30 kwietnia 2008

Morgan Stanley analizuje nowe trendy w internecie




Oto nowa analiza na temat trendów w internecie zrealizowana przez Morgan Stanley, jedną z najbardziej znanych amerykańskich firm konsultingowych w dziedzinie finansów i inwestycji.

To cenny dokument, gdyż zawiera mnóstwo świeżych i sprawdzonych danych. Warto zwrócić uwagę na slajdy objaśniające szybki wzrost serwisów społecznościowych.

> Tag:

26 kwietnia 2008

Index Copernicus, międzynarodowy serwis społecznościowy dla naukowców, idzie w górę na giełdzie

Od wczoraj wydzwaniają do mnie znajomi z gratulacjami, ku mojemu zdziwieniu. Gratulują skoku akcji Index Copernicus na giełdzie New Connect, co umknęło mi w nawale pracy związanej z połączeniem tego międzynarodowego serwisu społecznościowego dla naukowców z firmą Mediapolis.

Jak się okazuje, dwa dni po informacji o połączeniu, akcje Index Copernicus, notowanej na New Connect od 8 kwietnia 2008 r., wzrosły aż o 37,78% (tabela ze strony „Pulsu Biznesu" po lewej). To rekord dnia.

Znajomy analityk interpretuje to następująco: inwestorzy zauważyli i pozytywnie odebrali połączenie obu firm oraz zapowiedź emisji akcji w III kwartale 2008. Wiele osób chciało kupić i sprzedać akcje, co oznacza, iż spółka zdobyła zaufanie inwestorów, a to, jak mówi mój analityk, jest dobrym prognostykiem na przyszłość.

Takie newsy dodają skrzydeł!

PS. Mój blog nie zmienia się w kronikę giełdową. Dla mnie to wydarzenie jest tak ważnie, że nie mogłem go nie odnotować. Teraz wracamy do naszych tematów.

> Wiedzieć więcej o Index Copernicus i Mediapolis

Index Copernicus
Index Copernicus, stworzony w 1999 r., to międzynarodowy, zamknięty serwis internetowy dla naukowców. Jest systemuem społecznościowo-informacyjnym na pograniczu Web 2.0 i Web 3.0. Dzięki zastosowaniu opracowanej platformy "wirtualnych grup badawczych" umożliwia on realną, międzynarodową współpracę naukowców przy projektach badawczych. Index Copernicus wykorzystuje chronioną patentami technologię algorytmów i jest również dostawcą syntetycznej informacji opartej na analizie dostępnej literatury, grantów badawczych, patentów oraz konferencji naukowych.

Mediapolis
Mediapolis, stworzona w 1998 r., jest agencją specjalizującą się w doradztwie dla mediów oraz w komunikacji marketingowej w sferze Internetu: od blogów i portali internetowych do magazynu firmowego, prowadzonych przy wykorzystaniu nowych narzędzi i technologii Web 2.0, jak np. wideo online, podcastów, wiki czy RSS, i technik dziennikarstwa wizualnego. Prowadzi też działalność wydawniczą, projektową i szkoleniową.

> Wiedzieć więcej:
> Tag: , , , ,

23 kwietnia 2008

Index Copernicus planuje nową emisję akcji po połączeniu z Mediapolis

Portal ekonomiczny Bankier.pl poinformował dziś, że spółki Index Copernicus, notowana od 8 kwietnia 2008 r. na New Connect, i Mediapolis utworzą wspólnie holding Index Holding, a w III kw. przeprowadzą nową emisję akcji.

Pozyskane środki spółka chce przeznaczyć na rozwój swojego globalnego serwisu społecznościowego dla naukowców IndexCopernicus.com, a także uruchomienie nowego projektu, który będzie realizowany przez Mediapolis w ramach holdingu - pisze Marcin Droba.

Bankier.pl informuje też, że Index Holding zamierza utworzyć grupę, która będzie mogła wejść na rynek główny GPW.

> Wiedzieć więcej o Index Copernicus i Mediapolis

Index Copernicus
Index Copernicus, stworzony w 1999 r., to międzynarodowy, zamknięty serwis internetowy dla naukowców. Jest systemuem społecznościowo-informacyjnym na pograniczu Web 2.0 i Web 3.0. Dzięki zastosowaniu opracowanej platformy "wirtualnych grup badawczych" umożliwia on realną, międzynarodową współpracę naukowców przy projektach badawczych. Index Copernicus wykorzystuje chronioną patentami technologię algorytmów i jest również dostawcą syntetycznej informacji opartej na analizie dostępnej literatury, grantów badawczych, patentów oraz konferencji naukowych.

Mediapolis
Mediapolis, stworzona w 1998 r., jest agencją specjalizującą się w doradztwie dla mediów oraz w komunikacji marketingowej w sferze Internetu: od blogów i portali internetowych do magazynu firmowego, prowadzonych przy wykorzystaniu nowych narzędzi i technologii Web 2.0, jak np. wideo online, podcastów, wiki czy RSS, i technik dziennikarstwa wizualnego. Prowadzi też działalność wydawniczą, projektową i szkoleniową.

> Wiedzieć więcej:
> Tag: , , , ,

Index Copernicus łączy się z Mediapolis

Index Copernicus S. A., notowany na New Connect od kwietnia 2008 r., rozpoczyna w maju 2008 r. proces połączenia z Mediapolis Sp. z o.o.

Index Copernicus jest twórcą i operatorem międzynarodowego serwisu informacyjno-społecznościowego dla naukowców. Mediapolis jest firmą specjalizującą się w doradztwie dla mediów i w komunikacji marketingowej print&on line, którą mam przyjemność zarządzać od dziesięciu lat.

Połączenie firm nastąpi w dwóch etapach. Pierwszym etapem jest unia personalna: Rada nadzorcza Index Copernicus mianowała mnie z dniem 23 kwietnia 2008 r. na stanowisko prezesa Index Copernicus. Obecny prezesa spółki, dr Marek Graczyński, twórca serwisu, obejmie funkcję wice-prezesa.

Drugim etapem będzie utworzenie holdingu Index Holding, który powstanie w lipcu 2008 r. Będzie on notowany na New Connect.
„Obydwie firmy widzą w połączeniu szansę na rozwój, gdyż znakomicie się uzupełniają. Nasze firmy muszą rosnąć, a połączenie pozwoli nam przyśpieszyć rozwój w jednolitej i dynamicznej strukturze. Chcemy wspólnie rozwinąć usługi i produkty platformy internetowej. Usługi te, np. grupy dyskusyjne czy narzędzia do rekrutacji uatrakcyjnią Index Copernicus w oczach naukowców, firm rekrutacyjnych lub innowacyjnych firm zainteresowanych rozwojem poprzez badania naukowe. Mamy w planach nowe projekty, ale jest jeszcze za wcześnie, by o tym mówić bardziej szczegółowo" - mówi Marek Graczyński.
„Index Copernicus i Mediapolis rozpoczynają prace nad strategią biznesową i marketingową holdingu na początku maja 2008 r. Planujemy m. in. dalszy rozwój Index Copernicus w kierunku zaawansowanego portalu społecznościowego i uruchomienie wersji polskiej serwisu, dynamiczny rozwój wydawnictw specjalistycznych oraz uruchomienie nowych projektów print i on line, które będą realizowane przez Mediapolis" - mówi Krzysztof Urbanowicz.
Oprócz ww, w skład zespołu, który opracuje plan rozwoju holdingu wejdzie również Tomasz Właszczuk, jeden z współtwórców serwisu, oraz zewnętrzni konsultanci z Polski i zagranicy.

Spółki nie wykluczają w ramach holdingu nowej emisji akcji celem pozyskania środków na dalszy rozwój i na realizację nowych projektów.

> Wiedzieć więcej o Index Copernicus i Mediapolis

Index Copernicus
Index Copernicus, stworzony w 1999 r., to międzynarodowy, zamknięty serwis internetowy dla naukowców. Jest systemuem społecznościowo-informacyjnym na pograniczu Web 2.0 i Web 3.0. Dzięki zastosowaniu opracowanej platformy "wirtualnych grup badawczych" umożliwia on realną, międzynarodową współpracę naukowców przy projektach badawczych. Index Copernicus wykorzystuje chronioną patentami technologię algorytmów i jest również dostawcą syntetycznej informacji opartej na analizie dostępnej literatury, grantów badawczych, patentów oraz konferencji naukowych.

Mediapolis
Mediapolis, stworzona w 1998 r., jest agencją specjalizującą się w doradztwie dla mediów oraz w komunikacji marketingowej w sferze Internetu: od blogów i portali internetowych do magazynu firmowego, prowadzonych przy wykorzystaniu nowych narzędzi i technologii Web 2.0, jak np. wideo online, podcastów, wiki czy RSS, i technik dziennikarstwa wizualnego. Prowadzi też działalność wydawniczą, projektową i szkoleniową.

> Wiedzieć więcej:
> Tag: , , , ,

Index Copernicus to międzynarodowy serwis społecznościowy dla naukowców stworzony przez Polaków

Index Copernicus*, który zadebiutował na New Connect 8 kwietnia 2008 r., jest stworzonym przez Polaków globalnym serwisem społecznościowym dla naukowców.

Służy w nawiązywaniu kontaktów i ocenie dorobku pracy badaczy
. Myślą przewodnią jego twórcy, dr Marka Graczyńskiego, było stworzenie serwisu za pomocą którego naukowcy o podobnych zainteresowaniach mogliby nawiązywać ze sobą kontakt.

Serwis ruszył w listopadzie 2006 roku. Został nazwany od nazwiska Mikołaja Kopernika, jednego z największych polskich uczonych.

Dzięki zastosowaniu opracowanej platformy „wirtualnych grup badawczych” umożliwia na przekór przeszkodom geograficznym realną, międzynarodową współpracę naukowców przy projektach badawczych.

Do serwisu dostać się można jedynie poprzez szczegółową weryfikację. Administratorzy strzegą bezpieczeństwa umieszczonych na nim informacji. Jego użytkownikami są głównie specjaliści z zakresu nauk biomedycznych, ale wciąż przybywa matematyków, fizyków czy chemików. Znajduje się wśród nich wielu Amerykanów, uczonych z Europy (2,5 tys. Polaków) i Azji.

Aktualnie Index Copernicus posiada ponad 300 tysięcy użytkowników. Każdy użytkownik ma własny profil. Dzięki temu osoby o podobnych zainteresowaniach naukowych bez problemu mogą się odnaleźć. Mało tego, mogą również porównać swoje osiągnięcia z innymi, dzięki opatentowanej w USA metodologii analizy dorobku naukowego.

Index Copernicus jako jedyny na świecie analizuje potencjał naukowca lub grupy naukowej w oparciu o 15 elementów aktywności zawodowej (metodologię tę Index Copernicus opatentował w USA). Pod uwagę bierze przede wszystkim aktywność badawczą i innowacyjną, taką jak wykonane granty lub przedłożone patenty, a także uzyskane tytuły i stopnie naukowe, członkostwo i pozycję zawodową w instytucjach naukowych, prowadzenie doktorantów oraz czynny udział w kongresach i spotkaniach naukowych.

Warto wiedzieć, że wieloparametryczna analiza dokonań naukowych znajduje coraz szersze zainteresowanie, zarówno w Unii Europejskiej, USA, jak i u nas w kraju. Na podstawie uzyskanych danych system tworzy unikalne rankingi naukowców i grup naukowych.

Pozostałe obszary działalności systemu to umożliwianie i organizacja międzynarodowej współpracy naukowej, także w zakresie badań naukowych, prowadzonych przez przemysł lub dla niego. Index Copernicus opracowuje i dostarcza każdemu z zarejestrowanych uczestników informacji, która potrzebna jest mu w codziennej pracy w postaci: literatury, zgłoszonych patentów, możliwości uzyskania grantu, wolnego miejsca pracy w grupie badawczej, laboratorium czy uniwersytecie - a wszystko jest dostosowane do potrzeb danego naukowca.

Co ważne, w przypadku Index Copernicus to informacja znajduje zainteresowanego, a nie odwrotnie - po opisaniu swojego profilu zawodowego system wyszukuje informacje, które odpowiadają zainteresowaniom badawczym użytkownika.

Przynależność do indeksu jest bezpłatna. Kosztuje natomiast obecność w wirtualnej grupie badawczej (100 euro rocznie za osobę) oraz analiza potencjału naukowego danej instytucji.

Index Copernicus może się pochwalić wieloma sukcesami, zarówno w kraju, jak i za granicą. Należy do nich między innymi umowa ze State University of New York czy firmą Beijing Guideline, która ma wyłączność na ocenę wartości naukowej uczonych w Chinach. W przyszłości Copernicus spodziewa się przynajmniej potrojenia portfela zamówień. Z wersji testowej rozwiązań Copernicusa z zadowoleniem korzystają również unijne instytucje, odpowiedzialne za przyznawanie grantów na badania naukowe.

W Index Copernicus warto inwestować, ponieważ firma nie ma bezpośredniej konkurencji na świecie. Istnieją oczywiście firmy czy serwisy, które zajmują się analizą osiągnięć naukowych, ale w zdecydowanie mniejszym zakresie, pod zaledwie kilkoma aspektami lub na podstawie nie do końca zweryfikowanych informacji, np. ogólnodostępnych w Internecie.

Stosowana przez IC metodologia jest chroniona patentami w USA, a korzystające z niej instytucje w różnych krajach z powodzeniem wykorzystują ją w swej działalności. Dane Index Copernicus są zweryfikowane, wieloaspektowe i wielodyscyplinarne. Ponadto, proponowane przez Index Copernicus usługi są i będą coraz bardziej potrzebne. W samych tylko USA finansowanie celów naukowych osiąga pułap 800 miliardów dolarów rocznie. Do tego dochodzą Chiny i cała Unia Europejska.

Potencjał rynku na świecie jest ogromny. Może on być oszacowany następującymi liczbami:
  • amerykańska National Science Foundation podaje, że w USA wydatkowano w roku 2006 kwotę 323 miliardy USD na prowadzenie prac badawczych (R&D);
  • w roku 2003 kraje azjatyckie wydały sumę 230 miliardów USD na prowadzenie prac badawczych (R&D);
  • w samych Chinach przyrost nakładów na R&D wyniósł 17 mld USD, z 77 mld w 2003 do 94 mld USD w 2004 roku;
  • w roku 2003, 25 krajów - obecnych członków Unii Europejskiej - wydało łącznie kwotę 210 miliardów USD na prowadzenie prac badawczych (R&D);
  • w Unii Europejskiej w chwili obecnej przewidziane jest wydatkowanie 5% budżetu R&D na infrastrukturę naukową, której częścią są usługi oferowane przez Index Copernicus.

O tym, że podobne narzędzie jest potrzebne, przekonuje jego sukces. Od początku istnienia, od listopada 2006 roku, rośnie liczba użytkowników. Według szacunków w ciągu dwóch lat osiągnie ona prawie 2 mln naukowców. System działający w języku angielskim został już przetłumaczony na chiński, trwają przystosowania do wersji polskojęzycznej.

Index Copernicus ma ogromne szanse na wygranie przetargu ogłoszonego przez European Research Council (ERC - Europejską Radę do spraw Badań Naukowych). Jeśli spółka wygra przetarg, to wykonałaby dla ERC system wspomagający wybór naukowców, którym organizacja przyzna granty naukowe na badania.

Poza analizą potencjału naukowca lub grupy badawczej, Index Copernicus zajmuje się również wyglądającym bardzo obiecująco zarządzaniem badaniami klinicznymi leków. W zeszłym roku Index Copernicus wykonał pierwsze badania kliniczne leków z wykorzystaniem technologii VRG. Index wydaje również publikacje naukowe, jest to 10 tytułów, w tym kilka o zasięgu międzynarodowym.

* Disclosure: Od dziś dołączam oficjalnie do zespołu Index Copernicus.

> Wiedzieć więcej:
> Tag: , , ,

22 kwietnia 2008

Tygodnik „Wprost" otwiera Infotubę - nowy serwis internetowy dziennikarstwa obywatelskiego

Infotuba nie jest ani ładna, ani oryginalna, ale znakomicie wpisuje się w strategię opartą na nowych mediach w stylu Web 2.0, którą realizuje „Wprost".


Wyróżniaj się lub zgiń! Gdyby wierzyć tej regule guru marketingu Jacka Trouta, uruchomiony tydzień temu serwis infotuba.pl zginie, jak amen w pacierzu. Zginie w tłumie, bo nie wyróżnia się niczym od innych serwisów opartych na dziennikarstwie obywatelskim jak wiadomosci24.pl, alert24.pl, iThink.pl, interia360.pl czy tvn24.pl/kontakt.

Wszędzie ta sama zasada - internauci dostarczają treści (teksty, zdjęcia, wideo); te same mechanizmy - uproszczony panel administracyjny, SMS i MMS; te same nadzieje wydawcy serwisu - zapewnić sobie stały dopływ darmowych, lub - w najgorszym razie - tanich materiałów. Styl też pozbawiony jakichkolwiek cech oryginalności - czysty, klasyczny Web 2.0, bez ozdobników. Tryumf prostoty i ergonomii.

Twórcą Infotuby jest Agencja Wydawniczo-Reklamowa Wprost, wydawca tygodnika „Wprost". Byłoby to z pewnością poważnym atutem, gdyby nie fakt, iż jego konkurenci - wydawcy innych serwisów tego typu to wytrawni gracze z dużym doświadczeniem i dużymi środkami:
  • Wiadomosci24 - najlepszy serwis tego typu w Polsce, kierowany przez znakomitego dziennikarza - Pawła Nowackiego, należy do grupy prasowej Polskapresse, która może wykorzystać i nagłośnić swoich autorów na portalu polskathetimes.pl, w swoich dziennikach regionalnych lub w darmowej gazecie „Echo Miasta".
  • Alert24 - należy do Agory, wydawcy dziennika „Gazeta Wyborcza", darmowego dziennika „Metro", portalu Gazeta.pl i dziesiątek innych serwisów internetowych, zarządzanych przez jednego z najzdolniejszych menedżerów internetowych w Polsce - Tomasza Józefackiego,dyrektora pionu Internet w Agorze.
  • tv24.pl/kontakt - należy do grupy ITI, właściciela TVN, portalu tvn24.pl i największego polskiego portalu - onet.pl. To również prawdziwa machina wojenna.
  • Interia360 - to część drugiego, największego polskiego portalu - interia.pl. Test ze strony tytułowej portalu może dostarczyć Interii 360, jak na tacy, kilkadziesiąt tysięcy odwiedzin.
  • iThink - jest częścią dużego portalu społecznościowego pino.pl, posiadającego również takie witryny jak: pinotv.pl, blogi.pl, osobie.pl, patrz.pl czy www.prv.pl.
Marcin Zduńczyk, dyrektor ds. Internetu w AWR Wprost, jest świadomy trudności i wie, że ten segment rynku jest maksymalnie zapchany. Dlaczego więc stworzył Infotubę?
„Infotuba jest najnowszym, ale nie ostatnim, elementem internetowej galaktyki jaką budujemy. To nasz trzeci serwis, po wprost.pl i blogbox.pl. Będziemy go rozwijać i promować na stronach tygodnika, obok wpisów z Blogboxa, które zajmują obecnie w wydaniu papierowym jedną, lub dwie strony" - mówi Marcin Zduńczyk.

Infotubę obsługuje trzech dziennikarzy z redakcji internetowej „Wprost". Nie ma jeszcze redaktora naczelnego i nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie. Wśród nielicznych jeszcze autorów figuruje m. in. znany bloger Azrael z serwisu blogów politycznych Salon24.pl. Marcin Zduńczyk liczy, że autorów będzie regularnie przybywać.

Niektórych skuszą pewnie przewidywane nagrody finansowe w formie wierszówki, lub stałego wynagrodzenia. Tak wiec amatorzy, w tym niektórzy dziennikarze obywatelscy, stają się powoli, prawie na równi z dziennikarzami, pełnoprawnymi - i wynagradzanymi - aktorami w procesie tworzenia informacji.

Innych może przyciągnąć możliwość przeprowadzenia - może nawet we współpracy z zawodowymi dziennikarzami - śledztwa dziennikarskiego. Bo dziennikarstwo obywatelskie, na które stawia „Wprost" jest rodzajem dziennikarstwa uprawianego przez amatorów w interesie społecznym - tłumaczy Wikipedia. Ważny jest tu cel: interes społeczny. To właśnie ten cel odróżnia działalność nieprofesjonalnych dziennikarzy od działalności innych twórców treści w internecie.

AWR Wprost planuje już drugi etap rozwoju serwisu, który ma nastąpić za 2-3 tygodnie. Wszystko jest oczywiście top secret, ale Marcin Zduńczyk, uchylając rąbka tajemnicy, cytuje wprowadzenie funkcji pozwalającej na personalizację lokalną. W dalszym czasie, „Wprost" planuje organizację warsztatów dziennikarskich dla autorów piszących do Infotuby, co ma być właśnie tym wyróżnikiem jakościowym.

A model biznesowy? Na razie żaden
. „Najpierw trzeba stworzyć ruch w serwisie, później stworzymy model biznesowy" - tłumaczy Marcin Zduńczyk. Jak już pisałem we wpisie o Blogboxie, mam wrażenie, że „Wprost" znakomicie zrozumiał, że Web 2.0 jest nowa - i byc może ostatnią - szansą dla tradycyjnych mediów. Jak inne tygodniki, „Wprost" traci czytelników w wersji papierowej, ale może ich odzyskać w wersji internetowej.

> Wiedzieć więcej o dziennikarstwie obywatelskim: > Wiedzieć więcej o serwisach opartych na dziennikarstwie obywatelskim: > Tag: , , , , , , ,

21 kwietnia 2008

Zarobiłem już ponad...100 dolarow na blogu

Wreszcie zarobiłem na blogu! Po 2,5 roku prowadzenie bloga Media Cafe Polska, Google przesłał mi dziś czek na...104,69 dolarów za reklamy w programie AdSense.

Gdyby liczyć korzyści płynące z prowadzenia bloga wyłącznie w kategoriach finansowych, byłbym bankrutem. Ale blogi dają o wiele więcej niż bezpośrednie i doraźne przychody pieniężne, o czym znakomicie wiedzą ich autorzy.

Mnie udało się poznać dzięki blogowi mnóstwo fantastycznych ludzi, między innymi pasjonatów - tak jak ja - internetu i nowych mediów. A tego żadną miarą zmierzyć się nie da.

> Tag: ,

Polscy internauci lubią newsy z polityki i plotki o życiu gwiazd

Fakt, że internet stał się poważnym konkurentem dla mediów tradycyjnych, w tym dla prasy, jest dziś ewidentny nawet dla najbardziej konserwatywnych wydawców. Piszę o tym na blogu Media Cafe Polska od dwóch i pół roku, przekonany, że internet jest rewolucja, ktora zmienia reguly gry w mediach raz na zawsze,
i próbując przekonać do niezbędnych moim zdaniem inwestycji w internet, nawet jeśli nie przynosi on wielkich zysków większości tradycyjnych mediów.

Do niedawna nie wszyscy byli o tym przekonani. Nie opublikuję listy medialnych niedowiarków, ale wierzcie mi - znalazłoby się na niej całkiem sporo nazwisk kierowników, dyrektorów i prezesów firm mediowych.


Dotychczas cytowałem tu głównie badania zagraniczne, gdyż polskie należały do rzadkości, a te, o których warto było wspomnieć były często niekompletne. Tym bardziej interesujące wydają się więc badania konsumenckie o prasie w internecie przeprowadzone przez firmę badawczą Gemius i Value Media, dom mediowy wyspecjalizowany w planowaniu strategicznym mediów w obszarze on-line i off-line oraz mediów cyfrowych.

Badanie, przeprowadzone na początku 2008 r. i opublikowane 15 kwietnia, dotyczyło czytelnictwa prasy za pośrednictwem internetu. Celem tego badania było określenie skali zjawiska czytelnictwa prasy on line, a dokładniej mówiąc:
  • zbadanie świadomości internautów pod względem możliwości korzystania z prasy on-line
  • zdefiniowanie stosunku użytkowników internetu do korzystania z sieci w tym celu.
  • określenie form czytelnictwa e-prasy.


Analiza odpowiedzi internautów biorących udział w badaniu pokazuje, że internet jest ważnym konkurentem dla prasy drukowanej – czy to w postaci dzienników, czy czasopism. Zdecydowanej większości użytkowników internet służy jako źródło bieżących informacji, tzw. newsów - pisze Value Media na swoich stronach internetowych.


Najczęściej dotyczą one wydarzeń w kraju i na świecie, polityki – takie newsy przegląda ponad cztery piąte internautów. Dla zdecydowanej większości badanych, przeglądanie w internecie bieżących informacji jest czynnością powtarzaną wielokrotnie w tygodniu.


Najpopularniejsze są newsy dotyczące polityki oraz wydarzeń z kraju i ze świata - tylko co szósty ankietowany nigdy nie ich przegląda, zaś blisko dwie trzecie badanych robi to co najmniej kilka razy w tygodniu.

Ciekawych spostrzeżeń dostarcza też wynik dotyczący newsów o tematyce rozrywkowej. Szeroko omawiany w ostatnich miesiącach sukces serwisów poświęconych życiu tzw. celebrytów – internetowej konkurencji prasy bulwarowej – znajduje wyraźne odzwierciedlenie w wynikach badania. Tylko co czwarty internauta nie przegląda w Internecie newsów z życia gwiazd i świata rozrywki. Zainteresowane wspomnianymi informacjami przejawiają przede wszystkim kobiety i internauci poniżej dwudziestego piątego roku życia.

Serwisy dzienników opiniotwórczych czy bulwarowych publikowane w tradycyjnej formie stron www, gromadzą sporą widownię. Oferują część treści prezentowanych w wydaniach papierowych wzbogacane coraz częściej o dodatkowe artykuły, zdjęcia, materiały multimedialne, blogi dziennikarzy. Ponad jedna piąta badanych deklaruje, że codziennie lub prawie codziennie odwiedza przynajmniej jeden serwis gazety codziennej, zaś zainteresowanie tymi serwisami rośnie wraz z wykształceniem i stanowiskiem zajmowanym przez respondentów.


Codzienne przeglądanie tych serwisów deklaruje co trzeci respondent z wyższym wykształceniem i blisko połowa kadry kierowniczej wyższego i średniego szczebla. Częsta aktualizacja treści w e-serwisach dzienników przykuwa zatem uwagę osób, które najprawdopodobniej mają też kontakt z wersją papierową wydania. Można też przypuszczać, że wersja elektroniczna wydania dziennika pozwala internaucie na interakcję z innymi czytelnikami oraz wymianę poglądów poprzez np. publikowanie komentarzy pod artykułami, czy newsami.

Jak podkreśla Value Media, podstawowymi atutami internetowych serwisów dzienników i tygodników informacyjnych są jednak wygoda archiwizacji oraz wygoda przeszukiwania. W przypadku obu tych wymiarów blisko dwie trzecie badanych oceniało serwisy internetowe wyżej niż papierowe wydania odpowiadających im gazet.

Pod względem wygody korzystania, przeglądania i przeszukiwania materiałów, serwisy gazet oceniane są nieco lepiej, niż odpowiadające im tytuły prasowe. Komfort i przyjemność czytania internetowych odpowiedników dzienników są oceniane nieco gorzej, niż w przypadku wydań papierowych. Należy jednak pamiętać, że wiele osób decyduje się zapewne na drukowanie interesujących ich treści, albo też dostęp do aktualnych informacji, np. podczas podróży, przedkłada ponad nie do końca odpowiadający im komfort czytania artykułów z poziomu monitora.


Znajomość i korzystanie z e-wydań gazet jest najwyższe wśród osób z wysokim wykształceniem, na wysokich stanowiskach oraz w grupie wiekowej 45+. Badanie wykazało także, że im starsi wiekiem internauci, tym wyższa jest ich świadomość istnienia e-wydań. W grupie osób powyżej 45. roku życia o e-wydaniach słyszało dwóch na trzech respondentów.

Czytelnicy e-prasy są na tle wszystkich internautów starsi, lepiej wykształceni i bardziej doświadczeni w korzystaniu z internetu.

„Niewielkie jeszcze we wszystkich grupach demograficznych zainteresowanie e-wydaniami wynika z silnej konkurencji. Z jednej strony konkurentem jest Internet, będący niemal nieograniczoną skarbnicą bieżących bezpłatnych informacji, z drugiej strony, gazety papierowe, do których czytelnicy są przyzwyczajeni. Wydania elektroniczne możemy czytać tam, gdzie mamy dostęp do Internetu – to w Polsce jest jeszcze ograniczenie. Spodziewam się, że zainteresowanie e-wydaniami będzie systematycznie rosło. Wydaje się też, że szansą dla zmiany sytuacji niewielkiej jeszcze sprzedaży e-wydań w Polsce jest tworzenie dla czytelnika wartości dodanych, treści, których internauta nie znajdzie nigdzie indziej w sieci a tym bardziej w tradycyjnym wydaniu” – tłumaczy Robert Hałacz, Kierownik ds. Kluczowych Klientów, Gemius SA.

Trendy światowe potwierdzają przewidywania polskich badaczy. Raport firmy E-Marketer pt. „Newspapers and Magazines Online” analizuje nagłą digitalizację drukowanej treści na potrzeby stron internetowych, kanałów RSS, blogów reporterskich, for internetowych, treści do telefonów komórkowych i nawet internetowych sieci społecznościowych.

Odwrotu od zmian prasy w kierunku prasy elektronicznej już nie ma. Nawet The New York Times zmienił swój nagłówek z „ Wszystkie informacje, które nadają się do publikacji” na „Wszystkie informacje, które nadają się do kliknięcia”.

> Wiedzieć więcej o badaniu
ValueMedia

Badanie zostało zrealizowane za pomocą ankiet emitowanych na witrynach internetowych korzystających z bezpłatnej wersji systemu stat24 lub bezpłatnego audytu site-centric stat.pl/PBI. Ankiety emitowano losowo w okresie od 14. do 20. lutego 2007 roku.

Analiza objęła odpowiedzi 2500 internautów w wieku 15 i więcej lat, którzy wypełnili kwestionariusz do końca. Odpowiedzi badanych analizowano z wykorzystaniem wagi analitycznej, skonstruowanej na podstawie danych o płci i wieku internautów oraz o ich częstotliwości korzystania z internetu pochodzących z badania Omnibus PBS (VIII-IX 2007). Różnice między grupami testowane były testem t lub testem z istotności różnicy frakcji. Poziom istotności ustalony został na 0,05.

Raport badający czytelnictwo prasy za pośrednictwem internetu Gemiusa i Value Media, jest kolejnym badaniem obu firm mającym na celu poznanie zachowań konsumenckich internautów. W listopadzie 2007 roku opublikowany został raport badający odbiór reklam wideo w sieci.

> Wiedzieć więcej:

5 kwietnia 2008

Off



Wenecja, Grand Canale - podobno najpiękniejsza ulica świata, nawet w deszczu.




Wyspa Lido należąca do Wenecji. To tu odbywa się Festiwal filmowy, gdzie nagrodą są Złote Lwy.



Genua, widok na Piazza di Ferrari


Burza nad Camoglią k. Genui


Poznali się w serwisie randkowym w internecie. Teraz się żenią - w realu - we Włoszech. Jadę tam i ja, co oznacza, że będę nieobecny na blogu od 5 do 13 kwietnia 2008 r.

Pozdrawiam.

26 marca 2008

Jaka będzie przyszłość sieci społecznościowych




Kolejna prezentacja Charlene Li, wiceprezes Forrester Reaserch, tym razem o przyszłości sieci społecznościowych.

Temat na czasie, bo wszyscy - a szczególnie tradycyjne media - o nich mówią, wszyscy chcą je mieć, ale prawie nikomu z tej branży nie udaje się stworzyć serwisu społecznościowego z prawdziwego zdarzenia.

W ostatnim wydaniu, „The Economist" porównuje dzisiejsze szaleństwo na punkcie sieci społecznościowych, w tekście pt. „Everywhere and nowhere" z atmosferą, jaka panowała dziesięć lat temu, kiedy Microsoft kupował Hotmail.

Poniżej trzy inne prezentacje na ten sam temat ze Slideshare:









> Tag: ,

Oświadczył się jej na Twitterze



Max poprosił Emily o rękę, a ona się zgodziła. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, iż stało się to na mikro-blogu Twitter. Pisze o tym blog Mashable.

Twitter to serwis służący do informowania znajomych (tych internetowych i tych z „realu") w krótkich, SMS-owych wiadomościach nie dłuższych niż 140 znaków. Odpowiadają one na pytania: "Co robisz, co właśnie zrobiłeś albo co zamierzasz zrobić?".

Oto jak działa Twitter:



Twitter był na początku serwisem dla geeków. Jedni pisali tu o swoich (jasnych) stronach, inni o tym, że właśnie skończył się mecz i wypili ostatnie piwo. Inni polecają książki, a jeszcze inni relacjonują na bieżąco konferencje. Powstał nawet specjalny serwis Quotably dla ułatwienia niektórym konwersacji.

I oczywiście, jak każdy szanujący się serwis Web 2.0, Twitter dorobił się już swojego klona: ReVou. To skrypt, który można kupić za 399 dolarów i zainstalować na własnym blogu, lub innym serwisie.

> Wiedzieć więcej:
> Tag: ,

Polskie tygodniki ciągle tracą czytelników

Polskie tygodniki tracą czytelników. Tak wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy za rok 2007 i za styczeń 2008 roku. Pisze o tym dziś „Rzeczpospolita". W porównaniu ze styczniem zeszłego roku:
  • „Polityka” straciła 7,8 proc.,
  • „Newsweek Polska” – 11 proc.,
  • „Wprost” – 14,1 proc.
  • „Przekrój” - 0,5 proc. (tak mała strata wynika ze styczniowej zmiany makiety i kampanii promocyjnej).
Jakie są przyczyny spadków?
„To wynik zmęczenia ludzi tematami politycznymi, ale też uspokojenia życia publicznego. W ostatnich miesiącach nie ma tylu głośnych afer. Styczniowe spadki mogą być też skutkiem wyczerpanych po świętach budżetów domowych - uważa Piotr Zmelonek, dyrektor pionu wydawniczego w Polityce Spółdzielni Pracy, cytowany przez „Rzeczpospolitą". Według Zmelonka mniejsze zainteresowanie prasą to efekt zmian, jakie w ostatnich latach zaszły w sposobie spędzania wolnego czasu. Ludzie mają go coraz mniej, a do wyboru jest coraz więcej zajęć i rozrywek. „Wszystkie media walczą o tych samych odbiorców. Z gazetami i tygodnikami rywalizują informacyjne kanały telewizyjne. W najbliższych trzech – pięciu latach należy się spodziewać dalszych spadków sprzedaży. Coraz bardziej skłaniam się też ku twierdzeniu, że prasa drukowana stanie się ekskluzywnym uzupełnieniem do wydań elektronicznych – mówi Stanisław Janecki, redaktor naczelny „Wprost”, cytowany przez „Rzeczpospolitą".
By spowolnić tę tendencję - bo powstrzymać jej się raczej nie da - wydawcy tygodników będą kontynuowali walkę na kolekcje płyt i książek. Czy to wystarczy? A może to już czas, by zacząć myśleć, jak amerykański „Ad Week"o przechodzeniu do internetu? > Wiedzieć więcej:
> Tag: , ,

25 marca 2008

Nowe serwisy randkowe

W internecie pojawia się coraz więcej ciekawych witryn randkowych i erotycznych. O niektórych z nich rozmawialiśmy dziś z Cezarym Łasiczką w audycji W sieci sieci" poświęconej seksowi w internecie, na antenie Tok FM (97,7 FM w Warszawie, godz. 22.00-23.00):
  • Zivity.com - nowy serwis erotyczny (ang.)
  • secondsexe.com - serwis o kobiecej seksualności (franc.)
  • CrazyBlindDate.com - serwis randkowy - szybkie randki w ciemno (ang.)
  • OkCupid.com - serwis randkowy - szybkie randki w ciemno (ang.)
  • babel.com - wielojęzyczny czat o charakterze randkowym (pol., ang., franc....)
> Tag: , , , , Tok FM

Dziś o godz. 22.00 w Tok FM audycja o seksie w internecie

Seks w internecie będzie tematem dzisiejszej audycji W sieci sieci", na antenie Tok FM (97,7 FM w Warszawie, godz. 22.00-23.00). Będziemy o tym rozmawiać z Cezarym Łasiczką.


> Tematy poprzednich audycji:

  1. Fantastyczny świat Second Life (8 maja 2007)
  2. Web 2.0 - nowe pokolenie internetu (15 maja 2007)
  3. Najlepsze serwisy Web 2.0 na świecie (22 maja 2007)
  4. Blogi i blogosfera w Polsce i na świecie (29 maja 2007)
  5. Jak zarabiać na blogach? (5 maja 2007)
  6. Serwisy plotkarskie podbijają polski internet (12 czerwca 2007)
  7. Boom na wideo w internecie (19 czerwca 2007)
  8. Jak dziennikarze obywatelscy odebrali zawodowym dziennikarzom monopol na informację (26 czerwca 2007)
  9. Czy internet pożre prasę? (3 lipca 2007)
  10. Jak wykorzystać wiki, stronę internetowa, którą każdy może tworzyć, edytować i zmieniać bezpośrednio za pomocą przeglądarki internetowej? (10 lipca 2007)
  11. Czy RSS jest przyszłością internetu i nowych mediów? (24 lipca 2007)
  12. Seks w internecie (31 lipca 2007).
  13. Jak działają i jak wykorzystać sieci P2P, czyli "peer-to-peer", służące do wymiany i współdzielenia plików w Internecie (7 sierpnia 2007)
  14. Creative Commons (17 sierpnia 2007) - Alek Tarkowski.
  15. Firma 2.0, czyli o rewolucji jaka czeka nasze przedsiębiorstwa (21 sierpnia 2007).
  16. Serwisy społecznościowe w Polsce (11 września 2007).
  17. Serwisy społecznościowe na świecie (18 września 2007).
  18. Czy można czuć się bezpiecznie w sieci? (29 września 2007) - Krzysztof Młynarski
  19. Blogi firmowe w Polsce i na świecie (16 października 2007)
  20. Komunikatory - jak zmieniły nasze życie? (30 października 2007) - Edwin Bendyk
  21. Biznes klonów, czyli jak można zarobić na kopiowaniu innych w internecie (6 listopada 07)
  22. Jak zarobić w sieci nie mając bloga, ani strony internetowej (13 listopada 07).
  23. Web 3.0 to będzie łebski web (4 grudnia 07)
  24. Jak pisać bloga, by być czytanym (8 stycznia 2008)
  25. Bezpieczeństwo w sieci - Krzysztof Młynarski (15 stycznia 2008)
  26. Internet w Polsce - Artur Gortych, Artagence (22 stycznia 2008)
  27. Wyszukiwarki blogów, czyli jak nie pogubić się w blogosferze (5 lutego 2008)
  28. Telewizja internetowa w Polsce i na świecie (19 lutego 2008)
  29. Czy komórki są przyszłością internetu? (11 marca 2008)
> Tag: , Tok FM, , , ,




20 marca 2008

Monetto.pl umożliwi internautom pożyczanie pieniędzy między sobą, bez pośrednictwa banku

Dziś startuje polski serwis Monetto.pl, który umożliwi internautom pożyczanie pieniędzy między sobą, bez pośrednictwa banku - poinformowała spółka Prender, twórca platformy, w komunikacie.

Social lending to pożyczki z ludzką twarzą" – mówi Łukasz Banach Prezes Zarządu spółki Prender.=. Decyzje o udzieleniu pożyczki i warunkach spłaty podejmują tu sami internauci. Wyeliminowanie banku oznacza dla nich niższe oprocentowanie pożyczek oraz wyższe zyski z inwestycji.

Twórcy serwisu chcą by Monetto.pl stało się największym serwisem social lending w Polsce. „Będziemy finansowym odpowiednikiem Allegro" – zapowiada Łukasz Banach. Prognozy są obiecujące. Według Instytutu Gartnera, w 2010 roku social lending zabierze sektorowi bankowemu aż 10 proc. rynku kredytowego i pożyczkowego.

Jak podkreśla Monetto w komunikacie, jego siłę wzmacniają jego liczni partnerzy. Serwis zawarł współpracę z mBankiem, czy serwisem Nasza-klasa.pl. mBank dostarcza know how potrzebny do rozliczeń pomiędzy użytkownikami serwisu. Nasza-klasa.pl ma natomiast pomóc w dotarciu do potencjalnych użytkowników.

Moneto chce także rozbudować społeczność i narzędzia komunikacyjne oraz szereg funkcjonalności i usług dodatkowych oferowanych także we współpracy z partnerami.

> Wiedzieć więcej: Co to jest social lending

Ideą social lending jest umożliwianie udzielania pożyczek pomiędzy osobami fizycznymi za pomocą serwisu internetowego bez pośrednictwa instytucji finansowych.

Zasada działania serwisów social lending jest prosta: jeżeli ktoś potrzebuje pieniędzy lub ma ich nadmiar i chce je zainwestować, rejestruje się na serwisie i ogłasza kwotę jaką chce pożyczyć. Po znalezieniu odpowiadającej oferty zarejestrowani użytkownicy serwisu uzgadniają pomiędzy sobą warunki udzielenia pożyczki (kwota, procent, okres spłaty) i zawierają umowy cywilno-prawne.

O wszystkim decydują sami zainteresowani. Serwis natomiast zarabia pobierając ustaloną prowizję od każdej udzielonej pożyczki.

W Polsce istnieją już dwa serwisy typu social lending: Finansowo.pl i Kokos.pl.Dwa największe serwisy tego typu na świecie to zopa.com i prosper.com .

> Tag: ,

19 marca 2008

„Rzeczpospolita": TP SA hamuje rozwój dostępu do szerokopasmowego internetu

Źrodło: „Rzeczpospolita"

Polska jest w ogonie Unii Europejskiej, jeśli chodzi o dostęp do Internetu szerokopasmowego umożliwiającego szybkie i efektywne korzystanie z sieci - pisze dziś „Rzeczpospolita", cytując raport Komisji Europejskiej.

Z raportu wynika, że tylko 8,4 proc. mieszkańców Polski ma dostęp do tego typu usługi. Gorsza od nas jest jedynie Bułgaria.

„Rzeczpospolita” podkreśla, że eksperci Komisji zwracają uwagę na ciągle dominujący udział „operatora zasiedziałego", czyli TP SA.

„Kontroluje on [TP SA] 58,6 proc. szybkich łączy internetowych, znacznie powyżej średniej dla byłych monopolistów w innych krajach UE (36 proc.). Jeszcze gorzej jest w telefonii stacjonarnej, gdzie do TP należy aż 98,7 proc. linii (średnia w UE to 86,5 proc.)" - czytamy w gazecie.
> Tag:

„Pisz bloga z pasją, a sponsorzy sami się znajdą"


Jak zarobić na blogu? Na ten temat można deliberować godzinami, można czytać blogi o zarabianiu na blogach i słuchać ekspertów do zarabiania na blogach.

Najlepszą radą, jakiej można udzielić blogerom jest ta sformułowana przez Macieja Budzicha, autora znanego bloga Mediafun, który w poniedziałek 17 marca był gościem, razem z Michałem Michalikiem z serwisu krytycy.pl, programu Biznes Lunch w TVN CNBC Biznes.
„Pisz z pasją, pracuj nad treścią twojego bloga, pracuj nad swoją marką, nie angażuj się w drobne formy reklamowe, a sponsorzy sami się znajdą" - radzi Maciej Budzich.
Twórca Mediafun wie o czym mówi. Od marca 2006 roku pracuje nad swoim blogiem z niespożytą pasją. W ciągu dwóch lat zbudował nowe medium, prawdziwą markę, której może mu pozazdrościć niejedno czasopismo branżowe. Na początku 2008 roku zwróciła się do niego z propozycją sponsoringu firma Agito.pl. Wysokość miesięcznego sponsoringu jest tajemnicą handlową, ale chodzi o poważną kwotę.

Maciej Budzich najpierw się wahał, świadomy, że może stracić zdobytą z takim trudem wiarygodność. Zgodził się, ale wynegocjował niezależność. Jego sponsor zaakceptował ten warunek, bo zrozumiał, że gdyby narzucił swoją wolę Mediafun, blog straciłby najpierw swoją wiarygodność, później swoich czytelników, a cały sponsoring diabli by wzięli.

Przykład Mediafun dowodzi, że w Polsce już możliwe jest zdobycie premii za pasję, pracowitość i wierność nie do końca opisanym zasadom bloggingu.

> Wiedzieć więcej:

> Tag: ,

Co zrobić kiedy ktoś próbuje ukraść Twoją treść

Ktoś kradnie Twoją treść? Pozyskaj dzięki temu nowe linki - to tytuł ciekawego wpisu na blogu SEMGuru.pl.
„Spora część spamerów, którzy kradną treść opublikowaną w Internecie, skanuje po prostu kod HTML strony z której kopiują treść i automatycznie powiela ją na swoich stronach. Powinieneś więc zamieszczać w swoich artykułach jak najwięcej linków do innych artykułów i podstron na swojej stronie. Linki, które zamieścisz w treści pojawiają się wtedy na stronach, które bezprawnie kopiują Twoją treść. A jak wiadomo - linki są bardzo ważnym elementem pozycjonowania" - radzi autor wpisu.
Sam stosuję tę metodę od dawna , ale - jak molierowski pan Jourdain, który nie wiedział, że mówi prozą -, nie wiedziałem, że można dzięki temu zwiększyć popularności bloga.

> Tag: ,

„The Wall Street Journal" wyrusza na podryw kobiet

To na „How to spend" wydawanym przez „The Financial Times" będzie się wzorował nowy dodatek „The Wall Street Journal" . Nic dziwnego: „How to spend" to prawdziwa maszynka do zarabiania pieniędzy.

Ach, te kobiety... Wzdychają do nich poeci, kokietują banki, kuszą producenci biżuterii. Prestiżowy dziennik ekonomiczny „The Wall Street Journal" też postanowił zdobyć tę najwdzięczniejszą - bo podejmującą większość decyzji o zakupie - grupę docelową.

Kobiety stanowią dziś aż 40% czytelników tego poważnego i surowego dziennika. To gównie dla nich „The Wall Street Journal" postanowił uruchomić we wrześniu 2008 roku „lifestylowy" dodatek o nazwie „WSJ" - informuje „Le Figaro". Dodatek ukaże się w nakładzie 967 tys. egzemplarzy w sobotnim wydaniu dziennika w USA i w piątkowym wydaniu w Europie i Azji. „The Wall Street Journal" sprzedaje dziś 1,9 mln egzemplarzy na całym świecie.

Na pierwszy rzut oka, nic oryginalnego, gdyż wiele gazet wydaje od lat podobne dodatki. Ale w przypadku „The Wall Street Journal" chodzi o pierwszą znaczącą zmianę w gazecie od czasu, gdy kupił go w grudniu 2007 roku - za 5 mld dolarów - magnat medialny i król tabloidów, Ruppert Murdoch.

Dodatek ten będzie wzorowany na słynnym „How to spend" wydawanym przez inny dziennik ekonomiczny, „The Financial Times". Nic dziwnego: „How to spend" to prawdziwa maszynka do zarabiania pieniędzy. Zaprojektuje go ten sam designer, Tomaso Capuano, były dyrektor artystyczny luksusowego magazynu. Tu nie ma żadnych półśrodków.

Wydawcy chodzi o odmłodzenie smutnawego wizerunku „The Wall Street Journal" i o wzbogacenie go opiniami a nawet ploteczkami, których - jak wynika z analizy dyrekcji gazety - chyba było zbyt mało, za mało, by przyciągnąć więcej kobiet. Bo im więcej kobiet, tym więcej reklamodawców.

> Tag: , ,

17 marca 2008

Francuskie stacje telewizyjne stawiają na egocasting

Nowy serwis Canal + pozwala abonentom na oglądanie programów w internecie kiedy chcą.

Zaczęła się era egocastingu, która zrewolucjonizuje tradycyjną telewizję. Dwie francuskie stacje telewizyjne: Canal + (obecny w Polsce pod nazwą Cyfra+) i M6 udostępniły w marcu 2008 roku swoje programy na życzenie. To pierwsze stacje telewizyjne we Francji, po francusko-niemieckiej Arte, które decydują się pójść w ślady swoich nowych konkurentów - telekomów. Te już od pewnego czasu oferują, jak France Telecom, swoje „Liveboxy" z wideo na życzenie.

Nowy serwis Canal + pozwala abonentom na oglądanie programów w internecie kiedy chcą, bez względu na ramówkę i bez dodatkowej opłaty. Z wyjątkiem filmów francuskich i pierwszoligowych meczów piłki nożnej, wszystkie inne programy, seriale i zawody sportowe będą dostępne w internecie w każdym momencie. Będzie je można oglądać trzy razy w ciągu miesiąca.

Na podobnej zasadzie działa serwis M6Replay, który w najbliższych dniach udostępni on line programy stacji. Internauci będą mogli oglądać 90% programów emitowanych między godz. 18.00 i północą. M6 nie udostępni jednak swoich filmów i niektórych meczy. Internauci będą mogli ściągnąć ulubione programy przez tydzień po ich emisji w M6. W marcu 2007 roku, M6 stworzyła tzw. catch-up tv z operatorem internetowym Club Internet, oferując internautom wideo na życzenie, w tym płatne seriale (np. Desperate Housewives) i bezpłatne programy (np. Capital).

Oferta Canal+ i M6 adresowana jest głównie do młodych ludzi w wieku od 18 do 34 lat, którzy stanowią trzon publiczności obu stacji - jak wynika z badań TNS-Sofres z listopada 2007 roku. 55% z Francuzów oglądających obie stacje spędza coraz mniej czasu przed telewizorem od kiedy posiada dostęp do szerokopasmowego internetu.

Co ciekawe, dla ogółu Francuzów najważniejszy jest internet (34%, głównie 18-34 latki), później telefon komórkowy (27%, głównie 18-34 latki), a dopiero na trzecim miejscu telewizja (22%, głównie 65 lat i więcej). Można więc z dużym prawdopodobieństem założyć, że dla Canal+ i M6 następnym etapem dywersyfikacji będzie telewizja mobilna.

Badania TNS-Sofres tłumaczą dlaczego Cyfra+ i M6 jako pierwsze eksperymentują z egocastingiem, czyli nowym rodzajem zindywidualizowanego odbioru telewizji w erze internetu, absolutnym przeciwieństwem broadcastingu, tzn. telewizji masowej. Konsumenci, czyli my, będziemy oglądać to co chcemy, kiedy chcemy, gdzie chcemy i na czym chcemy: telewizja, telefon komórkowy, komputer, konsola PlayStation...

Telewizyjna rewolucja w Europie już trwa:
  • M6 już eksperymentuje z serwisami społecznościowymi.
  • Inna francuska stacja - TF1 inwestuje w serwisy Web 2.0, jak WAT.tv, gdzie internauci przesyłają własne kreacje wideo, na wzór amerykańskiej Current.tv. W maju 2007 roku, TF1 uruchomiło swoją catch-up tv - TF1Vision z popularnymi serialami: Grey's Anatomy, Lost czy Ugly Betty.
  • MTV przekształca się w w globalną multimedialną platformę rozrywkową.
  • Francusko-niemiecka stacja telewizyjna Arte uruchomiła w październiku 2007 roku catch-up tv - Plus7.arte.tv z darmowymi programami (w formacie Flash i Windows Media) , które można oglądać o dowolnej porze przez tydzień po ich emisji.
  • Brytyjska Sky poszatkowała swoje kanały na mniejsze i tańsze kanaliki tematyczne.
  • BBC i francuska LCI nagrywaja swoje programy w formie podcastów wideo.
  • Grupa medialna RTL inwestuje w cyfryzację ok. 20 mln euro, w okresie od 2005 do 2008 roku, spodziewając się, że jej przychody z internetu wyniosą 30%-35% za pięć lat.

Jak mówi o webtv Brian Roberts, prezes Comcast: „Komputer włamał się do telewizora", ale na tradycyjną telewizję jeszcze nie ma mocnych. Nowe produkty, jak te uruchomione przez Canal + i M6, wideo na YouTube czy wideo na życzenie, jak Videostrada Telekomunikacji Polskiej, uzupełniają - przynajmniej na razie-, a nie zastępują programów telewizyjnych. Większość Amerykanów, Europjeczyków, w tym Polaków, ciągle najwięcej czasu spędza przed klasycznym, srebrnym ekranem.

> Wiedzieć więcej:
> Tag: , ,, , , , , , , ,