22 stycznia 2013

Żegnaj Gutenberg (cz. 2)

Paradoksalnie,  nawet najlepsi menedżerowie mogą paść ofiarą swojej kompetencji. Mogą potknąć się na tych pomysłach i rozwiązaniach, na których zbudowali sukces swój i swojej firmy.
W pierwszej części artykułu „Żegnaj Gutenberg", opublikowanej wczoraj pisałem o tym, że wraz z ebookami i tabletami za 1 zł kończy się epoka zapoczątkowana wynalazkiem Gutenberga, dzięki któremu dominacja druku zrewolucjonizowała nasz stosunek do pisania, do tekstów i zmieniła nasze widzenie świata. Era cyfrowa, w którą wkroczyliśmy, nie wymaże pięciu wieków kultury książki drukowanej, ale będzie miała równie głębokie skutki jak te, które od pierwszej Biblii do komiksów Hergé w Tintin z roli głównej ukształtowały naszą myśl i naszą wrażliwość.

Dziś druga część artykułu:


Wiele firm z plejadą zdolnych, inteligentnych menedżerów nie może zrozumieć, że właśnie zaczęła się nowa era. Dlaczego nie portafią zainicjować innowacyjnych rozwiązań, a raczej dlaczego robią to tak rzadko? 

Odpowiedzi można szukać w książce pt. „An Army of Davids" Glenn'a Reynolds'a i w analizach Claytona Christensena, profesora Harvard Business School, autora m. in. książek „The Innovator's Dilemma” i „The Innovator's Solution”. Christensen uważa, że we wszystkich branżach przemysłu istnieje pewna stała w momencie kiedy jakaś rewolucyjna innowacja wpływa na zmianę reguł gry: wielkie firmy bardzo często nie dostrzegają tego, co widzą mniejsze, nie widzą konieczności szybkich zmian i wypadają z zakrętu. To syndrom Kodaka i Nokii

Christensen tłumaczy, że - paradoksalnie - kompetencje zawodowe stają się w przypadku zmian ekstremalnych przeszkodą, która nie pozwala im zrozumieć co się dzieje. Ludziom kompetentnym jest wyjątkowo trudno przejść ze stanu „wiem" do „nie wiem". Nikt nie lubi być podejrzewany, czy oskarżony o niekompetencje.

Dlatego tak trudno wprowadzić zmiany w organizacji. Zmiana zawiera w sobie pewną ilość niewiadomych, a więc ryzyko porażki, a więc utraty pracy. Stąd tak częsty wybór najmniejszego zła jakim wydaje się zachowanie status quo. Tak więc menedżerowie mogą paść ofiarą swojej kompetencji. Mogą potknąć się na tych pomysłach i rozwiązaniach, na których zbudowali sukces swój i swojej firmy. „Nie zmienia się zaprzęgu na środku rzeki" - mowi popularne polskie przysłowie. Ponieważ chcą zachować status quo, ci menedżerowie nie podejmują decyzji o alokacji środków na refleksję, badania, czy nowe rozwiązania.   

A kiedy firma się budzi z letargu, próbuje najpierw używać znanych rozwiązań i schematów, które potwierdzają słuszność obowiązującej strategii i business modelu. Christensen nazywa to „cramming'iem", czyli próbą powielenia starego przy użyciu nowych technologii.  

Christensen idzie krok dalej. Probuje zrozumieć poszczególne etapy, które przechodzi firma z pozycji lidera do sytuacji krytycznej, w kontekście pojawienia się „disruptive innovation". Oto najważniejsze punkty tej analizy, opisane w dokumencie „Blue print for Transformation”:

  • Na początku, menedżerowie widzą tylko, że innowacja wymaga inwestycji w badania lub w drogie maszyny. Pojawia się pytanie: po co badać kiedy zamówień jest mniej, ale ciągle napływają? Wszystkim wydaje się, że biznes się kręci, wolniej, ale się kręci, więc to jeszcze nie moment na inwestycje.  
  • Na tym etapie, „disruptive innovation", którą była m. in. darmowa gazeta, zaczyna sie rozwijać, ale nie od razu dociera do przeciętnych konsumentów jakiegoś produktu czy usługi. Dociera na początku głównie do „early adopters", do rozczarowanych etc., ale też do tych, ktorych nie stać na gazetę w kiosku. 
  • Etap następny: obniżka cen klasycznych produktów i usług. „Disruptiv innovation" jest z reguły produktem, lub usługą gorszej jakości, jak gazetki reklamowe drukowane na najgorszym papierze. Na dodatek, funkcjonuje on według innego modelu biznesowego, na niższych marżach. „Musimy coś zrobić, tylko co?” - niepokoją się szefowie. Najprostszym rozwiązaniem jest obniżka cen, a nawet stosowanie cen dumpinowych. Niektorzy zaczynają sprzedawać swoje produkty i usługi poniżej kosztów produkcji. Spadają przychody, a dla niektórych - głównie dla mniejszych, niedoinwestowanych drukarni - zaczyna się walka o przetrwanie do końca kwartału, miesiąca, a nawet tygodnia. 
  • Na ostanim etapie zaczyna się gonitwa za rozwiązaniami. Już widać, że „disruptiv innovation" na dobre zadomowiła się w biznesie. Zdobyła klientów, dynamicznie się rozwija. Niektórzy zaczynają panikować. Trzeba na gwałt udoskonalić swoje produkty, stworzyć nowe, oczywiście na wzór „disruptiv innovation". I tu pojawia się nowy problem. Konsumenci produktu podstawowego zaczynają interesować się bardziej nowymi produktami w atrakcyjnych cenach. To początek „kanibalizacji".
Branżę poligraficzną czeka zdecydowana i radykalna przemiana. Może ona przyjąć formę ewolucji, czyli małych kroczków, albo rewolucji, czyli dużych, zdecydowanych kroków. 

Wg dr Benhama Tabrizi, profesora na Uniwersytecie Standforda i autora książki „Skuteczna transformacja”:
„(...) przemiana jest zmianą w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa, a jej celem jest osiągnięcie poprawy wyników przedsiębiorstwa poprzez jego lepsze dostosowanie się do zmieniających się warunków i wymagań rynkowych”. 
Ewolucja wydaje się bezpieczniejsza, ale jest wolniejsza. Na dodatek, jak pisze Benham Tabrizi, w przeszłości menedżerowie, którzy próbowali coś zmienić, stosowali tzw. reinżynierię (ang. reengienering). Polegało to na wprowadzaniu zmian tylko w jednym obszarze, np. cięcie kosztów, nowe produkty, strategia. Tego rodzaju działania okazały się nieskuteczne, gdyż były fragmentaryczne, trwały zbyt długo (zmiany były wprowadzane jedna po drugiej i proces ten był niejednokrotnie wolniejszy, niż zmiany na zewnątrz firmy) i doraźne, a więc nastawione na natychmiastowy, możliwie jak najszybszy skutek.  

Czy w dzisiejszych czasach prasa i branża poligraficzna może sobie pozwolić na powolne zmiany ewolucyjne? 


21 stycznia 2013

Żegnaj Gutenberg (cz. 1)

Jeśli teraz zastanawiamy się tak często nad przyszłością książki drukowanej, to dlatego że jej rywal - książka elektroniczna nie jest już ani przedmiotem z science-fiction, ani gadżetem technologicznym zarezerwowanym dla nielicznych amatorów nowinek.


Kiedy w XIX w. budowano w USA pierwsze linie kolejowe, właściciele sieci dyliżansów spoglądali na nie z nieufnością i z pewnym lekceważeniem. „Koń był, jest i będzie” - mówili szefowie Pony Express, przekonani, że ich rącze rumaki jeszcze długo będą wozić pasażerów i przesyłki pocztowe. "Gdybym na początku swojej kariery zapytał się klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni: chcemy szybszych koni. Więc ich nie pytałem" - mówi Henry Ford. 

Ale niektóre firmy od razu dostrzegły w stalowych rumakach potencjał rozwoju dla własnego biznesu. Zaczęły budować swoje magazyny koło nowo powstałych kolejowych bocznic. Dzięki temu ich przychody powiększyły się kilkakrotnie, a niektóre z nich jako jedyne z swojej branży przetrwały późniejsze kryzysy. 

Firma Wells, Fargo & Company poszła dalej: oprócz przewozu pasażerow i przesyłek dyliżansami zaczęła świadczyć usługi bankowe i zainwestowała w kolej. Kilkadziesiąt lat później, dyliżanse Pony Express zostały sprzedane do Hollywoodu, a Wells, Fargo & Company jest dziś jednym z największych banków amerykańskich, notowanym na giełdzie w Nowym Jorku.

Wiele wskazuje na to, że przemysł poligraficzny znajduje się dziś w podobnej sytuacji. Muzyka i prasa wczoraj, kino dziś, książka jutro - cyfryzacja kolejnych gałęzi gospodarki postępuje w szybkim tempie. Internet, jedna z najszybciej rozwijających się technologii w naszej historii, to prawdziwa rewolucja, która zmieniła reguły gry w mediach raz na zawsze. Nie tylko zresztą w mediach.

Spadek sprzedaży dzienników postępuje w szybkim tempie od kilku lat. Za sprawą internetu i nowych mediów, tradycyjne media i zawodowi dziennikarze stracili monopol na przekazywanie informacji i opinii. 

Francuski naukowiec Joël do Rosnay mówi nawet o swoistej walce klas między „infokapitalistami" (elitami i wielkimi rodzinami z kapitałem finansowym i produkcyjnym dominującymi w mediach) a „pronetariatem" - masami, które dzięki internetowi odgrywają coraz większą rolę w globalnym procesie tworzenia i dystrybucji informacji. W swojej książce „La Revolte du Pronetariat. Des mass media aux media des masses", Joël do Rosnay pisze: 
„Masowa i wspólna produkcja informacji cyfrowych przez pronetariat reprezentuje rewolucję tak samo ważną jak ta z początków ery przemysłowej, której symbolem była maszyna parowa, później intensywna mechanizacja i automatyzacja".

Nowe technologie i urządzenia, jak smartfony i tablety, rozbijają tradycyjne modele biznesowe. 
„Dziś mamy dwa rodzaje modeli biznesowych: te, które już zmieniły się pod wpływem nowych technologii i te, które się zmienią”, twierdzi Wall Street Journal w czerwcu 2011 r. 
Papier nie jest już jedynym wehikułem kultury pisanej. Czy to już koniec epoki Gutenberga? Czy może istnieć świat bez prasy papierowej i bez druku? „Papier nie zginie. Był, jest i będzie. Książka się zmieni, ale nie zniknie” - słyszę to często u znajomych drukarzy. Skąd to wiara, że papier jest wieczny, że przetrwa cyfrowy huragan? 

Jeśli teraz zastanawiamy się tak często nad przyszłością książki drukowanej, to dlatego że jej rywal - książka elektroniczna nie jest już ani przedmiotem z science-fiction, ani gadżetem technologicznym zarezerwowanym dla nielicznych amatorów nowinek. Pojawiła się na stałe w katalogach słynnych wydawców i sklepów, jak Kindle od Amazone’a czy Nook od Barnes & Noble. Bazując na hurra-optymistycznych prognozach sprzedaży tabletów, eksperci szacują, że w 2020 roku co druga sprzedana książka będzie cyfrowa.

W Polsce, tablet za 1 zł jest już w ofercie Orange od października 2012 r. To pewne, że za Orangem pójdą inni operatorzy telefonii komórkowej, co spowoduje prawdopodobnie dawno oczekiwaną falę zakupów tabletów. W 2012 r. pojawił się w Tesco tablet marki Lark za kwotę 249,99 złotych. W grudniu 2012 r., ruszyła w Biedronce promocja na tablety myTab za 229 złotych i 499 złotych. Za Tesco i Biedronką pójdą inni.  Czy to oznacza, że ludzie przestaną kupować książkie papierowe? Wg badania Bowker International E-book Consumer Trends and Forecast, co dziesiąty posiadacz tabletu w Wielkiej Brytanii przestaje kupować książki. W Polsce może być podobnie.

Warto zacytować w tym kontekście projekt Fatith, który realizuje od 2011 r. rząd turecki. Celem tego projektu jest wprowadzenie we wszystkich szkołach w Turcji tabletów zamiast książek drukowanych w ciągu czterech lat. Projekt wspierany jest przez firmy: Apple, Microsoft i Intel. Pierwsza fala przewiduje wprowadzenie ok. 13 milionów tabletów, druga - 16 milionów. Elektroniczne podręczniki też mają być darmowe. 

Co gorsza, już nie tylko Amerykanie coraz mniej czasu poświęcają na lekturę. Europejczycy też czytają coraz mniej dla przyjemności. Studenci, niegdyś uprzywilejowana grupa czytelnicza, przyznają, że coraz większą część wolnego czasu poświęcają na inne media (telewizja, gry wideo, komunikatory), głównie w internecie, kosztem lektury książek. Spadek czytelnictwa wśród młodzieży potwierdzają wyniki wszystkich badań od kilku lat.

Wraz z ebookami i tabletami za 1 zł kończy się epoka zapoczątkowana wynalazkiem Gutenberga, dzięki któremu dominacja druku zrewolucjonizowała nasz stosunek do pisania, do tekstów i zmieniła nasze widzenie świata. Era cyfrowa, w którą wkroczyliśmy, nie wymaże pięciu wieków kultury książki drukowanej, ale będzie miała równie głębokie skutki jak te, które od pierwszej Biblii do komiksów Hergé w Tintin z roli głównej ukształtowały naszą myśl i naszą wrażliwość.

Wiele firm z plejadą zdolnych, inteligentnych menedżerów nie może jednak zrozumieć, że właśnie zaczęła się nowa era. Dlaczego nie potrafią zainicjować innowacyjnych rozwiązań, a raczej dlaczego robią to tak rzadko? Jak przygotować się do działań w nowej epoce?

23 grudnia 2012

Śmierć drukowanych kuponów rabatowych w USA. A w Polsce kupony raczkują...


Kupony rabatowe w Stanach Zjednoczonych to potęga. Dzięki nim przeżyły dzienniki, które je drukowały, a miliony Amerykanów robi zakupy nawet o kilkadziesiąt procent taniej, szczególnie w okresie świąt Bożego Narodzenia. 

W Europie Zachodniej rynek couponingu wchodzi dopiero w etap dojrzałości. W Polsce, jest on ciągle, z niezrozumiałych względów, na etapie raczkowania, i rozwija się głównie dzięki Gruponowi i jego klonom. Tylko 30% Polaków korzysta z serwisow oferujących kupony rabatowe.

 Jakie korzyści dają kupony? Pisze o tym autor artykułu pt. „Szaleństwo zakupów, czyli jak wykorzystać QR kody w kuponingu".

20 grudnia 2012

Jakie wyzwania stoją przed Bogusławem Chrabotą, nowym redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej"

Nominacja wczoraj Bogusława Chraboty, szefa publicystyki w Telewizji Polsat, na stanowisko redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” jest jedną z najlepszych rzeczy jaka mogła przydarzyć się dziennikowi, którego wiarygodność została nadszarpnięta przez kilka lat flirtu z politycznym radykalizmem i jego apogeum - aferę z trotylem we wraku Tupolewa.

„Rzeczpospolita” była w latach 90. i na początku lat 2000. symbolem dziennikarstwa najwyższej europejskiej jakości. Był to tzw. quality-newspaper, jak „The Wall Street Journal”, „The Guardian”, „Frankfurter Allgemeine Zeitung” czy „Le Monde”.

Prestiż gazety budowali wspaniali dziennikarze: Dariusz Fikus, ojciec-założyciel nowej „Rzeczpospolitej”, później jego wychowankowie - Piotr Aleksandrowicz, twórca sukcesu zielonych stron, Maciej Łukasiewicz i Grzegorz Gauden (w tandemie z Ewą Kluczkowską). Dla nich najważniejsze były fakty. W ich mniemaniu, obiektywizm i etyka dziennikarstwa, pojmowanego jako zawód zaufania publicznego i czwarta władza kontrolująca władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, były wartością najwyższą. 

Od 2006 r. rozpoczął się proces zmiany profilu z dziennika liberalnego na konserwatywny. Wizja nowego redaktora naczelnego, Pawła Lisickiego, zerwała z filozofią poprzednich naczelnych. Radykalnie.

15 grudnia 2012

Jak bloger Faux News czuwa nad Dworcem Centralnym



Ludzie mają różne manie, pasje i hobby. Jedni łowią ryby na muchę, inni robią zdjęcia samolotów, a fotograf i bloger o pseudonimie Faux News jest fanem Dworca Centralnego w Warszawie. Gazeta.pl pisze o nim: „bloger, który czuwa nad Centralnym".

Ponad pół roku po remoncie Dworca Centralnego na Euro 2012, Faux News  „fotografuje przeciekające dachy i cieknące pociągowe toalety, a ostatnio - opustoszałe, brudne szklane kubiki w hali głównej", pisze autor wywiadu z Faux Newsem pt. „Bloger z aparatem. To on czuwa nad Dworcem Centralnym". 
„Zdarza się, że moje zdjęcia, filmy z dworca coś zmieniają. Ktoś coś naprawi, ktoś zareaguje, zmieni się coś" - mówi Faux News w wywiadzie. 

27 listopada 2012

Su's Anal Bum Party, czyli jak Susan Boyle zaliczyła wpadkę na Twitterze



Korzystanie z twittera wymaga nie tylko wprawy, ale i wyobraźni. Przekonała się o tym szkocka piosenkarka Susan Boyle. Premiera jej nowej płyty to jedna z najgłośniejszych w ostatnich dniach wpadek PR, a nieszczęście wzięło swój początek w niefortunnie użytym hashtagu, cztyli tagu poprzedzonym znakiem „#”.

Pisze o tym, i to bardzo ciekawie, Szymon Chodkowski na blogu Mediapolis Interactive. Tematem wpisu jest wpadka promotorów płyty szkockiej piosenkarki Susan Boyle. Tak, tak, to ta samotna, zaniedbana gospodyni domowa, która oczarowała jury programu „Britain's Got Talent".

„Wydarzenie promowane było na twitterze pod hashtagiem #Susanalbumparty. W trakcie promocji okazało się jednak, że tag zamiast zostać odczytany jako impreza z okazji albumu Susan (Susan Album Party) odczytano przede wszystkim jako imprezę o charakterze seksualnym (Su’s Anal Bum Party)" - czytamy na blogu.

25 listopada 2012

Twitter w rękach Szwedów

Cześć! Nazywam się Astrid Strömberg. Jestem studentką, mam 25 lat. Prowadzę profil Szwecji na Twitterze

Szwecja nie prowadzi już swojego profilu  @Sweden na Twitterze. Teraz prowadzą go sami Szwedzi. Prowadzący zmienia się co tydzień, a zabawa trwa już od jedenastu miesięcy. Marketing społeczny, czy społecznościowy? Jedno i drugie, i to w wielkim stylu.

23 listopada 2012

Social media: Jak kreować zaangażowanie na Facebooku

Jeszcze rok-dwa lata temu, nabijanie licznika na Facebooku było priorytetem większości firm i marek prowadzących marketing w mediach społecznościowych. Teraz liczy się zaangażowanie fanów. Lepiej mieć ich mniej, ale za to aktywnych i wiernych ambasadorów marki.

Infografika stworzona przez serwis OPEN Forum, którą znalazłem na blogu Mediapolis Interactive, pokazuje jak skutecznie tworzyć wpisy na Facebooku, by spowodować większe zaangażowanie fanów.

Według OPEN Forum liczy się zwięzłość i atrakcyjna wizualnie forma wpisów, inaczej mówiąc wpisy graficzne (zdjęcia, wideo, memy, infografika...) Wpisy do 80 znaków powodują 23 procent więcej interakcji niż dłuższe treści. 

21 listopada 2012

Agencja Mediapolis Interactive zdobyła nagrodę Diageo Marketing Brilliance Award



Agencja Mediapolis Interactive otrzymała prestiżowe wyróżnienie Diageo Marketing Brilliance Award jako najlepsza agencja w kategorii „Mobile” na rynku Russia & Eastern Europe. Nagrodę przyznano za zrealizowany w listopadzie 2011 roku projekt połączenia technologii RFID z Facebookiem podczas imprezy finałowej Nightlife Exchange Project.
Agencja Mediapolis Interactive wdrożyła ten projekt po raz pierwszy w Polsce dla swojego klienta – Diageo, jednego z największych producentów alkoholi na świecie.
Pomysł był prosty i zakładał umożliwienie uczestnikom imprezy w SoHo Factory bieżącego relacjonowania przez Facebooka tego gdzie są, jakiego drinka piją oraz do jakiej muzyki teraz tańczą. Wszystko to działo się automatycznie po zeskanowaniu karty wyposażonej w tag RFID(ang. Radio Frequency Identification) – technologii, która wykorzystuje fale radiowe do przesyłania danych przez czytnik, w celu identyfikacji obiektu.
Smirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infrared
Smirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infrared
Smirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infrared
Smirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infraredSmirnoff NightLife Exchange, Mediapolis Interactive, RFID, infrared

19 listopada 2012

Czy Content Marketing jest lepszy niż tradycyjna reklama?

Źródło: Attachmedia

Reklama czy content marketing? Reklama jest postrzegana jako przeszkadzacz - pisze Ola Sachanowicz, dziennikarka z agencji Mediapolis Custom Publishing we wpisie pt. „Content marketing: Tradycyjna reklama kontra content marketing". 

Tradycyjna reklama ma różne formy, m.in. spotu telewizyjnego, radiowego, billboardów, plakatu, reklam w magazynach papierowych. Teza: reklama przeszkadza, drażni. A content marketing?

Coca Cola chce stworzyć swój własny serwis społecznościowy Happy Places

Coca Cola chce stworzyć swój własny serwis społecznościowy dedykowany fotografii pod nazwą Happy Places. W App Store pojawi się aplikacja przypominająca Instagram, serwis do dzielenia się zjęciami, który robi zawrotną karieręw internecie.

Zasada działania Happy Places będzie prosta: robimy smartfonem zdjęcie jakiejś szczęśliwej chwili (picie, jedzenie, sport, kultura...), tagujemy tzw. hachtagami znamymi z Twittera (np. #picie, #jedzenie, #sport, #kultura) i publikujemy w aplikacji.



18 listopada 2012

Tomasz Lis krytykuje dziennikarzy z „Rzeczpospolitej", którzy krytykują swojego wydawcę, ale biorą od niego pieniądze

Niektórzy dziennikarze Rzeczpospolitej (...) „zgarniają gotówkę Hajdarowicza do niepokornego portfela i gardłują, że Hajdarowicz to menda" - pisze Tomasz Lis

Rzadko piszę ostatnio o dziennikarstwie, ale temat podjęty przez Tomasza Lisa, redaktora naczelnego „Newsweeka", jest na tyle ciekawy, że zainspirował mnie do tego wpisu. Lis napisał wczoraj w portalu natemat.pl tekst pod prowokacyjnym tytułem: „Karnowscy, Lisicki, Wildstein, Zaremba - macie jaja?". Jego tematem są  dziennikarze „Rzeczpospolitej", którzy ostro krytykują właściciela gazety, ale jednocześnie, jak gdyby nigdy nic, biorą od niego wynagrodzenie. 

Lis nie po raz pierwszy mówi głośno, to co inni myślą cichoJak się okazuje, to co jest niemożliwe w przypadku ciastka (nie można mieć ciastka i zjeść ciastko), okazuje się możliwe w przypadku dziennikarzy.  
„Od ponad dwóch tygodni podwładni pana Grzegorza Hajdarowicza, właściciela Rzeczpospolitej, testują swego przełożonego. Podwładni pana Hajdarowicza chcą brać pieniądze od pana Hajdarowicza, ale jednocześnie rżną dziewice orleańskie i rycerzy wolnego słowa. Zgarniają gotówkę Hajdarowicza do niepokornego portfela i gardłują, że Hajdarowicz to menda. Od kogoś takiego bierzecie pieniądze, panowie niepokorni?" - pyta Tomasz Lis. 

13 listopada 2012

Smirnoff Black i Mediapolis Interactive po raz pierwszy w Polsce wykorzystują iTaxi.pl w kampanii marketingowej

 Konsumenci zamawiali taksówkę poprzez aplikację mobilną iTaxi, którą pobierali na smartfony po zeskanowaniu kodu QR z ulotek.
Agencja Mediapolis Interactive jako pierwsza w Polsce wykorzystała aplikację mobilną iTaxi.pl w celach marketingowych w październiku 2012 r. Projekt został wykonany dla marki Smirnoff Black należącej do Diageo – jednego z największych producentów alkoholi na świecie.  
Pomysł zakładał wykorzystanie aplikacji iTaxi do działań promocyjnych marki Smirnoff Black. Akcję przeprowadzono 3 października 2012 r. podczas imprezy Smirnoff Be There w warszawskim klubie Platinium.

Coca Cola zastępuje swoją stronę korporacyjną przez lifestylowy magazyn cyfrowy. To rewolucja marketingowa!

Nowoczesny, wizualny design i absolutna prostota - to główne atuty nowej strony Coca Coli

Coca Cola zastępuje swoją stronę korporacyjną przez wizualny digital magazine Coca Cola Journey. Jeszcze nigdy żadna marka nie posunęła się tak daleko w Content Marketingu i nie zrezygnowała z tradycyjnej, statycznej strony www, komunikującej m. in. z inwestorami, na rzecz magazynu w stylu lifestylowym. To rewolucja marketingowa w świecie wielkich korporacji.

12 listopada 2012

Co to jest disruptive innovation i dlaczego nie warto powielać starego przy użyciu nowych technologii

Wraz z pojawieniem się smartfonów, ebooków i tabletów kończy się powoli epoka zapoczątkowana wynalazkiem Gutenberga, dzięki któremu dominacja druku zrewolucjonizowała nasz stosunek do pisania, do kultury i tak naprawdę zmieniła nasze widzenie świata.


Era cyfrowa, w którą wkroczyliśmy z impetem, nie wymaże pięciu wieków kultury książki drukowanej, ale będzie miała równie głębokie skutki jak te, które od pierwszej Biblii do komiksów Hergé ukształtowały naszą myśl, wrażliwość i wyobraźnię.
Wiele firm z plejadą zdolnych, inteligentnych menedżerów nie może jednak zrozumieć, że właśnie zaczęła się nowa era. Dlaczego nie potrafią zainicjować innowacyjnych rozwiązań, a raczej dlaczego robią to tak rzadko? Odpowiedzi można szukać w książce pt. „An Army of Davids” Glenn’a Reynolds’a i w analizach Claytona Christensena, profesora Harvard Business School, autora m. in. książek „The Innovator’s Dilemma” i „The Innovator’s Solution”.
Christensen uważa, że we wszystkich branżach przemysłu istnieje pewna stała w momencie kiedy jakaś rewolucyjna innowacja wpływa na zmianę reguł gry: wielkie firmy bardzo często nie dostrzegają tego, co widzą mniejsze, nie widzą konieczności szybkich zmian i wypadają z zakrętu. To syndrom Kodaka i Nokii.

8 listopada 2012

Definicja White Papers

Definicja White Papers

Co to jest White Papers? White Papers to sponsorowane przez markę lub organizację, praktyczne opracowania lub raporty na wybrany temat, do pobrania z internetu najczęściej za darmo po wypełnieniu formularza (pozostawieniu swojego adresu email) i wyrażenia zgody na otrzymywanie informacji handlowych. To jedno z narzędzi Content Marketingu do pozyskiwania nowych klientów używane najczęściej w marketingu B2B.

7 listopada 2012

Blog Marketing: Kiedy najlepiej publikować wpisy na blogu (infografika)

Godzina ósma rano to najlepszy moment na publikację wpisów na blogu. Wtedy nasz wpis może pozyskać najwięcej linków i komentarzy. Ok. godz. 11:00 następuje nowa fala odwiedzin na blogu.

Tak wynika z infografiki stworzonej przez Hubspot. Zauważcie, że infografika ta zawiera zaledwie trzy wykresy, do ktorych interpretacji nie trzeba żadnej wiedzy.

Brakuje mi tylko źródła informacji.



Blog Marketing: Kiedy najlepiej publikować wpisy na blogu

6 listopada 2012

Facebook: Sport.pl idzie w ślady Hortexu i oddaje swój fanpage w ręce swoich fanów

Serwis Sport.pl rusza z akcją „100 000 fanów", w której główną nagrodą będzie możliwość prowadzenia przez tydzień fanpage'a portalu na Facebooku - poinformowała Agora w komunikacie prasowym.

Po raz drugi w Polsce, po fanpage Hortexu prowadzonym przez agencję Mediapolis Interactive, to fani zdecydują, jakie treści znajdą się na stronie.

Nie byłoby sukcesu fanpage'a Sport.pl bez fanów, których liczba za chwilę przekroczy 100 tys. Zastanawialiśmy się, jak możemy docenić ich zaangażowanie i zdecydowaliśmy, że najlepszym sposobem będzie zaproponowanie najbardziej kreatywnym fanom możliwości przyłączenia się do naszego zespołu i poprowadzenia przez tydzień strony. - powiedział Bartosz Raj, szef redakcji internetowej Sport.pl, założyciel profilu Sport.pl na Facebooku, cytowany w komunikacie Agory.

Akcja wyłonienia zwycięzców będzie trwała do momentu przekroczenia 100 tys. fanów na Facebooku. W tym czasie fani na swoich profilach facebookowych muszą wykazać się kreatywnością oraz znajomością sportu, wcielając się w rolę administratora profilu Sport.pl. 

Czytaj dalej

Instagram upodabnia się do Facebooka

Tak będzie wyglądał profil Nike na Instagramie

Tak wygląda profil Nike na Facebooku
Czy to Facebook, czy Instagram? Pół roku po zakupie modnej aplikacji mobilnej Instagram, Facebook wprowadził zmiany w jej grafice i interfejsie, które upodobniają ją do designu Facebooka. Ten sam „cover photo" (duże zdjecie), ten sam awatar (logo), te same zakładki, trochę mniej wizualne, niż na Facebooku.