (31 lipca 2007).
  13. Jak działają i jak wykorzystać sieci P2P, czyli "peer-to-peer", służące do wymiany i współdzielenia plików w Internecie (7 sierpnia 2007)
  14. Creative Commons (17 sierpnia 2007) - Alek Tarkowski.
  15. Firma 2.0, czyli o rewolucji jaka czeka nasze przedsiębiorstwa (21 sierpnia 2007).
  16. Serwisy społecznościowe w Polsce (11 września 2007).
  17. Serwisy społecznościowe na świecie (18 września 2007).
  18. Czy można czuć się bezpiecznie w sieci? (29 września 2007) - Krzysztof Młynarski
  19. Blogi firmowe w Polsce i na świecie (16 października 2007)
  20. Komunikatory - jak zmieniły nasze życie? (30 października 2007) - Edwin Bendyk
  21. Biznes klonów, czyli jak można zarobić na kopiowaniu innych w internecie (6 listopada 07)
  22. Jak zarobić w sieci nie mając bloga, ani strony internetowej (13 listopada 07).
  23. Web 3.0 to będzie łebski web (4 grudnia 07)
  24. Jak pisać bloga, by być czytanym (8 stycznia 2008)
  25. Bezpieczeństwo w sieci - Krzysztof Młynarski (15 stycznia 2008)
  26. Internet w Polsce - Artur Gortych, Artagence (22 stycznia 2008)
  27. Wyszukiwarki blogów, czyli jak nie pogubić się w blogosferze (5 lutego 2008)
  28. Telewizja internetowa w Polsce i na świecie (19 lutego 2008)
  29. Czy komórki są przyszłością internetu? (11 marca 2008)
  30. Seks w internecie (25 marca 2008)
  31. Serwisy dla wierzących w internecie (29 kwietnia 2008).
> Tag: , Tok FM,


30 kwietnia 2008

Morgan Stanley analizuje nowe trendy w internecie




Oto nowa analiza na temat trendów w internecie zrealizowana przez Morgan Stanley, jedną z najbardziej znanych amerykańskich firm konsultingowych w dziedzinie finansów i inwestycji.

To cenny dokument, gdyż zawiera mnóstwo świeżych i sprawdzonych danych. Warto zwrócić uwagę na slajdy objaśniające szybki wzrost serwisów społecznościowych.

> Tag:

26 kwietnia 2008

Index Copernicus, międzynarodowy serwis społecznościowy dla naukowców, idzie w górę na giełdzie

Od wczoraj wydzwaniają do mnie znajomi z gratulacjami, ku mojemu zdziwieniu. Gratulują skoku akcji Index Copernicus na giełdzie New Connect, co umknęło mi w nawale pracy związanej z połączeniem tego międzynarodowego serwisu społecznościowego dla naukowców z firmą Mediapolis.

Jak się okazuje, dwa dni po informacji o połączeniu, akcje Index Copernicus, notowanej na New Connect od 8 kwietnia 2008 r., wzrosły aż o 37,78% (tabela ze strony „Pulsu Biznesu" po lewej). To rekord dnia.

Znajomy analityk interpretuje to następująco: inwestorzy zauważyli i pozytywnie odebrali połączenie obu firm oraz zapowiedź emisji akcji w III kwartale 2008. Wiele osób chciało kupić i sprzedać akcje, co oznacza, iż spółka zdobyła zaufanie inwestorów, a to, jak mówi mój analityk, jest dobrym prognostykiem na przyszłość.

Takie newsy dodają skrzydeł!

PS. Mój blog nie zmienia się w kronikę giełdową. Dla mnie to wydarzenie jest tak ważnie, że nie mogłem go nie odnotować. Teraz wracamy do naszych tematów.

> Wiedzieć więcej o Index Copernicus i Mediapolis

Index Copernicus
Index Copernicus, stworzony w 1999 r., to międzynarodowy, zamknięty serwis internetowy dla naukowców. Jest systemuem społecznościowo-informacyjnym na pograniczu Web 2.0 i Web 3.0. Dzięki zastosowaniu opracowanej platformy "wirtualnych grup badawczych" umożliwia on realną, międzynarodową współpracę naukowców przy projektach badawczych. Index Copernicus wykorzystuje chronioną patentami technologię algorytmów i jest również dostawcą syntetycznej informacji opartej na analizie dostępnej literatury, grantów badawczych, patentów oraz konferencji naukowych.

Mediapolis
Mediapolis, stworzona w 1998 r., jest agencją specjalizującą się w doradztwie dla mediów oraz w komunikacji marketingowej w sferze Internetu: od blogów i portali internetowych do magazynu firmowego, prowadzonych przy wykorzystaniu nowych narzędzi i technologii Web 2.0, jak np. wideo online, podcastów, wiki czy RSS, i technik dziennikarstwa wizualnego. Prowadzi też działalność wydawniczą, projektową i szkoleniową.

> Wiedzieć więcej:
> Tag: , , , ,

23 kwietnia 2008

Index Copernicus planuje nową emisję akcji po połączeniu z Mediapolis

Portal ekonomiczny Bankier.pl poinformował dziś, że spółki Index Copernicus, notowana od 8 kwietnia 2008 r. na New Connect, i Mediapolis utworzą wspólnie holding Index Holding, a w III kw. przeprowadzą nową emisję akcji.

Pozyskane środki spółka chce przeznaczyć na rozwój swojego globalnego serwisu społecznościowego dla naukowców IndexCopernicus.com, a także uruchomienie nowego projektu, który będzie realizowany przez Mediapolis w ramach holdingu - pisze Marcin Droba.

Bankier.pl informuje też, że Index Holding zamierza utworzyć grupę, która będzie mogła wejść na rynek główny GPW.

> Wiedzieć więcej o Index Copernicus i Mediapolis

Index Copernicus
Index Copernicus, stworzony w 1999 r., to międzynarodowy, zamknięty serwis internetowy dla naukowców. Jest systemuem społecznościowo-informacyjnym na pograniczu Web 2.0 i Web 3.0. Dzięki zastosowaniu opracowanej platformy "wirtualnych grup badawczych" umożliwia on realną, międzynarodową współpracę naukowców przy projektach badawczych. Index Copernicus wykorzystuje chronioną patentami technologię algorytmów i jest również dostawcą syntetycznej informacji opartej na analizie dostępnej literatury, grantów badawczych, patentów oraz konferencji naukowych.

Mediapolis
Mediapolis, stworzona w 1998 r., jest agencją specjalizującą się w doradztwie dla mediów oraz w komunikacji marketingowej w sferze Internetu: od blogów i portali internetowych do magazynu firmowego, prowadzonych przy wykorzystaniu nowych narzędzi i technologii Web 2.0, jak np. wideo online, podcastów, wiki czy RSS, i technik dziennikarstwa wizualnego. Prowadzi też działalność wydawniczą, projektową i szkoleniową.

> Wiedzieć więcej:
> Tag: , , , ,

Index Copernicus łączy się z Mediapolis

Index Copernicus S. A., notowany na New Connect od kwietnia 2008 r., rozpoczyna w maju 2008 r. proces połączenia z Mediapolis Sp. z o.o.

Index Copernicus jest twórcą i operatorem międzynarodowego serwisu informacyjno-społecznościowego dla naukowców. Mediapolis jest firmą specjalizującą się w doradztwie dla mediów i w komunikacji marketingowej print&on line, którą mam przyjemność zarządzać od dziesięciu lat.

Połączenie firm nastąpi w dwóch etapach. Pierwszym etapem jest unia personalna: Rada nadzorcza Index Copernicus mianowała mnie z dniem 23 kwietnia 2008 r. na stanowisko prezesa Index Copernicus. Obecny prezesa spółki, dr Marek Graczyński, twórca serwisu, obejmie funkcję wice-prezesa.

Drugim etapem będzie utworzenie holdingu Index Holding, który powstanie w lipcu 2008 r. Będzie on notowany na New Connect.
„Obydwie firmy widzą w połączeniu szansę na rozwój, gdyż znakomicie się uzupełniają. Nasze firmy muszą rosnąć, a połączenie pozwoli nam przyśpieszyć rozwój w jednolitej i dynamicznej strukturze. Chcemy wspólnie rozwinąć usługi i produkty platformy internetowej. Usługi te, np. grupy dyskusyjne czy narzędzia do rekrutacji uatrakcyjnią Index Copernicus w oczach naukowców, firm rekrutacyjnych lub innowacyjnych firm zainteresowanych rozwojem poprzez badania naukowe. Mamy w planach nowe projekty, ale jest jeszcze za wcześnie, by o tym mówić bardziej szczegółowo" - mówi Marek Graczyński.
„Index Copernicus i Mediapolis rozpoczynają prace nad strategią biznesową i marketingową holdingu na początku maja 2008 r. Planujemy m. in. dalszy rozwój Index Copernicus w kierunku zaawansowanego portalu społecznościowego i uruchomienie wersji polskiej serwisu, dynamiczny rozwój wydawnictw specjalistycznych oraz uruchomienie nowych projektów print i on line, które będą realizowane przez Mediapolis" - mówi Krzysztof Urbanowicz.
Oprócz ww, w skład zespołu, który opracuje plan rozwoju holdingu wejdzie również Tomasz Właszczuk, jeden z współtwórców serwisu, oraz zewnętrzni konsultanci z Polski i zagranicy.

Spółki nie wykluczają w ramach holdingu nowej emisji akcji celem pozyskania środków na dalszy rozwój i na realizację nowych projektów.

> Wiedzieć więcej o Index Copernicus i Mediapolis

Index Copernicus
Index Copernicus, stworzony w 1999 r., to międzynarodowy, zamknięty serwis internetowy dla naukowców. Jest systemuem społecznościowo-informacyjnym na pograniczu Web 2.0 i Web 3.0. Dzięki zastosowaniu opracowanej platformy "wirtualnych grup badawczych" umożliwia on realną, międzynarodową współpracę naukowców przy projektach badawczych. Index Copernicus wykorzystuje chronioną patentami technologię algorytmów i jest również dostawcą syntetycznej informacji opartej na analizie dostępnej literatury, grantów badawczych, patentów oraz konferencji naukowych.

Mediapolis
Mediapolis, stworzona w 1998 r., jest agencją specjalizującą się w doradztwie dla mediów oraz w komunikacji marketingowej w sferze Internetu: od blogów i portali internetowych do magazynu firmowego, prowadzonych przy wykorzystaniu nowych narzędzi i technologii Web 2.0, jak np. wideo online, podcastów, wiki czy RSS, i technik dziennikarstwa wizualnego. Prowadzi też działalność wydawniczą, projektową i szkoleniową.

> Wiedzieć więcej:
> Tag: , , , ,

Index Copernicus to międzynarodowy serwis społecznościowy dla naukowców stworzony przez Polaków

Index Copernicus*, który zadebiutował na New Connect 8 kwietnia 2008 r., jest stworzonym przez Polaków globalnym serwisem społecznościowym dla naukowców.

Służy w nawiązywaniu kontaktów i ocenie dorobku pracy badaczy
. Myślą przewodnią jego twórcy, dr Marka Graczyńskiego, było stworzenie serwisu za pomocą którego naukowcy o podobnych zainteresowaniach mogliby nawiązywać ze sobą kontakt.

Serwis ruszył w listopadzie 2006 roku. Został nazwany od nazwiska Mikołaja Kopernika, jednego z największych polskich uczonych.

Dzięki zastosowaniu opracowanej platformy „wirtualnych grup badawczych” umożliwia na przekór przeszkodom geograficznym realną, międzynarodową współpracę naukowców przy projektach badawczych.

Do serwisu dostać się można jedynie poprzez szczegółową weryfikację. Administratorzy strzegą bezpieczeństwa umieszczonych na nim informacji. Jego użytkownikami są głównie specjaliści z zakresu nauk biomedycznych, ale wciąż przybywa matematyków, fizyków czy chemików. Znajduje się wśród nich wielu Amerykanów, uczonych z Europy (2,5 tys. Polaków) i Azji.

Aktualnie Index Copernicus posiada ponad 300 tysięcy użytkowników. Każdy użytkownik ma własny profil. Dzięki temu osoby o podobnych zainteresowaniach naukowych bez problemu mogą się odnaleźć. Mało tego, mogą również porównać swoje osiągnięcia z innymi, dzięki opatentowanej w USA metodologii analizy dorobku naukowego.

Index Copernicus jako jedyny na świecie analizuje potencjał naukowca lub grupy naukowej w oparciu o 15 elementów aktywności zawodowej (metodologię tę Index Copernicus opatentował w USA). Pod uwagę bierze przede wszystkim aktywność badawczą i innowacyjną, taką jak wykonane granty lub przedłożone patenty, a także uzyskane tytuły i stopnie naukowe, członkostwo i pozycję zawodową w instytucjach naukowych, prowadzenie doktorantów oraz czynny udział w kongresach i spotkaniach naukowych.

Warto wiedzieć, że wieloparametryczna analiza dokonań naukowych znajduje coraz szersze zainteresowanie, zarówno w Unii Europejskiej, USA, jak i u nas w kraju. Na podstawie uzyskanych danych system tworzy unikalne rankingi naukowców i grup naukowych.

Pozostałe obszary działalności systemu to umożliwianie i organizacja międzynarodowej współpracy naukowej, także w zakresie badań naukowych, prowadzonych przez przemysł lub dla niego. Index Copernicus opracowuje i dostarcza każdemu z zarejestrowanych uczestników informacji, która potrzebna jest mu w codziennej pracy w postaci: literatury, zgłoszonych patentów, możliwości uzyskania grantu, wolnego miejsca pracy w grupie badawczej, laboratorium czy uniwersytecie - a wszystko jest dostosowane do potrzeb danego naukowca.

Co ważne, w przypadku Index Copernicus to informacja znajduje zainteresowanego, a nie odwrotnie - po opisaniu swojego profilu zawodowego system wyszukuje informacje, które odpowiadają zainteresowaniom badawczym użytkownika.

Przynależność do indeksu jest bezpłatna. Kosztuje natomiast obecność w wirtualnej grupie badawczej (100 euro rocznie za osobę) oraz analiza potencjału naukowego danej instytucji.

Index Copernicus może się pochwalić wieloma sukcesami, zarówno w kraju, jak i za granicą. Należy do nich między innymi umowa ze State University of New York czy firmą Beijing Guideline, która ma wyłączność na ocenę wartości naukowej uczonych w Chinach. W przyszłości Copernicus spodziewa się przynajmniej potrojenia portfela zamówień. Z wersji testowej rozwiązań Copernicusa z zadowoleniem korzystają również unijne instytucje, odpowiedzialne za przyznawanie grantów na badania naukowe.

W Index Copernicus warto inwestować, ponieważ firma nie ma bezpośredniej konkurencji na świecie. Istnieją oczywiście firmy czy serwisy, które zajmują się analizą osiągnięć naukowych, ale w zdecydowanie mniejszym zakresie, pod zaledwie kilkoma aspektami lub na podstawie nie do końca zweryfikowanych informacji, np. ogólnodostępnych w Internecie.

Stosowana przez IC metodologia jest chroniona patentami w USA, a korzystające z niej instytucje w różnych krajach z powodzeniem wykorzystują ją w swej działalności. Dane Index Copernicus są zweryfikowane, wieloaspektowe i wielodyscyplinarne. Ponadto, proponowane przez Index Copernicus usługi są i będą coraz bardziej potrzebne. W samych tylko USA finansowanie celów naukowych osiąga pułap 800 miliardów dolarów rocznie. Do tego dochodzą Chiny i cała Unia Europejska.

Potencjał rynku na świecie jest ogromny. Może on być oszacowany następującymi liczbami:
  • amerykańska National Science Foundation podaje, że w USA wydatkowano w roku 2006 kwotę 323 miliardy USD na prowadzenie prac badawczych (R&D);
  • w roku 2003 kraje azjatyckie wydały sumę 230 miliardów USD na prowadzenie prac badawczych (R&D);
  • w samych Chinach przyrost nakładów na R&D wyniósł 17 mld USD, z 77 mld w 2003 do 94 mld USD w 2004 roku;
  • w roku 2003, 25 krajów - obecnych członków Unii Europejskiej - wydało łącznie kwotę 210 miliardów USD na prowadzenie prac badawczych (R&D);
  • w Unii Europejskiej w chwili obecnej przewidziane jest wydatkowanie 5% budżetu R&D na infrastrukturę naukową, której częścią są usługi oferowane przez Index Copernicus.

O tym, że podobne narzędzie jest potrzebne, przekonuje jego sukces. Od początku istnienia, od listopada 2006 roku, rośnie liczba użytkowników. Według szacunków w ciągu dwóch lat osiągnie ona prawie 2 mln naukowców. System działający w języku angielskim został już przetłumaczony na chiński, trwają przystosowania do wersji polskojęzycznej.

Index Copernicus ma ogromne szanse na wygranie przetargu ogłoszonego przez European Research Council (ERC - Europejską Radę do spraw Badań Naukowych). Jeśli spółka wygra przetarg, to wykonałaby dla ERC system wspomagający wybór naukowców, którym organizacja przyzna granty naukowe na badania.

Poza analizą potencjału naukowca lub grupy badawczej, Index Copernicus zajmuje się również wyglądającym bardzo obiecująco zarządzaniem badaniami klinicznymi leków. W zeszłym roku Index Copernicus wykonał pierwsze badania kliniczne leków z wykorzystaniem technologii VRG. Index wydaje również publikacje naukowe, jest to 10 tytułów, w tym kilka o zasięgu międzynarodowym.

* Disclosure: Od dziś dołączam oficjalnie do zespołu Index Copernicus.

> Wiedzieć więcej:
> Tag: , , ,

22 kwietnia 2008

Tygodnik „Wprost" otwiera Infotubę - nowy serwis internetowy dziennikarstwa obywatelskiego

Infotuba nie jest ani ładna, ani oryginalna, ale znakomicie wpisuje się w strategię opartą na nowych mediach w stylu Web 2.0, którą realizuje „Wprost".


Wyróżniaj się lub zgiń! Gdyby wierzyć tej regule guru marketingu Jacka Trouta, uruchomiony tydzień temu serwis infotuba.pl zginie, jak amen w pacierzu. Zginie w tłumie, bo nie wyróżnia się niczym od innych serwisów opartych na dziennikarstwie obywatelskim jak wiadomosci24.pl, alert24.pl, iThink.pl, interia360.pl czy tvn24.pl/kontakt.

Wszędzie ta sama zasada - internauci dostarczają treści (teksty, zdjęcia, wideo); te same mechanizmy - uproszczony panel administracyjny, SMS i MMS; te same nadzieje wydawcy serwisu - zapewnić sobie stały dopływ darmowych, lub - w najgorszym razie - tanich materiałów. Styl też pozbawiony jakichkolwiek cech oryginalności - czysty, klasyczny Web 2.0, bez ozdobników. Tryumf prostoty i ergonomii.

Twórcą Infotuby jest Agencja Wydawniczo-Reklamowa Wprost, wydawca tygodnika „Wprost". Byłoby to z pewnością poważnym atutem, gdyby nie fakt, iż jego konkurenci - wydawcy innych serwisów tego typu to wytrawni gracze z dużym doświadczeniem i dużymi środkami:
  • Wiadomosci24 - najlepszy serwis tego typu w Polsce, kierowany przez znakomitego dziennikarza - Pawła Nowackiego, należy do grupy prasowej Polskapresse, która może wykorzystać i nagłośnić swoich autorów na portalu polskathetimes.pl, w swoich dziennikach regionalnych lub w darmowej gazecie „Echo Miasta".
  • Alert24 - należy do Agory, wydawcy dziennika „Gazeta Wyborcza", darmowego dziennika „Metro", portalu Gazeta.pl i dziesiątek innych serwisów internetowych, zarządzanych przez jednego z najzdolniejszych menedżerów internetowych w Polsce - Tomasza Józefackiego,dyrektora pionu Internet w Agorze.
  • tv24.pl/kontakt - należy do grupy ITI, właściciela TVN, portalu tvn24.pl i największego polskiego portalu - onet.pl. To również prawdziwa machina wojenna.
  • Interia360 - to część drugiego, największego polskiego portalu - interia.pl. Test ze strony tytułowej portalu może dostarczyć Interii 360, jak na tacy, kilkadziesiąt tysięcy odwiedzin.
  • iThink - jest częścią dużego portalu społecznościowego pino.pl, posiadającego również takie witryny jak: pinotv.pl, blogi.pl, osobie.pl, patrz.pl czy www.prv.pl.
Marcin Zduńczyk, dyrektor ds. Internetu w AWR Wprost, jest świadomy trudności i wie, że ten segment rynku jest maksymalnie zapchany. Dlaczego więc stworzył Infotubę?
„Infotuba jest najnowszym, ale nie ostatnim, elementem internetowej galaktyki jaką budujemy. To nasz trzeci serwis, po wprost.pl i blogbox.pl. Będziemy go rozwijać i promować na stronach tygodnika, obok wpisów z Blogboxa, które zajmują obecnie w wydaniu papierowym jedną, lub dwie strony" - mówi Marcin Zduńczyk.

Infotubę obsługuje trzech dziennikarzy z redakcji internetowej „Wprost". Nie ma jeszcze redaktora naczelnego i nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie. Wśród nielicznych jeszcze autorów figuruje m. in. znany bloger Azrael z serwisu blogów politycznych Salon24.pl. Marcin Zduńczyk liczy, że autorów będzie regularnie przybywać.

Niektórych skuszą pewnie przewidywane nagrody finansowe w formie wierszówki, lub stałego wynagrodzenia. Tak wiec amatorzy, w tym niektórzy dziennikarze obywatelscy, stają się powoli, prawie na równi z dziennikarzami, pełnoprawnymi - i wynagradzanymi - aktorami w procesie tworzenia informacji.

Innych może przyciągnąć możliwość przeprowadzenia - może nawet we współpracy z zawodowymi dziennikarzami - śledztwa dziennikarskiego. Bo dziennikarstwo obywatelskie, na które stawia „Wprost" jest rodzajem dziennikarstwa uprawianego przez amatorów w interesie społecznym - tłumaczy Wikipedia. Ważny jest tu cel: interes społeczny. To właśnie ten cel odróżnia działalność nieprofesjonalnych dziennikarzy od działalności innych twórców treści w internecie.

AWR Wprost planuje już drugi etap rozwoju serwisu, który ma nastąpić za 2-3 tygodnie. Wszystko jest oczywiście top secret, ale Marcin Zduńczyk, uchylając rąbka tajemnicy, cytuje wprowadzenie funkcji pozwalającej na personalizację lokalną. W dalszym czasie, „Wprost" planuje organizację warsztatów dziennikarskich dla autorów piszących do Infotuby, co ma być właśnie tym wyróżnikiem jakościowym.

A model biznesowy? Na razie żaden
. „Najpierw trzeba stworzyć ruch w serwisie, później stworzymy model biznesowy" - tłumaczy Marcin Zduńczyk. Jak już pisałem we wpisie o Blogboxie, mam wrażenie, że „Wprost" znakomicie zrozumiał, że Web 2.0 jest nowa - i byc może ostatnią - szansą dla tradycyjnych mediów. Jak inne tygodniki, „Wprost" traci czytelników w wersji papierowej, ale może ich odzyskać w wersji internetowej.

> Wiedzieć więcej o dziennikarstwie obywatelskim: > Wiedzieć więcej o serwisach opartych na dziennikarstwie obywatelskim: > Tag: , , , , , , ,

21 kwietnia 2008

Zarobiłem już ponad...100 dolarow na blogu

Wreszcie zarobiłem na blogu! Po 2,5 roku prowadzenie bloga Media Cafe Polska, Google przesłał mi dziś czek na...104,69 dolarów za reklamy w programie AdSense.

Gdyby liczyć korzyści płynące z prowadzenia bloga wyłącznie w kategoriach finansowych, byłbym bankrutem. Ale blogi dają o wiele więcej niż bezpośrednie i doraźne przychody pieniężne, o czym znakomicie wiedzą ich autorzy.

Mnie udało się poznać dzięki blogowi mnóstwo fantastycznych ludzi, między innymi pasjonatów - tak jak ja - internetu i nowych mediów. A tego żadną miarą zmierzyć się nie da.

> Tag: ,

Polscy internauci lubią newsy z polityki i plotki o życiu gwiazd

Fakt, że internet stał się poważnym konkurentem dla mediów tradycyjnych, w tym dla prasy, jest dziś ewidentny nawet dla najbardziej konserwatywnych wydawców. Piszę o tym na blogu Media Cafe Polska od dwóch i pół roku, przekonany, że internet jest rewolucja, ktora zmienia reguly gry w mediach raz na zawsze,
i próbując przekonać do niezbędnych moim zdaniem inwestycji w internet, nawet jeśli nie przynosi on wielkich zysków większości tradycyjnych mediów.

Do niedawna nie wszyscy byli o tym przekonani. Nie opublikuję listy medialnych niedowiarków, ale wierzcie mi - znalazłoby się na niej całkiem sporo nazwisk kierowników, dyrektorów i prezesów firm mediowych.


Dotychczas cytowałem tu głównie badania zagraniczne, gdyż polskie należały do rzadkości, a te, o których warto było wspomnieć były często niekompletne. Tym bardziej interesujące wydają się więc badania konsumenckie o prasie w internecie przeprowadzone przez firmę badawczą Gemius i Value Media, dom mediowy wyspecjalizowany w planowaniu strategicznym mediów w obszarze on-line i off-line oraz mediów cyfrowych.

Badanie, przeprowadzone na początku 2008 r. i opublikowane 15 kwietnia, dotyczyło czytelnictwa prasy za pośrednictwem internetu. Celem tego badania było określenie skali zjawiska czytelnictwa prasy on line, a dokładniej mówiąc:
  • zbadanie świadomości internautów pod względem możliwości korzystania z prasy on-line
  • zdefiniowanie stosunku użytkowników internetu do korzystania z sieci w tym celu.
  • określenie form czytelnictwa e-prasy.


Analiza odpowiedzi internautów biorących udział w badaniu pokazuje, że internet jest ważnym konkurentem dla prasy drukowanej – czy to w postaci dzienników, czy czasopism. Zdecydowanej większości użytkowników internet służy jako źródło bieżących informacji, tzw. newsów - pisze Value Media na swoich stronach internetowych.


Najczęściej dotyczą one wydarzeń w kraju i na świecie, polityki – takie newsy przegląda ponad cztery piąte internautów. Dla zdecydowanej większości badanych, przeglądanie w internecie bieżących informacji jest czynnością powtarzaną wielokrotnie w tygodniu.


Najpopularniejsze są newsy dotyczące polityki oraz wydarzeń z kraju i ze świata - tylko co szósty ankietowany nigdy nie ich przegląda, zaś blisko dwie trzecie badanych robi to co najmniej kilka razy w tygodniu.

Ciekawych spostrzeżeń dostarcza też wynik dotyczący newsów o tematyce rozrywkowej. Szeroko omawiany w ostatnich miesiącach sukces serwisów poświęconych życiu tzw. celebrytów – internetowej konkurencji prasy bulwarowej – znajduje wyraźne odzwierciedlenie w wynikach badania. Tylko co czwarty internauta nie przegląda w Internecie newsów z życia gwiazd i świata rozrywki. Zainteresowane wspomnianymi informacjami przejawiają przede wszystkim kobiety i internauci poniżej dwudziestego piątego roku życia.

Serwisy dzienników opiniotwórczych czy bulwarowych publikowane w tradycyjnej formie stron www, gromadzą sporą widownię. Oferują część treści prezentowanych w wydaniach papierowych wzbogacane coraz częściej o dodatkowe artykuły, zdjęcia, materiały multimedialne, blogi dziennikarzy. Ponad jedna piąta badanych deklaruje, że codziennie lub prawie codziennie odwiedza przynajmniej jeden serwis gazety codziennej, zaś zainteresowanie tymi serwisami rośnie wraz z wykształceniem i stanowiskiem zajmowanym przez respondentów.


Codzienne przeglądanie tych serwisów deklaruje co trzeci respondent z wyższym wykształceniem i blisko połowa kadry kierowniczej wyższego i średniego szczebla. Częsta aktualizacja treści w e-serwisach dzienników przykuwa zatem uwagę osób, które najprawdopodobniej mają też kontakt z wersją papierową wydania. Można też przypuszczać, że wersja elektroniczna wydania dziennika pozwala internaucie na interakcję z innymi czytelnikami oraz wymianę poglądów poprzez np. publikowanie komentarzy pod artykułami, czy newsami.

Jak podkreśla Value Media, podstawowymi atutami internetowych serwisów dzienników i tygodników informacyjnych są jednak wygoda archiwizacji oraz wygoda przeszukiwania. W przypadku obu tych wymiarów blisko dwie trzecie badanych oceniało serwisy internetowe wyżej niż papierowe wydania odpowiadających im gazet.

Pod względem wygody korzystania, przeglądania i przeszukiwania materiałów, serwisy gazet oceniane są nieco lepiej, niż odpowiadające im tytuły prasowe. Komfort i przyjemność czytania internetowych odpowiedników dzienników są oceniane nieco gorzej, niż w przypadku wydań papierowych. Należy jednak pamiętać, że wiele osób decyduje się zapewne na drukowanie interesujących ich treści, albo też dostęp do aktualnych informacji, np. podczas podróży, przedkłada ponad nie do końca odpowiadający im komfort czytania artykułów z poziomu monitora.


Znajomość i korzystanie z e-wydań gazet jest najwyższe wśród osób z wysokim wykształceniem, na wysokich stanowiskach oraz w grupie wiekowej 45+. Badanie wykazało także, że im starsi wiekiem internauci, tym wyższa jest ich świadomość istnienia e-wydań. W grupie osób powyżej 45. roku życia o e-wydaniach słyszało dwóch na trzech respondentów.

Czytelnicy e-prasy są na tle wszystkich internautów starsi, lepiej wykształceni i bardziej doświadczeni w korzystaniu z internetu.

„Niewielkie jeszcze we wszystkich grupach demograficznych zainteresowanie e-wydaniami wynika z silnej konkurencji. Z jednej strony konkurentem jest Internet, będący niemal nieograniczoną skarbnicą bieżących bezpłatnych informacji, z drugiej strony, gazety papierowe, do których czytelnicy są przyzwyczajeni. Wydania elektroniczne możemy czytać tam, gdzie mamy dostęp do Internetu – to w Polsce jest jeszcze ograniczenie. Spodziewam się, że zainteresowanie e-wydaniami będzie systematycznie rosło. Wydaje się też, że szansą dla zmiany sytuacji niewielkiej jeszcze sprzedaży e-wydań w Polsce jest tworzenie dla czytelnika wartości dodanych, treści, których internauta nie znajdzie nigdzie indziej w sieci a tym bardziej w tradycyjnym wydaniu” – tłumaczy Robert Hałacz, Kierownik ds. Kluczowych Klientów, Gemius SA.

Trendy światowe potwierdzają przewidywania polskich badaczy. Raport firmy E-Marketer pt. „Newspapers and Magazines Online” analizuje nagłą digitalizację drukowanej treści na potrzeby stron internetowych, kanałów RSS, blogów reporterskich, for internetowych, treści do telefonów komórkowych i nawet internetowych sieci społecznościowych.

Odwrotu od zmian prasy w kierunku prasy elektronicznej już nie ma. Nawet The New York Times zmienił swój nagłówek z „ Wszystkie informacje, które nadają się do publikacji” na „Wszystkie informacje, które nadają się do kliknięcia”.

> Wiedzieć więcej o badaniu
ValueMedia

Badanie zostało zrealizowane za pomocą ankiet emitowanych na witrynach internetowych korzystających z bezpłatnej wersji systemu stat24 lub bezpłatnego audytu site-centric stat.pl/PBI. Ankiety emitowano losowo w okresie od 14. do 20. lutego 2007 roku.

Analiza objęła odpowiedzi 2500 internautów w wieku 15 i więcej lat, którzy wypełnili kwestionariusz do końca. Odpowiedzi badanych analizowano z wykorzystaniem wagi analitycznej, skonstruowanej na podstawie danych o płci i wieku internautów oraz o ich częstotliwości korzystania z internetu pochodzących z badania Omnibus PBS (VIII-IX 2007). Różnice między grupami testowane były testem t lub testem z istotności różnicy frakcji. Poziom istotności ustalony został na 0,05.

Raport badający czytelnictwo prasy za pośrednictwem internetu Gemiusa i Value Media, jest kolejnym badaniem obu firm mającym na celu poznanie zachowań konsumenckich internautów. W listopadzie 2007 roku opublikowany został raport badający odbiór reklam wideo w sieci.

> Wiedzieć więcej: