29.4.07

Stwórz swoją własną okładkę w magazynie „Wired"


Chcesz być na okładce kultowego amerykańskiego magazynu „Wired" ? To proste, kliknij w ten link. Doprowadzi Cię do strony, na której będziesz mógł stworzyć i wydrukować Twoją własną okładkę.

„Wired" znów zaskakuje swoich czytelników. Tym razem niestandardową reklamą w stylu Web 2.0, gdzie czytelnik jest w centrum i współtworzy informację lub reklamę. Reklama, a raczej usługa, pochodzi od firmy Xerox.

Jako jeden z pierwszych, „Wired" stworzył własne blogi tematyczne, uruchomił podcasty, kupił internetowy serwis Reddit (działający na podobnej zasadzie jak Digg.com). Gdyby wydawcy magazynów mieli taką wyobraźnię jak dziennikarze i marketingowcy „Wired" (oraz tak dobrą witrynę internetową!), prasa magazynowa nie musiałaby się tak martwić o swoją przyszłość.

> Źródło: „Wired"

> Wedzieć więcej:
Cybercwaniacy próbują manipulować Web 2.0
Kto i jak może zarobić na blogu i na serwisie społecznościowym
USA: Magazyn „Wired" kupuje sobie w prezencie internetowy serwis Reddit
USA: Magazyn „Wired" tworzy blog o muzyce
USA: Magazyn „Wired" uruchamia swoje podcasty
Kto się boi Google? Wszyscy!
USA: Tradycyjne media są w odwrocie

> Tag: , , , , , ,

28.4.07

Reklamy wideo są bardziej skuteczne od reklam standardowych

Czy ktoś jeszcze klika w klasyczne banery reklamowe? Reklamy internetowe w obrazkach (jpg lub gif) mają współczynnik „klikalności" średnio zaledwie na poziomie 0.10%. W przypadku reklam wideo ten współczynnik wynosi między 0.40% i 0.78% w zależności od formatów.

Wskazują na to wyniki ostatnich badań firmy emarketer, bazujące na danych DoubleClick (kupionej w kwietniu br. przez Google):

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

Ja widać z powyższego wykresu, format „Standard” (określający reklamy zachowujące te same wymiary na stronie) ma współczynnik „klikalności" na poziomie 0.40 %.

Format “Expandable” (ramka wideo powiększająca się po kliknięciu) osiąga współczynnik 0.47%, a format „Streaming” osiąga aż 0.74 % kliknięć.

> Źródło: Double Click

> Tag: ,

27.4.07

Rosną wydatki na reklamę w internecie w Polsce

Rok 2006 w internecie upłynął w Polsce pod znakiem wzrostu wydatków na reklamę online, spektakularnego wzrostu popularności serwisów tworzonych przez użytkowników oraz rozwoju rynku handlu elektronicznego - takie są główne wnioski nowego raportu Interactive Advertising Bureau Polska (IAB).

Raport, który jest czwartą edycją wydawaną wspólnie z magazynem „Brief", przedstawia następujące zagadnienia: Dostęp do internetu, Broadband, Konsumenci online, Czas korzystania, Reklama Online, Wyszukiwarki, Witryny internetowe, E-commerce, Web 2.0.

Dostęp do internetu

Według badania Megapanel PBI/Gemius liczba polskich internautów w wieku 7+ pod koniec 2006 roku wynosiła 13,1 mln. Polska zajmuje 9. miejsce w Europie pod względem liczby internautów.

W Polsce z internetu częściej korzystają mieszkańcy miast (prawie 50 proc.) niż wsi (22 proc.) oraz młodsi niż starsi (w grupie wiekowej 15-19 prawie wszyscy korzystają z sieci, zaś wśród osób powyżej 60 roku życia zaledwie 4 proc.).

3/4 polskich internautów łączy się z siecią w domu, 91 proc. z nich korzysta ze stałego łącza. średni czas korzystania z internetu w Polsce wzrósł w ciągu 2006 roku z 25 do 30 godzin miesięcznie.




Reklama online

W 2006 roku wydatki netto (bez umów barterowych) na reklamę w internecie w Polsce wyniosły ok. 215 mln złotych. Oznacza to wzrost o prawie 60 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Wydatki na reklamę online stanowiły już 3,9 proc. wszystkich wydatków reklamowych.

Dla porównania, w Wielkiej Brytanii internet przyciąga ponad 11 proc. wszystkich nakładów na reklamę, więcej niż radio i outdoor razem wzięte. Na całym świecie wydatki na reklamę online to 5,8 proc. wszystkich wydatków reklamowych.




E-commerce i ogłoszenia

Obroty polskiego e-commerce wzrosły w 2006 roku do 5 mld złotych. Zakupy w sieci robi ponad 3,3 miliona osób.

Pod koniec 2006 roku już 5,8 miliona osób w Polsce (44% internautów w wieku 7+) korzystało z serwisów ogłoszeniowych w internecie.



Broadband

W 2006 roku liczba łączy szerokopasmowych w Polsce wzrosła o ponad 170 proc. Nowe regulacje prawne znacznie zwiększyły konkurencję na rynku dostępu do internetu.

> Źródło: IAB Polska

> Tag: , ,

26.4.07

Nadchodzi era egocastingu, zmora tradycyjnych stacji telewizyjnych

Stacje telewizyjne również marzą o internecie. Grupa medialna RTL spodziewa się, że jej przychody z internetu wyniosą 30%-35% za pięć lat. To ambitny cel, który RTL zamierza osiągnąć inwestując w cyfryzację ok. 20 mln euro w okresie od 2005 do 2008 r. - poinformował wczoraj, Axel Duroux, szef RTL, cytowany przez AFP. Grupa ta należy do niemieckiego koncernu medialnego Bertelsman.

Stacje telewizyjne, jak RTL, wiedzą, że już wkrótce zaczną czuć na plecach oddech nowej konkurencji w postaci telekomów. Te już oferują, jak France Telecom, swoje „Liveboxy", które mają przyzwyczaić telewidza do wideo na życzenie.

Małymi krokami nadchodzi era egocastingu, zmora tradycyjnych stacji telewizyjnych. To nowy rodzaj zindywidualizowanego odbioru telewizji w erze internetu, absolutne przeciwieństwo broadcastingu, tzn. telewizji masowej. Konsumenci, czyli my, będziemy oglądać to co chcemy, kiedy chcemy, gdzie chcemy i na czym chcemy: telewizja, telefon komórkowy, komputer, konsola PlayStation... Japończycy już od kilku lat znają tę kulturę konwergencji.

„Dzięki zwiększeniu liczby kanałów telewizyjnych oraz mobilności nowych technologii komputerowych i telekomunikacyjnych wchodzimy w erę, w której media będą wszędzie. Konwergencja nie jest czymś, co się stanie pewnego dnia, gdy będziemy mieli już wystarczająco szybkie łącza internetowe lub gdy wymyślimy odpowiednią konfigurację urządzeń. Przygotowani na to czy nie, już teraz żyjemy w kulturze konwergencji" - pisze amerykański medioznawca Henry Jenkins w swojej nowej książce „Kultura konwergencji. Zderzenie starych i nowych mediów".

A konwergencja mediów zmienia sposób ich konsumpcji. Tak więc w ramówce ego-konsumenta mogą równie dobrze znaleźć się programy z RTL, ale też i amatorskie wideo z YouTube czy DailyMotion ściągane przy pomocy RSS-ów. A to już oznacza kolizję interesów medialnych korporacji i zwykłych amatorów.

Czy era egocastingu zwiastuje kres tradycyjnych stacji telewizyjnych? Z pewnością nie. Tak jak gazety papierowe, telewizja również wchodzi w okres radykalnych przemian. A ponieważ rośnie zapotrzebowanie na treści wideo, tradycyjne telewizje są w idealnej pozycji startowej także w internecie. Mają wiedzę, doświadczenie, pieniądze na inwestycje i reprezentują znane, wiarygodne marki.

W Europie już rozpoczęła się telewizyjna rewolucja. Francuska stacja TF1 inwestuje w serwisy Web 2.0, jak WAT.tv, gdzie internauci przesyłają własne kreacje wideo, na wzór amerykańskiej Current.tv. Brytyjska Sky poszatkowała swoje kanały na mniejsze i tańsze kanaliki tematyczne. BBC i francuska LCI nagrywaja swoje programy w formie podcastów wideo.

RTL też chce przyśpieszyć kroku, by zdążyć ze zmianami przed przyjściem ery egocastingu.

Jeśli tradycyjne stacje telewizyjne nie przedłużą swojej działalności w internecie, mogą utracić dominującą pozycję w swoim własnym biznesie. Bo telewidz, który raz zamieni swoją plazmę na monitor komputera może już nie wrócić.

> Wiedzieć więcej:
Stań się reporterem twojego życia we francuskiej telewizji
Francuska telewizja płaci internautom za oryginalne klipy wideo
Francuzi tworzą telewizję przyszłości
Francja: Stacja telewizyjna M6 uruchamia 3 serwisy społecznosciowe web 2.0
Zawodowi dziennikarze są skazani na współpracę z amatorami
Web 2.0 jest nową i być może ostatnią szansą dla tradycyjnych mediów

> Tag: , , , ,

Witryny amerykanskich gazet mają więcej użytkowników, ale to ciągle za mało

Witryny internetowe amerykańskich gazet odnotowały wzrost o 5,3% liczby użytkowników w pierwszym kwartale 2007 r., według Newspaper Association of America (NAA).

NAA cytuje raport Nielsen/NetRatings, z którego wynika, że 59 milionów osób (czyli 37,6% „aktywnych" internautów), odwiedziło ok. 3,1 miliarda stron tych gazet w ciągu 3 miesięcy.

Dla wydawców gazet, to dobra wiadomość. Wzrost ruchu na ich stronach internetowych może przełożyć się na wzrost przychodów reklamowych. To zrekompensowałoby w części straty poniesione w wyniku spadku sprzedaży gazet.

Jest jednak pewien szkopuł. Otóż trzech wielkich wydawców: Gannett Co., The New York Times i Tribune ogłosiło kilka dni temu, że wzrost tych przychodów z reklamy online jest słabszy od spodziewanego. A to oznacza to, że wychodzenie z kryzysu spowodowanego utratą czytelników może trwać jeszcze dłużej.

> Źródło: Newspaper Association of America

> Tag: , , , ,

24.4.07

Rekin zablokował witrynę internetową BRE Banku



Oto przykład dużego braku wyobraźni. BRE Bankowi tak bardzo spodobała się jego własna kampania reklamowa, że postanowił nią uraczyć również swoich klientów. W rezultacie, agresywny baner reklamowy ze znikającym krzyżykiem-wyłącznikiem zablokował skutecznie ekran i możliwości konsultacji witryny internetowej banku. Ku przestrodze.

> Tag:

23.4.07

Hiszpański dziennik „El Periodico" publikuje odważną okładkę w formie komiksu


Juan Antonio Giner z Innovation ma oko do okładek prasowych. Oto zauważona na jego blogu jedynka hiszpańskiego, przepraszam - katalońskiego dziennika „El Periodico". Okładka wyjątkowa, bo po raz pierwszy poważny dziennik pozwala sobie na tak odważne wykorzystanie komiksu.

Od kilku lat, wiele gazet sięga po komiks, uważany kiedyś za niegodny figurowania w prasie. Momentem przełomowym było opublikowanie przez prestiżowy „New York Times", w listopadzie 2003 r. felietonu w postaci komiksu:


Kultura obrazkowa na dobre zadomowiła się również w Pólsce. Kilka lat temu, polski darmowy dziennik „Metro" (Agora) zrobił okładkę wykorzystując styl komiksowy do ilustracji okładki. Odważna decyzja jak na Polskę, gdzie obowiązuje raczej dość konserwatywny design. Uważam, że rezultat tego doświadczenia jest bardzo udany:

W „Super Expressie" z okazji zdobycia przez Małysza po raz czwarty „Kryształowej Kuli" ukazał się komiks Andrzeja Jankowskiego, specjalisty od rysunku sportowego (dziękuję za informację Jurkowi). Na stałe współpracuje z „Bravo Sport", za pośrednictwem agencji Jurek.pl miał również okazję do komentowania wydarzeń sportowych w „Przeglądzie Sportowym":


A oto inny dobry przykład na wykorzystanie technik dziennikarstwa wizualnego, a konkretnie technik komiksu, w prasie, tym razem w magazynie „Wided". Wykorzystuje on styl komiksowy na okładce i w ilustracji do jednego z głównych tematów numeru:




Co Państwo o tym myślą? Czy komiks jest odpowiednim stylem dla prasy?

> Wiedzieć więcej:
USA: Nowy darmowy dziennik dla „czytelników-skanerzystów"

Jak wykorzystać techniki dziennikarstwa wizualnego w prasie

> Tag: , , , , , . ,

22.4.07

W Danii też zamykają darmowy dziennik

Nie tylko w Polsce znikają darmowe gazety. Duński darmowy dziennik „Dato" przestał się ukazywać po zaledwie 8 miesiącach od startu. Okazał się nierentowny dla wydawcy, grupy prasowej Berlingske Officin.

Wydawca połączył go więc ze swoim drugim gratisem - „Urban", dystrybuowanym w metrze i w środkach masowego transportu, który walczy ze swoim szwedzkim konkurentem -MetroXpress", wydawanym przez Metro International.

„Dato" był dostarczany do mieszkań i do domów, ale nie był czytany. Nie udało mu się też zdobyć wystarczająco dużo reklamodawców. Według duńskiego magazynu branżowego „Journalisten", cytowanego przez AFP, „Dato", „24timer" i „Nyhedsavisen" straciły odpowiednio: 161 mln euro, 201,1 mln euro i 214,8 mln euro od początku roku.

W Danii, liczącej 5,4 mln mieszkańców, wychodzi sześć darmowych dzienników o łącznym nakładzie ponad 1 mln egzemplarzy dziennie.

> Zródło: AFP (via Voila)

> Tag: , ,

Francja: Rezultaty wyborów powiat po powiecie w Google Earth

Google jest wszędzie. Już od jutra można sprawdzić wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji w serwisie Google Earth, kupionemu kilka lat temu przez kalifornijskiego giganta.

Co ciekawe, wyniki podawane mają być powiat po powiecie. Dane będą pochodzić z francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Jednocześnie, internauci będą mogli szukać w Google Earth informacje nt. wyborów (z Google Actualités), zdjęcia (z Google Images) i wideo (z Google Vidéo).

To nie pierwszy raz kiedy Google oferuje tego typu rozwiązania. W październiku 2006 r., Google opublikował swój przewodnik po wyborach amerykańskich: The 2006 Google Earth Election Guide.

> Tag: , ,


Francuscy blogerzy przestraszyli się wysokich kar i opublikowali wyniki wyborów po godz. 20.00

Chociaż raz miało nie być we Francji „politiquement correct". Internauci mieli poznać dzięki kilku blogerom wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich już o godz. 18.00, czyli na dwie godziny przed zamknięciem lokali wyborczych.

A było tak jak zawsze i to dopiero o godz. 20.00, zgodnie z prawem, Francuzi dowiedzieli się, że do drugiej tury przeszedł kandydat prawicy Nicolas Sarkozy (30% głosów) i kandydatka lewicy Segolene Royal (25,2%).

Żaden z blogerów, którzy odgrażali się, że przerwą ciszę wyborczą i powiedzą to, co instytuty badań już wiedzą ok. godz. 18.00, nie odważył się tego zrobić. Ryzyko było zbyt wysokie - za złamanie prawa grozi kara pieniężna do 75.000 euro.

Znany dziennikarz i bloger, Jean-Marc Morandini, który był jednym z prowodyrów całej „akcji nieposłuszeństwa", zrezygnował, gdyż nie chciał, jak tłumaczył na swoim blogu, we wpisie pt. "Ma décision définitive", „ponosić odpowiedzialności za wybór, którego dokonają Francuzi". „Jako odpowiedzialny obywatel i dziennikarz przestrzegający zasad etyki zawodowej nie opublikuję wyników wyborów o godz. 18.00".- napisał.

A ponieważ prawo francuskie nie obowiązuje za granicą, wiele mediów, głownie belgijskich i szwajcarskich, podało wyniki wyborów co najmniej na godzinę przed zamknięciem urn. Belgijski dziennik „Le Soir" już od 16.30 podawał na swoich stronach internetowych regularnie najpierw estymacje, a od 18.00 - wyniki głosowania. Szwajcarska Télévision suisse romande (TSR), na wszelki wypadek, podała newsa o godz. 19.00 tylko na swoim blogu.

> Tag: , , , ,

21.4.07

Francuscy blogerzy chcą opublikować wyniki pierwszej tury wyborów przed zamknięciem lokali wyborczych

Czy internauci poznają jutro, przed zamknięciem urn, nazwiska kandydatów, którzy przejdą do drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji? Wielu wpływowych blogerów obiecało opublikować pierwsze wyniki już o godz. 18.00, czyli na dwie godziny przed oficjalnym końcem głosowania na następcę Jacquesa Chiraka.

Były prezenter stacji telewizyjnej TF1 Jean-Marc Morandini, jako jeden z pierwszych postanowił opublikować „potwierdzone plotki" na swoim blogu już o 18.00, podczas gdy stacje telewizyjne zrobią to dopiero o godz. 20.00. zgodnie z prawem.

Ale francuskie prawo nie obowiązuje za granicą i dziennikarze z innych krajów nie muszą przestrzegać embarga na informację. Przy każdych wyborach dochodzi więc do paradoksu: francuscy dziennikarze już znają wyniki, ale muszą milczeć, a ich zagraniczni koledzy już je komentują. I to właśnie chce napiętnować Morandini. „Nasze prawo wyborcze nie odpowiada naszym realiom. Trzeba je dostosować do rzeczywistości" - pisał Morandini na swoim blogu.

Francuska blogosfera podzieliła się na dwie części. Jedni są za Morandinim, inni przeciw. Serwis dziennikarstwa obywatelskiego AgoraVox będzie posłusznie czekał do godz. 20.00. Jego założycie twierdzą, że nie widzą żadnego powodu, by nie wstrzymać się z wynikami, a Morandiniemu chodzi według nich o zwykłą autopromocję.

Dwie państwowe komisje: Krajowa Komisja Kontroli Kampanii Wyborczej (La Commission nationale de contrôle de la campagne) i Komisja Sondaży (la Commission des sondages) ostrzegły w środę media, blogerów i właścicieli platform blogowych, przed ujawnianiem wyników wyborów przed zamknięciem lokali wyborczych. Za złamanie prawa grozi kara pieniężna do 75.000 euro.

A belgijski dziennik „Le Soir" już od czwartku zaprasza wszystkich Francuzów na swoje strony, gdzie zamierza podać estymacje wyników.

> Tag: , , , ,


19.4.07

Web 2.0 to fantastyczna maszynka do generowania ruchu na stronach internetowych

Choć serwisy internetowe Web 2.0, jak YouTube czy MySpace, cieszą się nadal ogromną oglądalnością, ich użytkownicy nie kwapią się z tworzeniem swoich treści. Internauci zdecydowanie wolą czytać lub oglądać materiały stworzone przez innych. Tak wynika z najnowszych badań znanej amerykańskiej firmy Hitwise monitorującej ruch w internecie, cytowanych przez agencję Reuters.

Tylko 0,16 % użytkowników YouTube publikuje tu swoje wideo. Niewiele więcej, bo zaledwie 0,2 % użytkowników serwisu zdjęciowego Flickr umieszcza tu swoje fotografie. Wyjątkiem okazuje się encyklopedia online Wikipedia, gdzie „aż" 4,6% użytkowników współuczestniczy w tworzeniu haseł.

Badania te nie wnoszą nic nowego, a jedynie potwierdzają znaną regułę „1/10/89". Mówi ona, że na 100 internautów, 1 tworzy treść, 10 ją komentuje, lub ulepsza, a pozostałych 89 tylko czyta i ogląda. Pisał o niej m. in. Charles Arthur w „The Guardian", ilustrując swój tekst przykładami z YouTube, Wikipedii i Yahoo! Groups.

Czy to oznacza, że serwisy te nie spełniają swojej roli, bo nie udaje im się skutecznie rozwijać kultury uczestnictwa, na której opera się cały Web 2.0? Myślę, nawet te serwisy nie są w stanie zrobić ze wszystkich artystów. Jeśli ktoś nie potrafi lub nie lubi pisać, nie zacznie przecież nagle, pod wpływem jakiejś magicznej „webdwazerowej" iluminacji, tworzyć wierszy w internecie. Z fotografią i wideo jest jeszcze trudniej, gdyż jakość cyfrowa na poziomie amatorskim pozostawia wiele do życzenia.

Takie serwisy jak YouTube, Flickr czy MySpace powstały przede wszystkim jako wirtualne tygle, w których mieszają się różne kultury i społeczności. Ich wspólnym mianownikiem jest chęć wymiany opinii, zdjęć, wideo czy linków, a to tworzy samonapędzający się mechanizm, coś w rodzaju perpetuum mobile.

Te serwisy to przede wszystkim fantastyczna maszynka do generowania ruchu na stronach, ruchu, który marketingowcy sprzedadzą później reklamodawcom. Badania Hitwise potwierdzają również, że ruch na stronach witryn Web 2.0 zwiększył się o 668 % w ciągu dwóch lat i przyciąga dziś 12 % całego ruchu w internecie.

„Web 2.0 i serwisy społecznościowe rzeczywiście generują ruch" - potwierdzają jednym głosem również uczestnicy konferencji Web 2.0 Expo, która odbyła się w ostani week-end w San Francisco. Uczestniczyła w niej śmietanka nowej ekonomii głównie z USA, ale też i z Europy.

A oto pierwsza dziesiątka największych amerykańskich witryn Web 2.0, według kwietniowego rankingu firmy eBizMBA:

  1. MySpace.com(60,046,249 unikalnych użytkowników miesięcznie w USA)
  2. en.Wikipedia.org (44,208,077)
  3. YouTube.com (38,063,278)
  4. FaceBook.com (14,871,429)
  5. PhotoBucket.com (24,992,515)
  6. CraigsList.org (17,536,533)
  7. flickr.com (15,198,663)
  8. digg.com (11,344,960)
  9. Wordpress.com (3,776,777)
  10. TypePad.com (6,131,763)


Te wyniki fascynują nie tylko środowiska znakomicie obeznane z meandrami cyberprzestrzeni, ale też i tradycyjny biznes. Nawet korporacje, czyli twory bardzo konserwatywne, zaczynają dostrzegać pozytywne aspekty rozwiązań Web 2.0 - wnioskuje „The Economist" na podstawie swojego ostatniego raportu, cytowanego dziś przez Internet Standard. Aż 85% dyrektorów dużych firm ma nadzieję, że narzędzia umożliwiające współpracę i wymianę informacji w sieci pozwolą im zwiększyć przychody i ograniczyć koszty

Jeśli nawet tradycyjny biznes zaczyna wierzyć w Web 2.0, to może oznaczać tylko jedno: będzie jeszcze więcej pieniędzy na rozwój internetowych narzędzi, technologii i pomysłów.

> Tag: , , , , , ,

17.4.07

Niełatwo blogować kiedy świat pędzi do przodu w takim tempie

Niełatwo blogować kiedy świat pędzi do przodu w takim tempie, a ja próbuję go dogonić. Nowe projekty, wyjazdy i szkolenia - nie pamiętam takiego nagromadzenia spraw pilnych i ważnych. Na moim biurku w pracy i domowym gabinecie piętrzą się stosy maili, gazet i książek.

Choć, jak każdy szanujący się „geek", korzystam z wielu urządzeń ułatwiających życie, jak smartphone (internet i maile w komórce), iPod (od niedawna słucham podcastów w pociągu lub samochodzie) czy Netvibes („czytam", tzn. skanuję już teraz ponad 50 blogów i ponad 10 gazet dziennie), wcale nie żyję wolniej.

Wprost przeciwnie, mam dziś mniej czasu niż kiedykolwiek wcześniej. Coraz więcej nienapisanych wpisów (m. in. 5 rzeczy o sobie), nienapisanych (a zamówionych) artykułów, niewysłanych maili, nieprzeczytanych książek... Moją pracą i życiem rządzi bezwzględna logika szybkości.

Poddaję się, nawet o tym nie wiedząc, „tyranii chwili". Tej tyranii, o której pisze w książce pod tym samym tytułem norweski filozof Thomas Hylland Eriksen. Polecam Wam tę książkę. Może Wam uda się ją przeczytać do końca zanim znowu zadzwoni komórka...

> Tag: bez tagu

Tradycyjne media pokochają amatorów szybciej niż im się wydaje

Czy profesjonalne media mogą obejść się bez amatorów? Raczej nie. Potwierdzają to informacje, które zobaczyliśmy, usłyszeliśmy lub przeczytaliśmy w mediach na temat masakry w amerykańskim kampusie Virginia Tech w Blacksburgu. To studenci dostarczyli najlepsze relacje, zdjęcia i nagrania wideo z tego wydarzenia. I zrobili to szybciej od zawodowych dziennikarzy.

Prawie 2 miliony osób zobaczyło, w ciągu zaledwie ośmiu godzin, na stronach CNN kilkusekundowy filmik Jamala Albarghouti, palestyńskiego studenta.

Amerykańskie stacje telewizyjne wysłały na miejsce setki swoich super-reporterów, ale studenci byli na miejscu zbrodni długo przed nimi. Pierwsi wyciągnęli swoje komórki i kamery, by uchwycić sceny mrożące krew w żyłach. Ich relacje pełne były emocji, które nieraz umykają zawodowym reporterom. Wiele takich amatorskich nagrań znalazło się na Youtube.

Ale prawdziwym hitem nie były ani YouTube, ani Flickr (serwis zdjeciowy), tylko Wikipedia. To na darmowej encyklopedii online studenci relacjonowali wydarzenia praktycznie w czasie rzeczywistym, opisali sprawcę, 23-letniego Cho Seung-hui, kontekst wydarzeń i sporządzili listę ofiar. Artykuł pt. "Virginia_Tech_massacre" na Wikipedii powstawał jak relacja na żywo w CNN, France 24 czy TVN24.

Myślę, że dziennikarstwo obywatelskie, czyli informacje i komentarze tworzone i publikowane przez amatorów, będzie się rozwijać coraz szybciej.

Prawie wszyscy mają telefon komórkowy, coraz więcej ludzi w Polsce i na świecie ma dostęp do internetu, gdzie widać jak na dłoni różnicę między tradycyjnymi mediami, sztywnymi, "zurzędniałymi", bliższymi esablishmentowi niż swoim czytelnikom czy telewidzom, a emocjonalnymi treściami tworzonymi przez amatorów, jak komentarze, blogi czy vlogi (blogi wideo).

A ludzie chcą dziś emocji. Ale chcą też informacji, którą będą konsumować gdzie i kiedy będą chcieli, informacji, którą będą mogli współtworzyć. To jeden z najmocniejszych trendów dzisiejszym internecie.

„Naszą wadą jest to, że jesteśmy ze starej szkoły aroganckich redaktorów, którzy przyzwyczaili się decydować o tym co i kiedy jest ważne" - przyznał, pół żartem pół serio, Mariusz Ziomecki, redaktor naczelny „Przekroju" na jednej z warszawskich konferencji nt. prasy. Uważa on, że dla tradycyjnej prasy „blogi są groźne, bo każdy może sobie na nie wejść i poczytać za darmo".

Uważam, że tradycyjne media pokochają amatorów szybciej niż im się wydaje. Nie dlatego, że treści przez nich dostarczane będą lepsze od tekstów czy podcastów stworzonych przez zawodowych dziennikarzy, ale dlatego, że amatorzy - w przeciwieństwie do dziennikarzy - są i będą wszędzie, na dodatek za darmo.

Uwierzcie mi, taki argument przekona wielu, wielu wydawców. Dziś nawet Amerykanie nie mają środków, by wysyłać swoich korespondentów wszędzie, gdzie coś się dzieje.

> Tag: , ,

14.4.07

Rewelacyjna okładka „Gazety Wyborczej" na Euro 2012


Piękna, rewelacyjna okładka „Gazety Wyborczej"!

Przykład na duża, trójwymiarową wyobraźnię w „Dzienniku Bałtyckim":



I zupełnie niezła okładka „Super Expressu":



> Tag: , ,

10.4.07

W Google Maps internauci mogą teraz tworzyć własne mapy

Google oferuje internautom nowe narzędzie personalizacji w stylu Web 2.0. W serwisie Google Maps, dzięki My Maps internauci mogą teraz tworzyć własne mapy.

Google udostępniał dotychczas tylko tzw. API (Application Programing Interface) tego serwisu, co wymagało wiedzy na poziomie programistów. Teraz każdy użytkownik tego serwisu jest w stanie umieścić na mapie swój tekst, ikony, zdjęcia i wideo albo narysować własne trasy.

Każdy może też opublikować swoje mapy na blogu lub innej witrynie internetowej. Mapy mogą być dostępne dla wszystkich, albo tylko dla przyjaciół lub rodziny. Z czasem, wszystkie spersonalizowane mapy mają być zindeksowane przez Google.

> Źródło: Google

> Tag: , ,



Blogosfera zwalnia tempo wzrostu



Liczba blogów ciągle rośnie, ale wolniej - wynika z ostatniego raportu Davida Sifry, założyciela i prezesa wyszukiwarki blogowej Technorati. Sifry co kwartał publikuje swój raport zwany State of the Blogosphere.

Blogosfera jest według niego dojrzałą, ważną i wpływową częścią internetu. Z 8 milionów w marcu 2005 r., liczba blogów indeksowanych przez Technorati zwiększyła się do 72 milionów w marcu 2007 r. (slajd powyżej).



Codziennie powstaje teraz ok. 120 tys. blogów, czyli 1,4 nowy blog co sekundę (slajd powyżej). W 2005 r., dziennie tworzono ok. 25 tys. blogów.



Jednakże, podkreśla Sifry, jeszcze rok temu blogosfera zwiększała się dwukrotnie co sześć miesięcy podczas gdy w chwili obecnej dzieje się tak raz w roku. Sifry przypomina, że jego wyszukiwarka nie indeksuje wszystkich blogów, np. 3 milionów blogów prowadzonych we francuskim serwisie Skyblog.


Według Technorati, 37% blogów jest publikowanych w języku japońskim, który stanowi obecnie najliczniejszą grupę blogów na świecie (slajd powyżej). Na drugim miejscu znajdują się blogi pisane w języku angielskim, następnie - w języku chińskim. Do pierwszej dziesiątki języków najczęściej używanych w blogosferze trafił perski (farsi) używany w Iranie i w Afganistanie.

Inną nowością okazuje się coraz częstsze używanie tagów, tzn. słów kluczy, do kategoryzowania wpisów na blogu (slajd poniżej).


Idzie boom na reklamę wideo

Reklama wideo zwiększy się czterokrotnie w ciągu pięciu lat. Według eMarketer, w 2006 r. wideo wygererowało 1,5 mld dolarów, czyli 9%, przychodów reklamy online w USA. Ta liczba wzrośnie do 6,2 mld dolarów, czyli 17%, w 2011 r. - informuje ClickZ.

ClickZ uważa, opierając się na różnych badaniach, że reklama wideo jest szczególnie skuteczna w przypadku brandingu, ale może być również źródłem interakcji z internautami. Wideo ma wysoki wskaźnik kliknięć i zapewnia „dłuższą ekspozycję na przekaz reklamowy".

> Źródło: ClickZ

> Tag: ,

4.4.07

Przegląd prasy 4.04.07

3.4.07

Amerykanie wierzą, że blogi i dziennikarstwo obywatelskie to przyszłość

Blogi i dziennikarstwo obywatelskie to przyszłość. Tak wynika z badań przeprowadzonych wśród amerykańskich internautów przez firmę Zogby Interactive. Pisze o nich dziś Internet Standard.

Oto wyniki tych badań:
  • 55% respondentów odpowiedziało w nich twierdząco na pytanie „Czy bloggerzy są ważni dla przyszłości amerykańskiego dziennikarstwa?",
  • 74% potwierdziło, że dziennikarstwo obywatelskie stanie się w przyszłości kluczowe.
  • 53% badanych odpowiedziało twierdząco na pytanie „Czy rozwój niezależnych mediów internetowych stwarza wielką szansę dla rozwoju zawodowego dziennikarstwa?"
  • 76% badanych odpowiedziało twierdząco na pytanie „Czy Internet ma pozytywny wpływ na ogólną jakość dziennikarstwa?".
Równocześnie badania potwierdziły duże rozczarowanie Amerykanów tradycyjnymi mediami:
  • 88% osób uważających się za konserwatystów potwierdziło swoje niezadowolenie w odpowiedzi na pytanie: „Czy jesteś niezadowolony/a ze stanu zawodowego dziennikarstwa?".
  • 95% skrajnych konserwatystów udzieliło takiej samej odpowiedzi.
  • 51% liberałów również podzielało to zdanie.
Pomimo powszechnego kryzysu zaufania wobec tradycyjnych kanałów medialnych, aż 72% ankietowanych potwierdziło, że dziennikarstwo odgrywa w ich społeczności bardzo ważną rolę.

Jak Amerykanie konsumują informację:
  • 81% badanych potwierdziło, że strony internetowe są obecnie bardzo ważnym źródłem wiadomości,
  • 78% informuje się z telewizji,
  • 73% - z radio,
  • 69% - z prasy codziennej,
  • 38% - z magazynów.
> Źródło: Internet Standard

> Wiedzieć więcej:

Zawodowi dziennikarze są skazani na współpracę z amatorami

Dlaczego media ignorują dziennikarstwo obywatelskie? Bo go nie rozumieją i obawiają się go!
Web 2.0 jest nową i być może ostatnią szansą dla tradycyjnych mediów
Tradycyjne media jeszcze nie wierzą, że web 2.0 może im zapewnić przewagę konkurencyjną
Onet.pl szuka talentów
Stań się reporterem twojego życia we francuskiej telewizji
Portal Warmii i Mazur też będzie płacił swoim internautom za teksty
Posłuchaj co piszą dziennikarze-amatorzy w serwisie iThink
Wiadomosci24.pl mają już ponad 4600 „dziennikarzy obywatelskich"

> Tag: , , , ,, , , , , ,

Onet.pl szuka talentów


Onet.pl szuka talentów. Największy polski portal ogłosił konkurs na najlepsze amatorskie nagrania wideo, we współpracy z telewizją Kino Polska oraz Mistrzowską Szkołą Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy,

„Przez siedem miesięcy czekamy na Wasze dzieła! Nieważny ile trwa Wasz film i jakiej tematyki dotyczy - obejrzymy wszystkie, każdy ma szansę na nagrodę! Jednak uwaga: co miesiąc oceniamy je inaczej"- zachęcają organizatorzy.

W lutym spośród wszystkich nadesłanych propozycji jury wybrało najlepszy film opowiadający o miłości. W marcu sędziowie zadecydowali, który z przysłanych obrazów w najciekawszy sposób mówi o kobietach. W kolejnych miesiącach docenione zostaną dzieła w najbardziej interesujący sposób traktujące o: nadziei, szkole, humorze, podróżach i karierze.

Nadesłane do redakcji serwisu film.onet.pl produkcje trafią na stronę KinOFFteka.pl i będą oceniane zarówno przez użytkowników portalu, jak i profesjonalne jury. Co miesiąc wyłoniony zostanie jeden laureat plebiscytu użytkowników i jeden – jury.

Po siedmiu miesiącach jurorzy wybiorą z dotychczasowych zwycięzców czterech twórców, którzy będą doskonalić swój warsztat w Mistrzowskiej Szkole Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy.

> Zródło: Onet.pl

> Tag: , , , , ,

Stań się reporterem twojego życia we francuskiej telewizji

Francuska telewizja lansuje dziennikarstwo obywatelskie. Jean-Pierre Pernaut, gwiazda wiadomości o godz 13.00 na kanale TF1 ogłosił wczoraj 7 mln swoich telewidzów start programu „Stań się reporterem twojego życia".

Program ten wystartuje na Wat.tv (skrót od „We Are Talented", tzn. Mamy talent), który jest mieszanką YouTube et MySpace. Co miesiąc odwiedza go 600 tys. użytkowników.

Internauci mogą wysyłać swoje wideo o życiu w ich wiosce, mieście czy miasteczku, o swoich tradycjach, przepisach kulinarnych czy lokalnych świętach.

Najlepsze z nich będą transmitowane w TF1, a niektóre nawet w wiadomościach o godz. 13.00. W taki sposób telewizja próbuje konkurować przez internet z gazetami lokalnymi.

> Źródło: „Le Figaro", Demain tous journalistes?

> Wiedzieć więcej:
Francuska telewizja płaci internautom za oryginalne klipy wideo
Francuzi tworzą telewizję przyszłości
Francja: Stacja telewizyjna M6 uruchamia 3 serwisy społecznosciowe web 2.0
Zawodowi dziennikarze są skazani na współpracę z amatorami
Web 2.0 jest nową i być może ostatnią szansą dla tradycyjnych mediów

> Tag: , ,, , , , ,

Czytelnicy czytają więcej tekstu w internecie niż w gazecie

Czytelnicy czytają więcej tekstu w internecie niż w gazecie. To zaskakujący rezultat badań Poynter Institute’s Eyetrack, zaprezentowany na konferencji American Society of Newspaper Editors.

Badani czytali średnio 77% tekstu w internecie, 62% tekstu w gazecie formatu broadsheet (jak „Rzeczpospolita") i 57% w gazecie formatu tabloid.

Badanie objęło 600 czytelników czterech różnych gazet (w tym dwa tabloidy: „Rocky Mountain News" i „Philadelphia Daily News" oraz dwa broadsheety: „St. Petersburg Times" i „The Star-Tribune") oraz dwóch witryn internetowych gazet („Times" i „Star-Tribune"). Zostało ono przeprowadzone przy pomocy urządzenia monitorującego ruchy oka.

> Zródło: Editors Weblog

> Tag: , , ,

1.4.07

Pojawił się katalog projektantów, firm i zasobów design w polskim internecie

Pojawił się katalog projektantów, firm i zasobów design w polskim internecie: isdesign.pl.

„Projekt rozwijany jest przez edytorów, zamieszczających informacje w katalogu na podstawie przesłanych informacji" - piszą autorzy serwisu, obiecują „skrupulatną weryfikację" każdego wpisu.

Z założenia Isdesign.pl ma być użytecznym źródłem informacji. To nie jest więc wyszukiwarka czy narzędzie pozycjonujące dla stron, choć - jak przyznają autorzy - może stać się tym ostatnim.

Wklejanie adresów jest dziecinnie proste, ale mam wrażenie, że autorzy zbytnio skomplikowali kategoryzację wpisów, utrudniając korzystanie z serwisu. Prostsza wydaje się ich inna strona o webdesign: Web.isdesign.pl.

> Tag: ,

Mapa firm w Second Life


Mercedes, Dell, Addidas, - to tylko niektóre z kilkudziesięciu marek, które zainwestowały w wirtualny świat Second Life. Na stronie Kzero.co.uk znalazłem ciekawą mapę firm (powyżej) obecnych w tym serwisie.

Second Life to jeden z najsłynniejszych obecnie serwisów w stylu Web 2.0, mieszanka MySpace, Live messenger, gry wideo Sims i gry World Of Warcaft.

W Second Life mieszka już ponad 5 mln wirtualnych postaci. To te postaci, tzw. awatary, tworzą i rządzą w serwisie, według definicji jego twórców z Linden Labs. Wydają tu też pieniądze: ponad 2 mln dolarów. Jedni kupują wyspy, inni budują domy, hotele lub sale koncertowe, inni idą do baru na whyski.

Nie sposób ignorować takiego skupiska ludzi. Zainteresowali się nim politycy, media, muzycy i biznes. O życiu Second Life informuje agencja Reuters i BBC, które otworzyły tu swoje biura, oraz dziennik „Avastar" Axela Springera.

Niedawno pojawili się tu też terroryści. Jak w „realu"...

> Źrodło: Kzero.co.uk (via blog Mchel Leblanc)

> Wiedzieć więcej:
Serwis społecznościowy MySpace otwiera się na polityków

Aktualności Second Life na wideo

Co to jest i jak działa fantastyczny świat Second Life
Second Life: prawdziwe pieniądze w świecie gry
Second Life gets newspaper crazy
Jak funkcjonuje nasz internetowy DNA, czyli mapa naszej cyfrowej tożsamości
Milion ludzi gra w Second Life
Cyberprzestępcy włamują się do Second Life
Kandydat na prezydenta USA szuka wyborców w wirtualnym świecie Second Life

> Tag:
, ,

Optymizm nie opuszcza polskich wydawców prasy

„Kiedy dojeżdżam do pracy, wiem już wszystko. Słyszałem newsy z radia przy goleniu. W TVN 24 widziałem w przelocie przeglad prasy, rzuciłem okiem do internetu. Gazety i czasopisma są rano moim ostatnim kontaktem z mediami" - opowiada Bogusław Kułakowski, wiceprezes Grupy ITI (TVN). Był on jednym z gości konferencji PressForum, zorganizowanej w dniach 29-30 marca br. w Warszawie przez firmę Kolporter Expo, we współpracy z organizacją International Newspaper Marketing Association (INMA).

Podobnie jak miliony ludzi w Polsce i na świecie, Bogusław Kułakowski czyta mniej gazet papierowych. Pod wpływem internetu i mediów elektronicznych, zmieniły się nasze nawyki korzystania z mediów, co widać szczególnie u młodych konsumentów zafascynowanych internetem. Czy ludzie czytają teraz mniej?

„W czasie ostatnich dziesięciu lat, sprzedaż dzienników na świecie spadła o 8% i 12% w Europie. Ale ludzie nie czytają mniej. Nowe pokolenia nie czytają co prawda tyle gazet co poprzednie, konsumują jednak więcej informacji, tylko w mniejszych kawałkach i inaczej, bo w różnych mediach" - tłumaczy Olivier Bonsart, przewodniczący INMA i dyrektor generalny największego francuskiego dziennika „Ouest France ”.

Stąd wniosek Bonsarta (dobrze znany czytelnikom Media Cafe Polska), by wydawcy prasy starali się docierać do nowych czytelników nie tylko przy pomocy papierowej gazety. Bonsart uważa, że wydawcy powinni przestać skupiać się na gazecie jako na jednym medium i zacząć postrzegać gazetę papierową jako markę, którą trzeba rozwijać na różnych platformach: papier, internet, komórka, play station, PDA.

„Trzeba przejść od koncentracji na produkcie do koncentracji na rynku. Dziś jedna marka powinna wykorzystywać wiele kanałów. Trzeba mniej inwestować w sam produkt, więcej w promocję marki. A gazety ciągle wydają za mało pieniędzy, by budować swoją markę" - twierdzi Bonsart.

W podobnym tonie wypowiadał się Piotr Niemczycki, wiceprezes Agory, wydawcy „Gazety Wyborczej":
„Media nie są wyłącznie ekranem telewizora. Jeżeli wierzy się w wartości, które media przekazują i robi się to konsekwentnie, przestrzegając równocześnie 4 P (Product, Price, Place - tzn. dystrybucja, Promotion), to nie ma powodu do zmartwień. Jestem wyznawcą quality information czyli informacji 'obrandowanej'. Siła marki jest w tym kontekście bardzo ważna. Brandy przeżyją w formie elektronicznej" - wierzy Niemczycki.
Mimo spadków sprzedaży prasy codziennej i tygodników opinii, optymizm nie opuszcza polskich wydawców prasy. Wierzą, jak Jerzy Baczyński, redaktor naczelny „Polityki", Wiesław Podkański, prezes Izby Wydawców Prasy czy Mariusz Ziomecki, redaktor naczelny tygodnika „Przekrój", że plotki o śmierci prasy drukowanej są grubo przesadzone.
„Media drukowane nigdy nie były tak dobrej jakości. To my tworzymy newsy. Dopóki media elektroniczne nie wytworzą organicznej tkanki pozwalającej im na stworzenie profesjonalnego newsa, gazetom nie grozi zapaść. Dobre dziennikarstwo funkcjonuje, ma się świetnie i będzie miało się świetnie" - uważa Mariusz Ziomecki.

Czy zgadzacie się Państwo z tym stwierdzeniem?

> Tag: , , , , ,