28.2.06

Jak tradycyjne media mogą wykorzystać nowe technologie, by przyciągnąć nowych czytelników

Coraz więcej gazet i wydawnictw prasowych na świecie korzysta z rozwiązań, które narodziły się na fali modnego trendu zwanego web 2.0. O co chodzi? Web 2.0 to - w największym skrócie - nowa filozofia komunikowania z internautami i - o czym wie niewiele osób - nowa filozofia biznesu medialnego.

W najbliższym czasie w Polsce wystartują dziesiątki nowych projektów zainspirowanych web 2.0. Zdecydowana większość z nich nie jest dziełem tradycyjnych mediów, pogrążonych na razie - z wyjątkiem Agory - w głębokim letargu.

Wystarczy wejść na strony „Polityki", „Rzeczpospolitej, „Pulsu Biznesu" czy na nowo otwarte strony „Gazety Prawnej" (polecam szczególnie jako antyprzykład), bo zdać sobie sprawę z koncepcyjnego opóźnienia i braku zrozumienia jak można wykorzystać web 2.0 i nowe technologie. Z wyjątkiem Agory, tradycyjne polskie media to internetowy skansen.

Często rozmawiam o tym z polskimi wydawcami, próbując nakłonić ich do wykorzystania tych technologii do wypracowania nowego modelu biznesowego. Na razie przekonałem tylko jednego z nich i mam nadzieję, że stworzymy razem wzorcowy website, który przyciągnie i czytelników, i reklamodawców. Moi amerykańscy wspólnicy z 5W Mignon-Media są tym nowym projektem zafascynowani.

Idea web 2.0 polega grosso modo na dzieleniu się wiedzą na szeroką skalę, na współodpowiedzialności za zawartość i na niespotykanej dotychczas interakcji między medium a odbiorcami, czyli internautami. A wszystko to dzięki wykorzystaniu nowych technologii, często darmowych tzw. open source

Pisze o tym ostatni Media Online Daily, cytując ciekawe przykłady wykorzystania technologii. Dziś wydają się skomplikowane, ale - mówię o tym często na blogu - niektóre z nich będą jutro wykorzystywane na szeroką skalę przez prasę i inne tradycyjne media.

Oto cztery przykłady z dwóch najbardziej rozwiniętych pod tym kątem rynków na świecie, amerykańskiego i skandynawskiego:

  • Amerykańki dziennik „The Washington Post" włączył do swoich artykułów on-line funkcje Del.icio.us, które pozwalają na dzielenie się na szeroką skalę ulubionymi adresami internetowymi. Dziennik używa także tzw. trackbacks Technorati. Pozwalają one na wirtualne łączenie artykułów z tekstami z blogów, które mówią o tych artykułach.

  • Amerykański dziennik „New York Times", który jest wg mnie najbardziej zaawansowany wśród tradycyjnych mediów w wykorzystaniu technologii web 2.0, kupił firmę BlogRunner (obecnie AnnotatedTimes.com). Aplikacja - a tak naprawdę zwykły algorytm - stworzona przez tę firmę pozwala na automatyczne generowanie na stronach internetowych rankingu artykułów wg kryterium częstotliwości cytowania ich na blogach.

  • Szwedzki dziennik „Expressen" (Bonnier) otworzył kilka dni temu własną platformę blogów, na tej samej zasadzie co Agora na portelu gazeta.pl.

  • Szwedzka grupa medialna Bonnier skupuje na potęgę, ale dykretnie, popularne i/lub wpływowe blogi.

Czemu to wszystko służy? Przyciągnięciu internautów na strony internetowe. Wchodzą, żeby zobaczyć co nowego i wsiąkają, wciągani przez coraz to bardziej interaktywną treść, której są współautorami.

Wrócę jeszcze wielokrotnie do tego tematu. To przecież jeden z leitmotywów tego blogu.

PS. Przygotowuję tekst o wykorzystaniu idei web 2.0 przez tradycyjne media pod kątem nowego modelu biznesowego. Jeżeli macie Państwo ciekawe przykłady, proszę o kontakt via komentarze lub o mail: urba@mignon-media.com

> Tag: , , ,



Agora myśli o telewizji i ekspansji na Zachód

Jeszcze nie ucichły echa po likwidacji dziennika „Nowy Dzień", który zniknął 21 lutego, kiedy Agora zaczyna już komunikować o swoich nowych, ambitnych planach ekspansji.

„ (...) kiedyś myśleliśmy, że jedynym regionem, w którym można się przyglądać akwizycjom, jest Europa Środkowo-Wschodnia. Teraz uważamy, że warto się zacząć przyglądać Europie Zachodniej. Nie mogę wykluczyć, że do zakupu jakiejś zagranicznej spółki dojdzie już w tym roku", powiedziała Wanda Rapaczyńska, prezes Agory, w wywiadzie dla agencji Reuters.

W zeszłym tygodniu informowałem, że Agora jest zainteresowana zakupem polskich gazet należących do norweskiego koncernu Orkla. Norwegowie mają w Polsce 51% udziałów w spółce Presspublica wydającej "Rzeczpospolitą" oraz 12 dzienników regionalnych.

Szefowa Agory potwierdziła też, że jej spółka myśli o telewizyjnych projektach wykorzystujących technologie internetowe.

Obraz jest kluczem do przyszłości, w sytuacji kiedy mamy szerokopasmowy dostęp do internetu (...). Nie wyobrażam sobie, jak spółka medialna może wejść w przyszłość bez zaangażowania w telewizję", powiedziała Wanda Rapaczyńska.

Agora nie może jednak zrealizować tego planu w drodze kupna, gdyż żadna z dwóch największych telewizji komercyjnych - Polsat oraz TVN - nie jest obecnie na sprzedaż.

W tym roku spółka chce skupić się na obronie pozycji „Gazety Wyborczej", potwierdziła prezes Agory.

Po spodziewanej rezygnacji Michała Sołowowa, wydawcy „Życia Warszawy", z wydania nowego dziennika ogólnopolskiego, na placu boju pozostaje Axel Springer Polska, wydawca m.in. „Newsweek Polska" oraz „Faktu". Jego nowy, opiniotwórczy dziennik ma sie ukazać na początku kwietnia.

Źródło: „Gazeta Wyborcza"

> Wiedzieć więcej: Agora likwiduje Nowy Dzień w nadziei na kupno gazet regionalnych Orkli

> Tag: , ,

„Nowy layout Gazety Prawnej to dobry punkt wyjścia, ale wymaga wielu korekt"

Czy nowa makieta „Gazety Prawnej", która wczoraj ukazała się w nowej formule, jest udana? „To z pewnością krok do przodu. Gazeta jest bardziej elegancka, bardziej uporządkowana, ale nie jest łatwiejsza w nawigacji", ocenia Jacek Utko, dyrektor artystyczny grupy Bonnier, laureat Oskara światowego designu przyznanego przez Society of News Design za layout „Pulsu Biznesu".

Plusy nowej formuły wg Jacka Utko:
  • przejrzystość
  • kolorystyka
  • nowy papier
  • infografika (która choć reprezentuje zaledwie poziom podstawowy, jest solidnie wykonana)
  • typografia jest o niebo lepsza niż poprzednio, ale pozostaje na przeciętnym poziomie i brakuje jej elegancji,
  • ilustracje w pionie - choć trochę sztuczne - wnoszą powiew świeżości.
Minusy:
  • winieta tytułowa jest trochę bez charakteru
  • za malo koloru niebieskiego
  • zbyt mało ilustracji
  • otwarcia sekcji są zbyt słabe, by pomóc czytelnikowi w lekturze
  • górna belka to ciekawe rozwiązania, ale jest jest zbyt monotonna graficznie, by przyciągnąć czytelnika
  • pierwsze strony są lepiej zaprojektowane niż reszta gazety, gdzie graficy nie radzą sobie z kolumnami o dużej ilości elementów.
„Podczas gdy Puls Biznesu mówi o biznesie przez pryzmat ludzi, Gazeta Prawna - przez pryzmat wykresów, używając przy tym ciągle masy tekstu. W tym sensie, najbadziej przypomina mi Rzeczpospolitą, ale sprzed zmiany formuły".

„Nowy layout Gazety Prawnej to dobry punkt wyjścia, ale trzeba do niej wprowadzić jeszcze wiele korekt. Myślę, że nowy redaktor naczelny, który ma doświadczenie z Pulsu Biznesu i Newsweeka (był redaktorem naczelnym obu tych tytułów), będzie w stanie sobie z tym poradzić", podsumowuje Jacek Utko.

> Tag: , , , ,

27.2.06

„Gazeta Prawna" idzie na czołowe starcie z „Rzeczpospolitą" i „Pulsem Biznesu"

„Gazeta Prawna" stawia na gospodarkę, która jest kołem zamachowym dla reklam. Chce być teraz źródłem wiedzy dla wielu ośrodków decyzyjnych w firmie, od księgowych do dyrektorów i członków zarządu, mówi Jarosław Sroka, redaktor naczelny flagowego dziennika Grupy Wydawniczej INFOR, który zmienia dziś swoją formułę graficzną i redakcyjną.

Krzysztof Urbanowicz: Z „dziennika o gospodarce i prawie"
„Gazeta Prawna"staje się dziś „największym dziennikiem gospodarczym". To rewolucja czy ewolucja?

Jarosław Sroka: „Gazeta Prawna" zmienia swoją formułę, merytorycznie i graficznie, ale to raczej ewolucja. Graficznie będzie bardziej przejrzysta i elegancka, bardziej uporządkowana. Obecnie gospodarcze strony „GP" ukazują się na białym papierze, w nowej formule będą już drukowane na nowym, żółtym papierze, bardziej przyjaznym dla oczu. Dziennik będzie miał również bardziej nowoczesne logo.

Zmiana merytoryczna polega na tym, że „GP" chce być teraz źródłem wiedzy dla wielu ośrodków decyzyjnych w firmie, od księgowych do dyrektorów i członków zarządu. Chcemy pozyskać czytelników z najwyższych szczebli zarządzania.

„GP" opierała się dotychczas na trzech filarach: podatki, prawo pracy i prawo gospodarcze. Teraz dokładamy czwarty filar: gospodarkę. Nie oznacza to, że pierwsze trzy filary ulegną osłabieniu. Wprost przeciwnie, nie tylko nie zrobimy nic ich kosztem, ale zamierzamy je zdecydownie wzmocnić.

Mamy jedno motto i ono się nie zmienia: nasza gazeta jest najbardziej użytecznym źródłem informacji. Na bazie tej użyteczności, „GP" wypracowała unikalny model biznesowy, co zapewniło jej 5. miejsce na rynku prasy codziennej, ze średnią sprzedażą na poziomie 82.100 egz. w 2005 r.

KU: „GP" sprzedaje prawie cztery razy więcej od „Pulsu Biznesu”, ale zarabia na reklamie prawie dwa razy mniej niż „Puls”. Czy nowy kurs – a raczej akcent, bo ten kurs widac już od pewnego momentu - na gospodarkę można interpretować jako sygnał i zachętę dla reklamodawców ?

JS: Oczywiście. Przychody z reklamy generowane przez „GP“ były zbyt niskie w stosunku do jej pozycji na rynku prasowym. Ta pozycja była mocno niedoszacowana. Teraz to się zmieni. Zaostrzy się walka z „Pulsem Biznesu" i „Rzeczpospolitą.

Tematyka biznesowa buduje opiniotwórczość i tworzy dobrą pozycję wyjściową do rozmów z reklamodawcami. Gospodarka jest kołem zamachowym dla reklam...

KU: Jak zamierza pan wprawić w ruch to koło zamachowe gospodarki w sytuacji braku kultury newsowej, a co za tym idzie - deficytu ekskluzywnych informacji na stronach gospodarczych „GP“?

JS:
Ta sytuacja już zmieniła się skokowo. Dział Gospodarki został gruntownie przebudowany. Pojawili się nowi kierownicy i dziennikarze. Szukałem i jeszcze szukam ludzi, którzy rokują na przyszłość i chcą wybić się ponad przeciętność. Potrzeba nam dziennikarzy szybkich, otwartych, elastycznych, uniwersalnych, dobrych do moderowania dyskusji, do występowania w telewizji.

Chcę, by „GP“ kojarzyła się z informacją kompetentną, wiarygodną i użyteczną. Teraz stawiamy właśnie na ekskluzywne informacje. Nie będziemy na nie czekać, wyjdziemy po nie z redakcji. Dziennikarze mają obowiązek pozyskiwania własnych informacji.

Osoba, która przychodzi na poranne kolegium redakcyjne i mówi, że ma konferencję, będzie uważana za nieprzygotowaną. Nie zamierzamy się jednak ścigać na newsy. Chcemy je przekuwać na analizy i prognozy, gdyż nasz czytelnik tego potrzebuje najbardziej.

KU: Wysoka kadra menedżerska to wymagający czytelnicy. Czy nowa formuła „GP“ przewiduje dla nich coś specjalnego?

JS: Tak, wysoką jakość informacji. To dla nas szczegolnie ważne. Oprócz głębokich zmian kadrowych, o których mówiłem, stworzyliśmy style book, który precyzyjnie określa zasady pisania i budowy tekstów, leadów i tytułów.

Wprowadziliśmy też nowy system planowania, który kładzie nacisk na większą odpowiedzialność ze strony dziennikarzy. Każde wydanie prowadzone jest teraz przez autonomicznego wydawcę, który buduje poszczególne kolumny we współpracy z szefami działów. Jest kilku wydawców, którzy się zmieniaja. Nowością jest to, że będą oni między sobą rywalizować, co powinno wpłynąć na polepszenie jakości informacji.

Nasza oferta informacyjna jest w nowej formule bardziej atrakcyjna i dla czytelników i dla reklamodawców. Pojawią się nowe dodatki tematyczne (mamy listę kilkudziesięciu nowych pozycji), nowe „niezbędniki“ dotyczące np. nowych regulacji prawnych, będzie cała linia nowych tygodników gospodarczych:
  • poniedziałek - księgowość
  • wtorek - mikro-przedsiębiorstwa
  • środa - menedżerowie
  • czwartek - pracodawcy i służby kadrowe
  • piątek - prawo i życie...
KU: A co z sobotą ?

JS: I tu pana zaskoczę! Na week-end punkt ciężkości przesunie się do internetu. Nasi czytelnicy znajdą wszystko czego szukają on-line. Charakter prawno-gospodarczy naszego serwisu internetowego będzie unikalny. Strony będą aktualizowane co 15 min.

Nowa synergia między wydaniem papierowym a internetem jest istotnym elementem transformacji. Zakładamy ścisłą współpracę między wydaniem papierowym i internetowym.

Uaktywniamy na tym polu naszych dziennikarzy, którzy będą mieli za zadanie pisać do wydania papierowego i do internetu. Nasi reporterzy będą teraz wysyłać informacje do portalu w czasie rzeczywistym, np. o nowym orzeczeniu sądowym prosto z sądu.

Trwają prace nad nowa strategią multimedialną. Myślę, że INFOR już wkrótce pokaże, że jest krok przed konkurencją.


> Inne wywiady Media Cafe:

> Tag: , , , , , ,

26.2.06

SoftBank inwestuje 5,2 mln dolarów w Ohmynews

Japońska spółka internetowo-telekomunikacyjna Softbank inwestuje 5,2 mln dolarów w największy portal informacyjny w Azji, koreański Ohmynews.

Softbank otrzyma w zamian 12,95 % udziałów Ohmynews. To największa na świecie inwestycja w projekt oparty na dziennikarstwie obywatelskim (citizen participatory journalism).

Obie firmy informują w komunikacie o ambitnych planach rozwoju m. in. o rozszerzenia angielskojęzycznej wersji portalu i stworzenia internetowej telewizji.

Ohmynews, stworzony w 2000 r., przeistoczy się dzięki tej inwestycji z interaktywnego w pełni multimedialny projekt, na fali modnego trendu zwanego web 2.0. Tendencja ta opiera się na dzieleniu się wiedzą na szeroką skalę, na idei współodpowiedzialności za zawartość i na niespotykanej dotychczas interakcji między usługodawcą a odbiorcami, czyli internautami, dzięki wykorzystaniu nowych technologii.

Obie firmy deklarują w ramach zawartego na tę okazję aliansu strategicznego wspólną inwestycję w wys. 11 mln dolarów w rozwój OhmyNews, m. in. w Japonii:

„As its first international news venture, OhmyNews International will establish ‘OhmyNews Japan’ before August 2006 in Japan. ‘OhmyNews Japan’ will provide Japanese citizens with a multimedia platform of citizen participation, hence introducing a completely different kind of news media to Japan’s media market that will live up to the spirit of Web 2.0", informują firmy.

Softbank wyrasta powoli na azjatyckiego tygrysa web 2.0. Niecałe trzy tygodnie temu pisałem na blogu o jego inwestycji w pierwszy w Japonii darmowy i interaktywny serwis informacyjny, we współpracy z Agence France Presse (AFP).

Portal nazywa sie AFP-BB News. To coś w rodzaju „wspólnoty pasjonatów aktualności".

Warto obserwować inwestycje Softbanku. Nie ma on pomysłów, ale ma pieniądze i znakomite wyczucie biznesu jutra.

Źródło: Ohmynews (via Jeff Jarvis)

> Tag: , , , ,

Celebrity Maps pokazuje na mapie Google gdzie mieszkają amerykańskie gwiazdy showbiznesu


Gdzie mieszka Pamela Anderson? Gdzie znajdują się rezydencje innych gwiazd? Serwis internetowy Celebrity Maps pokazuje na mapie Google gdzie mieszkają amerykańskie gwiazdy showbiznesu.

Celebrity Maps łączy informacje z Celebrity web i mapy Google maps, ale nie ma żadnego związku ani z jednym, ani z drugim serwisem.

Domów i mieszkań nie widać dokładnie na Celebrity Maps. Można je natomiast zobaczyć na Google Earth (dla Windows 2000/XP i MacOS X 10.3.9+). Na zdjeciu: dom Johna Travolty z jego prywatnymi samolotami.

> Tag: ,


Egoistyczna pasja Jonathana Kellera


Jonathan Keller jest nietypowym fotografem. Dzien po dniu, od siedmiu lat, robi zdjęcia... sobie, a konkretnie własnej twarzy. Zaczął w wieku 22 lat. Dziś ma 29 lat.

Tłumaczy się z tego w FAQ, tzn. Najczęściej Zadawanych Pytaniach.

Zródło: serendipite

> Tag: ,

25.2.06

Jak mały duński dziennik realizuje strategię multimedialną na poziomie lokalnym

W 2002 r. redakcja duńskiego „Nordjyske Stiftstidende" produkowała tylko jedną rzecz: dziennik lokalny. Dziś, tworzy dodatkowo informacyjną stację telewizyjną, która nadaje całą dobę, radio informacyjne, darmową gazetę, informacje na komórkę i stronę internetową.

Marta Stone, dyrektor Ifra Newsplex Training, uważa, że to najlepszy przykład na świecie na tzw. konwergencję.

François Nel dokladnie przeanalizował na swoim blogu pracę redacji „Nordjyske Stiftstidende", w ramach projektu Journalism Leadership Programme realizowanego przez Universytet Central Lancashire w Preston (Wielka Brytania).

Wg niego, sukces Duńczyków opiera się na czterech filarach:
  • leadership
  • strategia
  • planowanie
  • szkolenia.
Nel jest przekonany, że poziom rozwoju technologicznego nie jest tu najważniejszy. O wiele bardziej istotne jest w przypadku duńskiego wydawnictwa jego innowacyjność w podejściu do informacji lokalnej.

Nel nakręcił ciekawy film na ten temat, który polecam.

Źródło: Editors Weblog

> Tag: , , , , , , , ,

Panasonic wciska telewizor do komórki

Skoro można wbudować telefon w aparat, to dlaczego nie wbudować go w telewizor? Albo odwrotnie? Tak zrobił Panasonic w komórce P901iTV, która może odbierać analogowy i cyfrowy obraz TV, by wyświetlić go na LCD. Telefon pracuje pod kontrolą Linuksa.

Obraz telewizyjny wyświetlany jest na ekranie LCD o przekątnej 2,5 cala. Telefon ma współpracować z usługami cyfrowej telewizji. Zdaniem producenta, baterie zapewniają 3 godziny nieprzerwanej pracy w przypadku TV cyfrowej i godzinę dla analogowej.

Ciekawa jest konstrukcja P901iTV: górna część telefonu (z wyświetlaczem) została zamocowana tak, by dało się ją obrócić. Dodatkowo, jeśli obraz jest zaszumiony, użytkownik może skorzystać z wbudowanej anteny kierunkowej.

Matsushita (właściciel marki Panasonic) wykorzystuje w telefonie system MontaVista Linux, gdyż zdaniem producentów sprawdza się on w zastosowaniach mobilnych lepiej niż konkurencja (patrz również artykuł z „PC Computer": Matsushita: linuksowe telefony 3G idą przodem!").


Źródło: „PC Computer"

> Tag: ,

24.2.06

Okulary video do czytania gazet?


Papier elektroniczny nie wszedł jeszcze nawet do użytku, kiedy już niektórzy zaczynają przebąkiwać o jego... następcy. Chodzi o okulary video (video glaces), zupełnie nową technolologię, o której specjaliści nie mówią inaczej niż „rewolucyjna".

To coś w rodzaju e-booka, z monitorem o wysokiej rozdzielczości. Okulary komunikują z interatywnym elektronicznym pisakiem, który pozwala m. in. na przerzucanie kartek gazet lub książek.

Wyposażone są w słuchawki, jak jeden z ekskluzywnych modeli okularów Oakley dla narciarzy. Okulary mogą komunikować z telefonami marki Samsung.

Ten futurystyczny sprzęt będzie sprzedawany przez francuską firmę Orange w cenie 299 euro (361 dolarów). Data jego premiery jest na razie nieznana.

Źródło: Engadget, blog Thierry Klein

> Tag:

Czytelnicy-fotoreporterzy robią zdjęcia dla peruwiańskiego dziennika „El Comercio"

Prasa, szczególnie prasa regionalna i lokalna, coraz częściej stosuje techniki z dziennikarstwa obywatelskiego, by włączyć czytelnika w proces tworzenia informacji.

Ciekawym przykładem tej nowej, światowej tendencji jest peruwiański dziennik „El Comercio“. Próbuje on wciągnąć swoich czytelników do współpracy w charakterze fotoreporterów, by zwiększyć swoją sprzedaż.

„El Comercio“ przeprowadził prostą analizę: wszyscy, lub prawie wszyscy mają dziś telefony komórkowe i aparaty cyfrowe. Większość potrafi zrobić proste zdjęcie. A to oznacza, że ludzie mogą dostarczać materiały zdjęciowe i video do gazety. Część z tych materiałów da się na pewno wykorzystać.

„ Fotografia jest najlepszą drogą do nawiązania współpracy z czytelnikami. Dialog, konwersacja i współpraca to kwestie szczególnie istotne dla naszych czytelników, zwłaszcza młodych”, tłumaczy Juan Carlos Lujan, redaktor internetowy „El Comercio“ i szef tego projektu, cytowany przez Editors Weblog.

Czytelnicy przysyłają dziennie do „El Comercio" od 4 do 6 zdjęć lub krótkich video nagranych z komórki. Redakcja wykorzystuje wybrane zdjęcia w wydaniu codziennym na kolumnie „La Pagina del Lector” (strona czytelników) oraz na swoich stronach internetowych, gdzie zamieszcza też video.

„El Comercio“ próbuje tu upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu:
  • z jednej strony, czytelnicy zaangażowani w tworzenie gazety mogą stać się bardziej lojalni. Wciągną się w tworzenie gazety, wciągną w to swoich znajomych, zbliżą się do gazety.
  • z drugiej strony, gazeta może zyskać na jakości informacji, szczególnie w przypadku informacji lokalnej. Dzięki czytelnikom-fotoreporterom gazeta może dotrzeć do wielu informacji ważnych dla wspólnoty lokalnej, a które mogłyby umknąć dziennikarzom.
W Polsce, dziennikarstwo obywatelskie w prasie raczkuje. Nieistniejący już „Nowy Dzień“ też zaczął zachęcać do swoich czytelników do przysyłania zdjęć. Nie miał jednak z nimi takiej relacji, jaka nawiązuje się, szczególnie po latach, w prasie regionalniej i lokalnej. „Nowa Trybuna Opolska“ i „Gazeta Olsztyńska“ zapraszają czytelników w charakterze redaktora dnia do prowadzenia wydania.

Myślę, że dziennikarstwo obywatelskie może być skutecznym i jednocześnie najtańszym sposobem na zwiększenie, lub zahamowanie spadku sprzedaży w prasie regionalnej i lokalnej. Oczywiście dobrze przemyślane i nie od razu.

Źródło: Editors Weblog

> Tag: , , , , , ,


23.2.06

Agora próbuje jeszcze raz trafić w dziesiątkę

Znika „Nowy Dzień", ale nie jego dodatek telewizyjny. Agora zadecydowała o włączeniu go do „Gazety Wyborczej" od następnego piątku.

„Polubiłeś Nowy Dzien TV? Nic straconego - w przyszły piatek, 3 marca, w Gazecie Wyborczej nowa gazeta telewizyjna, taka jak "Nowy Dzien TV", zachęca zajawka na okładce dzisiejszego, ostatniego już „Nowego Dnia".

Cały czas bardzo wysoko oceniam poziom tego dodatku. Pisałem już o tym w listopadzie ub. roku, a „Nowy Dzień" wykorzystał wówczas fragment mojego tekstu - za moją zgodą - w swojej reklamie (na zdjęciu).

Myślę, że ten recykling wzmocni „Gazetę Wyborczą", która szykuje się na czołowe starcie z nową gazetą Axela Sringera przewidzianą na kwiecień.

> Tag: , , ,

Pierwsze reakcje na koniec „Nowego Dnia"

Polskie media dość wstrzemięźliwie informują i komentują likwidację „Nowego Dnia", który wychodzi dziś po raz ostatni. Spodziewałem się większego zainteresowania tym bądź co bądź największym wydarzeniem w świecie polskich mediów od listopada ub. roku.

Najwięcej informacji na ten temat znalazłem dziś niespodziewanie w Wirtualnych Mediach, najmniej na stronach „Gazety Wyborczej" (która zlikwidowała też możliwość umieszczania komentarzy pod oficjalnym komunikatem o końcu „Nowego Dnia"), tygodnika „Press" i Media Run.

„Gazeta Prawna", która zazwyczaj ma dobre teksty o mediach, opublikowała wyjątkowo skromny artykulik, bez cienia analizy, a „Rzeczpospolita" skupiła się ostrożnie na aspekcie giełdowym decyzji swojego konkurenta.

Wyjątkowa ostrożność tego dziennika wynika w tym przypadu z przyczyn politycznych: Agora jest zainteresowana kupnem grupy Orkla, która posiada 51% spółki wydającej „Rzeczpospolitą", lepiej więc nic nie mówić, niż powiedzieć za wiele. Co ciekawe, w tekście „Rzeczpospolitej" cytowany jest analityk Deutsche Banku, tego samego, który zajmuje się sprzedażą medialnych aktywów koncernu Orkla.

Oto najciekawsze komentarze dnia:


Dorota Stanek, prezes Polskapresse

„Okazało się, ze nie ma gazety środka, nie ma czytelnika środka. Nowy Dzień nie potrafił uwieść czytelników zawartością redakcyjną. Okazało się, że gadżety nie zastąpią gazety (...). Decyzje odnośnie nowych projektów należy podejmować bardzo ostrożnie. Jest to także sygnał dla innych wydawców". Źródło: Wirtualne Media

Julian Beck, wiceprezes Polskapresse:
„Rynek odmówił propozycji Agory i należy przyjąć ten wynik z pokorą. "Nowy Dzień" nie miał sprecyzowanego odbiorcy. Nie wiadomo do kogo był adresowany. Jestem zaskoczony, że tak doświadczony wydawca, jakim jest Agora, nie poradził sobie z projektem. Przykład "Nowego Dnia" pokazuje, że nie da się wprowadzić na rynek gazety jedynie dzięki intensywnej promocji. Trzeba mieć jeszcze pomysł". Źródło: „Press"

Mariusz Ziomecki, Redaktor Naczelny „Super Expressu"
„[Gazeta nie odniosła sucesu] ponieważ zaspakajała wykombinowaną, a nie realnie istniejącą, potrzebę czytelniczą. Formaty funkcjonujące na światowym rynku prasowym nie są przypadkowe. Próba zrobienia tabloidu “ugrzecznionego”, bez tabloidowej ikry – coś jak wódka bez alkoholu albo miłość bez seksu - była aktem arogancji, być może nawet ignorancji. W każdym razie próba działania na rynku z pozycji siły. Takie podejście zwykle kończy się boleśnie. Chcę podkreślić jednocześnie, że 'Nowy Dzień' nie był porażką dziennikarzy, którzy robili gazetę. Zaimponowali nam tempem, w jakim poprawili content po słabym starcie".

Tomasz Wrólewski, Redaktor Naczelny „Newsweek Polska"
„Jestem pełen uznania dla decyzji Agory. Łatwo jest być liderem ciężko jest umieć się przyznać do porażki i zrobić to z godnością. Myślę, że koniec końców to posunięcie wyjdzie Agorze na dobre. Na pewno odbuduje zaufanie inwestorów ostatnio zdezorientowanych co do kierunku rozwoju firmy. Upewni ich, że zarząd nie kieruje się czysto emocjonalnymi względami i wyłącznie próbą zaszkodzenia konkurencji. I kto wie, może to doświadczenie posłuży też redakcji GW do wyciągnięcia wniosku, że ludzie nie zawsze są tacy jak ich widzą redaktorzy. Nie ma czytelnika jakiego wymyślił sobie zarząd Agory decydując się na stworzenie Nowego Dnia". Źródło: Wirtualne Media

Luiza Zalewska - dziennikarka „Newsweek Polska" specjalizująca się w tematyce mediów
„[Gazeta nie odniosła sucesu] Po pierwsze: przegapili wejście Faktu na polski rynek - gdyby wtedy wystartowali z tabloidową wersją ND, mogliby jeszcze o coś walczyć, teraz było za późno.
Po drugie: bardzo słabo wystartowali, mimo iż długo i starannie przygotowywali ten tytuł. Bardzo słaba była kampania reklamowa z dziwacznymi twarzami (mężczyzna reklamujący gazetę wyglądał na niezłego świra i raczej odstraszał niż zachęcał do czegokolwiek). Bardzo słabe były też pierwsze numery - długo nie było wiadomo, do kogo adresowana jest gazeta i kto miałby ją kupować.
Po trzecie: całkowicie chybiona okazała się wiara, że na rynku jest miejsce na tytuł pomiędzy Wyborczą a brukowcami i to taki tytuł, który w warstwie ideologicznej byłby Wyborczą-bis". Źródło: Wirtualne Media

Sobiesław Pająk, analityk CDM Pekao SA
„ To bardzo dobra decyzja. Dziwię się, że Agora, wiedząc o planowanym wejściu dwóch nowych dzienników opiniotwórczych, zdecydowała się uruchomić tę gazetę. To był błąd . Agora musi obronić pozycję Gazety Wyborczej, okrętu flagowego, przed nowymi dziennikami. Inaczej będzie tracić rynkową pozycję. Agora to Gazeta Wyborcza. Bez niej spółka nie miałaby takiej pozycji jak teraz. Pozostałe firmy wchodzące w skład grupy to tak naprawdę tylko dodatki”. Źródło: „Gazeta Prawna".

„Rzeczpospolita"
„Akcje Agory podrożały w środę o 4,9 proc., do 54 zł, w reakcji na ogłoszoną we wtorek decyzję o zamknięciu deficytowej gazety "Nowy Dzień". Jak podkreślają analitycy, decyzja zarządu spółki była pozytywną niespodzianka po ostatnich rozczarowaniach związanych ze słabszymi wynikami w czwartym kwartale 2005 r. i dość pesymistycznymi prognozami na ten rok. Przewidują one słabszy wzrost wpływów reklamowych i silną konkurencję w związku z zapowiadanym wejściem na rynek dwóch nowych dzienników, co zapewne zmusi spółkę do ększenia wydatków na wsparcie "Gazety Wyborczej". - Decyzja o zamknięciu (...) "Nowego Dnia" oznacza, że Agora pozbędzie się przynajmniej jednego czynnika ryzyka - ocenia Włodzimierz Giller, analityk Deutsche Banku".

> Wiedzieć więcej:

> Tag: , ,

Reklama idzie w górę

W tym roku polski rynek reklamowy wzrośnie o ponad 10% i przekroczy wartość 5,5 mld zł, wynika z raportu domu mediowego Starlink.

Nadal najszybciej będzie się rozwijała reklama w internecie.


Źródło: „Gazeta Wyborcza"

> Tag: , , ,

Rodzina Soprano wykorzystuje Google Maps

Po raz pierwszy mapy Google zostaną wykorzystane w serialu telewizyjnym, informuje blog Brief,pl, cytując AdAge.com.

Od 27 lutego br. na oficjalnych stronach „Sopranos" znajdzie się mapa New Jersey pokazująca konkretne miejsca, które odgrywają ważna rolę w tym serialu.

Wbrew informacji AdAge.com nie jest to pierwszy przypadek wykorzystywania Google Maps w mediach: dziennikarze amerykańscy stosują to często w swoich artykułach. Przygotowuję tekst na ten temat (i oczywiście proszę o informacje na ten temat od czytelników Media Cafe).

Brief donosi również, że w Polsce z Google Earth korzysta już TVN 24. W programie Jacka Pałasińskiego “Żadnych granic” służą one do obrazowania aktualnie omawianych miejsc.

Źródło: blog Brief.pl

> Tag: , ,

Najlepsze blogi 2005 onet.pl wg Raffi

Polecam ciekawy tekst o polskich blogach na Onecie autorstwa Raffi na blogu Ja, Raffi.

„Chyba przespałem ceremonię ogłaszania zwycięzców na Najlepsze blogi 2005 onet.pl. Dziś tam dotarłem i z ciekawości postanowiłem sprawdzić czy nagrodzeni faktycznie prowadzą wartościowe “dzienniki”, czy po prostu miało miejsce klepanko po pleckach i akcja w stylu dofinansujmy naszych ziomali”, pisze Raffi.

Źródło: blog Ja, Raffi

> Tag: ,

TNS OBOP dzieli czytelników czasopism na 5 kategorii

Ponad połowa Polaków (54%) zamierza regularniej i dokładniej czytać te czasopisma, które już zna, a co trzeci (33%) planuje zaglądać do większej liczby magazynów, niż obecnie, informuje TNS OBOP.

Co piąty badany (20%) chce w ogóle zrezygnować z czytania i przeglądania czasopism, wynika z opublikowanego monitoringu kupowania i czytania prasy, przeprowadzonego przez TNS OBOP w czerwcu 2005 r.

Na podstawie monitoringu TNS OBOP wyróżnia pięć różnych typów czytelników czasopism:
  • Zaangażowani – to czytelnicy, którzy zamierzają regularniej i dokładniej czytać znane sobie czasopisma, ale nie zamierzajà rozszerzać listy tytułów;
  • Zachłanni – to osoby, które zamierzają regularniej i dokładniej czytać znane sobie czasopisma, ale chcą również zaglądać do większej ich liczby;
  • Inercyjni – to ci, którzy niczego nie zamierzają;
  • Dezerterzy – to osoby, które zamierzają w przyszłości częściej rezygnować z czytania i przeglądania czasopism.
  • Konwertyci – to ci, którzy zamierzają zaglądać do większej liczby czasopism niż dotychczas, ale nie zamierzają regularniej i dokładniej czytać tych już sobie znanych.
Najwięcej (29%) jest zaangażowanych, nieco mniej inercyjnych (27%) i zachłannych (25%), a najmniejszą grupę stanowią dezerterzy i konwertyci (odpowiednio 11% i 8%).

Proporcje pomiędzy różnymi typami spodziewanych zachowań czytelników przedstawiają się jednak odmiennie wśród zwolenników różnych tytułów:
  • Najbardziej zaangażowanych czytelników mają tygodniki „Wprost" (36%) i „Pani Domu" (34%).
  • Najwięcej „zachłannych”, czyli zamierzających zaglądać też do innych czasopism, jest natomiast wśród czytelników „Newsweeka" (41%) i „Tiny" (39%).
  • Najwięcej dezerterów znajdziemy wśród sympatyków „Tele Tygodnia" i „Przyjaciółki" (13%).
Źródło: TNS OBOP

> Tag: , , ,

Francja: „Le Nouvel Observateur" wprowadza płatny servis premium w internecie

„Le Nouvel Observateur" jest pierwszym francuskim tygodnkiem, który wprowadza na swojej stronie internetowej płatny serwis premium, Club Obs.com. Serwis będzie dostępny od marca w cenie 2 euro miesięcznie (1 euro w promocji).

Club Obs.com obejmuje m. in.:
  • Komentarze, analizy i opinie opublikowane na Nouvelobs.com, w „Le Nouvel Observateur" i w miesięczniku ekonomicznym „Challenges".
  • Raporty „Le Nouvel Observateur", „Challenges" i magazynu „Sciences et Avenir"
  • Wybrane części z serwisu internetowego, np. dodatkowe informacje w stylu „Wiedzieć więcej" do newsów.
  • Galerie zdjęć i filmów animowanych.
  • Archiwum „Le Nouvel Observateur", dodatku telewizyjnego „TélécinéObs", dodatku „Paris Obs", „Challenges" i „Sciences et Avenir".
Choć istnieje wiele innych sposobów na zarabianie w internecie, myślę, że w przypadku „Le Nouvel Obs" to dobra decyzja. Jego czytelnicy od dawna doceniają wysoką jakość jego website.

Podobnie zrobił francuski dziennik „Le Monde" i amerykański „New York Times". Ten ostatni stworzył serwis premium „Select". Sprzedaje w nim m. in. analizy swoich licznych komentatorów, które stanowią cenną wartość dodaną.

Po kilku miesiącach istnienia, „Select" nie spełnił pokładanych w nim nadziei: pozyskał tylko ok. 150.000 abonentów, czyli połowę tego czego się spodziewał.

Czy to porażka? Nie, to początek drogi. Tą samą ścieżką powinny pójść polskie tygodniki pogrążone w głębokim internetowym letargu.

Źrodło: „Le Nouvel Observateur"

> Tag: , ,


Wielka Brytania: „The Guardian" zaczyna sprzedawać podcasty

W Internecie wszystko, lub prawie wszystko, jest za darmo. Tak było też na stronie internetowej brytyjskiego dziennika „The Guardian", który od wielu miesięcy zamieszcza darmowe podasty.

Od kilku dni trzeba już jednak płacić za podcast komika Ricky Gervais, ściągnięty 2,9 mln razy od grudnia 2005 r.

„The Guardian", jeden z najbardziej dynamicznych i innowacyjnych dzienników na świecie, laureat Oscara światowego designu 2005, testuje sprzedaż podcastów jako jeden ze sposobów na zarabianie w internecie.

Źródło: „The Guardian"

> Wiedzieć więcej:
> Tag: , , ,

Francja: Wzrasta zainteresowanie newsami

Trzech Francuzów na czterech (76%) interesuje się informacjami w mediach. To o 4 punkty procentowe więcej niż w zeszłym roku, donosi francuski tygodnik „Le Point“, cytując badania TNS Sofres ze stycznia 2006 r.

Tradycyjnie, Francuzi stałym zaufaniem darzą prasę (48%). Bardziej ufają radiu (54%), ale ich zaufanie do telewizji spada (z 45% do 44%). Interent – jak w innych krajach – plasuje się w ogonie rankingu mediów, którym ufają Francuzi (24%).

Co drugi Francuz (55%) krytykuje media za dramatyzację wydarzeń, np. niedawne rozruchy na przedmiesciach Paryza czy ptasia grypa). Co drugiemu (52%) podobał się sposób w jaki media informowały o śmierci jana Pawła II

Źródło: „Le Point"

> Tag: , , , , ,

22.2.06

Agora likwiduje „Nowy Dzień" w nadziei na kupno gazet regionalnych Orkli

W czwartek 23 lutego ukaże się ostatni numer „Nowego Dnia", potwierdził mi wczoraj wieczorem Jerzy Wójcik, Redaktor naczelny gazety. Czy Agora czyści przedpole w perspektywie - a może raczej w nadziei - na kupno gazet regionalnych od grupy Orkla?

Trzy miesiące po debiucie, 14 listopada 2005 r., znika tytuł, który miał przyciągnąć czytelnika niską ceną (1 zł) i nową formułą „gazety środka". Miała się ona zakotwiczyć „gdzieś” między tabloidami, głównie dynamicznym „Faktem", i dziennikami opinii.

„(...) formuła „Nowego Dnia” nie jest do końca jasna nawet dla jej twórców. Więcej tu taktyki niż strategii, a rozpoznanie dokonuje się w boju. „Nowy Dzień" jeszcze nie jest tym, czym ma być, bo nikt w Agorze nie wie tego na pewno. Dlatego dziennikowi brakuje wyrazistości. A w prasie recepta na sukces jest prosta: wygrywają gazety wyraziste, z charakterem, złym lub dobrym, ale z charakterem, bliskie czytelnikowi, tak jak „Gazeta Wyborcza” czy magazyny Bauera", pisałem niedawno na blogu.


Formuła nigdy się nie wykrystalizowała, a sprzedaż spadała z miesiąca na miesiąc, mimo genialnego dodatku telewizyjnego i intensywnej promocji.

„[Wstrzymanie projektu „Nowego Dnia"] to mądra i odważna decyzja, która świadczy o tym, że Agora jest dojrzałą spółką giełdową. Udowodniła, że portafi przyznać się do błędu i szybko wyciągnąć wnioski. Bo jeśli gazeta nie przyjęła się na pierwszym etapie wprowadzania na rynek, to oznacza, że budowanie udziałów w rynku czytelniczym będzie wymagać dużych nakładow finansowych", analizuje Jacek Czynajtis, prezes domu mediowego Media Tak.

„Nowy Dzień" jest drugim tytułem zlikwidowanym przez Agorę w tym roku. Na początku lutego zniknął magazyn „Auto+". Zastąpił go nowy miesięcznik, który powstał z połączenia „Auto+" i dodatku do „Gazety Wyborczej", „Wysokich Obrotów".

Koniec „Nowego Dnia” jest jasnym sygnałem dla udziałowców i rynku prasowgo: jesteśmy gotowi do obrony pozycji „Gazety Wyborczej” i do... dalszej ekspansji.

Należy to umiejscowić w kontekście dwóch wydarzeń.

Pierwsze wydarzenie: przewidywany na wiosnę debiut dwóch nowych dzienników opiniotwórczych Axela Springera i Michała Sołowowa, wydawcy „Życia Warszawy", może zagrozić pozycji reklamowej i czytelniczej „Gazety Wyborczej”, co ewidentnie niepokoi udziałowców Agory.

Przy 16% udziale w rynku czytelniczym dzienników, flagowy produkt Agory ma aż 40% udziałów w rynku reklamowym. Na obu tych rynkach największą groźbę dla Agory stanowić będzie projekt Axela Springera. „Gazeta Prawna” szacuje, że „Gazeta Wyborcza” może stracić nawet ok. 150 mln zł wpływów z reklam rocznie.

„Gazeta Wyborcza” już wykonała ruch wyprzedzeniowy, wywołując nową wojnę cenową na rynku dzienników. 14 lutego, tzn. na półtora miesiąca przed zapowiedzianą premierą nowego dziennika Axela Springera. „Gazeta" zapowiedziała obniżkę cen o połowę w – odrodzonej na tę okazję jak Feniks z popiołów - prenumeracie teczkowej.

W tej prenumeracie, „Gazeta" będzie kosztować 1,40 zł dla wydania stołecznego i 1 zł dla reszty kraju, łącznie z dodatkiem lokalnym i magazynami, jak np. "Wysokie Obcasy", "Gazeta Telewizyjna", "Duży Format" i "Gazeta Praca".

Pierwsze egzemplarze taniej „Gazety" trafią do rąk czytelników w marcu, tuż przed wejściem gazety Springera, której cena może wynosić 1,20-1,50 zł, tzn. więcej niż „Fakt" (1 zł) i mniej niż „Rzeczposopolita" (2,70 zł w stolicy) czy „Gazeta" (2,80 zł w stolicy).

Co ciekawe, „Gazeta” nie tylko nie zmniejszyła, ale nawet podniosła marżę kioskarzy, by zachęcić ich do sprzedaży w prenumeracie teczkowej.

Drugie wydarzenie: Agora jest na „krótkiej liście” zainteresownych kupnem gazet, najprawdopodobniej z wyjątkiem „Rzeczpospolitej”, należących do norweskiej grupy prasowej Orkla.

Gra jest warta świeczki: rynek reklamowy w prasie regionalnej w Polsce jest wart 600 mln złotych. Drugie tyle przynosi sprzedaż egzemplarzowa, ale tu widać wyraźny trend spadkowy.

W obu przypadkach, Agora potrzebuje środków finansowych. Jej wyniki za zeszły rok nie są złe. W komentarzu do raportu rocznego opublikowanego 16 lutego, prezes Agory Wanda Rapaczyńska powiedziała, że te wyniki ustawiają Agorę w korzystnej pozycji startowej do zmierzenia się z wyzwaniami, które czekają spółkę w tym roku.

Na dodatek, spółka ma cały czas otwartą linię kredytową w wys. 500 mln zł, przewidzianą na zakup stacji telewizyjnej, której nie kupi, bo nie ma od kogo.

Jedno jest pewne, starcie gigantów uderzy w prasę regionalną. Żeby przeżyć, gazety regionalne będą musiały postawić na swoje trzy największe atuty: lokalność, lokalność i jeszcze raz lokalność.

PS. Osobiście najbardziej żal mi ludzi. To wspaniały zespół redakcyjny, który dał z siebie wszystko. Życzę, żeby jak najszybciej udało im się znaleźć nową, równie pasjonującą pracę. I żeby nowa dziennikarska przygoda trwała dłużej.

> Wiedzieć więcej:
> Tag: , ,

„Trzeba zaufać swojej intuicji, bo ludzie często co innego mówią na badaniach, a na co innego wydają pieniądze"

Jedna jest odważna, przebojowo konkuruje z telewizją. Druga - konserwatywna, mocno osadzona w świecie Gutenberga. To „Guardian" i „Rzeczpospolita"- gazety uhonorowane w poniedziałek Oskarami światowego designu 2005. Co je łączy? Wysoka jakość i silna osobowość, mówi Marek Knap (na zdjeciu), dyrektor artystyczny tej konserwatywnej.


Krzysztof Urbanowicz: Zaskoczony?

Marek Knap: Kompletnie! Nie spodziewałem się tego w ogóle. „Rzeczpospolita" nie przeszła bowiem żadnej radykalnej, tylko delikatną zmianę designu, tak delikatną, że nawet nowy orzełek z logo był wpisany w obrys starego. Liczyłem po cichu na jakieś wyróżnienie za typografię czy ilustracje, ale nie na główną nagrodę. Wysłałem zresztą kilka stron z „Plusa i Minusa" wybranych pod tym kątem.

KU: Czym się różnią „Guardian" i „Rzeczpospolita"?
MK:
Obie gazety znajdują się na dwóch przeciwległych biegunach. Design „Guardiana" jest bardzo odważny, zdecydowanie przełamuje tradycje swojego poprzedniego layoutu. Gazeta zupełnie różnie operuje teraz kolorem. Może konkurować nawet z telewizją i internetem. Design „Rzeczpospolitej"jest konserwatywny. Pozostaje ona klasyczną gazetą, konkurującą z innymi gazetami. To są dwa różne nurty i różne pozycjonowanie. Co je łączy? To z pewnością gazety o wysokiej jakości edytorskiej i silnej osobowości. Jurorzy to dostrzegli.

KU: Co powinni robić inni designerzy, żeby zdobywać tak prestiżowe nagrody?
MK:
Po pierwsze, obserwować i czytać inne gazety, oglądać telewizję, surfować po internecie. To pozwala wyrobić sobie świadomość zmian jakie zachodzą we współczesnym świecie. W Polsce grafika użytkowa jest na dość wysokim poziomie, ale jej słabością jest oderwanie od rzeczywistości.
Po drugie, obserwować czytelnika. Obserwowac nie po to, by dać mu dokładnie to czego on chce, tylko po to, by ustawić poprzeczkę jeszcze wyżej i dać mu więcej. Fokusy to świetny pomysł, ale nie warto im wierzyć do końca, bo ludzie często co innego mówią, a na co innego wydają pieniądze. Trzeba również zaufać swojej intuicji.

KU: Plany na przyszłość?
MK: Pracujemy teraz nad czcionkami i nad nową makietą „Rzeczpospolitej", która wkrótce zmieni format. Więcej nie mogę powiedzieć, bo to oczywiście top secret. Jedno jest pewne: przygotowujemy się na nadejście nowej konkurencji.

> Tag: , ,